Ekonomia

Polska nędza systemowa

 Zadziwiająco mało się mówi w naszym kraju o czymś, co jest w nim najbardziej powszechne i najczęściej występuje, wręcz pospolicie – zjawiskiem tym, w zasadzie stanem jest nędza, która ma w naszym kraju wymiar systemowy, albowiem już normalność i zwyczajność w naszych realiach oznacza niedostatek i biedę.

Nasz system ekonomiczno-społeczny został tak wymyślony po 1989 roku i jest w taki sposób kształtowany, że stale budujemy i będziemy jeszcze przynajmniej przez całe kolejne pokolenie budować kapitalizm – bez kapitału i kapitalistów, albowiem te dobra zdarzają się w naszym wynędzniałym społeczeństwie nadzwyczajnie rzadko. Polska skazała swoje społeczeństwo na pracę przeważnie u obcych – w kraju lub za granicą i na stałe funkcjonowanie na kredyt, którego najistotniejszą stroną jest regularne płacenie należnych naszym Wierzycielom odsetek. Chodzi o długi prywatne i państwowe, przeważnie mają one to samo źródło finansowania za granicą lub w wirtualnym pieniądzu w krajowym systemie bankowym, którego niewolniczą wręcz regulację zapewnia nasze państwo.

Nie wnikając w szczegóły – wystarczy ocenić szanse na życie, funkcjonowanie i rozwój osób wchodzących w dorosłość i przechodzących na samo utrzymanie. Pensja minimalna jest śmiechem na pustej sali, albowiem za te pieniądze nawet dwie osoby tworzące gospodarstwo domowe nie są w stanie – nawet niczego wynająć w mieście średniej wielkości. Jeżeli do tego dołożymy skalę cen, składową inflację, możliwość znalezienia i podjęcia legalnej pracy dodatkowej – uzyskujemy obraz w sumie dramatyczny, za którego realnym kształtem najlepiej przemawia ponad dwu milionowa emigracja.

Polityka edukacyjna państwa to jeden z wielu przypadków, gdzie swoje atuty zamieniamy w zmarnowane szanse. Masowe „tłuczenie” magistrów – humanistów, będących specami od niczego w najlepszym razie kończy się karierami za 1800 zł netto w urzędzie, w firmie malarskiej – „wszystko robimy” przy rodzinie, kelnerowaniu lub na „fish-processingu” w jednym z bogatych krajów Europy północno-zachodniej. Tak wyglądają realia! Zmarnowaliśmy życie całemu pokoleniu obecnych 20-30 kilku latków obiecując im miraże wyższego wykształcenia, które z zasady jest przeznaczone dla elity! A elita ma to do siebie, że jest elitą tylko wtedy, kiedy stanowi niewielką część społeczeństwa. Zawsze tak jest i we wszystkich formacjach ustrojowych. Jeżeli ojcom i matkom założycielom III RP – wydawało się, że zbudują egalitarne społeczeństwo w oparciu o masowo produkowanych absolwentów płatnych kierunków humanistycznych – to niestety jak to bywa zawsze w tym kraju, popełnili standardowy błąd elit. Trzeba było uczyć ludzi spawania, kierowania wózkami widłowymi, malowania, wiercenia, trasowania, obsługi obrabiarek, wznoszenia murów, mieszania zaprawy betonowej, obsługi pomp do betonu – oto są kierunki nauczania, na które jest popyt. Czy to się nam podoba czy nie, jesteśmy społeczeństwem nadal robotniczym, z tą różnicą, że przez ekstremalnie skretyniałą durnotę własnych elit – bez kwalifikacji, czyli robotnikami ogólnymi, nieposiadającymi przeważnie żadnych konkretnych umiejętności – stwarzających możliwość odnalezienia się. Od razu uzupełnijmy – to nie jest tak, że biedni są biedni, dlatego bo są gorzej wykształceni! Bardzo często po pierwsze nie mieli szans na prawdziwą edukację, a po drugie – nie wszyscy mogą być adwokatami, lekarzami, sędziami czy też biznesmenami, taka gospodarka nie miałaby prawa istnieć. Zawsze i wszędzie były, są i będą stratyfikacje społeczne, mądre państwa starają się utrzymać odpowiednią siłę nabywczą tych pośrednich warstw, – przy czym umiejętnie wspierając socjalnie warstwy niższe. Jak jest u nas? Lepiej to przemilczeć.

Przez kilka lat próbowano w naszym kraju wdrożyć model – skończ studia – znajdź pracę – załóż rodzinę – weź kredyt – kup mieszkanie – pracuj po 16-20 godzin na dobę – a będzie cię stać na życie w mieście. Niestety model się nie sprawdził, albowiem kredyty mieszkaniowe – masowo swego czasu udzielane we Frankach Konfederacji Szwajcarskiej okazały się prawdopodobnie najskuteczniejszą metodą kontroli urodzin na ziemiach polskich od czasu dowolności aborcyjnej za czasów ostatniej okupacji niemieckiej. Młodym ludziom masowo nie domykały się budżety, o zgrozo nie tylko w najdroższej Warszawie, ale w całym kraju. Pojawienie się dziecka, jeżeli w rodzinie ktoś się nie „wydał” lub nie „wżenił” bogato to poważny problem finansowy, a to tylko pod warunkiem, że dziecko urodziło się zdrowe. Państwo przy tym stworzyło system w ten sposób, że w ciąże opłaca się zachodzić tylko będąc na państwowej lub samorządowej posadzie, albowiem tylko to obecnie gwarantuje „socjal”. Pojawienie się brzuszka w niedużej firmie może ją rozłożyć na łopatki skuteczniej niż mocna konkurencja, natomiast miejsc w żłobkach i przedszkolach jak na lekarstwo i to w całym kraju! O dziwo – państwo nie zdecydowało się na sprywatyzowanie tej dziedziny życia społecznego – pozwalając na stworzenie stanu trójznaczności – mamy otóż dzieci – szczęśliwców, które dostały się do praktycznie bezpłatnych placówek publicznych, dzieci, które mają to szczęście, że mamusie stać na zostawanie w domach, albo znajdzie się jakaś miła babcia lub w ostateczności rodzice zdecydują się płacić za prywatne przechowywanie „przyszłości narodu” i mamy też trzecią grupę – dzieci wałęsające się, które nigdzie się nie załapały, a rodzice muszą pracować, bo inaczej zdechliby z głodu. W ten sposób poprzez połączenie wolnorynkowej polityki mieszkaniowej z korupcyjnym systemem opieki nad latoroślami – otrzymujemy, przy naszych średnich dochodach i poziomie cen dóbr konsumpcyjnych – dramatycznie ujemny wynik populacji netto. Po prostu społeczeństwo sobie spontanicznie i w sposób niekontrolowany wymiera, ochoczo się przy tym starzejąc.

Najnowszym, na szczęście wcześnie wytropionym przez przerażonych siepaczy tego systemu sposobem na upodlanie Polaków i uczynienie z ich życia nic nie wartego szamba jest pomysł na wyzbycie z majątku – pod hasłem „hipoteki zwrotnej”, czyli złodziejsko-bandyckiego procederu oceniania przeciętnej długości życia „denata” i wypłacania mu wyliczonej wielkości świadczenia w zamian za jego nieruchomość. Skala problemu została bardzo szybko zauważona, tak, że nawet siepacze istniejącego reżimu zgodzili się z faktem, że wolna amerykanka i wolny rynek w tego typu usługach może skończyć się rewolucją społeczną, jeżeli po paru latach starsze osoby – bezczelnie żyjące powyżej wskaźnika zaczęłyby tracić mieszkania. Proceder mocno skrytykowano – ostrzegając ludzi w mainstreamowych mediach, żeby wstrzymali się z korzystaniem z ofert – zanim wszystko nie zostanie odpowiednio uregulowane w prawie.

Niestety nasz system prawny nie jest doskonały, a sposoby egzekwowania prawa i wymierzania sprawiedliwości jeszcze dalsze od społecznych oczekiwań niż sprawiedliwość w wydaniu komisarzy ludowych lub hitlerowskiego okupanta – gdzie przynajmniej jedno było jasne, że prawie za wszystko przysługiwała kara śmierci. We współczesnej Polsce mogą człowieka skazać za kradzież mediów o wartości kilkudziesięciu groszy, schwytać nocą w mieszkaniu – odbierając dzieci, sąd elektroniczny może wydać klauzulę egzekucyjną na podstawie dokumentów tylko od strony pozywającej (często przedawnione roszczenia), a komornik nie ma obowiązku sprawdzać czy dokonuje egzekucji na majątku właściwego dłużnika – nie odpowiada przy tym za skutki swoich egzekucji. Słowo paranoja nie oddaje nawet w połowie przerażenia ludzi mających kontakt z naszym wymiarem sprawiedliwości. Jednakże to nie sprawy karne budzą największe przerażenie – najgorzej jest w sprawach cywilnych i rodzinnych, gdzie bezwzględnie wywlekane są wszystkie brudy, a ten, kto nie ma adwokata, – bo mało, kogo na niego stać – często przegrywa sprawę po linii proceduralnej. Przypadki sędziowania na telefon pomińmy milczeniem. Podobnie jak sam sposób orzekania kary i jej wymierzania – często zdarza się tak, że „oskarżony” posiadający np. kobietę w ciąży na utrzymaniu, będący „czyimś” synem itp., zostaje łagodniej potraktowany niż inny, który popełnił to samo przestępstwo. Ludzie tego nie rozumieją i nie zrozumieją nigdy.

Nasza policja i inne służby siłowe mają już tak rozbudowane uprawnienia, że zawsze mogą oskarżyć nawet przypadkowo zatrzymanego obywatela o „lżenie organów”, czy też stawianie oporu lub po prostu napaść na funkcjonariusza. To prawdziwy fenomen, że człowiek kopany po głowie przez policjantów na manifestacji, ewentualnie brutalnie złamany przez antyterrorystów we własnym domu – musi cieszyć się, że przeżył i cicho siedzieć, albowiem policja ma prawo się pomylić. Odszkodowania oczywiście trzeba dochodzić przed sądami, nie ma automatyzmu. Życie ludzkie i zdrowie człowieka, pomijając już jego czas – nie ma dla władzy żadnego znaczenia. Zawiłość procedur, bezczelność funkcjonariuszy różnych służb i nicość człowieka wobec systemu powoduje, że nawet zwykły kontroler biletów może człowieka zakrzyczeć i wywlec z autobusu, jeżeli ten nie ma biletu, domaga się równego kontrolowania wszystkich pasażerów (żebrzących także) a nie wygląda na lumpa, – czyli ma pieniądze. Strach pomyśleć, jak ci wszyscy ludzie otrzymają prawo do rażenia społeczeństwa prądem. Najsmutniejsze jest to, że zwykły człowiek w konfrontacji z funkcjonariuszem – nie ma szans, albowiem nie dość, że bywa sponiewierany, to jeszcze czyni mu się zarzut np. z tego, że próbował bronić swojej godności. Z zasady – słowo obywatela, przeciwko słowu lub słowom funkcjonariuszy nic nie znaczy. To chory system! Naprawdę lepiej było za komuny, albowiem „władza” nie ruszała zwykłego obywatela jak żył zwyczajnie, a dzisiaj nawet, jeżeli ktoś broni się we własnym domu przed włamywaczem – musi liczyć się z tym, że jak go dźgnie, będzie za to odpowiadał! To się nie mieści w głowie! Naprawdę chyba lepiej było za okupacji niemieckiej – przypomnijmy tam obowiązywały jasne zasady! A o nic więcej w kontaktach obywatela z władzą niż jasne zasady nie chodzi!

Nasza służba zdrowia to prawdopodobnie coś tak ewidentnie patologicznego, że tylko żywym ogniem i spychaczami można w tym systemie zrobić porządek. Łapownictwo jest standardem! Jest powszechne! Zwyczaj przyjmowania wyrazów wdzięczności – a nawet nieformalnego żądania ich jest praktycznie powszechny. I to pomimo faktu, że lekarze wcale źle nie zarabiają. Jest to samo zło – naprawdę trzeba być wyjątkowej jakości ludzkim odchodem, żeby np. od chorego onkologicznie domagać się opłaty za lepsze potraktowanie, wykonanie operacji itp. Ta władza, która zlikwiduje tą patologię – zdobędzie władze na zawsze, albowiem Polacy mają to do siebie, że jak nie mają wyjścia to płacą i płaczą, nawet sprzedając mieszkania i zapożyczając się, ale takich sytuacji nie zapominają nigdy. Lekarz przyjmujący łapówkę – w publicznej służbie zdrowia – zasługuje na bezapelacyjną karę śmierci, należy odpowiednio zmienić kodeks karny i wprowadzić taką zasadę, albowiem inaczej nigdy nie zapanujemy nad tym zbydlęceniem – czujących się bezkarnie panów i pań – życia i śmierci.

Całość opowieści o poszczególnych fragmentach naszej „normalności” musi powodować zdziwienie, że ten kraj nadal trwa. Jest to zjawisko naprawdę bardzo ciekawe i zasługujące na dogłębne zbadanie, gdyż jest to sam w sobie pewien fenomen. Stworzenie systemu, w którym nie ma możliwości na normalny rozwój osobowy – przy wmówieniu ludziom, że tak dobrze jak obecnie jeszcze nigdy się im nie żyło – to chyba największy współczesny polski paradoks.

Dla wielu jednak nawet tej marnej i słabo płatnej pracy brakuje, jednakże szara strefa – zapewnia, jako takie funkcjonowanie w naszych realiach, bez możliwości osiągnięcia czegokolwiek, ale dla wielu – możliwość zarobienia przez tydzień na piątkową i sobotnią „imprezę” to wartość sama w sobie. Tak się tutaj żyje! Dodajmy jeszcze, że jeżeli ktoś ma jakiekolwiek aspiracje, zdanie odrębne, widzi sprawy szerzej niż władza (elita) pozwala na ich dostrzeganie – natychmiast jest okrzykiwany „oszołomem”, jak jest starszy to „moherem”, a ostatnio zapanowała także w tej kwestii moda na „wroga ludu”, – jeżeli posiadasz stary telefon, kondensatory i baterie, a do tego zbierasz obywatelu książki o pirotechnice – licz się z okrzyknięciem mianem „wroga publicznego”!

To naprawdę niesamowity kraj. Kraj, – co już widać, nie dla wszystkich, ale dla elit. Reszta czerni – won do roboty i zginać karki! I nikogo nie obchodzi to, że pracujący normalnie ludzie nie są w stanie funkcjonować przez cały miesiąc. Oszczędzanie, bieda, nędza – strach przed kłopotami – to codzienność ludzi w naszym kraju. Najgorsze jest to, że nie ma już nadziei na poprawę i wyjście z zaklętego kręgu nędzy. Ten system musiałby kompletnie upaść, żeby nikomu nie opłacało się go dalej popierać, a zarazem żeby ludzie uświadomili sobie, że tak naprawdę nie mają nic do stracenia, albowiem w istocie nie posiadają niczego.

9 komentarzy

  1. Panie Krakauer, no jak to tak mozna, krytykowac dwadziescia kilka lat swiatlych osiagniec styropianowych elit. Przeciez OTAKE Polske walczyl jeden elektryk, ze przywolam klasyka. To co mamy po ’89 to zaden kapitalizm, gdyz ten cokolwiek ciezko sie buduje bez kapitalistow w kraju. Mamy po prostu neofeudalizm w bardziej cukierkowym wydaniu, podlany medialna papka z jedynie slusznych kanalow TV. Otoz nasi geniusze od styropianu, obecnie zasiadajacy w lawach poselskich do tej pory nie rozumieja, iz zapatrzenie w system amerykanski, ktory od ’89 z opisanym przez Pana skutkiem wprowadzaja w Polsce, eksperymentujac na zywym organizmie, jest niedorzeczne tak samo, jak niedorzeczny byl poprzedni ustroj. Nie wynika to z obecnosci “lemingow” i “moherow” nierozumiejacych glebi przemyslen elit, a tylko i wylacznie z faktu otoczenia drastycznie rozniacego sie od tego w kraju marzen za wielka woda. Amerykanie maja swietne warunki do pierwotnej akumulacji kapitalu to po pierwsze, po drugie nie maja zadnych wrogow przy swoich granicach, a po trzecie majac tak silne firmy jakie maja tez na ich miejscu zadalbym pelnego otwarcia rynku i dostepu do niego, gdyz nie bylo sily aby tamtejsze firmy nie wyciely konkurencji. Zachod Europy poszedl tym samym torem, skoro genialne elity RP pozwolily na swobodny dostep do rynku, to grzechem byloby nie skorzystac. No i mamy w Polsce kolonizacje w wersji soft, przy czym co juz jest paradoksalne, mlodzi-zdolni z duzych miast uwazaja, ze fantastycznie sie stalo i nie da sie im wytlumaczyc inaczej. Nic to, ze zaden kraj w Europie Zachodniej nie pozwala sobie na swawole obcych firm na wlasnym poletku bez ograniczen, zreszta nawet Rosja nie pozwala i dlatego jest szanowana. Prosze znalezc jeden kraj na Zachodzie, ktory nie ma wiekszosci bankow we wlasnych rekach. Zreszta nawet gdyby na to pozwolili to czym Polska bedzie konkurowac? Tylko niskimi kosztami pracy juz dluzej sie nie da. Osobiscie przewiduje, ze wobec kryzysu w UE zaczniemy powoli placic za te glupote, co zreszta juz czesciowo widac, gdzie firmy wola zamknac zaklad wydajniejszy w Polsce, aby chronic wlasne miejsca pracy. System studia dla wszystkich takze bankrutuje, a wraz z nim uczelnie od sprzedawania magistra, szczegolnie, ze ksztalcimy tak jak Pan zauwazyl specow od przekladania papierow. Od ’89 realnie skurczyla sie liczebnosc wojska, a wzrosla urzedasow, ostatnio skokowo, o tym ze przemysl zamieniono na montownie tylko nadmienie. Tymczasem “komuchy” z Chin wypuszczaja co roku z uczelni wiecej inzynierow, niz caly Zachod plus Japonia razem wziete. Najwyrazniej Polak i przed szkoda i po szkodzie glupi. Mam jednoczesnie nadzieje, ze spoleczenstwo wreszcie zobaczy, ze od ’89 sprzedawano im iluzje, niestety moze byc to gorzka lekcja realizmu. Tymczasem ani Japonia, ani Tajwan, ani Korea Pld., ani Chiny nie daly sie nabrac na “wolnorynkowe” brednie Zachodu, az do czasu jak byly na tyle silne, aby na rownych zasadach konkurowac.
    Na zakonczenie dodam tylko, iz sasiad ze wschodu rozwaza przedluzenie Nord Stream do Anglii (przez Holandie), co w polaczeniu z planowanym systemem rur u Niemcow, ktory podlacza do Nord Stream wiekszosc Zachodniej Europy, doskonale powinien uzmyslowic marzycielom w ktorej czesci Europy jest Polska i w jakiej sytuacji niedlugo sie znajdzie. Tego nie zalatwi krasomowcze przemowienie Ministra od Szkod Zagranicznych w Berlinie.
    Niestety braku realizmu nie wynagrodzi takze chciejstwo spoleczenstwa, nawet jesli jest to bardzo moralnie sluszne chciejstwo. Znowu sporo mi wyszlo “oczywistych oczywistosci”. 🙂

    • Czytam wasze mądre wpisy i wiem, że pewnego dnia “krakauer” zostanie zmaczetowany w swoim Krakowie przez przypadkowo zabłąkane maczety lokalnych kibiców a “PZ” – bez względu na to gdzie mieszka – kiedyś wpadnie pod samochód. Ewentualnie popełnicie jak to tutaj piszecie “spontaniczne samobójstwo” w jakiejś ciemnej celi. Powodzenia

    • Kazimiesz Polański

      A to nie tylko Polska w Całej UE.

  2. Wpatruję się dokładnie w tytułowe zdjęcie.
    Przesuwając kursorem zobaczyłem tytuł: “Legowisko kloszardów Warszawa listopad 2012 k. mostu Poniatowskiego”.
    Wychodzi mi, ze jest to z lewej strony Poniatowszaczaka, patrząc na Stadion Narodowy z zachodniego brzegu Wisły.
    Oznacza to, że legowisko to musieli założyć KIBICE-PATRIOCI, bo chcieli mieć widok na STADION!
    Czyli duch w Narodzie nie upada.
    Będzie dobrze.
    A Ministra Mucha może kiedyś jeszcze będzie w ciąży …

  3. Doceniam odwagę wpisu.

  4. Nie wiem czy moj wpis sie pokaze (jako ze artykul stary…).
    No ale gdyby jednak – to gratuluje wlasciwego pogladu na XXXXXXX kraj o nazwie Polska…Analiza sytucji jaka jest – to tylko poczatek, jakby na to nie patrzec.
    No i dowod ze skoku w przyszlosc nie da sie zrobic chocby nie wiem co.
    Na szczescie mnie to nie dotyczy, jako ze na te sprawy spogladam z perspektywy innego kontynentu i zarobkow w przeliczeniu okolo 50 000 PLN miesiecznie – ale wlos sie jezy na glowie, jak sie czyta o realiach III RP…

    SZANOWNY PANIE OCZYWIŚCIE ŻE SIĘ UKAŻE – NIE BLOKUJEMY PAŃSTWA OPINII, SERDECZNIE POZDRAWIAMY WEBMASTER JÓZEF. MUSIAŁEM JEDNAK LEKKO OCENZUROWAĆ BO ZA TAKI PRZYMIOTNIK JUŻ TUTAJ MOŻNA POZYWAĆ 🙁

    • No to jeszcze lepiej…przymiotnik jako taki oddawal wlasciwie sytuacje…no ale polityczna poprawnosc to polityczne realia wszedzie – nie tylko w Polsce. Pomiedzy klerem, zarlocznym kapitalizmem, nieudacznikami politycznymi, naduzywaniem wladzy i sobiepanstwem – az dziw bierze ze przecietny Polak jeszcze egzystuje…

      Gratuluje w kazdym razie bardzo zrownowazonego i przemyslanego artykulu – w porownaniu z 99.9% tego co sie czyta w polskich mediach to prawdziwa perla.

      Powaznie i bez ironii.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.