Społeczeństwo

Polska, kraj w którym Polacy nie są potrzebni

 Być może Polska nie jest jeszcze krajem, w którym Polacy nie są już potrzebni, ale z pewnością są obywatelami drugiej kategorii, zwłaszcza jeżeli mają skończone 50 lat, nie mają majątku generującego rentę kapitałową i nie znają biegle kilku języków obcych. Podobnie nie są potrzebni, jeżeli mają dopiero lat 20-kilka i nie posiadają tzw. doświadczenia zawodowego a ze znajomością języków obcych także u nich krucho, ponieważ publiczna szkoła uczy bardziej kłamać na testach niż rozumieć tekst i ci, także okazują się nie potrzebni. Podobnie chory Polak, jeżeli tylko nie ma pieniędzy – jest po prostu problemem dla swojego państwa, którego rzekomo nie jest stać na opłacenie jego leczenia. Kategorie niepotrzebnych Polaków można w ten sposób bardzo skutecznie mnożyć i odmieniać przez przypadki.

W poważnych przedsiębiorstwach oferujących realne zatrudnienie na dobrze płatnych miejscach pracy pracują głównie obcokrajowcy, albo ich polskie rodziny. Uwaga nie mówimy tutaj o biednych emigrantach, którzy znaleźli w Polsce azyl i tyrają w jakimś call center po kilkanaście godzin na zmianie, za jakieś magiczne 3000 zł, ale o menadżerach, dla których Polska, której najczęściej nie rozumieją jest miejscem skazania na banicję w karierze ich międzynarodowej korporacji. Powinniśmy się cieszyć i dosłownie całować po rękach każdego obcokrajowca, który jest na tyle odważny i zarazem na tyle szalony, że z jakichkolwiek powodów chce tu żyć i pracować, jednakże trzeba się szanować i w taki sposób zorganizować gospodarkę, żeby przyjezdni – których miejmy nadzieję, będzie coraz więcej – nie konkurowali z Polakami o te same stanowiska pracy. Przykładem może być gospodarka Niemiec, ewentualnie Szwajcarii, a także bardzo otwarta gospodarka Wielkiej Brytanii, gdzie po prostu pewne drzwi na pewnych poziomach systemu są zamknięte nie tylko dla przyjezdnych Polaków, ale dla każdego kto … no właśnie.

Problemem jest to, że jesteśmy sobie sami jak zwykle winni, głównie dlatego ponieważ mamy głupie i złe prawo. To przez nie i kilka nietrafionych decyzji gospodarczych pozbawiliśmy się całych sektorów gospodarki, umożliwiających zatrudnianie ludzi o średnich i niskich kwalifikacjach – za pieniądze wyższe od zasiłków, a umożliwiające godne przeżycie w naszych warunkach i to przy produktywnym udziale w gospodarce. Tymczasem okazuje się, że mamy powiaty z 50% udziałem bezrobotnych i mamy powiaty, gdzie rolnicy i plantatorzy – martwią się o brak rąk do pracy i wywierają naciski na rząd w sprawie pozwoleń na pracę dla na szczęście chętnych obywateli Ukrainy! Mobilność, przekwalifikowanie się, a przede wszystkim coś takiego jak aktywne poszukiwanie pracy nie istnieją! Nie istnieją przynajmniej w takim stopniu w jakim byłyby pożądane.

Szczególnie żałośnie świadczy o naszym państwie to, że wyjechało z niego praktycznie 3 mln ludzi – do pracy, za chlebem, szukając lepszych warunków do funkcjonowania, ponieważ we własnym kraju nie było im dane znaleźć dla siebie jakiegokolwiek odpowiadającego ich poziomom potrzeb i aspiracji miejsca. Żeby było już absolutnie śmiesznie, nasz dramat polega na tym, że to nie byli nieudacznicy – ale jednostki na tyle kreatywne, że zdolne do prawidłowej oceny swoich szans i preferencji. Natomiast, że wynik tych rachunków jest dla państwa dramatyczny to już wina naszych szanownych polityków i elit post-okrągłostołowych, które odpowiadają za kształt i funkcjonowanie naszego systemu społeczno-gospodarczego.

Dalsze okłamywanie rzeczywistości poprzez wypłacanie dosłownie eutanazyjnych ewentualnie w najlepszym wypadku – głodowych świadczeń społecznych dla przeciętnych Polaków jest nie do utrzymania. Ludzie nie pozwolą się dalej ogłupiać poprzez idioto-media i „futrować” debilnymi informacjami. Po prostu zbyt wiele ludzi spędziło już pół albo jedną trzecią dorosłego życia w okresie złodziejskiej transformacji, żeby milczeć i udawać, że świetnie się czują z rentą w wysokości 700 złotych!

Rząd może sobie pisać nawet piosenki o swoich sukcesach w zwalczaniu bezrobocia, jednakże jeżeli nie stworzy i nie wdroży sensownych działań polegających na włączeniu społecznym jak największej ilości ludzi, to w ogóle nie mamy o czym mówić. Strach nawet myśleć jaki los czeka bezrobotnych sześćdziesięcio-kilku latków, którzy będą czekali na państwową emeryturę do 67 roku życia – jedząc realny szczaw.

Skala wybuchu wściekłości społecznej jaka nam grozi zmiecie każdy rząd i całą elitę, czyniąc ten kraj jednym z ostatnich w rankingach inwestycyjnych. Nie można budować kapitalizmu w modelu neoliberalnego złodziejstwa opartego na odsysaniu renty kapitałowej z systemu – nie dając ludziom nic w zamian albo dając tak mało, że ledwo im wystarcza na przeżycie.

3 komentarze

  1. Nie zgadzam się .Rządowi są potrzebni Polacy ,chociażby po to żeby płacić prowizje, podatki i mandaty.Z czegoś te państwo trzeba utrzymać.

  2. wieczorynka

    Ponieważ nie wolno mi pisać, że Polska ma głupie prawo, beznadziejne prawa, na dodatek prawo działające przeciwko własnemu społeczeństwu napiszę tylko, że to prawo uchwalają polscy posłowie. Dodam jeszcze, że posłowie nie reprezentują interesu Polski tylko interes własnej partii.
    A obywatel “śmieć” /przypomniał mi się pewien film/ jest rządzącym potrzebny tylko podczas wyborów.Najlepiej niech na wybory chodzi 20% społeczeństwa wybiera tę jedyną i właściwą partię. 80% społeczeństwa to nieudacznicy i roszczeniowcy.

  3. Elitom w Polsce potrzeba tylko około miliona osób ze sfery usług, dla zapewnienia ich bytu i bezpieczeństwa.
    Reszta, poza szczęśliwcami co już wyjechali – jest całkowicie zbędna. Dodam więcej – przysparza rządzącym tylko kolejnych kłopotów.
    Wnioski nasuwają się same.
    A Partie w Polsce to tylko zaplecze ich wodzów.
    Bo my mamy w Polsce partie typu leninowskiego.
    Czyli jednak te 45 lat socjalizmu nie poszło całkiem na marne.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.