Ekonomia

Polska Grupa Górnicza – nowa szansa dla polskiego górnictwa?

 Rząd w blasku jupiterów doprowadził do podpisania porozumienia pomiędzy wielkimi graczami branżowymi i finansowymi, idea przedsięwzięcia jest słuszna – chodzi o umożliwienie restrukturyzacji za de facto publiczne pieniądze, bo pieniądze publicznych spółek. Szczegóły uroczystości można poznać na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów [tutaj].

Co prawda Związki Zawodowe zdecydowały się na rezygnację z dwóch kolejnych 14-tek, dla górników, jednak bez redukcji zatrudnienia w całej Grupie się nie obejdzie, ponieważ nie jest tajemnicą dla nikogo, że nadal jest przerost zatrudnienia na nierentownych kopalniach, które ciągną całą Kompanię Węglową na dno. Chociaż Związki Zawodowe, przed podpisaniem porozumienia miały otrzymać biznes plan przedsięwzięcia i jak należy rozumieć, zaakceptowały przedstawione propozycje. Zresztą nie miały za bardzo pola manewru.

Powstaje tylko problem zasadniczy, jeżeli Kompania Węglowa ma koszt wydobycia węgla energetycznego na około 230 PLN za tonę, a cena takiego samego węgla w składach to 190 PLN za tonę – to jak ma się ta działalność opłacać?

Sama koncepcja powiązania energetyki z kopalniami jest z punktu widzenia naszych bieżących interesów neutralna, albowiem i tak musimy węgiel gdzieś kupić. Obecne ceny węgla i ropy naftowej są bardzo zaniżone, ale jakoś nie dało się stwierdzić, żeby przekładało się to na ceny energii elektrycznej odbieranej przez odbiorców końcowych? Polscy producenci węgla bez subwencji publicznej nie dają sobie rady, ponieważ zaniechano reform za czasów koalicji PO i PSL, kiedy to ceny węgla były bardzo wysokie i wszystkim się wydawało, że oto złote lata znowu powróciły dla branży. Tymczasem mamy na rynku kopalnie prywatne, które sobie radzą i to pomimo wyeksploatowanych złóż i skomplikowanych procedur bezpieczeństwa. Jeżeli Czechom opłaca się inwestować w kopalnie węgla w Polsce, a my je zamykamy, to znaczy się że jest jakiś systemowy problem powodujący, że mamy mocno przestawione priorytety.

Nie da się przekłamać trendów globalnych, które w końcu wielkimi krokami zawitają także nad Wisłę, generalnie odchodzi się od paliw kopalnych. W Szkocji zamknięto niedawno ostatnią kopalnię. Węgiel, zwłaszcza kamienny jest traktowany jako bardzo ważny surowiec dla przemysłu chemicznego, jego spalanie jest marnowaniem tkwiącego w nim potencjału. Dlatego powinniśmy się pogodzić z realiami, jeżeli już to sens w Polsce ma górnictwo węgla brunatnego, a węgiel kamienny wydobywać tylko tam, gdzie to się jeszcze opłaca i nie jest to przy lekceważeniu zdrowia i życia ludzkiego. Trzeba bowiem stale pamiętać o tym jak niebezpieczny jest zawód górnika, zwłaszcza w naszym górnictwie głębinowym.

Nie ma i nie będzie recepty na zachowanie górnictwa w takich rozmiarach, jakie wynikają ze skali zatrudnienia w branży. Ponieważ to się nie bilansuje i co jakiś czas, znowu trzeba będzie wyjąć pieniądze publiczne i dopłacić, czy to do górniczego ZUS-u, którego kopalnie nie zapłaciły, czy też po prostu pod jakimś pozorem ratować kopalnie przed komornikiem, łącząc je w nowe permutacje i udając, że się przenosi ludzi, skazanych tak naprawdę na odejście z branży. To bardzo smutne i kosztowne, co więcej to ma swoje konsekwencje społeczne – jednak naszym obowiązkiem jest tym ludziom pomóc odejść z zawodu, ponieważ praca górnika to praca nadzwyczajna. Można mówić, że górnicy godzą się na taką pracę i jest to praca taka jak każda inna itd. Jednakże Szanowni Państwo – w tym przypadku trzeba wykazać się minimum pokory. Zawód górnika jest zawodem szczególnego ryzyka, wymagającym nadzwyczajnych predyspozycji psychicznych i fizycznych, jest to zawód obarczony nadzwyczajnym ryzykiem nabycia chorób zawodowych oraz ryzykiem śmierci. To wszystko powoduje, że sama społeczność górnicza żyje bardzo specyficznym rytmem, który wyznaczają kopalniane szychty. Jak ktoś był chociaż raz w kopalni i zobaczył, co to znaczy ciemność, co to znaczy zagrożenie metanem, co to znaczy potknąć się lub uderzyć o przeszkodę – ten nabierze pokory i zrozumienia dla górniczego trudu. Naprawdę nie każdy może tak pracować. Dlatego tym wspaniałym ludziom jest potrzebna pomoc i o ile normalnie byśmy protestowali przeciwko marnowaniu środków na rozdawnictwo publiczne, to jeżeli chodzi o górników, chociażby ze względu na choroby zawodowe jakie im towarzyszą – pomoc się należy. Dlatego nie można tym co pracują żałować i 13 tek i 14 tek, a tym którzy muszą odejść z zawodu – odpraw i pomocy państwa na przebranżowienie.

Jednakże żeby to się udało, Śląsk potrzebuje inwestycji. Mówimy o inwestycjach przemysłowych zdolnych do przyjęcia tych ludzi do pracy. Ponieważ to jest proces trudny i złożony, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stworzyć górnikom możliwość znalezienia pracy np. w jednostkach Obrony Terytorialnej, chociażby na część etatu byłoby to bardzo pożądane. Oczywiście tylko dla chętnych, którzy byliby bardzo przydatni w tych formacjach zbrojnych, których bardzo ważnym komponentem powinny być wojska inżynieryjne. Gdyby udało się tak silny komponent stworzyć właśnie w oparciu o zwalnianych z kopalń górników, to stanowiłoby bardzo interesującą alternatywę. W interesie państwa jest posiadanie co najmniej kilkunastu batalionów OT z przeznaczeniem inżynieryjnym. Tego typu wojska są niezbędne do budowy zapór, przepraw, dróg i innych urządzeń na polu walki i zapleczu. Poza tym przydają się w czasie pokoju – powódź, katastrofa naturalna, to są wydarzenia w których wojska inżynieryjne mogą udowodnić swoją przydatność.

Wnioski – dobrze, że rząd coś robi, jednak nie da się przeciwstawić globalnym trendom. Świat odchodzi od węgla, w Polsce szanse na wielki węgiel ma tylko – ten brunatny, poza tym jest jedynie niewiele kopalń, które opłaca się eksploatować w górnictwie węgla kamiennego. Potrzebujemy pomocy dla górników odchodzących z branży. Ci wspaniali ludzie, powinni mieć szansę znalezienia pracy chociażby na część etatu w wojskach Obrony Terytorialnej, a konkretnie w pododdziałach inżynieryjnych, które są bardzo potrzebne. Zawsze można znaleźć rozwiązanie, które będzie korzystne dla wszystkich, to tylko kwestia poszukiwania możliwości. Za dwa lata będzie wiadomo, czy te działania rządu przyniosły pożądany skutek, czy też, Polska Grupa Górnicza, największy producent węgla w Europie, będzie potrzebować wsparcia.

4 komentarze

  1. Myślę źe to ważne żeby nie zapominać o węglu, w lsce działa silne lobby antywęglowe którego celem jest skazanie nad na import energii

  2. Po pierwsze, skoro tona węgla w kopalni to koszt 230,- PLN, to dlaczego ja płacę za tonę 600-700 PLN, może warto aby zarządzający rozwiązali ten rebus lub jeszcze mocniejsze określenie węzeł gordyjski.
    Doskonale zdaję sobie sprawę jak ciężka i niebezpieczna jest praca górnika (mój partner raz zjechał na dół do kopalni, chodziło o zaprojektowanie czegoś tam i stwierdził, że tego się nie da opowiedzieć to trzeba zobaczyć). Przerost zatrudnienia to występuje na powierzchni nie pod ziemią. W czasach PRL, górnik na ogół po 20-latach pracy przenosił się do pracy na powierzchnię aby nie niszczyć do imentu zdrowia i takie możliwości były. Ja bardzo chętnie będę używała innej energii do ogrzewania, tylko mnie na nią nie stać. No i kolejny poważny problem, jakie miejsca pracy proponują rządzący zwalnianym górnikom?, można pisać w nieskończoność.

    • To proste. Po drodze, nim dotrze do odbiorcy ‘ktoś”
      musi zarobić – zbytnio nie wysilając się…
      takie tam’prawa(wolnego)rynku”, czy też niewidzialnej
      ręki tegoż..kiedyś na wiosce było poruszenie,gdyż
      “wyngiel przywieźli”… dziś ceny zaporowe.Dlatego palę od kilkunastu lat wyłącznie drewnem – wiadomo
      więcej pracy,ciężkiej – lecz na tyle mnie (jeszcze) stać.

      Pozdrawiam

  3. Pomysł z górnikami w inżynieryjnych pododdziałach OT – doskonały.

    Jak dojdą do OT emerytowani spejalsi, a odchodzą na emeryturę po ok. 20 latach (rok za 1,5) – to wszystko zaczyna się doskonale układać.

    Macierewicz zaczyna być WIELKI …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.