Cytaty, Ogólna

Polska drugą Szwajcarią? wg. ministra „60 mln” Rostowskiego

 Polska drugą Szwajcarią? „Do tej pory problem z osiągnięciem takiego statusu nadwiślańskiej Szwajcarii nie polegał na ułomnościach naszego charakteru narodowego, tylko na – delikatnie mówiąc – niefortunnym położeniu geograficznym. Jeśli to położenie zamiast zagrożeniem stało się atutem, nie widzę powodów, by nie wierzyć w nadwiślańską Szwajcarię. Oczywiście nie natychmiast, ale w perspektywie 10 – 15 lat jest to możliwe, jeśli Europa pokona kryzys euro.” [cyt. z wywiadu autorstwa: M. Chądzyńskiego, G. Osieckiego; pt.: „Rostowski: Polska idzie podręcznikową drogą”, Dziennik Gazeta Prawna, 1.06.2012, za Forsal.pl] To nie są żarty, my tu sobie gadu gadu, a nasz pan minister „60 mln” odpływa w obłokach absurdu. Ile trzeba mieć milionów majątku, żeby opowiadać takie brednie? 60 mln? Może inaczej, jak trzeba widzieć otaczający nas świat, żeby coś takiego powiedzieć? Mieszanina ułomności charakteru narodowego, położenia geograficznego i mitu nadwiślańskiego „yes, we can” a to wszystko podlane sosem szwajcarskim? I to już za 15 lat? Oczywiście pod warunkiem, że Europa pokona kryzys?

Bez względu na to, jaką trawestacją miały być, lub były słowa pana ministra, nie można się w żadnej mierze zgodzić z jego diagnozą. Polska nigdy nie będzie drugą Szwajcarią, bez względu na to jak korzystnie układają się nam obecne stosunki z naszymi sąsiadami i czy Europa pokona kryzys swojej waluty. To wszystko nie ma żadnego znaczenia, nawet w zbliżeniu się Polski do szwajcarskiego modelu państwowości rozumianej, jako społeczno-gospodarczy system zarządzania organizacją państwową. Wie to każdy, kto choć raz widział na własne oczy szwajcarską trawę, która naprawdę jest bardziej zielona!

To w skrócie, a teraz kilka dywagacji. Otóż możemy założyć, że pan minister wypowiadający te słowa, po prostu oderwał się od rzeczywistości i lewituje gdzieś w obłokach absurdu. Równie dobrze mógłby twierdzić, że objawił mu się Anioł, w co szczerze mówiąc uwierzyłbym mu bardziej niż w bredzenie o szwajcaryzacji Polski… Nie wnikam już, co to były za Anioł, można przypuszczać, że ten upadły… No bo kto lubi ministra finansów?

Jeżeli już mielibyśmy bawić się w porównaniu, do jakiego kraju chcemy się odnosić, wyznaczając w ten sposób swoje poziomy aspiracji ogólnopaństwowej, – jako stymulator rozwoju, to osobiście wskazałbym raczej na Czechy. Dlaczego? Albowiem Helweci budują swoją państwowość od czasów rzymskich! W zasadzie nieprzerwanie, a od ponad 200 lat, na terenie tego kraju nie stanęła żadna obca armia! Więc nie mamy się, z czym i kim porównywać, jako „Boże igrzysko”, czy też idealny teren do starć czołgów, (bo płasko). Poza ty, jest jeszcze kwestia mentalności, do której pan minister także raczył się odwołać. Ułomności naszego charakteru, to niestety coś poważniejszego niż może się panu ministrowi „60 mln” Rostowskiemu wydawać. O co chodzi? Wystarczy się przekonać sprawdzając czystość taką ogólną, banalną, codzienną w Polsce i w Szwajcarii, oczywiście pomijając takie trywialności jak segregowanie odpadów „tam”, a dzikie wysypiska „tu”. W skrócie, tak jak nie da się nauczyć Polaków zamiłowania do czystości i porządku – tak też, nie da się zrobić z Rzeczpospolitej – konfederacji… Być może, jeżeli wykażemy więcej pokory niż nasz pan minister uda się nam osiągnąć za 10 lat ogólno-cywilizacyjny rozwój wspomnianych Czech, w tym znaczeniu, że zrównamy się poziomem rozwoju. Jednakże na wyprzedzenie po prostu nie mamy szans głównie z powodów niestety mentalnych. I to w zasadzie nie jest nasza wina, albowiem w ten sposób po prostu funkcjonujemy. No tam był Rzym, a tutaj wiadomo, co…

Wracając jednak do dywagacji pana „60 mln” ministra, swoją drogą to ciekawe porównania mu się nasuwają, bez względu na ich irracjonalność. Na pewno chcielibyśmy zarabiać średnio 3000 Euro miesięcznie, mieć zabezpieczenia socjalne w postaci 75% pensji na 36 miesięcy od utraty pracy, ładne i czyste otoczenie, zdrowe środowisko naturalne, fioletowe krowy, tanią energię z elektrowni jądrowych, niepękające autostrady, kolej dojeżdżającą o czasie – nawet w górach, banki o randze międzynarodowej i walutę, której pragnie cały świat – gotów wymieniać na nią walutę bez limitów. Ale niestety to nie możliwe, a ktoś taki jak minister „60 mln” Rostowski, powinien to wiedzieć. Inaczej skreśla swoje kompetencje do zarządzania naszym wynędzniałym krajem, w którym ludzie głodują, starając się przetrwać od pensji do pensji, o ile ją w ogóle mają!

Być może pan minister „60 mln” Rostowski wie, co mówi i kolejne 15 lat rządów Platformy Obywatelskiej przyniesie nam dobrobyt. Jednakże znając nasze narodowe przywary, nasz ułomny charakter i naszych najdelikatniej mówiąc „trudnych” sąsiadów – sukcesem będzie, jeżeli zachowamy status quo osiągając poziom równoważny poziomowi rozwoju Czech. To naprawdę byłby sukces, a o osiągnięciu realiów szwajcarskich nie ma nawet, co marzyć. No chyba, że ktoś pomaluje ekologiczną farbą krowę na fioletowo i przyprowadzi pod Ministerstwo Finansów dla pana „60 mln” Rostowskiego? No tak, mając majątek wart 60 mln zł można pozwolić sobie na mówienie dowolnych bredni a do Szwajcarii w przeciwieństwie od dominującej większości z reszty 38 mln nieszczęśników po prostu sobie wygodnie pojechać.

3 komentarze

  1. Słusznie Pan krakauerze wytyka ministrowi jego ODLOT do Szwajcarii. Tylko po co te “60 milionów”?
    Dla takiego Kulczyka to po prostu biedak jest …

  2. mroczny i sprawiedliwy

    O czym nasz minister bredzi?! Podam przykład z branży w której się dosyć dobrze orientuję. W Szwajcarii funkcjonuje coś takiego jak “Generalabonnament” czyli roczny bilet sieciowy na wszystkie pociągi, autobusy, tramwaje i promy w kraju!!!! Kosztuje on tylko 3300 franków (cena na koniec 2011 roku i raczej się nie zmieniła w 2012 – brak inflacji). Jakie to daje możliwości to każdy może sobie wyobrazić. Ale co ważne te 3300 franków to ok. jedna średnia pensja u nich. Dla porównania w Polsce roczny bilet sieciowy na pociągi spółki Intercity to obecnie 9900 zł w klasie drugiej i 14600 zł w klasie pierwszej. Reasumując dzieli nas od nich przepaść około 50-ci letnia. Uznam że zbliżyliśmy się do Szwajcarów i osiągnęliśmy średni europejski poziom cywilizacyjny jak za równowartość 3300 franków będzie można kupić w Polsce bilet na pociągi wszystkich spółek kolejowych plus np. PKS.

    • mroczny i sprawiedliwy

      Właśnie sprawdziłem najnowsze ceny Generalabonnament für Einzelpersonen, czyli dla jednej osoby prywatnej w tym roku kosztuje 3350 franków. Przepraszam za nieścisłość w poprzednim wpisie. Pozdrawiam proletariat III RP.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.