Polska drugą Japonią, Irlandią w końcu Niemcami?

To żałosne, że przeważnie neoliberalni politycy wszystko co potrafią dla opisania pożądanych zmian w naszym kraju to próby generalnych odniesień do innych państw. Najpierw pan Lech Wałęsa przedstawiał wizję „drugiej Japonii”, co samo w sobie było super śmieszne i chyba nikt, poza wyjątkowo nielicznymi miłośnikami japońskiej kultury i sztuki nie miał żadnych złudzeń, że z tego porównania nic dobrego dla nas nie wyniknie. Potem bywało różnie, aż dopiero zdaje się pan premier Tusk dokonał porównania naszego państwa do drugiej Irlandii. Wyszło mizerniej niż się spodziewaliśmy, chociaż wyspa okazała się bogata w ciepłą wodę z kranów, co w naszym klimacie jak wiemy jest bezcenne, przez co najmniej 8 na 12 miesięcy w roku. W tej chwili słyszymy z ust początkującego polityka, że Polska ma szansę stać się małymi Niemcami, czy też czymś niemco-podobnym.

Chyba jest to już raczej dość nudne, bo ile razy mamy słuchać, że będziemy drugim „czymś”? Po pierwsze gdyby to było takie proste, to już dawno byśmy powielili niemiecki lub brytyjski model wewnętrznej mechaniki państwa, jednak nie jesteśmy w stanie zbliżyć się nawet do Czech, które jako kraj w zasadzie najbardziej zbliżony powinien być dla nas wzorcem odniesienia, – jeżeli już takiego szukamy.

Nie można mieć jednak żadnych złudzeń, mentalność naszego społeczeństwa oraz wszelkie nakładki na jego funkcjonowanie jak np. system prawny przesądzają o tym, że nie odwzorujemy u siebie w całości innego systemu. Czy myślicie państwo, że model niemiecki by się u nas przyjął? Macie przykład kwestii związanych z ustawą śmieciową, w Niemczech to działa u nas nie działa. Dlaczego? Wystarczy poznać odpowiedź na to pytanie, a będzie się miało pełną świadomość, dlaczego przeszczepianie obcego modelu na nasze realia się nie sprawdzi – nigdy. Chociaż, akurat odnosząc się do pomysłów niemieckich, nawet sobie nie zdajemy sprawy z tego jak wiele zmian w funkcjonowaniu naszego społeczeństwa spowodowała ostatnia niemiecka okupacja. Jednak chyba lepiej nie poruszać tego tematu, ponieważ o pewnych sprawach w naszym kraju po prostu lepiej jest nie mówić w ogóle.

Mieliśmy szansę na początku lat 90-tych, żeby powielić drogę takich krajów jak Korea Południowa, ale niestety tę szansę zmarnowaliśmy i to w absolutnej całości. Zlikwidowaliśmy własny przemysł, co więcej – to, co przyjęliśmy, to przeważnie montownie działające na zasadach zwolnień podatkowych. Mamy, więc sytuację, w której polskie społeczeństwo dopłaca obcym przedsiębiorcom do prowadzenia działalności w Polsce, zamiast mieć z tego jakiekolwiek korzyści, ma niskie płace. Nikt nie bada nawet czy zyskujemy na inwestycjach zagranicznych, a jeżeli tak to ile, w jakiej perspektywie czasowej i w zamian, za jakie koszty alternatywne. 25 lat bandyckiej transformacji kosztowało nas utratę kultury technicznej i zdolności, których kultywowanie i rozwijanie dzisiaj powodowałoby, że nie startowalibyśmy od zera chcąc industrializować kraj, tylko modyfikowalibyśmy potencjał. Jednak wyszło jak wyszło, winni takiej polityki dzisiaj są aktywni politycznie i zawodowo, bardzo łatwo można wskazać nazwiska, dlaczego by ich nie rozliczyć? Chodzi o elementarną sprawiedliwość oraz spowodowanie, żeby te osoby nie szkodziły dłużej państwu i Narodowi.

Małpowanie innych ma u nas długą tradycję i niestety nie prowadzi do sukcesów, to znaczy – nigdy nie było korzyści dla kraju z kopiowania cudzych rozwiązań. Polskę stać na więcej, stać na własną, – chociaż chrześcijańską kulturę, jak również na własny model demokracji, której wewnętrzna mechanika musi odpowiadać sumie wszystkich wyzwań. Wymaga to także podjęcia próby odpowiedniego do wyzwań ustawienia gospodarki. Dla jednych jest to jednak nic innego jak podjęcie próby stworzenia modelu, który byłby niczym innym jak sumą szeregu monopoli, które ze względu na politykę, byłyby w miarę potrzeb subsydiowane przez państwo, czy to w postaci zmniejszenia obciążeń publicznych, czy też subwencjonowania wprost. Jednak taki model już znamy i jeżeli nie sprawdził się w gospodarce centralnie planowanej, to dlaczego miałby się sprawdzić dzisiaj?

Od polityków mamy prawo wymagać więcej niż kolejnej niespójnej koncepcji małpowania cudzej rzeczywistości. Jeżeli ktoś nie potrafi wyrazić wizji istotnej dla państwa, nie należy go brać na poważnie, bo w istocie nie ma niczego do powiedzenia. Nasz kraj stać na zdefiniowanie własnej ścieżki rozwoju, Polska to coś więcej niż naśladowanie.

4 myśli na temat “Polska drugą Japonią, Irlandią w końcu Niemcami?

  • 20 lipca 2015 o 04:55
    Permalink

    Ludzie jeszcze nie osiągnęliśmy przeciętnego poziomu zycia w NRD z 1988 roku

    Odpowiedz
    • 20 lipca 2015 o 09:44
      Permalink

      Polecam dla ciekawych i chętnych poszerzenia swojej wiedzy…
      Re: @VBar_77

      Polecam dla ciekawych i chętnych poszerzenia swojej wiedzy…
      Nie tylko o PRL ale zaczyna się od XIX wieku…
      http://ciborowski.host247.pl/prl.htm
      Polska Rzeczpospolita Ludowa na tle II i III Rzeczypospolitej
      jest to jedno z ciekawszych i najlepiej wykonanych “badań” czy “zestawień porównawczych” okresu PRL-u jakie spotkałem…

      Odnosnie felietonu…

      NIE CHCEMY być drugą Japonia z jej długami sięgającymi ponad 200% PKB!!!!

      NIE CHCEMY być drugimi Niemcami z ich bankiem głównym zawalonym po sufit tonami śmieciowych derywatów! NIEMCY SĄ ZUPEŁNYMI ale to zupełnymi i totalnymi bankrutami!

      A tym bardziej nie chcemy być drugą Irlandią! (Z przyczyn i powodów powszechnie znanych!) 🙂
      Pozdrowienia!

      Odpowiedz
    • 20 lipca 2015 o 19:28
      Permalink

      Krzyku, dzięki za podrzucony link, mocny. Ja pochodzą z regionu gdzie zlikwidowano PGR-y i pozostawiono ludzi bez środków do życia, zlikwidowano nawet te PGR-y, które były wydolne finansowo. Zlikwidowano również cukrownie, zakłady odzieżowe można powiedzieć, że “sprzedano” dobrze prosperujący, czyli przynoszący zyski Zakład Produkcji Opon Samochodowych, Zakłady Sklejki, Mleczarnie, w każdym miasteczku był zakład, który dawał zatrudnienie okolicznym mieszkańcom. Zamiast pracy powstały kolejki do GOPS (Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej), który ma bardzo ograniczone środki. O Białorusi wiem tyle, że ich prezydent zwiększył podatki najbogatszym aby wspomóc tych co żyją skromniej. Wiem też, że Białorusini nie chcą takiej gospodarki jaka jest w Polsce.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.