Polityka

Polska cierpi na brak przywództwa – brak lidera na horyzoncie

 Nasz kraj ma liczne powody do zmartwień, a w tym szczególnego pecha polegającego na braku wielkich ludzi. Paderewski, Piłsudski, Wojtyła, Majchrowski i pustka nikt więcej, nie było wielu mężów stanu w naszej historii. Lech Wałęsa? Na pewno nie, bo skompromitował się swoją prezydenturą. Niedoceniany Prof. Jacek Majchrowski na pewno tak, albowiem jako jedyny rozsądny polski polityk sprzeciwił się polskiemu udziałowi w wojnie z Irakiem – słynnym tekstem “Pax Americana” – uratował honor myślących Polaków! I to w momencie, gdy wszystkie media mainstreamowe sprzedawały kłamstwa G.W. Busha i jego polskich pomagierów o misji stabilizacyjnej lub niesieniu demokracji. Tylko prof. Jacek Majchrowski powiedział publicznie, czym będzie czekająca nas wojna – wielka szkoda, że nie słuchamy mądrych ludzi, a to jak postąpiły z nim media to złamanie wszelkich reguł przekazu. Karol Wojtyła jest jednoelementowym zbiorem doskonałości – klasa samą dla siebie, jego dokonań nawet nie wypada komentować. Józef Piłsudski? Niestety już niepamiętany, ale gdyby go nie było – nie było by Polski. A Paderewski? Wielu było apologetów polskości, ale tenże miał wpływ na słynny 13 punkt przemówienia Thomasa Woodrow Wilsona przed Kongresem Stanów Zjednoczonych 8 stycznia 1918 roku: „Stworzenie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską, z wolnym dostępem do morza, niepodległością polityczną, gospodarczą, integralność terytoriów tego państwa ma być zagwarantowana przez konwencję międzynarodową.” [Eng, Pl] To była podwalina gwarantująca zaistnienie Polski, jako państwowości. Takich zasług się nie zapomina, a Paderewski miał ich znacznie więcej. Problem generalnym jest miałkość naszych elit i bylejakość klasy zarządzającej krajem, zapatrzonej w siebie i koncentrującej się na własnym interesie. Czy ta grupa ludzi jest w stanie wygenerować spośród siebie męża stanu na miarę potrzeb i problemów kraju? Czy to jest możliwe w przypadku tak skłóconej i obrażonej na siebie klasy politycznej jak nasza?

Mamy kilku polityków umiejących myśleć, mamy kilku stosunkowo obytych ze światem, co więcej mamy także kilku doskonale realizujących się w grze partyjnej i przepychankach sejmowych – to wszystko są cechy niezbędne do przetrwania w realiach politycznych, ale nie mamy polityków, którzy łączą w sobie te wszystkie cechy.

Skoro nie wśród polityków, to dokonajmy subiektywnego przeglądu reszty elity, kto by się nadawał do wzięcia spraw państwa w swoje ręce gdyby zaszła taka potrzeba? Kto pociągnąłby za sobą naród? Kto zyskał spokój społeczny? Kto pokierowałby Polakami – zamieniając nas w karną i zdyscyplinowaną strukturę zdolną do np. przeciwstawienia się zewnętrznemu zagrożeniu. Mamy twórców, pisarzy, intelektualistów, – ale proszę wskazać kogoś wybitnego, kogo posłuchałoby społeczeństwo. Mamy wszelkiej maści celebrytów – może pani Rabczewska? No, ale wszyscy pomimo jej niewątpliwego talentu by jej nie posłuchali, no to może pani Marta Kaczyńska? Prawdopodobnie też nie to, zatem kto hierarchowie Kościoła Katolickiego? Przecież mamy dowody na to, że jeden z nich się nie sprawdził, nie przeszedł próby. Poza tym, generalnie Kościół raczej traci w odbiorze społecznym, a my zakładamy demokratyczny paradygmat legitymizacji władzy to, zatem kto? Ludzie znikąd popierający palenie zioła przez Janusza Palikota? O właśnie i drogą enumeracji dotarliśmy do sedna, być może pan Janusz Palikot jest naszym mężem opatrznościowym? No i nie zapominajmy o Jarosławie Kaczyńskim, który ma ambicję, ale dla znacznej części społeczeństwa jest nie do zaakceptowania, podobnie zresztą jak pan Janusz Palikot.

To, zatem kto? Może wielki biznes? Raczej nie albowiem przeciętni ludzie nienawidzą tych, którzy się dorobili miliardów, poza tym oni z zasady nie interesują się Polską. Może wojskowy? Ale oni po niesławnym obiedzie drawskim, gdzie nie wiadomo, dlaczego ówczesny prezydent pytał ich o zdanie (a nie o opinię), raczej trzymają się koszar za coraz większe pensje. Poza tym, czy wojsko ma dzisiaj jakiekolwiek przełożenie społeczne? Wraz z końcem poboru – w odczuciu społecznym – zamieniło się w zamkniętą kastę, gdzie nie mając odpowiednich koneksji nie sposób się dostać a o awansie nawet nie ma, co myśleć. Jest, co prawda jeden mąż, niepragnący sławy, który się politykom nie kłania, ale przy braku zaplecza politycznego podczas pokoju nie ma, co myśleć o skutecznym oddziaływaniu na opinię publiczną.

Jest szansa, że ruch oburzonych zrodzi nowy typ liderów publicznych, cieszących się realnym poparciem zatomizowanych jednostek ideowców poświęcających prywatny czas dla osiągnięcia publicznie deklarowanych celów. Jednakże ten proces musi jeszcze stosunkowo długo trwać, przynajmniej tak długo zanim media społecznościowe nie zyskają większej popularności od tradycyjnej telewizji. Pamiętajmy, to nadal szklany ekran decyduje jak wygląda kreowana w naszym kraju polityczna rzeczywistość.

Ponieważ to media są najsilniejszym uczestnikiem gry publicznej, to one, a właściwie ci, którzy nimi sterują – mają największą szansę wykreować nowego lidera – męża opatrznościowego, trybuna ludowego, generalnie każdy produkt medialno-polityczny, na jaki w danym okresie będzie zapotrzebowanie. Czy będzie to lider z przypadku? Czy będzie to lider przerobiony z obecnie aktywnych wyskrobków i półproduktów? Jedno jest pewne, nie będzie to Donald Tusk, chociaż ciągle ma szanse żeby odpowiednio rozegrać „salon”, zanim tenże rozegra nim. Inni politycy z Platformy? Bardziej wyrazisty Jarosław Gowin? Przyjazny Grzegorz Schetyna? A może jakaś kobieta?

Alternatywnie do zagospodarowania pozostaje stary lider – Aleksander Kwaśniewski, jako osoba sprawdzona i zdolna do zapewnienia sobie posłuchu w narodzie – albowiem jest znany i ludzie wiedzą, czego się można po nim spodziewać. Być może w przypadku tego prezydenta widać, jaki błąd zrobiliśmy pozwalając jedynie na podwójną kadencję prezydencką w Polsce. Bo czy mamy obecnie w Polsce polityka dorównującego mu potencjałem i przymiotami, a zarazem siłami żywotnymi – powodującymi, że cokolwiek mu się chce? Historia z pewnością wybaczy mu błąd awantury irackiej, ale czy takich błędów nie było aby więcej?

Reasumując, trzeba stwierdzić, że to dość przerażające, bo nawet znając naszą scenę polityczną – nie da się dostrzec osoby przedkładającej interes państwa nad interes partykularny, a zarazem obdarzonej wizją, posiadającą jakąś ogólną wiedzę i doświadczenie a zarazem dającej rękojmię powodzenia podjętych wysiłków publicznych. Wszystko wskazuje na to, że w kategorii na męża stanu nr 1 w Polsce, Aleksander Kwaśniewski – nadal nie ma konkurenta…

7 komentarzy

  1. No jeszcze nam Miller pozostał.
    Oczywiście Leszek, nie Jerzy.

  2. To dlatego, że ktoś kto ma łeb na karku nie bawi się w politykę, tylko robi biznes. Stąd takie miernoty w POlityce

  3. Stach Głąbiński

    Przekonanie, że wybitna jednostka może spowodować zmianę sytuacji polityccznej, gospodarczej czy społecznej, jest naiwne i szkodliwe, gdyż powoduje bierność tych, którzy swoją indolencję usprawiedliwiaja czekaniem na objawienie się jakiegoś idola. To nie jednostka kreuje ruch społeczny, lecz odwrotnie: aktywność obywateli stwarza warunki działania uzdolnionym jednostkom, które nie tworzą klimatu zmian, lecz jedynie mają znaczący wpływ na jego formę i kierunek. Zamiast czekać na objawienie się jakiegoś Godota, należy określić i naprawić przyczyny polskiego marazmu, o którego naturze pisałem w tekstach dostępnych ze strony https://sites.google.com/site/stachglabinski.

  4. Tak czytam i się zastanawiam: (…) wielki człowiek?

  5. A dlaczego nie został ujęty p Generał Jaruzelski ? Przecież tylko On potrafił uratować kraj przed zgubnymi działaniami t.zw. solidarności. Za sto lat historia oceni Go i postawi Mu nalezne pomniki.

  6. Gen. Jaruzelskiego nie ma co już ujmować. Jest pod pełną kontrolą władz, do tego już raczej nigdzie NA TYM ŚWIECIE nie ucieknie.

  7. kwasniewski ma jeszcze jeden atut-mocna glowe-chociaz w chwilach wielkiego wzruszenia go zawodzi….

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.