Polscy mudżahedini i domorosły talib

Pod koniec lat 80-tych XX wieku pan Radosław Sikorski przebywał w Afganistanie, gdzie wówczas Armia Czerwona – siły zbrojne Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich – brała udział w krwawej wojnie domowej w Afganistanie. Istotą sporu wspomaganego przez zachodnie służby specjalne, w tym w szczególności przez CIA była chęć usunięcia wpływów ZSRR z Afganistanu – stanowiącego kluczową przestrzeń w tamtym rejonie z punktu widzenia ówczesnej geopolityki wielkich mocarstw termonuklearnych. W tamtym dramacie, bo tak trzeba oceniać tą wojnę działy się rzeczy straszne, ich twórcami były obie strony konfliktu, jednakże świat zapamiętał o wiele bardziej okrucieństwa wojsk sowieckich. Jednym z elementów sieci zdobywania informacji byli zachodni dziennikarze, przebywający na froncie wśród oddziałów ówczesnych mudżahedinów – jak nazywano wtedy bojowników Afgańskich w zachodnich mediach. Wśród nich był Osama Bin Laden – młody Saudyjczyk rzekomo korzystający ze wsparcia czynników amerykańskich oraz jako dziennikarz – pan Radosław Sikorski. Pierwszy pojechał do Afganistanu prowadzić świętą wojnę przeciwko „krzyżowcom”, którzy dokonali inwazji na ziemię islamu, a drugi, jako reporter.

Pan Sikorski był tam w charakterze dziennikarza – obserwatora, prawdopodobnie z ramienia czynników brytyjskich, które umożliwiły mu i innym polskim filmowcom i dziennikarzom – uczestniczenie w tamtejszych wydarzeniach. Pan Radosław Sikorski dał się sfotografować, na co najmniej dwóch fotografiach z bronią na ramieniu w charakterystycznym dla ówczesnych mieszkańców Afganistanu stroju. Jeżeli to była prawda, to nie ma większego skandalu, albowiem dziennikarz na wojnie musi się zachowywać zgodnie z konwencją – inaczej jest w najlepszym razie członkiem jednej ze stron wojujących albo zwyczajnym potencjalnym bandytą (mordercą).

Nikt do dzisiaj, poza jednym z deputowanych do rosyjskiego parlamentu, nie zrobił panu Sikorskiemu wymówki z jego ówczesnego rzekomego zachowania. Jeżeli to prawda to mieliśmy do czynienia, co najmniej z liczącą się samoobroną, albowiem pamiętajmy – Afganistan, to kraj gdzie lokalna ludność porozumiewa się ze sobą za pomocą strzelania. Broń jest symbolem męskości takim samym jak w naszym kręgu kulturowym samochód! W każdym bądź razie pan Sikorski był prawdopodobnie jednym z pierwszych polskich mudżahedinów – wówczas współpracujących z czynnikami mocodawczymi z tzw. demokracji zachodnich.

W ostatnich dniach media doniosły o dramacie młodego Polaka, który uwierzył, że jest bojownikiem islamskim – Talibem i przeszedł przy tym na Islam, ucząc się przy okazji w jakieś mierze języka arabskiego. Człowiek ten mający niespełna 23 lata używał w sieci internetowej pseudonimu Ahmed Yassin 23 zamieścił w Internecie szereg materiałów propagandowych o tematyce islamistycznej – koncentrując się na kwestiach walki zbrojnej z wojskami zachodu walczącymi obecnie głównie w Afganistanie. Przykład jego twórczości można obejrzeć np. [tutaj], jak również po wpisaniu pseudonimu tego twórcy w wyszukiwarce tego niezwykle popularnego portalu internetowego. Wśród swojej twórczości ten młody człowiek posunął się m.in. do uczczenia Osamy Bin Ladena [tutaj], jak również jakiejś formy uczczenia zamachów na Nowy Jork w 10-tą rocznicę tego bezprecedensowego w dziejach świata ataku na obiekty cywilne i ludność cywilną. Mogło to stanowić dla polskiej prokuratury powód do postawienia zarzutu ze względu na pochwalanie – propagowanie zachowań terrorystycznych, co oczywiście jest jak najbardziej słuszne, albowiem nie można popierać jakiegokolwiek zabijania ludzi. Zwłaszcza, jeżeli nie zabijają państwa tylko podziemne organizacje rebelianckie posługujące się radykalnymi metodami zwanymi terroryzmem, albowiem, jeżeli już regularna armia – własna lub sojusznicza dokonuje inwazji na inny kraj i dopuszcza się czynów przerażających wobec tamtejszej ludności cywilnej to już jest wszystko w porządku! Wiadomo operacja pokojowa, czy też przywracanie porządku. Nasz 23-letni domorosły Talib ma, zatem zarzuty a dodatkowo jest mowa o leczeniu psychiatrycznym, albowiem w jego zachowaniu biegli psychiatrzy dopatrzyli się znamion jednostek chorobowych. Generalnie życie tego młodego człowieka zostało złamane, albowiem nie dość, że stał się wrogiem publicznym nr 1, to prawdopodobnie posłużył, jako powód do kilku odznaczeń i nagród. Jeżeli bowiem jedynym zagrożeniem terrorystycznym, jakie groziło Polsce przed Euro 2012 ze strony islamistów – było śpiewanie piosenek przez prawdopodobnie chorego psychicznie 23-latka, to coś z naszymi służbami silnie jest nie tak.

Poza tym tak już zupełnie na marginesie, jeżeli niespełna 20 lat temu bieganie przez dziennikarza po Afganistanie z karabinem wspólnie z Mudżahedinami walczącymi w imię Allacha, było powodem do dumy, co więcej nawet dzisiaj nie jest niczym obciążającym i to nawet, jeżeli de facto było się ramię w ramię po jednej stronie konfliktu z Osamą Bin Ladenem. To samo śpiewanie piosenek wychwalających bojowników także walczących w imię Allacha, ale dzisiaj – obecnie – współcześnie powinno być, co najmniej neutralne. Podobno mamy w Polsce wolność słowa i swobodę wypowiedzi – o stanie wyjątkowym nic nie wiadomo, więc nawet śpiewanie pieśni pochwalnych dla mudżahedinów – po polsku powinno być dozwolone. Nawet więcej – nie powinno interesować naszego państwa, no chyba, że uznajemy islam za zagrożenie.

Jednakże wówczas nazwijmy rzeczy po imieniu – Rzeczpospolita, w której ministrem spraw zagranicznych jest mudżahedin prześladuje domorosłego taliba! Naprawdę żyjemy w cudownym kraju nieograniczonych możliwości.

3 myśli na temat “Polscy mudżahedini i domorosły talib

  • 2 stycznia 2013 o 14:19
    Permalink

    Poruszył Pan istotną kwestię Panie @krakauer.
    Dodam od siebie, że Pan Sikorski będąc reporterem prasy brytyjskiej w Afganistanie mógł mieć ze sobą broń, chociażby do samoobrony, co w tamtych warunkach i tamtym czasie – wydaje się uzasadnione. Podczas wojny istnieje kilka grup osób NIEWALCZĄCYCH obok przedstawicieli mediów, uprawnionych do takiego noszenia broni, np. obserwatorzy ONZ, kapelani i personel medyczny. Dziennikarze specjalnie się oznakowują napisami PRESS, jak np. śp. Nasz dziennikarz Waldemar MILEWICZ, ale to na niewiele mu pomogło.
    Dziennikarze często współpracują z Wywiadami stron, co jest oczywiste dla każdego, a im ułatwia PRACĘ.
    Tylko gdzieś czytałem, że Pan Radosław SIKORSKI CHWALIŁ SIĘ, że jako jeden z niewielu Polaków STRZELAŁ w Afganistanie do ROSJAN!
    Mogę się mylić, bo pamięć jest zawodna, ale robił to podobno wobec żołnierzy WP, w czasie gdy był Ministrem Obrony Narodowej za rządów PiS. To nawet Go legitymizowało wobec ludzi, którzy nawet konta w banku nie posiadali, ale za to STRZELANIE do NASZYCH odwiecznych wrogów – obdarzali go nawet szacunkiem.
    Jeśliby to była prawda, to byłby to skandal.
    Co innego strzelać REALNIE i nic o tym nie mówić, a co innego CHWALIĆ się tym publicznie, gdy było się jako NON-COMBATANT na obszarze konfliktu zbrojnego!
    I to strzelanie miało charakter OFENSYWNY, jak głosiła to OPOWIEŚĆ naszego bohatera Radosława S.
    Nie w obronie własnej, tylko tak sobie strzelał do Rosjan, będąc REPORTEREM brytyjskim!
    To Go wyklucza spośród dżentelmenów i dziwię się, że Brytyjczycy nadal chcą z nim rozmawiać.
    Naruszył STANDARDY zachowania i jeszcze się tym chełpił publicznie w Polsce.
    Gdyby był menelem, to mógłby to robić wobec kumpli podczas przeszukiwania śmietników, ale on to zrobił jako Minister Rządu RP!
    A teraz jest Ministrem Spraw Zagranicznych.
    Dziwne to wszystko.

    Odpowiedz
  • 25 marca 2014 o 16:49
    Permalink

    Nie do końca rozumiem całe poruszenie. Autor zdaje się nie do końca orientować w kwestiach stron sporu i niejasna dla mnie jest jego opinia.

    Odpowiedz
  • 25 marca 2014 o 17:04
    Permalink

    Zdaje się Pan ściśle utożsamiać określenie mudżahedin z talib a jeśli tak to umieszczenie powyższego artykułu na łamach portalu politycznego czyni zeń portal pseudopolityczny zawierający same “super-fakty”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.