Paradygmat rozwoju

Polityka zubożenia sąsiada, czyli jak wyeksportować bezrobocie do Polski

 Opisując nasze położenie energetyczne w kontekście geopolitycznym nie można trafniej opisać dziejącego się dramatu niż stwierdzeniem, że jesteśmy ofiarami polityki zubożenia sąsiada, mającej na celu docelowo eksportowanie bezrobocia a bieżąco – obniżanie poziomu życia poprzez manipulowanie konkurencyjnością całej uzależnionej od energii gospodarki.

Nasz wielki sąsiad odpowiadający za dostawy kluczowych nośników energii w strategicznych ilościach od wielu lat realizuje politykę maksymalnie wysokich cen w średnich okresach czasu. Oczywiście nie można tu mówić o winie, ale o celowej polityce, do której się częściowo przyczyniamy swoją totalną naiwnością oraz brakiem dywersyfikacji dostaw – niezrozumiałej w kontekście 23 lat wolnej gospodarki. To znaczy – żebyśmy to zrozumieli w sposób jednoznaczny, owszem polityka tego kto z nami handluje i nam sprzedaje nie jest dla nas korzystna, jednakże sami jesteśmy pożytecznymi głupcami, ponieważ od 23 lat się na nią stale godzimy.

To nie jest możliwe, żeby taki kraj jak Polska przez 23 lata nie był w stanie wykonać trzech rzeczy:

Po pierwsze – opracować i wdrożyć strategii produkcji energii odnawialnej w oparciu o dostępne zasoby, w tym rolnictwo, co umożliwiłoby znaczny stopień niezależności energetycznej nawet w zakresie paliw ciekłych.

Po drugie – wybudować 2 lub 3 elektrowni jądrowych dużej mocy umożliwiających odejście od monokultury węgla kamiennego w energetyce, która w istocie jest tylko i wyłącznie marnowaniem tego cennego surowca – podobnie jak węgla brunatnego, aczkolwiek tutaj nic nie stoi na przeszkodzie w stosowaniu nowoczesnych metod spalania i unieszkodliwiania odpadów.

Po trzecie – zdywersyfikować dostaw niezbędnych surowców w potrzebnych ilościach. Dopiero rząd zdaje się pana Marcinkiewicza podjął decyzję o budowie gazoportu! Import węgla lub ropy naftowej ze względu na instalacje w naszych portach do niedawna był bardzo ograniczony. Posiadamy doskonale rozbudowaną i funkcjonującą infrastrukturę do eksportu właśnie węgla i ropy, ale to za mało. Trzeba pamiętać, że przez lata eksportowaliśmy rosyjską ropę przez Gdańsk, obecnie to uległo ograniczeniu.

Do powyższej listy można dodać szereg kwestii jak rura Bernau-Szczecin, Odessa-Brody i inne pomysły. Nawet interkonektor gazowy z Republiką Czeską otwarliśmy zdaje się dopiero w 2012 roku. O innych mniejszych sprawach, ale umożliwiających poprawę sytuacji nawet nie ma co wspominać. Same trzy kwestie generalne wymienione powyżej – totalnie kompromitują wszystkie nasze rządy, całą naszą elitę rządzącą. Tym bardziej, jeżeli uświadomimy sobie, że w ogóle zapomniano o potrzebie modernizacji istniejącej infrastruktury produkującej energię elektryczną i jej komponentu przesyłowego. Bez nowoczesnych sieci energetycznych kraj nie ma prawa się rozwijać. Po prostu nie da się bez prądu niczego zrobić.

Mając obecnie pełną świadomość, że polityka energetyczna Unii Europejskiej – wspierana polityką klimatyczną będzie oznaczać dla nas przez kolejne 50 lat DROGĄ ENERGIĘ ELEKTRYCZNĄ – z powodów, których nie da się nawet będąc zupełnie pijanym zrozumieć nie robimy nic na rzecz zmiany istniejącej sytuacji. Swego czasu nawet palono nadmiary zbóż – żeby poprawić bilans zielonej energii (odnawialnej) w bilansie.

Nie można powyższego stanu określać mianem zbiegu okoliczności. Mamy do czynienia ze świadomą, celową i prawdopodobnie zaplanowaną polityką ograniczania naszego rozwoju cywilizacyjnego poprzez długookresowe ograniczenie efektywności naszej gospodarki poprzez wysokie ceny dostępu do energii. Co to oznacza dostęp do energii – możecie się państwo przekonać najłatwiej jadąc na stację benzynową. Za przeciętną pensję (około 3000 zł netto) można jakieś 10-12 razy zatankować bak przeciętnego samochodu. Potem ktoś się dziwi, że w tym kraju nie rodzą się dzieci? No oczywiście, że się nie rodzą, ponieważ koszty życia pożerają cały dochód rozporządzalny przeciętnie zarabiającej klasy średniej. Po prostu.

Cena energii w bilansie makroekonomicznym obniża nasz PKB, o co najmniej 1 może i 2 % rocznie. Przede wszystkim trzeba bowiem na energię zarobić dewizy, no bo wiadomo jaki mamy bilans handlowy z głównym dostawcą. Obecnie oczywiście to nie ma żadnego znaczenia, ponieważ eksport do strefy euro jest znaczny i potężny, poza tym transfery unijne to olbrzymie ilości pieniądza, a w ostateczności można od ręki pożyczyć kilkanaście miliardów na śmiesznie niski procent. Jednakże zawsze docelowo trzeba zapłacić rachunek za porażająco drogi gaz i stosunkowo drogą ropę w stosunku do jakości.

Jeżeli do tego dojdzie teraz jeszcze podwyżka cen energii elektrycznej – no, bo jakoś trzeba sfinansować remonty i rozwój infrastruktury, nie mówiąc nawet o kosztach elektrowni jądrowych. A na to wszystko nałożą się opłaty za emisję NOx i Cox, to po pierwsze będzie można zapomnieć o budowie w Polsce jakiegokolwiek poważnego przemysłu a po drugie gospodarstwa domowe chyba wstawią do bloków „kozy” i pokupują baterie słoneczne, żeby korzystać z taniego prądu.

Jeżeli nadal Unia Europejska będzie tolerować taką politykę jak obecnie ma kształt polityka drogiej energii, to nie można się dziwić, że nie ma pracy w całej Unii a my dalej będziemy biedakami. Rozwijamy się – owszem, ale ktoś mocno trzyma nam jedną nogę w imadle! Poruszanie się wymaga przemieszczania całego stołu, do którego to imadło jest przykręcone.

Kraje posiadające przewagi energetyczne i osiągające dzięki temu wyższą efektywność w istocie eksportują do nas swoje bezrobocie, ponieważ zakłady produkcyjne powstają u nich a nie u nas. Nie można się dziwić inwestorom, koszt energii w skali działalności przemnożony przez lata – PRZESĄDZA o jej opłacalności. Wysokie koszty energii – nasz rząd zezwala rekompensować poprzez ciągle o wiele za niskie wynagrodzenia w stosunku do standardów unijnych oraz koszyka cen. Przecież około 1600 zł brutto płacy minimalnej to skrajne i perfidne s………..o – nie bójmy się tego inaczej nazwać, to jest najskuteczniejsze narzędzie do ograniczania przyrostu naturalnego Polaków, nie mówiąc już w ogóle o poziomie życia. Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości niech zestawi tą płace netto z cenami – kosztami życia, w tym zobaczy ile kosztuje nas droga energia.

W istocie więc – droga energia dla Polaków to nie tylko bezrobocie, ale to także ograniczanie naszej populacji i jej zamożności w wymiarze międzypokoleniowym i cywilizacyjnym. Powtórzmy – najdziwniejsze jest to, że to nie jest jakaś tajemna wiedza, którą posiada tylko głupawy autor na niszowym portalu Obserwatorpolityczny.pl. Doskonale wiedzą o tym wszyscy w kraju z branży energetycznej i każdy ekonomista od mgr w górę. Na pewno wiedza o tym w kolejnych rządach. Po prostu nie można nie rozumieć tych zależności. W związku z tym, czy ktoś potrafi udzielić odpowiedzi, – dlaczego nie przeprowadzamy działań dywersyfikacyjnych – jak te opisane powyżej? W Austrii pracuje się nad modelami organizacyjnymi umożliwiającymi samowystarczalność energetyczną gmin! U nas nie ma do dzisiaj ani jednego pasywnego biurowca (tj. budynku, który do swojego funkcjonowania nie potrzebuje energii z zewnątrz), chociaż ceny nieruchomości w centrum Warszawy szokują nawet zachodnich deweloperów!

Wszystko zawsze zaczyna się w prawie. Dobre prawo powoduje, że są dobre owoce aktywności człowieka. Pamiętajmy o tym – płacąc za gaz, prąd czy po prostu płacząc na stacji benzynowej. To że jeden z sąsiadów drenuje nas gospodarczo cenami surowców energetycznych – nie jest powodem do bezradnego rozkładania rąk. Z polityką drogiej energii trzeba skończyć, inaczej zapomnijmy o klasycznym rozwoju liniowym (więcej, jeszcze więcej, szybciej, wyżej, częściej). Jeżeli nie rozwiążemy tego problemu w ciągu 5 lat – trzeba będzie na poważnie myśleć o rozwoju w kategoriach „degrowth”.

5 komentarzy

  1. Jakaś dziwna optyka u Pana autora. Pisze o polityce “zubożenia sąsiada, mającej na celu docelowo eksportowanie bezrobocia” odnośnie Rosji, i o totalnej naiwności kolejnych polskich rządów. Z rosyjskiej perspektywy to wygląda raczej jak dążenie otrzymać maksymalny zysk ze sprzedaży głównego (i prawie jedynego) towaru eksportowego Rosji, a niekompetencja a może sprzedajność kolejnych polskich rządów.
    Co dotyczy eksportu bezrobocia z Rosji, to takiego zamiaru nie ma, bo stopa bezrobocia w Rosji bardzo mała, gdzieś około 6%. Rząd rosyjski raczej prowadzi politykę zaproszenia robotników z krajów byłego Związku Radzieckiego.

    • Interesujący jest wątek “sprzedajności” w pana wypowiedzi. Coś więcej wie pan na ten temat?

      • @krakauer
        Tyle co przeczytałem w polskich mediach. W tym momencie nie mam pod ręką listy poblikacji, ale chyba możliwe jest sporządzenie.

        • Nie warto czytać polskich mediów, szkoda oczu.
          Oczywiście proszę żadnej listy nie robić – szkoda czasu, ważne że macie dobre archiwa.
          co do tekstu – dziękuję za pytanie – zawarłem w nim specjalną prowokację i pułapkę na którą oczywiście dał się pan nabrać, ale to tylko dobrze o panu świadczy – bałbym się bowiem pana gdyby pan to przemilczał… otóż w artykule nie pada nigdzie słowo “Rosja”.
          Proszę to wyraźnie naświetlić swoim czytelnikom na swoim portalu – otóż my się po pierwsze cieszymy, że w ogóle nam sprzedajecie energię – bardzo dziękujemy, przed chwilą się wykąpałem mając pełną świadomość że około 35% gazu spalanego w moim super oszczędnym bo sterowanym mikroprocesorowo angielskim piecyku (robionym w Czechach) pochodzi z Syberii i się zastanawiałem jaką długą drogę on musiał pokonać. Jednakże to nie jest normalne, że sprzedajecie to tak drogo. Mój serdeczny przyjaciel w Norymberdze płaci mniej za gaz niż ja w Krakowie! parę eurocentów mniej ale zawsze mniej! W efekcie będziemy sprowadzać gaz z Kataru. Jednakże i tu jest klucz do zrozumienia całości – winę za to ponosi 1. Rząd w warszawie 2. Bruksela. I o ile na głupotę i inercję władz w Warszawie nie mamy wpływu – w ogóle nie ma sensu z nimi dyskutować, to o wiele efektywniej można wpłynąć na Brukselę, Komisja Europejska kocha wszelkie skargi na rządy narodowe… ten tekst jak i kilka kolejnych właśnie do tego posłuży, niedawno pisałem o programie energetyki jądrowej… A co do rosyjskiej polityki cenowej na media energetyczne – nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w taryfie jest polityka. Plusem takiego traktowania nas przez wasz rząd będzie eksplozja efektywności w naszej gospodarce – jak uda się nam osiągnąć tańsze dostawy energii. Czy ma pan pojęcie jak duże są u nas rachunki za gaz? Przeciętna 3 osobowa rodzina w mieszkaniu 60 m2 korzystająca z naprawdę jednego z najnowszych piecyków na rynku (za 1000 euro) i kuchenki gazowej (też nowoczesnej niemieckiej – robionej w Łodzi 🙂 płaci co dwa miesiące około 100 euro plus wyrównanie raz na pół roku. Przy czym podkreślam – mówimy o najnowszych urządzeniach gazowych jakie są na rynku – nastawionych na oszczędność. Ogrzewanie przeciętnego domu w sezonie to co najmniej 400 euro miesięcznie! To jak na Polskę – są straszne ceny.
          Serdecznie pozdrawiam z Krakowa

  2. Oficer prowadzący

    No ale to WY rządzicie! Historycy, politolodzy, językoznawcy, itd. Szydzono z technokratów za Gierka, szydzi się i teraz. Być inżynierem w Polsce? Nigdy więcej!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.