Polityka wg. Jarosława Gowina a Public Relations

Na swojej stronie internetowej poświęconej programowi jaki ma do przedstawienia społeczeństwu pan Jarosław Gowin zawarł złotą myśl: „Dwie główne partie, które podzieliły między siebie scenę polityczną, traktują programy w kategoriach czystego PR-u” (Public relations) [Źródło: http://program2015.pl] Nie można się z tym nie zgodzić, podobne myśli może nieco bardziej radykalnie w różnych odsłonach prezentowaliśmy na naszym portalu. Jednakże po głębszym zastanowieniu wynika, że twierdzenie pana Gowina, jakkolwiek uprawnione – nie ma zastosowania do naszej sceny politycznej, albowiem ona cała jest czystym PR-em i marketingiem politycznym, a nie tylko programy należy postrzegać w kategoriach czystego PR-u! To olbrzymia różnica, albowiem my na tym portalu twierdzimy, że wszyscy politycy pełniący jakiekolwiek funkcje publiczne w Polsce po 1989 roku – poza samorządem, powinni odejść – z wyjątkiem nielicznych szlachetnych wyjątków, a fikcyjne partie powinny zostać po prostu zlikwidowane. Żadna z funkcjonujących partii politycznych – nie tylko nie przedstawia realnego programu, ale jest w tym pewna logika, otóż bowiem skoro wiedzą że nie muszą się wywiązywać ze zobowiązań, to po co mają przedstawiać coś realistycznego? Nie ma i nie może być innego mechanizmu niż demokratyczny w weryfikacji obietnic wyborczych polityków, o czym pan Gowin, jako doświadczony polityk powinien doskonale wiedzieć. Więc partie polityczne w Polsce mogą zupełnie na poważnie traktować programy polityczne w kategoriach czystego PR-u, ponieważ to w istocie nie jest nic więcej niż czysty PR! Na tym poziomie odbywa się konkurencja o wyborcę od lat, od momentu kiedy pan Tymiński pierwszy raz wszedł do studia telewizyjnego! Wtedy to się zaczęło i trwa do dzisiaj, a ponieważ „pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy” – to co się dziwić, że działające w absurdalno-fikcyjnym środowisku partie polityczne idą w pełną abstrakcję i konkurują ze sobą marketingiem i PR-em?

To my wyborcy nie przygotowani do demokracji na to pozwoliliśmy, w tym znaczeniu, że nie wykształciliśmy w sobie nawyków kontroli obietnic polityków. O ile jest to jako tako możliwe w lokalnych środowiskach, to w realiach ogólnopolskich nie ma na to szans. Winni temu są głównie dziennikarze, którzy specjalnie nie pamiętają, albo nie chcą przypomnieć wyborcom tego co który z polityków obiecywał. Swego czasu na popularnym serwisie służącym do przechowywania plików wideo furorę robił filmik z panem Donaldem Tuskiem obiecującym zniesienie haraczu zwanym abonamentem, można to wyszukać – warto, podobnie jak inne gdzie liderzy PO grzmieli pod adresem ówcześnie rządzącego PiS – żadnych nowych podatków! No i proszę bardzo, obietnicy dotrzymali nie wprowadzając podatków dla bogatych, ale podwyższając nam nędzarzom VAT i zamrażając progi! To się nazywa dotrzymanie obietnicy wyborczej i utrzymanie linii politycznej!

Oczywiście każdy może podnieść, że polityka w takim wydaniu to czcze obietnice i pisanie patykiem na wodzie. Niestety każdy z państwa, kto tak stwierdzi będzie miał rację, gdyż kłamstwo w polityce, niedomówienie i manipulacja to druga strona pragmatyzmu i elastyczności. Z różnych stron, także na naszym portalu słychać nawoływania do pragmatyzmu jako głównej kategorii orientacji strategicznej w działaniach politycznych, traktowanej nadrzędnie. Nie jest to jednak równoznaczne z odejściem od pryncypiów, co prawdopodobnie zarzuca pan Gowin – podkreślmy ponownie – zupełnie słusznie, ale nie do końca. Prawdopodobnie dlatego nie do końca, ponieważ pan Gowin sam uczestniczył w tym systemie, jest jego politycznym beneficjentem – dlatego nie krytykuje jego pryncypiów i jego struktury a zrzuca winę na dwie partie. To nie ma sensu niestety, to jest tylko pół środek.

Prawdopodobnie jednak pan Gowin z takiego sposobu pojmowania naszej polityki – czyli zwalania winy na innych uczynił sobie swoją nową polityczną ideę przewodnią. To co złe to nie on, to dwie partie, w tym jedna – do której sam przynależał jeszcze kilkanaście dni temu, a nawet kandydował na stanowisko jej przewodniczącego! To naprawdę szczyt politycznego cynizmu, a zarazem mistrzostwa w kształtowaniu własnego wizerunku, oczywiście w ramach dobrego PR-u – co złego to nie ja!

Niestety tak się nie da, chwała panu Gowinowi za to, że się zreflektował jak szkodliwej sprawie przez lata służył, jednakże to jest mało – ten człowiek przez ponad 6 lat popierał nic nie robienie pana Donalda Tuska i jego słaby rząd, samo plucie we własne gniazdo to za mało, nie da się w ten sposób zdjąć z siebie cząstki odpowiedzialności. Pan Jarosław Gowin, chociaż stanowił od pewnego czasu partyjną opozycję, jednakże odpowiada na równi z panem Tuskiem i wszystkimi innymi członkami Platformy Obywatelskiej i innych partii, za psucie kraju.

Stąd też, przybieranie takiej postawy moralizatorskiej, podszytej PR-em, nastawionej na wytykanie innym ich win, nie jest niczym innym jak tylko dalszą zabawą w tej samej piaskownicy, a za to temu panu – bezwzględnie utalentowanemu politykowi także trzeba już podziękować, albowiem po kim jak po kim, ale po Jarosławie Gowinie – można było się spodziewać czegoś o wiele więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.