Polityka społeczna państwa – co zrobić z demografią?

Celem polityki społecznej państwa jest w wielkim uproszczeniu zaspokajanie potrzeb społecznych i rozwiązywanie problemów, wszystko na rzecz tworzenia dla społeczeństwa jak najlepszych warunków do trwania i rozwoju.

Wspaniałym czynnikiem wynikowym pokazującym jak na dłoni na ile efektywna jest polityka społeczna są dwa wskaźniki – pierwszy współczynnik migracji a drugi generalny wskaźnik demograficzny pokazujący jak prognozowana jest zmiana ilości ludności w czasie.

Wiele złego można powiedzieć o okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, jednakże pod względem tego drugiego wskaźnika – było po prostu doskonale, nasze społeczeństwo pomimo strasznych i dramatycznych strat ludnościowych z okresu ostatniej wojny – nie tylko dobudowało swój potencjał demograficzny, ale nawet było w stanie wytworzyć „górkę”, która dała szansę rozwojowe dla naszej gospodarki w okresie jej transformacji.

Niestety wraz z początkiem tego nieszczęsnego okresu doszło do ukrytego ludobójstwa, w którym wielu Polaków po prostu nie miało szansy się nigdy narodzić, ponieważ ich rodziców nie jest stać na to, żeby w sposób świadomy podjąć decyzję o posiadaniu dziecka. Transformacja pod względem demograficznym okazała się dla nas zgubna, przestały działać naturalne mechanizmy zastępowalności pokoleń – wszystko się popsuło. Polska się wyludnia a prognozy demograficzne poważnych instytucji międzynarodowych jak również i polskiej statystyki są zatrważające.

Rząd i społeczeństwo mają już co do tego świadomość. Jednakże można odnieść wrażenie, że spodziewana zapaść chyba się nie wydarzy, ponieważ w realiach to mało kto bierze to na poważnie, prawdopodobnie ludzie w tym politycy – nie są w stanie zrozumieć, jak to będzie możliwe, że w kraju będą prawie sami starsi ludzie, a generalna liczba ludności będzie się przeraźliwie kurczyć. Makroekonomiczne konsekwencje tych trendów są porażające, jednakże niestety rząd praktycznie nic z tym nie robi, nie ma żadnej realnej polityki antycypacji tych kasandrycznych wydarzeń.

Problemy demograficzne Polski wynikają z transformacji społeczno-gospodarczej a właściwie ze stylu w jakim została ona wykonana, bez praktycznie żadnych osłon socjalnych (poza rolnikami). Społeczeństwo zostało wydane na zderzenie z niewidzialną pięścią rynku i niestety wyszło z tej konfrontacji poharatane, osłabione, obite, częściowo już na stałe uszkodzone i dysfunkcyjne. TRZEBA MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ ŻE 25 LAT POLITYKI LUDOBÓJSTWA EKONOMICZNEGO NIE DA SIĘ ODROBIĆ W JEDEN LUB KILKA LAT. Zmarnowano bowiem życie co najmniej dwóm pokoleniom przejściowym i to co obserwujemy dzisiaj w demografii to naturalna odpowiedź społeczeństwa, którego zagregowaną sumę decyzji w skali mikro widzimy między innymi pod postacią dramatycznego spadku liczby urodzin i w ogóle generalnej modzie na maksymalnie jedno dziecko w rodzinie. Jeżeli oczywiście ktoś się zdecyduje tą rodzinę założyć a następnie jest w tym konsekwentny, bo zmiany kulturowe w tym przekleństwo genderowego-feminizmu powodują, że dzisiejsza rodzina nie jest już szczytem aspiracji młodych ludzi. Te tendencje w życiu społecznym również nie są bez znaczenia dla wyniku demograficznego „netto”.

Z demografią nie da się zrobić niczego, poza forsowaniem błędnej polityki uczynienia z Polski kraju dla emigrantów z poza Unii Europejskiej. Tyko i wyłącznie odpowiednie narzędzia polityki społecznej – stwarzające co najmniej na długość trwania jednego pokolenia – warunki umożliwiające przetrwanie rodziny i jej egzystencję bez względu na stan rynku pracy. Elementem kluczowym jest tutaj dostępność do mieszkań dla młodych rodziców, albowiem to właśnie dostępność do indywidualnego miejsca zamieszkania warunkuje istnienie i trwanie rodziny oraz wypełnianie przez nią swoich podstawowych funkcji społecznych. Bez mieszkań można sobie pomarzyć o polityce społecznej i poprawie demografii.

Zatem realnym sposobem na stworzenie warunków do poprawy funkcjonowania polityki społecznej w rozumieniu zmiany negatywnych trendów demograficznych miałaby być polityka mieszkaniowa. Z tym zagadnieniem wiąże się polityka kredytowa, polityka taniego pieniądza, ogólna stabilność gospodarcza i inne zagadnienia rangi strategicznej. Oczywiście na wszystko potrzeba pieniędzy, bo to że można sobie wziąć kredyt z banku na 35 lat nie ma już żadnego znaczenia.

3 myśli na temat “Polityka społeczna państwa – co zrobić z demografią?

  • 2 kwietnia 2014 o 06:19
    Permalink

    Nie ma już czego odkręcać a tym planowym wyniszczaniu społeczeństwa. Żadna kosmetyka nic nie naprawi.
    Po prostu pokolenia z PRL-u ODEJDĄ, średniacy pozostaną za granicą, a młodzież przyzwyczai się od początki do śmieciówek. Pozostaną zatrudnieni w Policji, Wojsku i Administracji – dopóki starczy ROLOWANYCH kredytów.
    To jest kraj bez żadnych szans dla jego mieszkańców.
    Te 10% co już się wzbogaciło – da sobie radę na Cyprze czy na francuskiej Riwierze, bo już tam mają mieszkania.
    W Polsce pozostaną tylko pilnujący ich dobytku i linii przeładunkowych posiadanych biznesów.
    To jeszcze przetrwa.
    Resztę zarośnie mech, trawa i drzewa samosiejki.
    Przyroda da sobie doskonale radę.

    Odpowiedz
  • 2 kwietnia 2014 o 08:50
    Permalink

    Celowo stworzony na początku 90 -ych, brak perspektyw
    w kraju skutkuje olbrzymią emigracją(kilka mln. ludzi)
    plus “schodzace” do Hadesu pokolenie wyżu demograficznego
    lat powojennych w połączeniu z liczbą urodzin
    w “wolnej” Polsce solidarnościowej, a jakie to są wielkości
    nie trzeba sięgać do statystyk, wystarczy “rzut oka”
    na stan “posiadania” rodziny,znajomych.Na taki splot
    okoliczności liczą rządzący, by za 5,10 lat
    tryumfalnie ogłosić brak rak do pracy. I zarazem
    po raz wtóry odtrąbić “sukces transformacji”solidarnościowej(jeśli “po drodze”
    nie zmiecie ich “wiatr historii”).
    Co nie zmieni faktu, że cena za …była przerażająca
    i porażająca.I dlatego, duza część społeczeństwa
    (myślącego) nigdy nie zaakceptuje “reżyserowanego”
    od ćwierć wieku status quo.
    Nieprawda, że nie było alternatywy dla pana Leszka B.

    Odpowiedz
  • 2 kwietnia 2014 o 22:13
    Permalink

    Alez drogi Panie–ile mlodych malzenstw za czasow socjalizmu mialo wlasne mieszkania? A dzieci sie rodzily, w braku innych rozrywek. Niestety czasy sie zmienily a z nimi takze wymagania i mozliwosci. Spadek liczby urodzin jest nieuchronny i mozna go obserwowac we wszystkich zachodnich krajach, a takze w Azji. Pan straszy “genderowym feminizmem,” ale w rzeczywistosci jest Pan juz na straconej pozycji.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.