Polityka słabości inwestycyjnej

Polski rząd – w zasadzie każdy po 1990 roku prowadzi politykę słabości. Przejawia się ona głównie w ten sposób, że utożsamiamy interes narodowy z interesem konkretnego inwestora, grupy inwestorów lub innego kraju, od którego – których, oczekujemy, że przyjadą do nas i nas zbawią od nas samych.

Nie ma nic bardziej mylnego i błędnego w skutkach dla stanu gospodarki państwa. W zasadzie w pełni zrezygnowaliśmy z przemysłu – umożliwiającego samodzielne projektowanie, testowanie i wdrażanie do produkcji produktów, celem ich masowego wytwarzania. Co więcej – mamy problemy nawet w branżach do tej pory niszowych, w których dość dobrze radziły sobie nasze wyspecjalizowane przedsiębiorstwa – jak chociażby produkcja silników spalinowych wielkich mocy, maszyn dla górnictwa, specjalistycznych konstrukcji pływających itp. Przemysł elektryczny upadł, przemysł elektroniczny – po całkiem niezłych zapowiedziach – został sprywatyzowany w ten sposób, że importujemy w zasadzie wszystko. Lotnictwo – podryguje dzięki produkcji podzespołów, ale niestety nie rozwijamy się nawet w dziedzinie remontów i obsługi technicznej – najnowszy nabytek Lot- samolot Boeinga ma być obsługiwany w Holandii. My nie mamy nawet odpowiedniej wielkości hangaru – umożliwiającego obsługę całoroczną tej wielkości samolotu! Mniejsza ze szczegółami – albowiem jest ogólnie tak źle, że już chyba nie może być gorzej, no chyba, że Coca-Cola się wycofa z rozlewania napojów w Polsce, – ale to już chyba, jako ostatni producent jakichkolwiek wyrobów w Polsce.

Z pewnością 23 lata temu byliśmy tak słabi, że nie mieliśmy możliwości myśleć w żaden poważny sposób o budowie narodowych grupowań gospodarczych – zakładających powiązanie przemysłu – wytwarzania, z zapleczem surowcowym, zapleczem projektowym, technologicznym, marketingiem, zbytem, spedycją i logistyką – a także, co jest szczególnie ważne, także finansowaniem tego typu działań. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy dzisiaj zaczęli myśleć w tych kategoriach biorąc przykład z Turcji, która konsekwentnie od lat rozwija swój biznes – z wielkimi sukcesami. Już dzisiaj powszechnie wiadomo, że wejście w zasadzie w każdej z kluczowych dla gospodarki branż – na rynek turecki, bez znalezienia odpowiedniego partnera – jest niemożliwe. Turcy są w stanie wyprodukować w zasadzie wszystko, a to, czego nie są w stanie zrobić sami – bez problemu kupią za granicą i to jakoś tak sprytnie to robią, że z zasady stawiają na produkty – pochodzące od niezależnych od „głównych graczy” dostawców. Jednym z najnowszych przykładów tego typu myślenia może być bardzo ciekawy turecki czołg – Altay – prawdopodobnie bardzo udany i niezwykle obiecujący „klon” Leoparda z uwzględnieniem części od Hyundaia i innych producentów. Da się? Wszystko się da! Nawet wymóc na Amerykanach własną linię do produkcji (montażu) F-16! Co nie było szczególnie opłacalne ekonomicznie, ale fundamentalne z punktu widzenia technologicznego – przejęcia wzorców i nauczenia się amerykańskich standardów technologicznych w przemyśle lotniczym.

Takich jak powyższe przykładów można szukać jeszcze bardzo wiele, wystarczy wymienić pewne francuskie w istocie państwowe firmy, które sprywatyzowały w Polsce kilka istotnych przedsiębiorstw z różnych kluczowych branż! Jakoś nikomu nie przeszkadzało sprzedawanie po kolei – prawie całej gałęzi gospodarki Polski – państwu francuskiemu! Jednakże, może to i dobrze, gdyż przynajmniej to wszystko jakoś funkcjonuje.

Potrzebujemy – nowoczesnej – wieloaspektowej i zorientowanej na rozwój – polityki inwestycyjnej. Lokalizacja inwestycji w Polsce – każdego typu jest jak najbardziej pożądana, ale Brown-field, czyli w przysłowiowym szczerym polu lub przez przejęcia partnera polskiego. Powoli powinniśmy grymasić względem firm, które pragną przez inwestycje u nas – zlikwidować potencjalną konkurencję, jednakże ze względu na słabość lub w zasadzie nie posiadanie żadnych w ogóle zdolności w wielu sektorach gospodarki – nie można sobie pozwolić na grymaszenie, co z wdziękiem słonia w składzie porcelany robi np. obecnie francuski rząd- głośno zastanawiając się nad takimi rozwiązaniami jak upaństwowienie stalowni należących do znanego globalnego producenta stali (absolutny lider technologiczny) – posiadający także zakłady w Polsce.

Coś niesamowitego prawda? Czyli nie liczy się rynek i konkurencja, ale miejsca pracy i produkcja zapewniająca obrót w gospodarce! Polska polityka słabości inwestycyjnej musi się skończyć, może jest na to czas wraz z odejściem Waldemara Pawlaka – w znacznej mierze odpowiedzialnego za obecny stan polityki pro-inwestycyjnej, nie wspominając już o ułatwieniach dla inwestorów.

Jedna myśl na temat “Polityka słabości inwestycyjnej

  • 5 grudnia 2012 o 08:59
    Permalink

    Spoleczenstwo lyknelo mit, ze po ’89 wszystko bylo “slabe” i “niekonkurencyjne” wiec trzeba bylo sprzedac. Niestety mija sie to z prawda, bo nie wszystko, ale to co bylo najbardziej atrakcyjne sprzedano na poczatku czesto w “prywatne” rece innego Panstwa, Francja to swietny przyklad.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.