Polityczne przebudzanie narodu

Nie można zmuszać ludzi do budzenia się, jeżeli w sobotę po ciężkim tygodniu chcą się po prostu wyspać. Ileż wysiłku, zdecydowania i pieniędzy potrzeba, żeby zwieść kilkadziesiąt tysięcy ludzi w sobotę do Warszawy i wypełnić nimi centrum starego miasta. To coś niesamowitego, albowiem ci ludzie przyjeżdżają z własnej i nieprzymuszonej woli, nikt im tego nie nakazuje, jadą, bo chcą. Wielka sprawa się w minioną sobotę stała, marsz „Obudź się Polsko”, mógł rozbudzić nie jedne emocje, ale jak się okazało przebiegł jak na nasze standardy manifestacyjne – stosunkowo spokojnie, za co się organizatorom należą wyrazy uznania, w zasadzie tylko za to.

Emeryci, renciści, harcerze w wieku emerytalnym, słuchacze pewnego radia, widzowie pewnej telewizji, także przedsiębiorcy, którzy zbankrutowali przy budowie autostrad, znani i mniej znani dziennikarze, członkowie i sympatycy pewnego związku zawodowego, wyróżniającego się nadzwyczajnie roszczeniową postawą, „pan paprykarz”, piękne modelki z pewnej partii politycznej i jej mniej urodziwi koledzy, a także politycy no i oczywiście on, Kapłan, przywódca, działacz społeczny – człowiek numer 1, człowiek instytucja, który wymienił starego i przyszłego prezesa. To taki przekrój społeczny zgromadzenia, które w sposób imponujący zajęli przestrzeń publiczną centrum Warszawy.

Uczestnicy zaprezentowali nam cały szereg postulatów, które wspólnie moglibyśmy określić, jako żądanie pozostawienia Polski w jej obecnych kształcie społeczno-ustrojowym, przy zapewnieniu licznych postulatów socjalnych i ekonomicznych oraz pozycji religii i Kościoła Katolickiego w państwie. Jednym z ciekawszych, a zarazem bardzo przekrojowych postulatów był napis na worku, w który ubrała się jakaś pani, żądając pensji jak na zachodzie. Co było i tak oryginalne w porównaniu, z flagami narodowymi sprofanowanymi napisem na białym polu „To był zamach”. Wielkością natomiast dominowały hasła mówiące o rękach precz od pewnej telewizji, która ma problemy z wejściem na multipleks cyfrowy. Jednakże nikt nie przebił wielkiej szarfy z trawestacją słów byłego premiera Węgier, który przyznał się swoim partyjnym kolegom, że kłamali rano i kłamali wieczorem – nagranie oczywiście wyciekło i stało się modne, jak widać nawet w Polsce. Natomiast na szczególną uwagę zasługiwały transparenty posługujące się skrótami i hasłami kluczami – bardzo istotnymi w naszej historii jak np. „Targowica”, „masoni”, w zestawieniu z nazwiskami głównych polityków rządzącej koalicji, czy też prezydenta państwa. Czy też urocze zdjęcia najczęściej pana Tuska wyposażone w slogany np.: „ojciec porażki”.

Uczestnicy sobie przemaszerowali, wysłuchali swojego Kapłana, posłuchali ulubionej dziennikarki, jak zawsze prawdomównej, potem pooglądali na wielkim ekranie pana prezesa, bo jego partia akurat miała konwencję. Było bardzo fajnie, najważniejsze, że pogoda dopisała, albowiem nie ma nic gorszego niż moknąć w imię idei, zwłaszcza, jeżeli idei na rzecz, której się demonstruje się nie rozumie.

Najbardziej zastanawiającym jest, czemu służyła ta manifestacja? Po co została przeprowadzona? Czy chodziło o mobilizację środowisk prawicowej-prawicy przed kolejnym wystąpieniem na 11 listopada? To takie ćwiczenia? Z mobilizacji aktywu społecznie udzielającego się? Oczywiście nikomu nie można zabronić demonstrować i chodzić z dowolnym napisem na planszy w zasadzie dowolnej wielkości. Z tym nie można mieć problemów w demokracji, to norma – pluralizm, prawo do zgromadzeń, wolność wypowiedzi. Jednakże, wszystko musi mieć jakiś cel społeczny i służyć społeczeństwu, a czemu służyła ta polityczna manifestacja? Wyrażeniu roszczeń i utwierdzeniu się, co do ich słuszności przez hordę nastawionych roszczeniowo emerytów? Nie do końca, ale coś w tym jest, albowiem czy ktoś widział kiedyś manifestację żądających ograniczenia praw i przywilejów? Czy była kiedykolwiek jakaś manifestacja ludzi domagających się od rządu np. cięć niepotrzebnych przywilejów dla hojnie obdarzonych nimi wpływowej mniejszości? Nie, ale to jest oczywiste, albowiem wizja polityczna, jaką reprezentowali uczestnicy tej demonstracji ma prawo być inna, różna, w zasadzie swoista. Nie możemy winić tych ludzi o to, że upominają się o swój sposób widzenia rzeczywistości, czy też sposób przedstawiony im przez ich liderów.

Czy moglibyśmy wyobrazić sobie manifestację odwrotną? Ludzi z flagami, na których byłoby napisanie „nie było zamachu” itp., ? Raczej nie, a dlaczego? Ponieważ normalności się z zasady nie manifestuje, jedynie rewolucjoniści i ci co pragną wyjąć na światło dzienne jakieś fakty, odczuwają potrzebę poświęcania się w imię jakiejś sprawy. Naprawdę niezwykle trudno jest wyobrazić sobie inną opcję polityczną, łączącą w jednym – mszę, marsz i konwencję partyjną.

Powstaje, zatem jeden drobny problem, jeżeli uznamy manifestujących za szczególnie świadomych i przez to uprawnionych do politycznego przebudzania narodu, a ich głównymi postulatami są żądania ekonomiczno-socjalne, to, kto ma za nie zapłacić? Przecież nie da się zrobić tak, żeby nagle wszyscy mieli więcej, bo nie ma skąd wziąć złotówek na te działania. Niestety tego nikt nie tłumaczy uczestnikom manifestacji, no chyba, że przywileje, o jakie walczą nie mają być dla wszystkich, a tylko dla nich – nowej grupy uprzywilejowanych?

Naczelną ideą wszelkich demonstracji jest żądanie zmian, jeżeli zmiany w naszym kraju miałyby pójść w kierunku, jakiego żądali demonstranci – to nadal nie wiadomo, w jakim, albowiem nawet, jeżeli Donald Tusk, jako personifikacja zła i źródło wszelkich narodowych nieszczęść by ustąpił, a posłowie jak jeden mąż oddali głos za rządem uratowania narodu pod berłem Jarosława Kaczyńskiego lub kogokolwiek z jego namaszczenia, to i tka by to niczego nie zmieniło, albowiem kraj byłby dokładnie tym samym krajem. Bajeczki o sięganiu do głębokich kieszeni ci panowie mogą sobie głęboko wsadzić, albowiem to za rządów PiS zlikwidowano najwyższy próg opodatkowania podatkiem od osób fizycznych.

Gdyby pan Jarosław Kaczyński, wspólnie z panem Ziobro i ich Kapłanem zaproponowali Narodowi coś konkretnego, rzeczowego i prawdziwego, to być może wówczas można by było pomyśleć o wsparciu takiej kompleksowej inicjatywy, jednakże w tym kształcie, poza zwykłym krytykanctwem (jak najbardziej uzasadnionym) samo mówienie – wybierzcie „nas”, będziemy lepiej rządzić od „nich” – nic nie znaczy, naprawdę nic nie zmienimy w naszej rzeczywistości wsadzeniem danej telewizji na multipleks.

Reasumując, obserwowana ofensywa Prawa i Sprawiedliwości, jako czołowej partii prawicowej-prawicy to coś, co powinno dać nauczkę rządzącym, a zarazem niestety wyznacza pewien standard publicznego manifestowania poglądów, który stosunkowo trudno będzie komukolwiek przebić, bez pójścia tą samą drogą. Być może to jeszcze nie jest polityczne przebudzenie narodu, albowiem w istocie żadnej ze stron na nim nie zależy, ale z pewnością to istotny krok w kierunku wyższej świadomości obywatelskiej, prawica-prawicowa mobilizuje swoich ludzi, a jaj działania prowadzą do samo mobilizacji elektoratu partii prawicowo-liberalnej, a także lewicowej. W tym kontekście jest to bardzo ważny proces.

3 myśli na temat “Polityczne przebudzanie narodu

  • 30 września 2012 o 17:34
    Permalink

    co do problemu TV TRWAM na multipleksie, to KRRiTV mogłaby opublikować BIAŁĄ KSIĘGĘ.
    Rozumiem, że O.Rydzyk chce dostępu za darmo.
    Rozumiem, że KRRiTV chce przejrzystości w rachunkach TV Trwam.
    Tylko, skoro nieprzejrzyste są finanse Kościoła w RP, to skąd nagle taka skrupulatność?
    Zbyt mało znamy faktów, żeby się wypowiadać.
    A Ojciec Dyrektor to jest jednak GENIUSZ … Jak na taki umęczony kraj jak Polska.

    Odpowiedz
  • 2 października 2012 o 21:36
    Permalink

    czytelnik GW, Twoje tezy sa fałszywe. TV Trwam musiała dostarczyć referencje finansowe aby udowodnić zdolność do zapłacenia za dostęp do cyfrowego nadawania. Stacje które dostały prawo nadawania nie miały pieniędzy na opląty za licencje wiec im KRRiTV na wiele rat – bezprawnie bo budżet oczekiwał tych pieniędzy teraz a nie za kilka lat.

    Odpowiedz
    • 2 października 2012 o 23:16
      Permalink

      Dziękuję za uzupełniający komentarz – napisałem – która ma problemy z wejściem na multipleks cyfrowy – co dla niewtajemniczonych może sprawiać wrażenie jakby chodziło o niespełnianie warunków, podczas gdy fakty są takie jak pan podał. Dziękuję za ten komentarz.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.