Polityka

Polityczna noworoczna dystopia

 Dlaczego wszystko pójdzie źle ? Bo taka jest dynamika dziejów. A zresztą, kiedy szło dobrze?

Jesteśmy zbiorowością jednostek, które łączy głównie obywatelstwo, wpisane do dowodu. Nawet nie tyle jesteśmy egoistami, bo egoizm wymaga świadomości własnych interesów, ile nie potrafimy wyobrazić sobie życia we wspólnocie. Nic dziwnego, że jedyne wspólnoty jakie u nas funkcjonują, raz lepiej i wiele razy gorzej, to wspólnoty mieszkaniowe. No ale one są obowiązkowe.

Nie ufamy sobie nawzajem, jako społeczeństwo nieufnych jednostek. To dosyć dziwne, bo zaufanie do innej jednostki mamy niejako zapisane w genach. Widok drugiego człowieka, odrobinę do nas podobnego powinien wzbudzać, i zaufanie, i poczucie bezpieczeństwa.

Jako jednostki bardziej ufamy obcym a raczej mało znanym innym, niż znanym nieco bliżej. Wynika to po części z tego, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, jesteśmy niechętni wiedzy. Szukamy prostych rozwiązań, ukojenia, i potwierdzenia poczucia bezpieczeństwa. Jesteśmy, a przynajmniej bardzo wielu z nas, podatni na sugestię, słowa wypowiadane z dużym przekonaniem nawet bez specjalnych uzasadnień lub pozbawione ich zupełnie.

Żyjemy w czasach z jednej strony dosyć bezpiecznych, z drugiej w rosnącym poczuciu zagrożenia i niepewności. Może dlatego, że myślenie o przyszłości jest czymś nowym dla wielu jednostek, a przyszłość jak zawsze jest niepewna. Tym bardziej, że wyobrażalna przyszłość może w małym stopniu, lub wcale nie przypominać teraźniejszości a już na pewno przeszłości.

Mimo to wielu odbywa mentalną ucieczkę w przeszłość. Przeszłość, oczywiście ta wyobrażona, albo której wyobrażenie zostało silnie upublicznione, jest takim rajem. To przyszłość w której, dysponujemy tym wszystkim czym dysponujemy dziś, ale unikamy wszystkich zagrożeń i tych dzisiejszych i przyszłych a nawet, co powinno nieco dziwić i przeszłych.

Dlatego o wiele łatwiej jest manipulować obawami niż proponować dyskusję o pozytywnych rozwiązaniach. Taka dyskusja wymaga chęci, determinacji i odwagi.

Spirala lęków jest dosyć łatwa do nakręcenia, do odkręcenia o wile trudniejsza. Do wyimaginowanych strachów dołączają realne, a wyobrażone ryzyka zwiększane o ryzyka rzeczywiste.

Wtedy też zaczyna działać prawo Murphy’ego. I uruchomiony zostaje efekt domina. Jesteśmy w tym momencie kiedy widzimy padające kolejne klocki ale nie wiemy który ostatni. Nie zdajemy sobie sprawy, że ostatni klocek może znajdować się za naszymi plecami.

Ten rok jest politycznie naznaczony wyborami. Maleją szanse na powstanie szerszej narracji atrakcyjniejszej niż projekt narodowego kapitalizmu państwowego, bardzo nieudolnie realizowanego przez PiS. Koncepcja powrotu do czasów sprzed 2015 roku atrakcyjna jest dla zbyt małej grupy, pomijając już taki drobiazg, że jest absolutnie niemożliwa do realizacji.

Można się spodziewać, że obojętnie czy po stronie opozycji wystartuje jeden nominalnie zjednoczony obóz programowy czy też dwa lub trzy bloki, efekt będzie podobny, czyli większość sejmowa zostanie po stronie PiS. To w sumie niewiele zmieni, nawet jeśli następna kadencja PiS miałaby być jego ostatnią.

O wiele większe konsekwencje będą miały wybory do parlamentu europejskiego. Trudno sobie wyobrazić jego skład, poza tym, że znacząco będzie się różnił od obecnego i to bez względu na to, czy ostatecznie dojdzie do Brexitu czy też nie.

Można się spodziewać, że zmaleje rola socjalistów a znacząco wzrośnie rola ruchów eurosceptycznych i nacjonalistycznych. 

Europa po wyborach będzie zupełnie inna niż dotychczas.

Również na:  www.aristoskr.wordpress.com

5 komentarzy

  1. Świetna grafika, dystopijna!

  2. Skoro Autor pisze, że: ” większość sejmowa zostanie po stronie PiS” – to tak też może być.

    Autor wie co pisze, bo zna środowisko dawnej “lewicy”, która już prawie nie istnieje i walczy tylko o “resztówki” zapewniające trwanie.

    Smutne, ale prawdziwe, za co należą się Mu podziękowania.

  3. Jeśli poruszasz się na obwodzie koła, to raz będziesz na górze, raz na dole. Historia Polski to historia takiego koła. To samo jest obecnie w polityce. Niestety ludzie są zbyt przyzwyczajeni do tego koła, by je opuścić, a to wymaga wielkiej odwagi, na którą naszego zastraszanego nieustannie społeczeństwa po prostu nie stać. A jeśli nikt nas nie straszy to straszymy się sobą nawzajem. W efekcie tego nieustannego zastraszania bardziej niż wroga boimy się samych siebie. Czasami mam wrażenie, że jakiś najazd wroga, taki realny, jakiegokolwiek wroga, byłby nam bardziej potrzebny niż pokój, bo wówczas dużo tych lęków by się zmaterializowało i w społeczeństwo wstąpiłoby jakieś ożywienie, które wyrwałoby Polaków z marazmu. Nadmiar pokoju nam chyba nie służy, bo jako naród wojowników nie potrafimy w nim żyć i ciągle potrzebujemy wroga – jeśli nie ma go na zewnątrz, to zaczynamy szukać go wewnątrz. Taka nasza narodowa paranoja, determinowana między innymi położeniem geopolitycznym.

  4. Autor powinien wskazać kto za to ponosi główną odpowiedzialność? A tak to są dywagacje pozbawione punktu odniesienia, czyli o niczym i o słabościach ludzkiej egzystencji. To niczemu nie służy i powoduje trwanie w marazmie intelektualnym.

  5. Najpierw pytanie, jaki gatunek na globie jest najbardziej agresywny ?
    Odpowiedź raczej powszechnie znana, mogę zasugerować, według mnie wychodzi, że ludzie.Choćby dlatego, że są bardzo liczni.

    Inne gatunki stworzeń szanują swój teren i starają się sobie nie wchodzić w drogę.

    No i jeszcze politycy, to oni dbają aby społeczeństwa były zastraszone i skłócone , takimi się łatwiej rządzi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.