Ekonomia

Politycy mówią o podwyżkach dochodów w sposób administracyjny, co z gospodarką?

 Pomysły polityków na podwyżkę dochodów Polaków mają charakter czysto administracyjny, zarazem populistyczny. Można się spierać, czy podwyższenie kwoty wolnej od podatku bardziej pomoże osobom biednym, czy też da „kokosy” bogatym, ale na tą chwilę jest to jedyny realny postulat, który można przeprowadzić doprowadzając do generalnego wzrostu dochodu rozporządzalnego przez wszystkich podatników.

Generalnie pomysły na to, żeby zmniejszyć obciążenia podatkowo-składkowe społeczeństwa są czystą fikcją, ponieważ państwo kosztuje, socjal kosztuje, nowe zabawki dla wojska kosztują – nie ma niczego za darmo. Populacja się kurczy, poziom zamożności jest mniej więcej taki sam, pensje rosną bardzo powoli – doszliśmy do sufitu. Wniosek, jeżeli w gospodarce jest mniej więcej tyle samo pieniędzy plus niewielki wzrost gospodarczy, to jeżeli chcemy sprostać rosnącym potrzebom i wyzwaniom przed jakimi stoi państwo, niestety trzeba się zgodzić na większe podatki (opłaty, składki – zwał jak zwał).

Sam pomysł Platformy Obywatelskiej, żeby wszystkie ciężary publiczne związane z zatrudnieniem sprowadzić do jednego podatku, który będzie odpowiednio rozliczał Urząd Skarbowy jest GENIALNY I DOSKONAŁY W SWOJEJ PROSTOCIE. Przede wszystkim ograniczylibyśmy w ten sposób kombinowanie na szarej strefie – jeżeli pracujesz, zawsze miałbyś odprowadzane należne składki. Jest to bardziej sprawiedliwe niż obecny system, w którym mamy ludzi poszczególnych podkategorii. Wielokrotnie zgłaszaliśmy podobne postulaty, bo takie myślenie ma sens w gospodarce takiej, jaką mamy obecnie – z totalną przewagą kapitału zatrudniającego, nad ludźmi utrzymującymi się z pracy własnych rąk. Nie da się zrozumieć powodu, dla którego Platforma Obywatelska nie potrafiła przedstawić swojego pomysłu w sposób wiarygodny? Jednak czy można wymagać czegoś sensownego od tej partii?

Właśnie w Wielkiej Brytanii wprowadzono prawo zakazujące zadłużania państwa – deficyt budżetowy w tym kraju nie będzie mile widziany poza szczególnymi, nadzwyczajnymi sytuacjami. Dlaczego nikt nie ma odwagi wprowadzić podobnych regulacji w naszym państwie? Przecież już bardziej ciężko jest się zadłużać! Brytyjczycy nie zrobili tego z powodu braku zaufania do rynków finansowych, czy też wysokiego zadłużenia, ale po prostu dlatego ponieważ mają pełną świadomość trwania państwa w czasie, tj. że pieniądze pożyczone dzisiaj, jutro lub po określonym czasie trzeba będzie oddać. Dodatkowo zaś jeszcze zapłacić cenę kapitału w postaci odsetek. Jeżeli uda się im zbilansować dochody i wydatki w ten sposób, że jeszcze będą oszczędzać, to sami będą narzucali warunki rynkom finansowym, a Funt będzie jedną z globalnych walut rozliczeniowych. Ich działanie, ich decyzja świadczy o tym, że nie do końca najlepszym jest neoliberalny model gospodarczy, w którym ekonomiści twierdzą, że zadłużanie się nie jest niczym złym, jeżeli tylko szybciej rośnie nam PKB niż dług, oczywiście pod warunkiem że zachowujemy cały czas zdolność do obsługi zaciągniętych kredytów. Widocznie jednak nie zadłużanie się jest lepsze? Zadziwiające, że trzeba było Brytyjczyków do tego, żeby uświadomić sobie powagę „robienia długów”.

W rzeczywistości bowiem dług musi mieć zawsze uzasadnienie, w państwach demokratycznych co najmniej na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze czysto ekonomiczne, czyli po co są potrzebne pieniądze i dlaczego opłaca się nam zadłużyć? Po drugie – moralne, czyli wyjaśnienie w ogóle dlaczego uważamy, że dopuszczenie pewnych kwestii do naszej rzeczywistości jest tak ważne i istotne, żeby w ogóle móc mówić o zadłużaniu się – na koszt przyszłych pokoleń. Niestety w naszym kraju dług publiczny uzasadnia się dziurą budżetową i dziurami, czy też brakami w kasach innych ważnych publicznych funduszy. Niestety jednak, nie ma mechanizmu, który broniłby nas przed generowaniem coraz to większych długów. One nam nie pomagają, bo niestety duża część idzie na przejadanie – przez socjal, nie wszystkie pieniądze ze wzrostu zadłużenia idą na rozwój, na inwestycje!

Brakuje nam poważnej debaty gospodarczej, rozmowy o gospodarce nie na poziomie wypytywania się przez dwie gospodynie domowe o ceny produktów w ich sklepach, ale o istotnej dyskusji na argumenty – np. ścierającej ze sobą dwie główne wizje gospodarcze jakie wynikają z para-programów największych partii. W uproszczeniu chodzi o to, żeby partie porozmawiały o tym – ile państwa, ile publicznego w gospodarce. Tylko niestety dzisiaj każda poważna dyskusja o tej kwestii w Polsce oznacza rozmowę o energii i węglu, a to już tak komplikuje spór, że wręcz może uczynić go niemożliwym, chyba że tylko w warstwie emocjonalnej.

Wnioski? Po co nam wnioski, znowu jakiś mainstreamowy idiota niezdolny do czytania ze zrozumieniem napisze o nas, że straszymy społeczeństwo! Żyjcie sobie państwo w błogiej nieświadomości. Pewnego dnia jak wzrosną stopy procentowe, wszyscy obudzimy się w nowej rzeczywistości – bo już praktycznie jesteśmy na granicy zdolności obsługi płynności, a co dopiero tu mówić o zwrocie narobionych długów. Może zamiast wniosków – zastanówmy się, na co poszły te wszystkie pieniądze? Gdzie one są? Przecież to olbrzymie kwoty, już sam wzrost poziomu zadłużenia państwa w epoce pana Donalda Tuska i pani Kopacz – to mega horror. Gdzie są te pieniądze? Na co je wydano?

24 komentarze

  1. Dzień Dobry
    Poważny temat do merytorycznej dyskusji. Jaka i czy będzie oraz czy będzie kontynuowana czy też zakończy się na jednym artykule populistycznym wzorem zobaczymy.
    Ostatni akapit stanowi dobre podsumowanie. Nie w pełnił zgadzam się z z jego początkiem jako że owe wnioski są niezbędne by uporządkować dane, stan wiedzy i na ich podstawie nakreślić możliwe kierunki i działania. Oczywiście takie wnioski winny nastąpić po dyskusji a nie przed nią.

    Idąc za autorem żyjemy w większości w błogiej nieświadomości ograniczonej prywatnym horyzontem każdego z nas. A im dłużej przebywamy w obrębie świata ograniczonego tym horyzontem tym większe oderwanie od dużo większej całości. Stąd też moje wnioskowanie z uporem maniaka o spojrzenie z szerszej perspektywy.
    Gospodarka to jeden z elementów współcześnie zorganizowanego Państwa. Nie jest jednak czynnikiem twórczym ale pochodną organizacji tego Państwa. Samo Państwo jest z kolei pochodną tego w jaki sposób jest ono zorganizowane przez obywateli lub w ustrojach zbliżających się na osi do totalitaryzmu, przez grupą obywateli (im mniejsza grupa tym bliżej totalitaryzmu). Ta sama oś wyznacza stan pomiędzy stanem narodowej sprawiedliwości (społecznej?) a niesprawiedliwością, i dalej co może być zadziwiające, wyznacza granice między urojoną fikcją a bolesną rzeczywistością.

    Wszystko co pomiędzy granicami nie jest jednak jakąś dogmatyczną skalą a uporządkowaniem koncepcji obecnych w różnych nurtach ale dokładnie jednym czasie (teraźniejszym) i miejscu (cała Rzeczypospolita). Oczywiście najbardziej pożądanym jest stan równowagi jednak bez zdefiniowania zawartości osi trudno powiedzieć jaki to powinien być stan. Tyle tytułem wstępu do poszerzania perspektywy i wyciągania z błogiej nieświadomości.

    Teraz tytułem prostowania artykułu. Autor napisał “bo już praktycznie jesteśmy na granicy zdolności obsługi płynności”. Według znanej mi matematyki i rachunków to jest to zupełnie fałszywa teza. Idą za dokumentem:

    http://www.finanse.mf.gov.pl/documents/766655/1175510/Strategia+zarz%C4%85dzania+d%C5%82ugiem+2015-2018.pdf

    koszty obsługi długu w 2015 mają wynieść ok. tyle ile przeznaczamy na Siły Zbrojne (1,82%). To oczywiście teoria bo realnie kalkuluje się że będą większe o ok. 2mld od tych zeszłorocznych. Skutek taki że wyjdzie aneks do strategii albo powstanie nowa (po wyborach).
    Samo zadłużenie Skarbu Państwa to idąc za:

    http://www.finanse.mf.gov.pl/zadluzenie-skarbu-panstwa/-/document_library_display/a7KU/view/4079196

    wynosi 811.439,3 mln zł. Zestawmy: 811 mld zł zadłużenia i 32 mld zł koszty jego obsługi. Zbójecki procent prawda? Zbójecki jak zbójecki ale to nic.

    Szacowany deficyt finansów Państwa za ten rok ma wynieść 46 mld zł. Mówiąc prosto: 46 mld zł “pożyczamy” z których oddajemy 32 mld zł i powiększamy zadłużenie. W roku następnym deficyt ma wynieść ponad 54mld.

    https://www.premier.gov.pl/wydarzenia/decyzje-rzadu/projekt-ustawy-budzetowej-na-rok-2016.html

    Szacunki tych którzy częściej trafiają w realne zakończenia opiewają na ok 60 mld zł!

    Nie jesteśmy “na granicy płynności”. My nie mamy żadnej płynność! To jest najzwyczajniejsza spirala zadłużenia. To musi się skończyć źle. Dlaczego? Prosty bilans wpływów do budżetu z wydatkami na pierwszym poziomie szczegółowości pokazuje że nie ma nawet na czym oszczędzać a mityczne uszczelnienie systemu podatkowego nie rozwiąże sprawy (nie wspominając o kretyńskich wyborczych obietnicach WSZYSTKICH startujących w wyborach ugrupowań).

    Tu jest konieczna nie tylko twarda polityka ale rewolucyjna rekonstrukcja i gospodarki i finansów (co jakby świetnie potwierdza że jednak Polska jest w ruinie). Bo zebraniu danych, rzetelnej analizie, WNIOSKACH, należy opracować plan na lata i konsekwentnie realizować z uporem po tysiąckroć większym niż moje mówienie o spoglądaniu z szerszej perspektywy. I bezwzględnie zakazać deficytu budżetowego.

    Najtrudniejszy będzie pierwszy rok. No może dwa lata.

    Pozdrawiam i udanego weekendu życzę.

    • Obserwując gospodarki nie tylko Polski, ale wszystkich tzw. “zachodnich” krajów odnoszę wrażenie, że z małymi wyjątkami (kraje, które mają jeszcze jakieś surowce), problemy gospodarcze dotyczą (albo w niedługim czasie będą dotyczyć) wszystkich.
      Coś z tym światem (systemem!) jest “nie tak”….
      Przyczyna jest chyba prozaiczna: NADPRODUKCJA I NADKONSUMPCJONIZM
      – Ludzkość (ta “zachodnia”) nie jest w stanie nadążyć wygenerowywać odpowiedniej ilości środków nabywczych pokrywających wartość rynkową wytwarzanych i konsumowanych przez siebie dóbr.
      Kapitalizm, “rozwój” i radykalny, tzw. “wolny rynek” zaprowadził nas w ślepą uliczkę. W gruńcie rzeczy, nie konsumujemy już do potrzeb, tylko do wytworzonych ilości. A te są tak wielkie, że nie jesteśmy w stanie finansowo ich pokryć.
      Zgadzam się, jedyną możliwością jest chyba radykalna (rewolucyjna) zmiana
      CAŁOśCI. Dotychczas “proponowane”, czy “przeprowadzane” metody (cykliczne wojny i inne konflikty doprowadzające to totalnego zniszczenia i ponownej odbudowy infrastruktur w jakiś tam sposób “napędzających rynek”) nie powodują nic innego, jak przedłużają agonię całego ludzkiego gatunku.
      Chyba “zabroniona” idea “każdemu wg. potrzeb, a każdy wg. możliwości” byłaby ratunkiem dla nas, jako całości. Nie sądzę, jednak, by prymitywne instankty większości (MIEć, MIEć, MIEć!) na to pozwoliły.

  2. no własnie dobre pytanie NA CO JE WYDANO? kojarzy ktoś może – to jakieś 500 mld zł łącznie czy się mylę? A kuku widział ktoś pół biliona? Może nie ma kolejek w szpitalach? Może leczenie raka nie jest już problemem? Może wszędzie są autostrady – tylko my cholera tego nie widzimy?

    • Jeśli zsumować obsługę długu publicznego (rosnącego) za kolejne lata plus doliczyć oszacowane w tym roku koszty wszystkie koszty poniesione na przystosowanie do reguł tzw integracji europejskiej to wychodzi… tadaam! 500 mld zł.

  3. Je Suis Obserwatorpolityczny.pl

    Każdy kto dzisiaj zaproponuje oszczędności będzie okrzyknięty co najmniej “zdrajcą” i może nawet “zaprzańcem”. Chyba że zrobi to sprytnie jako nawiązanie do wielkiego dziedzictwa Lecha K. …

  4. Co kogo interesuje gospodarka. To wy nie wiecie że PiS chce zlikwidować zakaz zadłużania się w Banku Centralnym? Będą drukować kasę wedle potrzeb. kto po nich przejmie schedę ten frajer ich ludzie będą wspominać jak Gierka

    • Czy w związku z Twoim komentarzem mam rozumieć że nie ważnym jest według Ciebie że ludzie będą głodować, tracić poczucie sensu swojego życia, stawać się niewolnikami, ważne żeby słupki i rachunki się zgadzały? Jesteś może urzędnikiem?
      Mity o epoce Edwarda Gierka zwykle biorą się z braków w edukacji klasycznej i co znamienne u ludzi ostatniego pokolenia (pochodna systemu de-edukacji). Póki co archiwa całego okresu (nie mówię o swobodnych opracowaniach) są dostępne i nie ma najmniejszego problemu z zaznajomieniem się z faktami i dowiedzieć się kto i dlaczego odsunął Edwarda Gierka co było jedną z wielu przyczyn zapaści Państwa które może i było we wschodniej strefie wpływów (tak jakby nie było teraz w zachodniej) różnica taka że stosownie do tamtej epoki (w jedności miejsca i czasu) ta strefa wpływów dostarczała nam dużo więcej niż decyzje polityczne niekoniecznie żądając za to pieniędzy. Nie kto inny niż Ci sami ludzie za garść srebrników zafundowali nam 10 lat ciemności ze stanem wojennym i katastrofą gospodarczą włącznie. Administrator nie pozwala niestety wypisywać tutaj nazwisk i przytaczać faktów (taka autocenzura – pokłosie 25 lat zastraszania “prawem”) ale cześć z tych ludzi nadal żyje i ma się nadzwyczaj doskonale zaś wielu tych którzy naprawdę chcieli coś zmienić a nie dewastować, dzisiaj gryzie ziemię.
      Pewnie i ja w końcu będę ją gryzł bo świat to nie lewacka ostoja gejów i ćpunów, Internet jest cenzurowany albo auto-cenzurowany, a światem wbrew powszechnej opinii “żyjących w błogiej nieświadomości” nie żądzą politycy czy też Narody ich wybierające.

      • Pięknie wyłożone sedno sprawy.Ale czy “Jamnik”
        (skądinąd, sympatyczny pies)jest w stanie
        przyswoić(sobie) wydawałoby się,no prawie 🙂
        “oczywistą oczywistość”. Wystarczy poszperać
        w internecie a zarazem włączyć myślenie.
        To nie boli…

        Pozdrawiam

      • @szary
        Czy komentator szary moglby mi zaoferowac jakis “link” na temat, kto to odsunal od wladzy E.Gierka, ja zyje juz dluzszy czas w “innej parafii” i miedzy “swiatami” i nie udaje mu sie dotrzec do roznych zrodel, wogole opini …
        Z materialow dostepnych np.w instytutach prawa miedzynarodowego na polskich uniwersytetach, w polskich sadach arbitrazowych oraz podobnych odpowiednikach zagranicznych E.Gierka wykonczyl “zachod”…E.Gierek , ktiry biegle mowil i pisal w j.francuskim i z uwagi na swoja i jego rodzicow emigracje w Belgii i we Francji i znal nentalnisc “zachodu”, zwaracal sie zgodnie z “Umowami Rzymskimi” z 1957 roku do Rady Europy /filia ONZ w Strassburgu, zaden organ UE / i do EWG” Europejska Wspolnota Gospodarcza wyrisla z Konsorcjum Wegla i Stali/ o przyjeciu Polski na czynnego czlonka..Polska miala bardzo dobre wyniki produkcyjne i jakokosciowe w produkcji pierwszorzednej stali, wegla, chemi, w tym nawozow sztucxnych z Pulawskich Azotow, z Polic k/Szczecina, tworzyw sztucznych, producji tekstylii, armatury, ceramiki i szkla przemyslowego itd., ze jak zobaczyly to firmy zachodnie to I’m sie nogi ugiely ze strachu przed konkurecja i tania sila robocza …doszlo do walk i swinstw wuelkuej miary np.w produktach “Hortexu” na zachod i do Japoni w metaliwych puszkach zamykano szczury, niby wegoze byly karmione zatrutymi trupami, takze zwierzeta hodowlane jak nirki czy lisy niby to karmiono trupami …by polskie produkty zdyklasyfikowac …takze bardzo dobra organizacja polskich przedsiebiorstw wzjedniczenia it’d. dzialala jak plachta na byka …E Gierka szargano w riznych pricesach by ten proces integracyjny Polski w Europie zatrzymac …nawet panstwa skandynawskie celowo przyjedzaly w polskie linie przybrzezne, wyproznualy swihe pojemniki z paliwem i ze smieciami, placili zarzadom portow symboliczne kary za te wystepki i nasylali miedzynarodowe organizacje i urzedy melduhsc, jak to niby Polska zanieczyszcza wody morskie …kupe tskuch rzeczy i postepiwan bylo, od kiedy E.Gierek chcial wyprowadzic Polske na szerokie “wody” europejskie, “przyjacirle z “zachodu” nie pozwalali na to…
        Chce dorzucic, ze tzw.’rurociag przyjazni” tranportujacy ze Zw.Radz. rope naftiwa i gaz budzil na zachodzie i zazdrosc i podziw ale i strach, ze ta droga moze odbyc sie ekspansja wojenna np. transport broni B, C , takiego ogromego ruruciogu to oni wtedy nie mieli i nie widzieli …
        Oczekuje na dalsze zrodla, komu to E.Gierek przeszkadzal …

      • @krolowa bona – Ot, choćby zaprezentowany niżej
        drobny fragment wspomnień A.Siwaka,pisze Pani..”kto to odsunal od wladzy E.Gierka”…

        OCZYWIŚCIE ZE WZGLĘDU NA OBOWIĄZUJĄCE PRAWO W ZAKRESIE OCHRONY PRAW AUTORSKICH – PAN WIE, ŻE NIE MOŻNA TAKIEGO CZEGOŚ CO PAN CHCIAŁ LEGALNIE OPUBLIKOWAĆ BEZ ZGODY WŁAŚCICIELA PRAW AUTORSKICH DO WYDANIA WSPOMNIEŃ WW. OSOBY. CIESZE SIĘ ŻE PAN TO WIE, ROZUMIE I SZANUJE. POZDRAWIAM WEB. JÓZ. PS. W PRZYSZŁOŚCI BĘDĘ KASOWAŁ TAKIE WPISY BEZ KOMENTARZA BO JEST ZA DUŻO RZECZY DO MODERACJI.

      • @królowo

        Dzień Dobry
        “link” żaden mi znany (zawierający dokumenty nie opracowania) nie istnieje w tej materii chyba że w nieindeksowanej części Sieci. Co do wskazówek to publicznie jest dostępna lista członków Biura Politycznego IX Zjazdu PZPR (i X ze zmianami). Po resztę trzeba się przejść do archiwów w różne miejsca i poczytać bo te tylko drukowane istnieją.
        W zakresie indywidualnego spojrzenia warto “odnaleźć” Przerwaną dekadę w całości i bez cenzury.
        Pozdrawiam

      • 🙂 Mam na uwadze
        uczulenie “krolowy” na formę – zwracającego się – incognito. Co do zawartości merytorycznej kom.
        – jak najbardziej, tak sprawy się mają.

      • @krzyk58
        Piekne,piekne dzieki, wszystkie informacje, nawet te WEB.JOZ. ad.praw autorskich, to dla mnie wielka inspiracja …
        Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich , zdaje sie ,ze bedie tu nawet 9 -10° C po tej szarej zimnicy, winogrona sa do zbiorow i oliwki….pazdziernik, to na ogol taki ladny miesiac

      • @krzyk 58 & @ WEB.JOZ.
        Jaki jest tytul wspomnien A. Siwaka, takze Nr.ISBN ?
        To nie narusza praw autotorskich i chyba mozna tu opublikowac ?

    • #jamnik: BREDZISZ człowieku!! Zarówno czeskie jak i izrealskie oraz japońskie prawo stanowi, że ichnie banki centralne mogą pożyczać pieniądze bezpośrednio rządowi (tym samym społeczeństwo ‘zapożycza się’ samo “u siebie”) w odróżnieniu od debilnego rozwiązania RPjakiśtamnumer, gdzie rząd może sprzedać obligacje PRYWATNYM BANKOM a potem NBP – w razie potrzeby ZASILANIA BANKÓW MUSI skupować przeszłe obligacje (swoje) od tych banków. To o tym “mówił” Belka podczas jakiejś kolacyjki u Sowy.

  5. Gospodarka głupcze gospodarka! A nie montownia za grosze! Poco nam Ministerstwo Gospodarki skoro jej nie ma,lepiej już Ministerstwo Kłamstwa i Marketingu!

  6. Zakładając GENIALNOŚĆ pomysłu PO u schyłku jej rządów, to mam pytanie: dlaczego akurat teraz?

    Przed laty szli do wyborów pod hasłem: by żyło się lepiej.

    Tylko że nie podawali w nim – KOMU ma żyć się lepiej.

    Teraz usiłują podgrzać stary kotlet.

    Czy to wystarczy PO na 20% poparcia w wyborach?

  7. Skończa się obietnice jak zacznie się wychodzenie na ulice 🙂

  8. @krolowa bona – W podanym nizej linku jest(prawie) wszystko.
    (tytuły i nr.ISBN).
    Ze względu na poprawność(cenzura) tytuły oficjalnie
    NIE DO ZDOBYCIA.Dodam że posiadam/łem(?) kontakt telef.
    do autora(umożliwiający otrzymanie wymienionych pozycji). Prawdopodobnie poza wymienionymi ukazała się
    ostatnio jeszcze jedna książka – wspomnienie p.A.Siwaka.
    Poszukam tytułu.

    Ps.”Swego czasu” liberalni towarzysze(z PZPR) straszyli przyszłe matki, będące w ciąży – “i ty możesz urodzić Siwaka”…jako źródło podam tylko”wiki”.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Albin_Siwak

    pozdrawiam

  9. @krolowa bona – Pisze…” winogrona sa do zbiorow i oliwki…’ Winogrona w Niemczech, to rozumiem,
    lecz oliwki – pewnie “jakaś” odmiana nieco polarna 🙂

    Ps. w nawiązaniu do poprzedniego kom. podaję iż “Bez
    Strachu” ukazało się w trzech tomach(wspomnień).
    Wspomnienia wydała (2002?)nieistniejąca(?) oficyna “Book Antik”(?). Znaki zapytania potwierdzają moje
    niezdecydowanie co do podanych info.

    • @krzyk58 dzieki, dzieki, moze jakos dotre do tej ksiazki
      winigron to w Niemczech od diabla i ciut, ciut : Würzburg, Hesja, Badenia-Würtembergia ( KaiserStuhl jest najgoretszym miejscem w Niemczech ) Nadrenia-Pallatynat, SaarLand it’d.
      Drzewa oluwkowe maja tu.ludzie w igridach i na balkonach tskie “mini drzewa”, raczej jako dekoracje ale na zbiory oliwek jezdzi wiele osob caka jesien do Wloch( rizne regiony ), jedni dla odprezenia na urlop, inni do pracy, by sobie troche dorobic/ zarobic i byc w pieknych miejscach, troche sie podelektowac swojska ale jakze wykwitna kuchnia wloska, taki troche urlop, troche zarobkowo / studenci ale tez inni , tsjze cale lato jako pasterz oeiec lub krow w Alpy ludzie wyjedzsja, bo sie chca odetwac od cywilizacji …taka moda tu ..), od stycznia do ok.marca jedzi sie na zbior oliwek do Francji / Prowansji /, obrcnie takze do zbiorow lub zakupu trufli i do Francji i do Wloch ….

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.