W polityce międzynarodowej zaufanie dzisiaj to złudzenie jutro

Dożyliśmy czasów, kiedy być może jest nieco lepiej niż w czasach tajnej dyplomacji von Metternicha, jednak żelazne zasady sztuki dyplomatycznej są nadal dokładnie takie same, pod pewnymi względami może i nawet bardziej brutalne. Dyplomacja była, jest i będzie tym, – co państwa próbują wyrażać, zanim się podporządkują innym lub przekażą sprawę wojskowym.

W erze globalizacji jest o wiele ciekawiej niż w erze pary, ponieważ wszystko dzieje się o wiele szybciej a o sprawach nad Wisłą mogą rozstrzygać czynniki, jakie dzieją się wokół Morza Południowo Chińskiego. Kwestią odpowiedzialności państwowej jest umiejętność wykorzystania atutów, na które nie ma się wpływu, ale na które mogą mieć wpływ na innych i na naszą własną lub generalną sytuację ogólną.

Klasycznym przykładem tego typu rozgrywki jest sytuacja z tzw. nielegalnymi imigrantami, którzy nadchodzą w sposób niezgodny z prawem do Europy. Podchodząc do sprawy klasycznie – modelowo – uwaga – proszę pamiętać poruszamy się tu na modelu a nie w warstwie realnej, to formalnie w normalnym państwie władze ustawiłyby kordon graniczny, być może zabijając kilkadziesiąt osób z dużej fali – nikt by się nie przedostał, a na pewno niewielu by próbowało ponownie. Problem dla państwa – istniejący w pewnej społeczności dzięki kanałom elektronicznej komunikacji i działaniom zorganizowanych organizacji przestępczych byłby rozwiązany jednej nocy. Być może generując w zamian zastępczy problem praw człowieka, nadużycia siły, brutalności służb granicznych itd. Jednakże państwo nie byłoby poddane zupełnie nowej sytuacji, mającej znaczenie wewnętrzne i zewnętrzne. Tymczasem tak się nie stało, wybrano strategię soft i co najmniej cztery państwa europejskie mają problem, najpotężniejsza polityk Europy może stracić władze, stworzono/powiększono społeczną bazę dla działań terrorystycznych, dodatkowo doszło do zderzenia kultur w postaci faktów napaści obcych kulturowo mężczyzn na samotnych przechodniów i kobiety na Zachodzie Europy – a Unia Europejska trzeszczy w szwach. Bogate Niemcy są złe na biedną Polskę i inne kraje, że te nie uległy ich presji i nie pozwoliły na siebie przerzucić problemu, który będzie tylko narastał, jeżeli się go w sposób radykalny nie rozwiąże lub przynajmniej nie zdefiniuje statusu innych – kulturowo gości, jako czasowego. Na to wszystko nakłada się jeszcze przełożenie wajchy politycznej w stronę prawicy, to także jest efekt wybrania określonej strategii. Kwestie okłamywania własnych społeczeństw przez Zachód i hipokryzji w przekazywaniu informacji można pominąć. To jeden wielki wstyd, już społeczeństwa nie popuszczą, w efekcie łańcucha zmian spowodowanego nieszczelnymi granicami – będzie dochodziło w Europie do przewartościowań dotychczasowej rzeczywistości.

Gdyby jeszcze było mało, to na całej sprawie dyplomatycznie zyskała Federacja Rosyjska, która wysyłając swoje wojska do Syrii, skutecznie broni Europy przed rozprzestrzenianiem się terroryzmu, który często ma europejskie korzenie. Sytuacja jest idiotyczna, albowiem Rosja pokazuje Zachodowi, że pomimo nielegalnych sankcji, którymi ją obłożono – pryncypialne interesy są dla niej niepodważalne.

Z naszej perspektywy jednak najgorsze jest to, że nasze relacje z krajami Unii Europejskiej opieraliśmy na zaufaniu, zwłaszcza co do racjonalności działania wielkich i potężnych Niemiec. Był nawet w Polsce polityk, który mówił Niemcom, że nie boimy się już ich czołgów. Niestety jak widać, bać się trzeba przede wszystkim cudzej hipokryzji, cynizmu i głupoty, ponieważ NIKT łatwo i na pewno za darmo nie przyzna się do swoich błędów. W zamian za to, będzie chciał nas i generalnie swoich interesariuszy, których Niemcy maja sporo – karmić złudzeniami. Niestety my w naszej historii zapłaciliśmy już nie jedną cenę za złudzenia własne i cudze, dlatego właśnie taka sytuacja jak ta, w której jesteśmy, to coś więcej niż kryzys zaufania, to kryzys relacji międzypaństwowych w ramach przyjętego paradygmatu Wspólnoty w Europie – w ogóle.

W Unii Europejskiej nie ma koncepcji, jaką drogą pójść dalej, jak również nie ma zbyt wielu chętnych na dalszą integrację, w tym konieczną rezygnację z suwerenności państw narodowych. Po tym kryzysie, możemy być pewni, że chętnych będzie jeszcze mniej, głównie dlatego ponieważ nikt nie chce płacić cudzych rachunków, a o strefie Euro mówi się jako o jednym wielkim długu, który przyjmujący wspólną walutę dobrowolnie przyjmują na głowy swoich społeczeństw. Jak zderzymy kwestie polityczne, kwestie bezpieczeństwa, (bo ludzie się boją) z ekonomicznymi – widać, że nasza wizja Europy – ta reprezentowana przez większość błękitnych lekkoduchów to było i jest złudzenie. To bolesne zwłaszcza dla euroentuzjastów.

Wnioski, a w zasadzie jeden jest banalny – bliższa koszula ciału, nie da się zastąpić państwa narodowego i jego wzmacnianie jest w naszym interesie ponad wszystko. Natomiast dla Europy trzeba poszukać nowej formuły, być może dwóch prędkości dla krajów bardziej zintegrowanych i krajów, które uczestniczą gospodarczo? Chodzi przecież o to, żeby wszyscy byli zadowoleni?

8 thoughts on “W polityce międzynarodowej zaufanie dzisiaj to złudzenie jutro

  • 18 stycznia 2016 o 12:58
    Permalink

    Jak wiemy po stronie PI zaangażowana jest liczna grupa
    obywateli FR…w żywotnym interesie Rosji jest by ci
    obywatele FR pozostali tam “na zawsze”, dosłownie
    w podziemiu – ziemi!…Co jest oczywiste i zrozumiałe.
    A Jewropa? Jaka “europa’…to VVVVVV, VVVVVVV po nie tak dawnej (jeszcze) świetności….

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 13:34
    Permalink

    Jeśli wszyscy w polityce są zadowoleni to w praktyce nikt ,lub ten stan będzie trwał krótko.Gdzie te czasy gdy liczono się z nami zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie? Czy ktoś ze styropianu słyszał o planie Rapackiego i jego konsekwencjach dla całego Świata?

    Odpowiedz
    • 18 stycznia 2016 o 16:55
      Permalink

      Szanowny @Włodek, jak “styropian” może coś pamiętać? Przecież, dosłownie i w przenośni, jeśli u nich w głowie przesypują się tylko szeleszczące granulki to jak można funkcjonować w normalnie toczącym się życiu albo próbować oceniać rzeczywistość i związki w niej zachodzące? Toć społeczeństwo szympansów wykazuje się większymi zdolnościami przywódczymi i racjonalniejszą oceną otaczającego ich świata.

      Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 17:44
    Permalink

    Do Włodka: Chyba nie zdziwi Cię że ja, Żyd Polski pamiętam Adama Rapackiego.
    Niestety, na politycznej szachownicy Świata, liczy się tylko siła. Minister Spraw Zagranicznych Polski, Pan Adam Rapacki nie był dość silny, żeby zmienić ówczesny układ sił. A z rozwiązaniem Układu Warszawskiego, straciła Polska resztę wpływu na szachownicy.
    I co się staje z takim Państwem, powiedział wam wasz szef MSZ, Radosław Sikorski w periodyku “Nie”. Pamiętasz? To go wyrzuciliście.

    Moje Państwo, Izrael, stworzyło taką siłę że nawet szeryf świata, Prezydent USA, Barak Obama, musi się z nią liczyć. I jedyne co mogą z nami zrobić, to mieć pretensję że nożownik terorysta co zarżnął na ulicy ciężarną kobietę, nie jest sądzony, tylko ginie od kuli uzbrojonych przechodźców.

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 18:21
    Permalink

    …”Zresztą, w Rosji są ludzie, którzy tradycyjnie już są optymistyczni wobec „Polski Kaczyńskich”. Szef fundacji „Russkij Mir” Wiaczesław Nikonow jeszcze w czasie pierwszego sięgnięcia po władzę bliźniaków Kaczyńskich w 2005 roku zauważał, że „Jarosław Kaczyński nie musi udowadniać swojego patriotyzmu”, dlatego też stosunki mogą się poprawić.

    W pierwszej kadencji PiS te nadzieje się nie sprawdziły: w latach 2005-2007 stosunki między obydwoma państwami były praktycznie zamrożone, nie doszło do ani jednej wizyty oficjalnej”…

    Czy będzie przełom? Jestem raczej pesymistą, a to dlatego mianowicie że…(pisałem niejednokrotnie – powtarzać nie będę) świetnie niemożność, stan zamrożenia ujął
    w komentarzu pod tekstem @klimek…

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/01/17/wizyta-ziolkowskiego-odejscie-od-paradygmatu-zemsty/

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 18:24
    Permalink

    Bardzo dobre i trzeźwe ujęcie tematu, jak zawsze mistrz, mistrz, mistrz

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 18:51
    Permalink

    Krzyku komentarz do artykułu mówi dlaczego nic z tego nie będzie.

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 19:20
    Permalink

    Drogi Michale,mam wiele szacunku dla obywateli Izraela, z czasów doktoranckich dobrze pamiętam prof.Szachnowicza i innych przedstawicieli mądrego narodu.Serdecznie pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.