Cytaty, Ogólna

Polacy nie są kołtuńskim społeczeństwem panie Olbrychski

 To szokujące jak bardzo jeden z najznamienitszych przedstawicieli polskiej elity kulturalnej – wręcz symbol polskiej kultury i archetyp wielu postaci utożsamianych z narodowymi cechami dawnej minionej świetności – wybitny aktor, osobowość na skalę w istocie globalną – mistrz – pan Daniel Olbrychski postrzega nasze (swoje) społeczeństwo. To naprawdę szokujące, dlatego ponieważ jeżeli właśnie tak jak się wypowiedział postrzega je ten człowiek, który bez problemu mógłby uchodzić za wzór publicznego zachowania się w ogóle – to jak nasze (swoje) społeczeństwo postrzegają inni przedstawiciele elity? Ci, którzy mieli to szczęście w życiu, że mogli czytać książki i się uczyć – poznawać kulturę a nawet talent i dar jej tworzenia – a nie układania cegieł lub chodzenia za pługiem po polu! Ciekawe jak! Naprawdę bardzo ciekawe. Szkoda, że zarówno pan Olbrychski jak i inni krytycy tego umęczonego przez własne elity i sponiewieranego przez historię narodu zapominają dzięki czyim pieniądzom, dzięki czyjej pracy, dzięki zarabianemu, na kim procentowi składanemu – mają swoje fortuny, majątki, pozycje, wykształcenie!

Wszystko, co zostało stworzone w tym kraju pochodzi wprost z pracy ludu, jego większego lub ekstremalnego ciemiężenia. Nic nie powstało z pracy elity, albowiem ta zdążyła wszystko przepić i zniszczyć tak, że państwo upadło. Każdy majątek, każdego posiadacza jest pochodną agregowania procentu składanego z usług świadczonych zwykłym, szarym ludziom lub podmiotom, które zawsze w ostateczności na nich się dorabiają. Dlatego chociażby tylko z tego powodu należy się szacunek zwykłym szarym ludziom, często niewiedzącym nawet, że jakiś Szekspir napisał jakiegoś np. „Makbeta” lub „Króla Leara” lub inną sztukę, którą następnie przetłumaczono a pan Olbrychski gra w niej główne role ku uciesze wąskich – rozumiejących zawarte tam uniwersalistyczne przesłanie elit. Często, bowiem ci zwykli szarzy – może i chcieliby zobaczyć teatr w środku, ale po prostu nigdy nie stać ich na bilet, poza tym prawdopodobnie zniechęciliby się widząc sztukę, której nie rozumieją. Ponieważ nie mieli szans jej rozumieć, gdyż nikt im nie przekazał kodu kulturowego umożliwiającego rozumienie zaawansowanych form wyrazu artystycznego, jakie wykonuje – mistrzowsko – mistrz Olbrychski. Naprawdę warto polecić wszystkim sztukę Szekspira z udziałem naszego mistrza – to niezapomniane przeżycie, kultura przez „wielkie K” w najczystszej formie i w pełni bogactwa artystycznego przekazu uniwersalistycznej treści.

Nawet, jeżeli Polacy byliby kołtunami, czy też podludźmi używając nomenklatury bardziej zrozumiałej dla tych, którzy nie zrozumieli przekazu pana Olbrychskiego – po prostu gorszymi ludźmi z racji niższej samoświadomości i mizernej wrażliwości – to obowiązkiem elity wykarmionej i ogrzanej na krwawicy tych gorszych, ciemniejszych kołtunów – podludzi – powinna być przynajmniej próba dotarcia a kagankiem kultury nawet przez „małe k”, tam gdzie, na co dzień jest tylko beznadzieja a nie „Otello” lub „Romeo i Julia”.

Tymczasem jest jak jest – na przedstawienia teatralne w rozumieniu kultury wysokiej, jaką reprezentuje pan Olbrychski – nie ma szans wejść 70% społeczeństwa. Wykluczenie terytorialne oraz wykluczenie finansowe jak również brak samej świadomości potrzeby czy też możliwości uczestniczenia w tego typu kulturze i korzyści z tego płynących dominuje. Nie chodzi nawet o wykluczenie kulturalne społeczności małomiasteczkowych i wiejskich, tych ludzi przecież w ogóle odpuszczono – mają siać i zbierać, ewentualnie hodować a wszystko, co mogą to emigrować. Problemem jest dostępność do kultury i sztuki w ogóle – jej obecność w przestrzeni – tego nie ma – nie występuje. Mamy do czynienia z inwazją wszechogarniającej brzydoty i bezładu – nawet w przypadku urbanistyki, (jeżeli ktoś takową w Polsce widział po 1989 roku niech napisze do redakcji), a co dopiero, jeżeli mówimy o innych formach sztuki, w tym tej żywej – współczesnej. Naprawdę nie jest winą tego społeczeństwa, że dla dominującej jego części – szczytowym dziełem w zakresie malarstwa, a nawet sztuki w ogóle jest jeden z najbardziej znanych obrazów Jana Matejki! No, bo niby gdzie mają się zapoznać ze współczesnym malarstwem ci biedni ludzie? Jak szkoła nie wzięła na wycieczkę – to już nikt nie pokaże galerii w środku. Jeszcze ukradną! Zniszczą!

Wszystko, co przebija się do świadomości społecznej to skandal, albo jakieś genitalia przybite do krzyża, albo Papież przygnieciony meteorytem, albo tenże znany aktor w mundurze armii niemieckiej. Ktoś słyszał o jakiejś wystawie, wernisażu? Może o odczycie słowa napisanego przez młodego twórcę? Nie – nie ma na to miejsca w mainstreamie – liczy się tylko nagość, skandale i brzydota. Nic innego, no ewentualnie formy użytkowe często lansowane przez znaną sieć produkującą i sprzedającą meble oraz wyposażenie do domów. Ktoś widział coś więcej?

To oczywiście wina elity, ponieważ nawet kołtun będzie pachniał jak kwiat, jeżeli się go wyperfumuje, a co dopiero jakby dać tym kołtunom książki i dobrych nauczycieli, żeby nauczyć ich myśleć! Jednakże na to nie będzie przyzwolenia ze strony elity, ponieważ bałaby się utracić własną elitarność, gdyby nagle się okazało, że oto inni – ci niespokrewnieni są lepsi!

5 komentarzy

  1. Stach Głąbiński

    Krakauer – jak mu się to zdarza często – przesadnie określa nieprzemyślaną, emocjonalną reakcję Olbrychskiego na sejmowe głosowanie w s. tzw. związków partnerskich. Oczywiście, że dla zwolennika tych związków (ja popieram prawne uznanie tych związków) sprzeciw wobec nich może być przejawem kołtuństwa, co jednak nie dotyczyłoby calego spoleczeństwa. Zarazem jednak O. nie wyraził się w sensie imputowanym mu przez K., że “elita” nie jest częścią społeczeństwa. Przeciwnie: w kontekcie całej wypowiedzi wg http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/daniel-olbrychski-polacy-wciaz-sa-koltunskim-spoleczenstwem_314794.html mam wrażenie, że miał on na myśli głównie elitę, lub przynajmnniej tych jej członków, których wymienił z nazwiska. A ogólnie rzecz biorąc, moim zdaniem, całe zdarzenie to burza w szklance wody

  2. Aktor, wykształcony kiedyś, a nawet intelektualnie uformowany – jak widać nie zawsze skutecznie – przez mistrzów, za publiczne pieniądze łożone na jego studia przez bardzo ubogi naród, który sprzedaje swój kunszt byle komu w reklamie, nie aktorem jest, a komediantem.

    • Marceliński

      Nemo, czy ty tak serio, czy tak tylko?
      Nemo, jak myślisz, czy inwestycja “ubogiego narodu”, dajmy na to, w twoje wykształcenie, to rzeczywiście inwestycja, która zwróciła się w przyzwoitym okresie, a teraz tylko tworzy “zysk” i wartość dodaną, która reinwestowana pomnaża kapitał intelektualny “narodu”?

      Daj ludziom prawo do ekspresji, nie wypominaj im komu zawdzięczają, że są… mają prawo zarówno do mądrości czy zaledwie zdrowego rozsądku, ale mają też prawo do błędu, głupoty czy nawet samośmieszania, ale nie odbieraj im bezcennej wolności, bywa jedynej rzeczy, która, jak im się wydaje, posiadają…

      Nikt nie jest dłużnikiem “narodu”, choć oczywiście w każdej społeczności są zdrowe organizmy i ich pasożyty, właściciele kapitałów i najemnicy, którzy często są niewolnikami…

  3. Marceliński

    Pomieszanie z poplątaniem obficie podlane demagogicznym sosem. Rozumiem, że to tylko intelektualna prowokacja, bo inaczej to przepraszam, ale sięgam dla otrzeźwienia, żeby daleko nie szukać, po lekturę „Obyczajów staropolskich” Kuchowicza, a potem Tazbira – „Polska na zakrętach dziejów”.
    Temat kołtuna – człowieka o wąskich horyzontach umysłowych, zacofanego, ograniczonego, dodałbym, zadowolonego z siebie kołtuna i kołtuństwa – synonim: ciemnoty, bałwaństwa, idiotyzmu, kretynizmu, głupoty, debilizmu, stadności, zakłamania… – to temat rzeka. I nie jest to bynajmniej tylko polska specjalność, mimo Plica polonica – kołtuna polskiego; Polish plait, którego noszenie miało chronić przed chorobami i diabłem.

    Wybieram tylko cztery fakty pod rozwagę:

    – formalne (abstrahuję miłosiernie od korelacji: wykształcenie – poziom intelektualny/kulturowy absolwentów! z ostatnich dwóch dekad – choć to problem sam w sobie) wykształcenie Polaków A.D. 2011: na 33,4 mln osób w wieku 13 plus mamy prawie 8,5 mln (25,2% populacji 13+) z wykształceniem podstawowym ukończonym i gimnazjalnym oraz bez wykształcenia szkolnego i z podstawowym nieukończonym plus 7,2 mln osób (21,5 %) z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Wyższym wykształceniem legitymowało się w 2011 ca 5,63 mln osób (16,8%) – w 2002 było takich osób tylko 3,2 mln osób (9,9%);

    – w okresie ostatnich dziewiętnastu lat współczynniki skolaryzacji – miary powszechności kształcenia – w szkolnictwie wyższym wzrosły ponad czterokrotnie; współczynnik skolaryzacji brutto wzrósł z 12,9% w roku akademickim 1990/1991 do 53,1% w roku akademickim 2011/2012, a netto – odpowiednio z 9,8% do 40,6% (czyli blisko 41 osób na 100, w wieku 19-24 lat, studiuje!!!);

    – pod względem innowacyjności gospodarki (The Innovation Union Scoreboard 2013) jesteśmy w samym ogonie EU27 – Polska z Łotwą, Rumunią i Bułgarią okupują ostatnie miejsca rankingu, wartość indexu innowacyjności poniżej 50% średniej dla EU27, i stanowią grupkę krajów ‘Modest innovators’ – czyli skromnie, bardzo skromnie…
    – badania przeprowadzone w Italii w 2008, wykazały, że w populacji dorosłych Italiańców 18-65 lat (ca 36 mln osób) ok. 55 % (20 mln) jest niekumatych o różnym stopniu mentalnego upośledzenia: „2 mln 200 tys. było całkowitymi analfabetami, posiadając oczywiście prawo wyborcze; 12 mln było analfabetami wtórnymi, czyli skończyli trzy klasy podstawówki i prawie wszystko zapomnieli, potrafili sylabizować teksty z gazet, ale ich nie rozumieli. To w sumie ponad 14 mln wyborców. Dodam jeszcze 6 mln Włochów, którzy potrafią przeczytać artykuł, ale nie umieją wyciągnąć z niego wniosków”.

    Interesujące, jak pod tym względem jest w Polsce?

    Polecam uwadze tekst z 2009 http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/528374,Koltunstwo-nasze-codzienne.html

    • A redakcja rozumie, że zaraz po świętach szanowny pan nie będzie mógł się powstrzymać od zrobienia przelewu z dużą darowizną dla naszej fundacji…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.