Pół żartem pół serio

Znany dowcip polityczny z czasów PRL-u:

Sekretarz Komitetu Centralnego PZPR Jan Szydlak ze Śląska (protegowany Edwarda Gierka) dzwoni na Uniwersytet Warszawski

Na którym ja jestem roku Towarzyszu Rektorze?

Na trzecim Towarzyszu Sekretarzu

– Oj, guzdrzecie się Towarzyszu Rektorze, guzdrzecie!

Teraz guzdrze się Pan Premier

Były minister Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska – Andrzej Czuma oświadczył w telewizji, że Kościół katolicki otrzymał od III-ej Rzeczypospolitej maleńką część tego, co miał kiedyś i ma pełne prawo dochodzić dalszych roszczeń wobec państwa polskiego.

Ponieważ minister nie określił, jakie to dobra stracił Krk, zajrzałam do książki Aleksandra Świętochowskiego – „Historia Chłopów Polskich”.

Cytuję za autorem:

Kościół katolicki nie wszedł do Polski jako skromna gmina religijna, ale jako potęga rozkazująca całemu światu, korząca największych mocarzów, wymagająca dla siebie wyjątkowych praw i dobrodziejstw.

Dopóki trwało nawracanie pogan, podbój papieski nad Wartą i Wisłą ograniczał się do żądania od książąt polskich tylko współdziałania i opieki nad misjonarzami. Ale gdy w XI i XII wieku duchowieństwo już gęsto rozsiadło się po kraju i zaszczepiło swą wiarę w duszę narodu (…) zaczęto domagać się dlań dostatniego uposażenia i niezależności. (…)

W wiekach średnich kler był już tak wynaturzony z nauki Chrystusa, że dla osiągnięcia korzyści materialnych i wpływu nie wahał się stawać w najostrzejszej z nią sprzeczności i zamiast tępić niewolę, podtrzymywał ją i rozszerzał. Zaprawiony do okrucieństw w przymusowym nawracaniu pogan nie czuł wcale wyrzutów sumienia w ujarzmianiu nie tylko niewolników, ale darowanych mu włościan książęcych. Nie cofał się nawet przed fałszowaniem przywilejów, ażeby tym mocniej wyzyskiwać swych poddanych

Podany jest w książce przykład arcybiskupa gnieźnieńskiego, który posiadał 11 miast, 271 wsi, 83 folwarki i 87 młynów. Podobnie biskupi krakowscy.

To wyjaśnia, co miał na myśli minister w rządzie Donalda Tuska. Trzeba przywrócić Kościołowi w Polsce potęgę z zarania dziejów.

To ambitne zadanie realizuje od początku swoich rządów (podobnie jak i poprzednicy po 1989 roku) premier Donald Tusk.

Korzystam z raportu FiM (Fakty i Mity Nr 43 z 2012 roku):

Nasze dobroduszne państwo wspomaga, co roku Kościół kwotą rzędu 8 mld. zł.

I. Wydatki stałe

Fundusz Kościelny, Kapelani, Szkoły i wyższe uczelnie, Zakłady Opieki Zdrowotnej, Zabytki sakralne, Darowizny i nawiązki.

II. Inne dotacje

Programy Operacyjne, Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013, Program „Zrównoważony rozwój sektora rybołówstwa i nadbrzeżnych obszarów rybackich 2007-2013”, Misjonarze, Finansowanie organizacji przykościelnych.

III Świadczenia samorządów lokalnych

Programy profilaktyczne, „Kapslowe”, Pańszczyzny, Różne.

IV. Ulgi, bonifikaty, preferencje

Zwolnienia kościelnych osób prawnych z podatków od nieruchomości, spadków i darowizn, opłat celnych, czynności cywilnoprawnych i z dochodowego. Opłaty koncesyjne, Bonifikaty przy sprzedaży nieruchomości, Zryczałtowany podatek dochodowy księży.

Sumując wszystkie pozycje powyższego bilansu otrzymujemy astronomiczną kwotę 7,5 miliarda złotych, wypłaconych w 2011 rok lub umorzonych Kościołowi przez dobroduszne państwo. Do tego należy doliczyć (np. nakłady publicznej telewizji na reklamę jedynie słusznego wyznania, „dary ołtarza” wygospodarowane z funduszów socjalnych lub związkowych tysięcy instytucji itp.). Przy obecnym tempie przekazywania dóbr kraju w ręce Kościoła, premier Donald Tusk nie zdąży doprowadzić do takiego stanu posiadania przez biskupów jak przytoczony hierarcha gnieźnieński nawet, gdyby jeszcze miłościwie rządził nami przez najbliższe trzy, cztery kadencje.

Musi przestać się guzdrać i przyspieszyć przywracanie potęgi Kościoła w Polsce.

A co na to lud? Przypomniała mi się taka powiastka:

Władca nakazał skarbowym ściągać daniny z ludu i przekazywać purpuratom. Po pewnym czasie pyta, purpuraci zadowoleni? Nie, odpowiadają skarbowi, a lud? Lud płacze. Ściągać daniny dalej. Minął jakiś czas i znowu władca pyta, purpuraci zadowoleni? Nie, a lud? Lud płacze mocniej. Ściągać mocniej daniny. Po pewnym czasie władca ponownie pyta, purpuraci zadowoleni? Nie! A lud? Lud się śmieje odpowiadają skarbowi. Zaprzestać! To groźne.

Nie pamiętam, kto był tym władcą. Zapamiętałam tylko, że to był mądry władca.

2 thoughts on “Pół żartem pół serio

  • 27 lutego 2013 o 12:32
    Permalink

    Przecież to są niepotwierdzone fakty – jeżeli pani autorka coś takiego cytuje proszę pokazać to źródło informacji – mitycznych zresztą!

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2013 o 17:00
    Permalink

    Dziwne antykościelne fobie.
    I to od osoby uskarżającej się na pogardę w innych obszarach!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.