Podwójne standardy moralne i prawne w Unii Europejskiej?

graf. red.

Podwójne standardy moralne i prawne w Unii Europejskiej? Chyba są już faktem? Potwierdza to ostatnie pozbawienie pieniędzy unijnych, tych polskich samorządów, które podjęły uchwały ideologiczne na płaszczyźnie moralnej i życia społecznego. Część z nich nie była szczególnie mądra, jednak mieli do tego prawo, a fundusze unijne również są finansowane z podatków mieszkańców tych wspólnot terytorialnych. Bez względu na rozsądek i potrzebę pragmatyzmu, jednak każdy ma prawo do wyrażania się. Czy to nie jest rozsądne i społecznie pożyteczne, że powszechnie wiadomo, które wspólnoty terytorialne w Polsce mają jakie nastawienie do spraw obyczajowych? Oczywiście nie powinno się w żaden sposób nikogo stygmatyzować, a pozbawienie prawa do należnych środków pomocowych jest formą stygmatyzacji.

U brzegów włoskich i greckich wysp pojawiają się kolejne statki z tzw. uchodźcami, którzy opłacając się lokalnym gangsterom i terrorystom – płyną do Europy. Niestety – co udowodniono i podano do publicznej wiadomości, w jednym z takich przypadków doszło do masowego zarażenia koronawirusem. Duży ścisk na łodzi przewożącej ludzi, doprowadził do natychmiastowych zakażeń.

Jednak Unia Europejska jak zwykle jest totalnie bezradna, niedecyzyjna wobec tzw. emigrantów. Nikt nie jest w stanie podjąć decyzji o obronie granic, zgodnie z zasadami jakimi powinno się to robić.

Równolegle Polska dowiedziała się od europejskich instytucji sądowniczych, że ma płacić jakimś ludziom, za przewlekłość ścieżki zgłaszania aplikacji migracyjnych w punkcie granicznym z Republiką Białorusi. Kilka organizacji zagranicznych w Polsce – triumfowało, piejąc z zachwytu, nad triumfem nad państwem polskim, które rzekomo ma odpowiadać za bezduszne procedury itp.

W ostatnich tygodniach w Niemczech, doszło do kilku tragicznych wydarzeń, gdy młodzi ludzie o inno-kulturowym pochodzeniu np. wjechali samochodem w sklep lub doprowadzili do innych wyrazów przemocy. Jeden z takich przypadków głęboko poruszył niemiecką opinię publiczną, ponieważ sprawca nie widział nic złego w swoim czynie popełnionym z premedytacją. Szczegóły nie mają znaczenia, o wiele ciekawsze jest to, że niemieckie media piszą o tych przypadkach w sposób jawny i kwalifikują je jednoznacznie, zgodnie z ich sensem i znaczeniem.

Przed wyborami mieliśmy prawdziwą orgię szczucia na Polskę i Węgry, ze względu na rzekome naruszenia tzw. praworządności. Oskarżenia były bardzo łatwe i służyły, do stygmatyzacji – wskazywania winnych, których można oskarżać o to, co jest dla zamawiającego w danej chwili potrzebne. Co więcej, powiedziano o powiązaniu wypłaty funduszy z tzw. praworządnością, chociaż nie ma do tego ŻADNYCH PODSTAW TRAKTATOWYCH. Zachód łatwo zapomniał, co jest powodem do wypłaty funduszy i jaki mają one sens. Jeżeli zawieszono by te transfery, to wówczas mielibyśmy czystą eksploatację gospodarczą Europy Środkowej przez kapitał zachodni. Ponieważ olbrzymie ilości pieniędzy, są transferowane przez zachodnie firmy mające tutaj swoje inwestycje. Równoważenie tych różnic przez transfery publiczne, ma kolosalne znaczenie dla PKB i w ogóle ideologii wzrostu gospodarczego w tych państwach.

Gdyby nasz rząd miał odwagę i wielkimi literami pokazywał ludziom, jaką część PKB co roku transferujemy na Zachód, to percepcja naszego członkostwa w Unii byłaby nieco inna. W tym, inaczej oceniano by kwestię przyjęcia Euro.

Warto pytać zupełnie otwarcie i prostym tekstem o te sprawy, jak również o wspomniane wcześniej kwestie migracyjne, albowiem nie ma pieniędzy dla mieszkańców Unii Europejskiej, którzy tracą pracę i możliwość utrzymania się w wyniku epidemii. Jak w tych warunkach wytłumaczyć ludziom, że ich państwa rozdają kurczące się fundusze socjalne, dla przybywających masowo inno-kulturowych rodzin?

Dlaczego więc Unia Europejska jest tak pobłażliwa dla nowych przybyszy, a równolegle brutalna, głucha i stanowcza wobec swoich obywateli? Gdzie tu jest logika i o co w tym chodzi? Dlaczego dochodzi do relatywizacji prawa i przyznaje się nadzwyczajne prawa ludziom, którzy nie mają osobowości prawnej w Unii Europejskiej, jak również nie zapłacili w niej ani jednego Euro podatku? Proszę nie mówić, że to jest niehumanitarne – Szanowni Państwo, wszystko kosztuje, a żeby móc komuś dać, to innemu trzeba zabrać!

16 myśli na temat “Podwójne standardy moralne i prawne w Unii Europejskiej?

  • 2 sierpnia 2020 o 06:57
    Permalink

    Z Węgrami nie mamy w zasadzie nic wspólnego, ani kultury, ani krwi, ani mentalności, ani granic, a język jest już kompletnie nam obcy. Wyznaniowo Węgry też nie są na rękę Polakom. W czasie wojny będzie nas w stawach od j. migowego nawalało.
    W zasadzie nie ma się od kogo uczyć i czego uczyć. Polacy jak zwykle pokomplikowali i znaleźli sobie takiego przyjaciela, który zresztą ma nas głęboko. Za to najbliższych nam naród napadliśmy parę razy, a ostatnio zajęliśmy kapliczkę należącą do nich.
    Natomiast gdybyśmy mieli oczywiście racje, to artykułu pana Krakauera należy bronić. Ale nie mamy. Bandzior bijący swoją żonę drze mordę, że skrzypi koło u wozu ze złotem.

    Ciekawa jest też sytuacja samych dopłat i teorii o nich, jakoby nam się to nie opłacało gdyż więcej dopłacamy jak bierzemy. Co oczywiście jest bzdurą szurów wierzących jakimś celebrytom niezbyt mądrym. I ci ludzie dziś podnoszą larum, że nam Unia grozi palcem 🙂 A to dobre.

    Odpowiedz
    • 2 sierpnia 2020 o 10:10
      Permalink

      “Za to najbliższych nam naród napadliśmy parę razy…” Najbliższy. Ale – czyżby, z perspektywy Kotliny Kłodzkiej, być może, ale to za mało na przyjęcie takiej opcji, zwłaszcza że Czesi po Białej Górze, ‘to już
      nie Czesi”… 🙂
      A z Madziarami łączy nas mistyczna, niewidzialna nić…

      “Co oczywiście jest bzdurą szurów wierzących jakimś celebrytom niezbyt mądrym. ”
      Mondrego, postempowego i oświeconego…to i “przyjemnie poczytać! 🙂

      Odpowiedz
  • 2 sierpnia 2020 o 08:01
    Permalink

    Miast pytajnika stosowniejszy byłby – wykrzyknik.
    A może i jeszcze dalej idące podejrzenia co do intencji brukselskiej wieży B.
    Przy tych wszystkich złożonościach pamiętać należy o roli drugiego parlamentu
    europejskiego, tego będącego w cieniu, a tak naprawdę wiodącego!

    Odpowiedz
  • 2 sierpnia 2020 o 08:23
    Permalink

    W latach 2010 – 2016 otrzymaliśmy z UE średnio rocznie środki finansowe stanowiące 2,7 proc. PKB. W tym samym okresie wypływało z Polski netto 4,7 proc. PKB. Na podstawie badan opublikowanych przez Thomas Pikettiego „Capital and Ideology”.

    Odpowiedz
    • 2 sierpnia 2020 o 15:17
      Permalink

      @pilot (2 sierpnia 2020 o 08:23)
      Pierwsze dwa zdania wpisu to cytat z opisu książki Piketty’ego:
      https://forsal.pl/gospodarka/artykuly/7749846,wysoka-cena-pieniedzy-z-ue-przeplywy-finansowe-polska-thomas-piketty.html
      Przytoczone dane za okres 2010 – 2016 wydają się prawdziwe, ale to nie jest cała prawda.

      Problem jest szerszy, i wymaga chociaż krótkiego wyjaśnienia: skąd takie “wypływy”.
      Wejście Polski do UE zwiększyło boom inwestycyjny – wiązało się to ze zwiększonym napływem dewiz do kraju. W rezultacie złotówka rosła w siłę względem zachodnich walut. Doszło nawet do tego, że dolar był po około 2 złote. Temu boomowi położyło kres nadejście kryzysu 2008. Skala inwestycji zachodnich znacząco zmalała i już nigdy nie wróciła do wcześniejszego poziomu, a kursy dolara i innych walut wzrosły.
      Z kolei te zachodnie inwestycje z czasem zaczęły przynosić zwroty. Powstałe fabryki i fabryczki zaczęły eksportować swoje wyroby na Zachód, i tak to powstały “wypływy pieniądza” z kraju, które w swojej książce (za okres 2010 – 2016) podał Piketty.

      A teraz odrzućmy na chwilę retorykę Piketty’ego o szkodach wynikających z wypływu pieniądza, i zastanówmy się nad tym co by się działo, gdyby Polska nie była w UE i ten wzmożony napływ kapitału obcego kapitału nie nastąpiłby. Stać byłoby kraj na te inwestycje? Z jakiego kapitału?
      Ludzie pracują w tych zakładach, zakłady mają zbyt (eksportują). Pytanie: czy polski kapitał (powiedzmy, że spadł z księżyca) byłby w stanie to postawić i sprzedawać produkcję na Zachód pod swoimi markami? Nie. Ten zachodni kapitał zainwestowałby gdzie indziej, i stamtąd eksportowałby wyroby (do siebie i do Polski też). Czy tak byłoby lepiej?

      Bez produkcji powstałej za zachodni kapitał nie byłoby tu nawet miejsc pracy – bezrobocie jak w latach 90-tych. A oczekiwania jak zwykle.
      Na koniec dodam, że Polska bez dostępu do rynku unijnego (bez wejścia do UE) wyglądałaby zapewne gorzej niż w latach 90-tych. Można się obrażać uważając, że dopłaty unijne to za mało, ale bez tych dopłat byłoby gorzej, a zysk z eksportu (wypływ pieniądza) byłby mniejszy, bo inwestycje mniejsze a bezrobocie większe.
      Natura roszczeniowa, bez pracy i wysiłku, to nasza cecha, której nie dostrzegamy, ale każdemu mieć iluzje i marzyć wolno.

      Odpowiedz
      • 2 sierpnia 2020 o 19:52
        Permalink

        @Ali

        Kolejny raz się nie zgadzam. Gdybyśmy nie sprzedali za bezcen naszych przedsiębiorstw w pierwszym etapie wymuszonej transformacji kapitalistycznej stać by nas było rozwijać się na podstawie własnego kapitału państwowego. Coś jak Chiny, należało utrzymać cła, nie wchodzić do UE, a kapitał zagraniczny wpuszczać na zasadzie mniejszościowej. Chcą zarabiać muszą się dzielić dochodem i licencjami. To co Polakom UE zrobiła to zbrodnia, a gdy już nic nie mieliśmy praktycznie to dopiero wtedy spełnialiśmy wymogi wejścia do UE. Skandal. Ja w miarę dokładnie te procesy śledziłem, szkoda, że nie zbierałem materiałów, ale jest to opisane w wielu publikacjach.
        Polecam cztery opasłe tomy:
        • Jacek Tittenbrun – Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji, Tom I, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2007.
        • Jacek Tittenbrun – Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji, Tom II, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2007.
        • Jacek Tittenbrun – Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji, Tom III, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2007.
        • Jacek Tittenbrun – Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji, Tom IV, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2007.
        • Jacek Tittenbrun – Kolonizacja nauki i świata przez kapitał, Wyd. Zysk i S-ka, 2015.

        Jakie z tego płyną wnioski? Najpierw nas rozkradziono i przejęto za bezcen, potem zlikwidowano wiele gałęzi przemysłu, a potem dopiero przyjęto do UE, abyśmy nie byli dla nich partnerami tylko niewolnikami i tanią siłą roboczą. To się nazywa chyba jakoś tak – nikczemność i neo-kolonializm. Teraz UE jest przedstawiana jak zbawca Polaków, a kapitał zagranicznych jako ostatnia deska ratunku. Jest to największe oszustwo tysiąclecia, w którym swój udział mają oczywiście sami Polacy, większość z braku świadomości dała się wpuścić w maliny i pod wpływem działania propagandy płatnych zdrajców i pachołków zachodu. Ci którzy nas sprzedali maja zapewnione płatne posady w strukturach unijnych. Nazwisk chyba nie muszę podawać.

        Odpowiedz
        • 3 sierpnia 2020 o 09:10
          Permalink

          @Miecław (2 sierpnia 2020 o 19:52)
          J.Tittenbrun, na którego się powołujesz, to socjolog, a nie praktyk rzeczywistości gospodarczej. W teorii można wszystko – optymizm rozwiązań kreślonych na papierze zawsze daje nadzieję, ale takie dywagacje mają to do siebie, że nie są do zrealizowania poprzez składanie deklaracji czy wprowadzanie regulacji – to teorie opierające się zwykle na nadziei, że ludzie przeczytają, zrozumieją i zastosują się do tego.

          Przykład. W dawnych latach (rozpoczynałem pracę za PRL), opowiedziano mi jak jeszcze wcześniej działały wnioski racjonalizatorskie, a przynajmniej jakaś ich część. Otóż, po stwierdzeniu, że można coś poprawić “na produkcji”, opracowano nowe wytyczne i stworzono plakaty ze wskazówkami, jak pracować, aby było lepiej. Plakaty rozwieszono, i zakładając że to zadziała, wyliczano efekty pieniężne jaki przyniesie dostosowanie się pracowników do wskazanych zmian. Na tej podstawie pomysłodawcy wniosków “kasowali” nagrody, i tylko jeden problem został – nikt się do tych wskazań nie stosował. Tak to dobre chęci i nadzieja na zrozumienie i poprawę czegoś, w ogóle nie zadziałały. Podobnie jest z teoriami o innej możliwości działań i ich wspaniałej skuteczności. Złudzenia, że gdyby to i tamto, to byłoby wspaniale. Radzę jednak zejść na ziemię i wrócić “do realu”.

          Należy jasno sobie powiedzieć, że generalnie produkcja za PRL była zacofana, a nawet jeśli uruchomiono coś nowoczesnego (często na bazie zachodnich licencji), to poziom dbałości o jej jakość był tragicznie niski – nikomu specjalnie na niej nie zależało, bo liczyła się jedynie ilość. W rezultacie, zbyt na Zachodzie miały praktycznie jedynie surowce. W latach 70-tych wybudowano nowoczesną hutę, zachodni koncern motoryzacyjny zamówił blachy, ale szybko się to skończyło, bo równie szybko samochody rdzewiały na potęgę – to jest przykład ówczesnej rzeczywistości i radzenia sobie na rynkach światowych. Inne zakupy licencyjne nie były rozwijane i szybko się starzały (np. nasze duże i małe Fiaty).

          Teraz wrócę do transformacji lat 80/90-tych. Ten zacofany przemysł miał swoją wartość, która wynikała głównie z niskich płac w przeliczeniu na dewizy. Zarabiano po około 20 USD, a licząc przykładowo, że płace stanowiły 50% kosztów, to był dla zachodnich inwestorów łakomy kąsek. Ale się przeliczyli. Otwarcie na rynek światowy spowodowało, że w kilka lat płace wzrosły do 400 USD. To położyło “na łopatki” cały taki “deal”. Koszt produkcji wzrosły ogromnie, nikt nie chciał odkupić, więc zakłady zamykano, bo nikt nie był filantropem (łącznie z biednym państwem).

          Sugerujesz przykład chiński, ale to zupełnie coś innego. Nie jest łatwo znaleźć solidnych i zdyscyplinowanych (w dużej mierze perfekcjonistów) pracowników. Ponadto, były wielkie Chiny i nie było wielkiego wyboru, a w Europie wschodniej było inaczej. Jak w Polsce wprowadzono by ograniczenia, to inwestorzy poszliby na Węgry, Słowację, itp., nie wspominając, że pierwszeństwo miało byłe NRD. Stawiać warunki można było, ale to tylko złudne nadzieje, nie do realizacji.
          W rezultacie, żeby wytłumaczyć to co jest, wymyśla się jakieś cudowne rozwiązania, że gdyby tak zrobiono, to byłoby lepiej, a najtrudniej to spojrzeć prawdzie w oczy. Punktem wyjścia tych złudzeń jest często pamięć dawnej propagandy o tym, jak doganiamy Zachód. Radzę pozbyć się tych złudzeń, chyba że ktoś je lubi, bo podpierają jego wiarę w dawny ustrój, który się zapadał pod wpływem własnych niemożności.

          Odpowiedz
          • 3 sierpnia 2020 o 18:27
            Permalink

            Ali
            3 sierpnia 2020 o 09:10

            O problemach wdrażania w polskiej rzeczywistości zachodnich licencji, przy niskiej kulturze technicznej, wspaniale mówił serial “Dyrektorzy”.
            Pierwsze pokolenie “granatem oderwanych od pługa” miało dość niskie kwalifikacje, motywację, tradycje.
            PRL wystartował mając 7 000 inżynierów, na 27 milionów mieszkańców- o ile dane sa prawdziwe.
            Z technikami, robotnikami wykwalifikowanymi, nie było lepiej.
            To pierwszy problem.

            Drug, to ochrona zachodniego rynku za pomoca różnych certyfikatów, procedur, ceł, kwot eksportowych.

            Trzeci, to ustalenia kursu wymiany walut przez stronę zachodnią, dyktującą parytet wymiany- do dziś zresztą.

            Do lat 90′ zachód dysponując kontrolą 80% systemu finansowego, giełd, pełną kontrolą walut wymienialnych, mógł dowolnie kształtować warunki ekonomiczne reszty świata.
            Kontrolować swiatowe rynki finansowe, surowcowe, transakcje handlowe, kredytowe.
            Demoludy i kraje niezaangażowane nie miały siły by się takiej przewadze przeciwstawić.

            Dopiero od kilku lat ta sytuacja się zmienia.

            Plany Gierka były sensowne, zmieniły się drastycznie warunki ich realizacji.
            Po szoku naftowym z 1973 roku, oprocentowanie kredytów dolarowych skoczyło z 7 na 20%.
            Niestety, złotego nie dało się zamienić na $ suwerennie, ani kredytować polskiego eksportu do krajów naftowych jako wykonawca za złotówki.
            Moglismy jedynie być podwykonawcami w Libii, Syrii, Iraku, Algierii, Egipcie- bo nasze $ nie brały się z powietrza…..

            Odrębną sytuację miały Chiny.
            Olbrzymi rynek wewnętrzny był tak kuszący, że zachód przystał na podyktowane warunki, transferując technologie i zadowalając się udziałem mniejszościowym w firmach- pod pełną chińską kontrolą.
            Przez ostatnie 30 bodaj lat- od czasów Denga- Chiny wysyłały na studia zagraniczne corocznie 200- 300 tysięcy swoich studentów.
            Stąd kadra inżynierska, mogąca wdrożyć KAŻDY prawie projekt, produkcję.
            N i bezwzgledna dyscyplina….
            Tam nie ma miejsca na;
            “czy się stoi, czy się leży, 2 000 się należy”.
            “Nie pracujesz, nie jesz”….

          • 3 sierpnia 2020 o 19:58
            Permalink

            @Ali

            To nie są złudzenia. Oczywiście czynnik ludzki miał wtedy swoje ułomności i tu masz rację, źle tym zarządzano w wielu przedsiębiorstwach licząc, że ludzie sami coś z siebie zrozumieją i zechcą realizować. Wiemy jak było i ile sabotażu w tym również. Zabrakło odpowiedniej kultury pracy i idei, mimo że wiele w tym kierunku zrobiono, bo z parobków wiejskich uczyniono bardziej świadomych robotników. Gdyby nie zachodni imperializm mogłoby się to wszystko jakoś ułożyć i usprawnić. Zabrakło czasu na doskonalenie kadr, a już za czasów styropianu wszystko się rypło, bo zniszczyli wśród robotników jakąkolwiek chęć dobrej pracy na rzecz wspólnego interesu. To się zaczęło na dobre po Radomiu 1976 roku.

            Ale fakty są też takie, że mieliśmy także duży eksport specjalistycznej produkcji, np. obrabiarki, elektronika i słynna Diora. Dlatego w tym obszarze częściowo się mylisz. Nie ma czasu ci szukać, ale jak sobie poszperasz i przeanalizujesz dobrze produkcję z PRL, wtedy może doznasz olśnienia widząc ile zmarnowano szans i dobrej produkcji przez politykę i zachodni imperializm. Zachód teraz chce grać zbawcę narodu, ale to nie przejdzie. Za zbawców może go uznawać tylko część biznesu w Polsce, który jest na usługach zachodnich korporacji i robi z nimi interesy. Reszta na tym tylko traci.

            Takim samym złudzeniem jest niewidzialna ręka rynku i konkurencja, która miała działać, a nie działa i wszyscy jesteśmy z ręką w nocniku. Gdyby tu na forum można było robić wykresy pokazałbym ci na prostym rysunku, jak tzw. wolna konkurencja w stylu zachodnim niszczy potencjał twórczy jednostek i jak obniża się stopniowo jakość produktów. Podobnie i tzw. niewidzialna ręka rynku. A są to bzdury i prawda jest taka, że planowa gospodarka z odpowiednią kulturą społeczną i kulturą pracy, przewyższa tzw. wolny rynek. Czego przykładem są Chiny.
            https://trybuna.info/opinie/panstwo-ktore-sie-korporacjom-nie-klania/

            Uważam, że mieliśmy szansę iść chińską drogą, ale styropian z Kościołem na to nie pozwolił. Zabrakło kadr. Przyczyn tego jest wiele. Kiedyś już napisałem, że Chiny mogły to osiągnąć bo przeszły rewolucję kulturalną, jakby ją negatywnie nie oceniał, ale takie są jej skutki.

            To jak wiele zależy od poziomu ludzi świadczy choćby zniszczenie w przyczyn politycznych PGR-ów, które przynosiły zyski. Też nie mam czasu ci cytować, ale kiedyś Trybuna publikowała świetny materiał analityczny.
            Jest jednak w Polsce ostatni PGR, który dzięki poziomowi ludzi tam pracujących się utrzymał i ma się świetnie, nadal zarabia i inwestuje, oczywiście wiele usprawniono. Obejrzyj sobie filmy w linku.
            https://www.lewicanarodowa.pl/2019/04/likwidacja-pgr.html?m=1
            https://www.lewicanarodowa.pl/2019/04/ostatni-pgr.html?m=1

            Kolejnym przykładem są Lasy Państwowe, teraz wykańczane polityką i kapelanami, ale gospodarka przynosi zyski, nie tylko materialne.

            Reasumując nie zgadzam się z tym, że nie było innego wyjścia. Było. Zgoda że zabrakło idei i ludzi do tego, ale to już wina zachodniego imperializmu oraz płatnych zdrajców i pachołków zachodu.

        • 4 sierpnia 2020 o 08:38
          Permalink

          @Miecław. “Kolejnym przykładem są Lasy Państwowe, teraz wykańczane polityką i kapelanami, ale gospodarka przynosi zyski, nie tylko materialne.”

          Kodomita, jak Boga kocham – kodomita … (lewicowo-liberalny) 😁 😁 😁

          “To jak wiele zależy od poziomu ludzi świadczy choćby zniszczenie w przyczyn politycznych PGR-ów, które przynosiły zyski. ” 🙂 …… Komu? Kiedy? Gdzie? Maszt TU, (poniżej) fragment wspomnień człowieka
          który urodził się i żył w ojczyźnie robotników i chłopów, a’propos socjalistycznyj gospodarki rolnyj 🙂 TAM, tzn. w PGRry, workami szły pieniądze z rządowych dotacji, dlatego BO, TO nie miało prawa upaść z przyczyn ideologiczno-politycznych, ale każde (wiejskie) dziecko wiedziało że TAKA forma gospodarowania MUSI być nierentowna. I I z tego bezspornego faktu doskonale zdawał sobie sprawę choćby tow.”Wiesław”.

          “Как мы помогали собирать урожай на целине

          В сентябре 1958 года вместо занятий мы отправились на целину, в Казахстан, в Кустанайскую область, в Узункольский район. Поехали практически все курсы, правда, не знаю насчет последнего, шестого. Был целый поезд из Ярославля, состоящий из студентов, на два десятка товарных вагонов: нары и никакой еды – только то, что взяли с собой. Но эти трудности нас не пугали – мы все горячо верили, что только последствия войны мешают нам жить в коммунистическом раю. 🙂

          Ехали долго – четверо суток. Наконец нас привезли и выгрузили в чистом поле, на каком-то полустанке, затем посадили по грузовым машинам и повезли в степь, а часа через три снова выгрузили в чистом поле. Оказалось, что в одной из машин были какие-то армейские палатки, человек на 20 каждая. Имелись и знающие, как их ставить. К ночи с палатками разобрались, открылась и полевая кухня

          Мы должны были помогать комбайнерам убирать хлеб. В то время кто-то из советских ученых доказал, что урожай будет больше, если пшеницу не убирать сразу же (мол, при этом теряется много зерна), а сначала дать ей полежать три дня ( 🤣 – sowiecki uczony) на земле и только потом собрать. Вспоминается красота невероятная: ровными рядами, уходя за горизонт, лежали полосы скошенной пшеницы. ( 🤔 -) Прошло три дня. Работали, правда, много, от зари до зари. Уставали. Но впереди, как нам грозили механики, будет еще труднее. Все скошенное за эти три дня надо было собрать.

          Стояли чудесные сентябрьские дни, было тепло. Мы ждали своего четвертого трудового дня, и он наступил, но не совсем так, как мы предполагали: ночью выпал снег, и все ровные ряды аккуратно уложенного на землю хлеба оказались под снегом.

          Прошло почти 20 дней нашего пребывания на целине, а снег лежал везде и не таял – под снегом оказался весь урожай. И вот однажды слышим в новостях: наш Узункольский район рапортует стране, что весь урожай зерновых собран досрочно и на 15% больше, чем в прошлом году. Тогда, пожалуй, мы начали понимать, что не всей государственной информации можно верить.

          Наконец снег сошел. Можно было приступить к работе – сбору зерна из валков пшеницы. Но теперь это были уже не валки, а бесконечные зеленые полосы проросшей пшеницы: она перепутала осень с весной и теперь должна была погибнуть под новым снегом, который скоро снова выпал. Делать нам было уже нечего, и, без толку потеряв учебное время, мы вернулись в Ярославль. ” https://3rm.info/publications/81188-hirurg-valerij-chekanov-o-tajnah-zhizni-i-smerti.html

          A, ilustracją do wspomnień niech będą dwa doskonałe wykonania piosenki z epoki Stalina : Георгий ВИНОГРАДОВ – Пшеница золотая https://www.youtube.com/watch?v=zbr-WXJHkSs

          СЕРГЕЙ ЛЕМЕШЕВ Пшеница золотая https://www.youtube.com/watch?v=yiXOdODg3UA

          Odpowiedz
          • 4 sierpnia 2020 o 20:25
            Permalink

            @krzyk58

            Ja wiem, że trollowanie wymaga obśmiewania i irracjonalnego dyskursu, ale chyba już czas, abyś wreszcie przestał się modlić i zaczął myśleć. Na takim poziomie daleko na prawicy nie zajedziecie, spalicie się z nerwów a stres zrobi resztę. Błędy prawicy są dobrze opisane, problem w tym, że nikt tego nie nagłaśnia a mendia krajowe i zagraniczne kupione przez kapitał milczą. Lewica nie robi nic, bo jej praktycznie nie ma.

            Aby obalać wasze mity i prymitywną propagandę to jakiś lewicowy ośrodek myśli narodowej i socjalistycznej, np. fundacja, musiałby zatrudnić prawie armię znawców poszczególnych dziedzin, którzy nie bawiąc się w trolling powinni systematycznie obalać wasze fałszywe informacje i post-prawdę na różnych portalach, bo fałsz się rozpanoszył i prawda nie może się przebić przez mierne intelekty.

            Właśnie zmusiłeś mnie, abym odszukał ten artykuł z Trybuny i ci zacytował to, co powoływałem w odpowiedzi do @Alego. Ale już przyrzekam sobie, że to ostatni raz, bo nie ma sensu dyskutować z ludźmi, którzy się nie uczą. Szkoda mojego cennego czasu. Polski nie zbawię, a Polacy i tak muszą upaść na przysłowiową mordę, żeby się obudzili i przestali się modlić, aby wreszcie zrozumieli gdzie są korzenie zła. Być może faktycznie feudalizm i zabory kolejnym pokoleniom są potrzebne, aby zaczęli myśleć, jak co światlejsza szlachta w XIX wieku przebudzona z religijnego letargu. Na tej bazie powstała radykalna lewica laicka i ostatecznie PRL.

            Ale do rzeczy. Takich przykładów jak te z ZSRR było wiele, u nas trochę, ale bzdury opowiadasz, bo ówczesne dotacje do PGR-ów to pikuś w porównaniu do środków finansowych, które pochłania teraz biznes z różnych programów pomocowych i aktywizacyjnych. Przy czym wtedy na dotacjach do PGR-ów zyskiwali wszyscy pracownicy tychże i Polska cała, bo one przynosiły zyski. Teraz zyski zgarnia biznesmen, a ma darmową siłę roboczą, np. stażystów lub zatrudnionych w ramach dofinansowania miejsc pracy. Innych form dotacji już nie wymieniam, czy zwolnień podatkowych, stref ekonomicznych itd.. Przeciętny robotnik rolny jak wyniósł sobie parę kg paszy do kurek czy świnki w przydomowej zagrodzie, to wszystko. Pomyśl jak teraz jest wyprowadzany kapitał poza podatkami na prywatne konta szwajcarskie i nie tylko. Szkoda na ciebie klawiatury. Niżej jednak przepisany cytat z Trybuny.

            Prof. Rajmund Rybiński z Klubu Współczesnej Myśli Politycznej w Gdańsku, pisze w artykule „Czy Polska jest w ruinie?”, Trybuna z 23-25.10.2015 r. s. 16-17 (rubryka z cyklu – listy). Cyt.
            „IV. Pogorszyła się sytuacja na wsi”:
            W wyniku błędnej polityki rolnej prawicy katastrofalnie zmniejszyły się w III RP dochody rolników indywidualnych. Już w 1990 r. były one niemal o połowę niższe (ściśle o 48,3%), a w 2000 r. prawie o trzy czwarte niższe (dokładnie o 72,8%) niż w 1989 r. Tę katastrofalną sytuację złagodziły dopiero dotacje z Unii Europejskiej. Ale pod względem wielkości produkcji trwa nadal upadek. Przykłady:
            Ilość bydła zmniejszyła się do 2013 r. prawie o 53% : z 12,6 mln sztuk do 5,9 mln (tj. do poziomu niższego niż w 1921 r., kiedy mieliśmy 7,9 mln sztuk bydła). Liczba krów spadła o pełne 58%: z 6,0 mln szt. do 2,5 mln.
            Trzoda chlewna zmalała o 37%: z 21,3 mln szt. do 11,2 mln. W efekcie tego w 2009 r. sprowadziliśmy z zagranicy ok. 570 ton wieprzowiny, tj. aż cztery razy więcej niż wyeksportowaliśmy i tym samym staliśmy się po raz pierwszy importerem netto tego towaru.
            Dodajmy jeszcze likwidację Państwowych Gospodarstw Rolnych. W 1990 roku gospodarstwa państwowe posiadały 3.459 tys. ha użytków rolnych, tj. przeszło 18% ogółu użytków rolnych w kraju, a ich produkcja to min. 21% krajowych zbiorów zbóż, globalna zaś produkcja rolnicza stanowiła przeszło 18% globalnej produkcji rolniczej w kraju.
            Wynik finansowy PGR w roku gospodarczym 1981/82 wyniósł +25,5 mld zł, a w 1990 roku +6,1 mld zł.
            W okresie transformacji ustrojowej PGR-y zlikwidowano z przyczyn ideologicznych. W rezultacie tej likwidacji globalna produkcja rolnicza Polski w latach 1990-2000 zmniejszyła się o 12,3%. Niemal cały ten spadek produkcji rolniczej został spowodowany ubytkiem produkcji PGR-ów.”

            Mam nadzieję, że te dane cię oświecą, także dotyczy to @Alego. Sięgnijcie do tej Trybuny i przeczytajcie całość, naprawdę warto, bo profesor w skrócie podaje upadek gospodarki w różnych segmentach, a tak nie musiało być.
            Tu macie jeszcze jeden analityczny materiał prof. Rybińskiego publikowany przez Maruchę.
            https://marucha.wordpress.com/2015/07/27/regres-polski-w-okresie-trzeciej-rzeczypospolitej/
            https://palmereldritch1984.wordpress.com/2013/03/20/jak-zniszczono-polski-przemysl-pozbawiono-polakow-pracy-i-wygnano-ich-z-polski/

  • 2 sierpnia 2020 o 08:47
    Permalink

    Dokładnie nie ma żadnych podstaw traktatowych.

    Odpowiedz
  • 2 sierpnia 2020 o 09:17
    Permalink

    2,7 % dopłat z UE do Polski i 4,7% PKB netto z Polski do krajów UE.

    Bardzo cenny wkład “pilota” do dyskusji.

    Bo w pieniądzach jest PRAWDA o relacjach Polski z UE.

    Reszta to propaganda, która ma te fakty przysłonić.

    A artykuł powściągliwy i słuszny.

    Bo Nadwiślańskie i Banasiowe Macondo ma trwać i przynosić bogatym właścicielom z Zachodu – stałe zyski.

    My sobie możemy pośpiewać powstańcze pieśni w rocznicę Powstania.

    Tyle nam zostało.

    A pandemia się rozkręca.

    Już 657 zarażonych dziennie!

    Myjmy ręce i nośmy maseczki oraz nie wychodźmy niepotrzebnie z domu.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 2 sierpnia 2020 o 10:04
    Permalink

    Przecież to oczywiste, że okupanci ekonomiczni w swojej neo-kolonii narzucają swoją politykę i prawa, co z prawdziwymi zasadami demokracji nie ma już nic wspólnego. Bo to jest imperialna pseudo-demokracja.

    Przecież w okresie pierwszych 10 lat pierwszej transformacji po 1990 roku, było w Polsce szaleństwo legislacyjne prowadzone przez wszystkich polityków zdradzających ideały Polski Ludowej, które polegało na psuciu polskiego prawa celem rzekomego dostosowania do prawa unijnego. Kuriozalne niszczenie prawa cywilnego, prawa pracy, a wszystko w imię wymogów unijnych, które służyło zniszczeniu polskich zasad sprawiedliwości społecznej. Po PRL-u odziedziczyliśmy dobre prawo, ale fakt, że ono nie nadawało się do nowych warunków przestępczego kapitalizmu bo chroniło najsłabszych, więc musiało być zmienione, aby tak jak planowali koloniści zachodni można było przejąć gospodarkę i ją zniszczyć. Efekty znamy.

    A dziś to już jest tylko wpływanie na legislację i politykę gospodarczą po to, aby Polska już na zawsze pozostała ich neo-kolonią. Robią to coraz bardziej bezczelnie i jawnie dyplomaci, wiedząc, że ich namiestnicy i polityczni lokaje zrobią to, co pan kolonista karze. Wstyd i hańba.
    https://wolnemedia.net/marszalek-sejmu-sluzaca-brytyjskiego-ambasadora/
    Oni mają nadzieję na odzyskanie tych kamienic, za które już im zapłacono w okresie PRL-u.

    Można już tylko z politowaniem patrzeć jak prawica się wije z bezsilności, plują jej w twarz, rzucają na kolana, a oni udają, że deszcz pada lub na modlitwy czas.

    Odpowiedz
  • 3 sierpnia 2020 o 18:34
    Permalink

    Jeszcze odnośnie do cyrków z kursem złotego……

    Glapiński i Morawiecki są grzeczni, więc kurs jest korzystny.
    Nie ma ataku na złotego.

    Erdogan czy Putin byli niegrzeczni, więc atak na lirę czy rubla był systematyczny.

    Kurs wymiany walut jest POLITYCZNY.
    Nie wynika z żadnych ekonomicznych względów.

    Na tym polega piękno anglosaskiej władzy nad pieniądzem światowym.
    Dobiegające zdaje się krasu w ciągu najbliższych kilku lat.
    Władza City i Wall Street trwała ponad 100 lat.
    Nie zostanie oddana bez walki.
    Zastosowane zostaną wszelkie metody, z wojną włącznie.
    Bo bez mozliwości kreacji pieniądza, nie ma kontroli nad światem.

    Odpowiedz
    • 3 sierpnia 2020 o 23:32
      Permalink

      Słuszna uwaga. Jakoś dziwnie się składa, że przed każdymi wyborami złotówka dołuje u nas, zwłaszcza wtedy, gdy PO-PSL nie mieli szans.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.