Podsumowanie 2021 roku i prognozy na 2022 rok

fot red IG

Wstęp

Nie da się ukryć, że 2021 rok zakończył się z przytupem w wykonaniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji, szybko poprawionym przez prezydenta Putina i Ławrowa, rosyjskiego ministra spraw zagranicznych. Mam na myśli dwa listy wysłane do Stanów Zjednoczonych i NATO.

Szczęśliwie, w powietrzu nie unosi się zapach prochu strzelniczego ani dym z pogorzelisk, a niebo na horyzoncie nie rozświetlają łuny pożarów. Wprawdzie jeszcze błyskają w zimowym słońcu szable, ale coraz częściej na pokaz lub wtedy, kiedy chowane są do pochwy. Rodzą się pytania. Czy taki stan utrzyma się w roku 2022? Jaka jest przyczyna raptownej zmiany tonu w relacjach Rosji z Zachodem? Czy przyczyna wynika z zakulisowych zmian wewnątrz elit kremlowskich? Dlaczego właśnie teraz prezydent Putin zauważył, że Rosja została oszukana przez Zachód? Przecież od 1990 roku Kreml wyraźnie starał się o to, aby być uznanym za „przyjaciela czy partnera” Zachodu. W wypowiedziach prezydenta Putina i ministra Ławrowa można było usłyszeć frazy takie jak, „nasi zachodni partnerzy”. Łatwiej można by snuć prognozy na 2022 rok, gdyby miało się wiedzę o tym, co wiedzą elity kremlowskie i waszyngtońskie. Nie wiemy też, jakiego asa w rękawie może mieć Rosja, i jakie atuty za pazuchą trzymają Stany Zjednoczone. A tak pozostają tylko spekulacje, którymi jest wypełniony ten artykuł.

Nie tylko rozmowy Wschód-Zachód będą przyciągały naszą uwagę w 2022 roku. Uniknęliśmy unoszącego się w powietrzu zapachu prochu strzelniczego w wiatrach ze wschodu, ale to nie oznacza, że gorąca wojna to jedyna plaga, która może dopaść społeczeństwa, od lat odwykłe od zmagania się z wychłodzonymi mieszkaniami, przerwami w dostawach elektryczności czy brakami w sklepach pewnych towarów. Bogate państwa zachodu mają wystarczające zasoby finansowe, aby uchronić własnych obywateli od takich nieprzyjemności. Mniej zamożnym państwom będzie trudnej z zabezpieczeniem własnym obywatelom takich potrzeb.

W sprawach ekonomicznych nieprzyjemne jest to, że dzisiejsze teorie rozwoju gospodarczego upadają, a nowych teorii nie stworzono. Jeszcze niedawno wydawało się, że głównym celem elit rządzących jest utrzymanie się u władzy. Dzisiaj sytuacja przedstawia się pesymistycznie. Wygląda to tak jakby elity, od momentu rozpoczęcia studiów uniwersyteckich do chwili obecnej, miały dostęp tylko do podręczników na temat ekonomii, napisanych przez autorów o liberalnych poglądach. Podręczniki, w których kiedyś napisano, że można gospodarować „inaczej”, zostały dawno spalone na stosie w imię jedynie słusznego liberalizmu oraz globalizmu. Nie jest też do końca pewne jak długo elitom rządzącym uda się utrzymać w społeczeństwach przekonanie, że działają w ich imieniu i dla ich dobra. Pozostaje pytanie o to, czy zadyszka „liberalnych gospodarek” w obu państwach mogła być przyczyną zwrotu w zachowaniu prezydentów Bidena i Putina.

Rozmowy rosyjsko amerykańskie

Tak jak przygotowania do „inwazji rosyjskiej na Ukrainę” stanowiły istotny element wschodnio europejskiej polityki 2021 roku, tak rozmowy Rosji ze Stanami Zjednoczonymi oraz Rosji z państwami NATO, będą ważnymi elementem geopolityki w 2022 roku. Rezultaty tych rozmów będą rzutowały na geopolitykę w następnych lata.

Zanim scharakteryzuję propozycje złożone zachodowi przez administrację rosyjską, przedstawię „pole”, a właściwie dwa „pola”, na których będą toczyły się rozmowy. Dwa „pola”, ponieważ Moskwa wysłała dwa pisma. Jedno było skierowane do Stanów Zjednoczonych i traktuje o zbiorowym bezpieczeństwie, a drugie pismo było skierowane do państw NATO i było wysłane do Brukseli. W ten sposób, elity z Kremla podzieliły wirtualnie szeroko rozumiany „Zachód” na dwie części.

Donbas będzie przedmiotem rozmów Moskwy wyłącznie z Waszyngtonem. Skąd takie przypuszczenie? Po pierwsze, gdyby w rozmowach miałyby być uwzględnione głosy Polski, państw bałtyckich, Czech czy Szwecji, to rozpoczynanie rozmów nie miałoby sensu z powodu nieuchronnego ich fiaska na samym starcie. Właśnie z takiego powodu fiaskiem zakończyła się próba zaproszenia prezydenta Putina na szczyt Unii przez byłą panią kanclerz Niemiec i prezydenta Francji. Po drugie, kilka tygodni temu rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych opublikowało na swojej stronie internetowej treść rozmów, jakie prowadził rosyjski minister ze swoimi odpowiednikami w Paryżu i Berlinie na temat zakończenia kryzysu związanego ze zbuntowanymi republikami (obszarami) ukraińskimi, Donbasem i republiką Ługańską. Z opublikowanych dokumentów wynikało, że obaj ministrowie nie prowadzą samodzielnej polityki własnych rządów, ale raczej wykonują polecanie silniejszego sojusznika. Stąd pominięcie Francji i Niemiec w rozmowach na temat Donbasu w żadnym stopniu ich nie obrazi, ponieważ to, co zauważył rosyjski minister spraw zagranicznych, jest im również dobrze wiadome.

Jeżeli Francja i Niemcy nie są traktowane przez Kreml, jako partnerzy do rozmów na temat Donbasu, to trudno się dziwić, że głos innych państw europejskich nie będzie brany pod uwagę. Jednakże, w rozmowach Rosji z paktem NATO, głosy Francji i Niemiec będą nad wyraz znaczące.

Trochę historii

Co będzie „przedmiotem ”rozmów pomiędzy Kremlem i Waszyngtonem? Cały świat, ale Europa w szczególności.

Warto przypomnieć ciąg faktów historycznych, które poprzedzają dzisiejsze wydarzenia bez przypomnienia, których łatwo zgubić sens tego, co się dzieje i będzie działo. Zacznę od przypomnienia, że podczas Konferencji w Teheranie w 1943 roku, przywódcy trzech mocarstw, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, uzgodnili podział stref wpływu Rosji i Stanów Zjednoczonych w powojennej Europie. Ustalenia zostały potwierdzone na spotkaniu w Jałcie, w 1945 roku. Państwa takie jak Polska, wtedy Czechosłowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria oraz Wschodnie część Niemiec, znalazły się w strefie wpływów ZSRR. Europa Zachodnia znalazła się w strefie wpływów amerykańskich.

W krótkim czasie obszar pomiędzy obiema strefami został nasycony taką ilością sprzętu wojskowego, że paradoksalnie stała się najbezpieczniejszym miejscem na świecie. W latach pięćdziesiątych amerykanie dodatkowo umieścili w swojej strefie broń atomową, która jeszcze dzisiaj znajduje się w Niemczech, Holandii, Włoszech i Belgii. Tylko samobójca mógł myśleć o wywołaniu na tym obszarze zbrojnego konfliktu, licząc na jakikolwiek sukces. Dowodem na przestrzeganie przez oba mocarstwa porozumień o podziale stref wpływu było to, że nawet w czasach ostrych przesileń politycznych, jakie miały miejsce w Berlinie, Poznaniu, Gdańsku, Budapeszcie, Pradze, czy w Polsce tuż przed stanem wojennym, zachód wspierał przeciwników socjalizmu słowem czy powielaczami, ale nigdy dostawami broni.

Historia nie stała w miejscu. W 1991 r., w Pradze został podpisany protokół o likwidacji Układu Warszawskiego, a pod koniec tego samego roku nastąpiło rozwiązanie ZSRR. W kolejnych latach nastąpiło wycofanie wojsk rosyjskich z rosyjskiej strefy wpływów. Wojska amerykańskie i ich broń atomowa pozostały w Europie.

Stany Zjednoczone uznały, że wygrały zimną wojnę z ZSRR i uznały się z jedynego światowego przywódcą. Ustalenia z Teheranu i Jałty o strefach wpływu, nigdy nie zostały oficjalnie odwołane, ale po pewnym czasie zaczął się „marsz” NATO na wschód Europy. W roku 1999 do NATO przystąpiły Polska, Czechy i Węgry. Bułgaria, Rumunia, Słowacja, Słowenia, oraz państwa bałtyckie, Litwa, Łotwa i Estonia przystąpiły do paktu w 2005 roku.

Co może denerwować Rosję

Co jest kością niezgody z punktu widzenia Rosji? Co spowodowało niespodziewane, drastyczne zaostrzenie retoryki Kremla?

  • Osobiście uważam, że samo przyjęcie wyżej wymienionych państw do paktu NATO nie miało i nie ma dla Rosji większego znaczenia. To, co ma znaczenie, to rezultaty wynikające z ustaleń zawartych podczas spotkania na szczycie NATO w Warszawie w 2016 r. Na tym szczycie podjęto decyzję o rozmieszczeniu wojsk natowskich na terenie nowo przyjętych państw. Ustalono wtedy, że batalion brytyjski będzie stacjonował w Estonii, Kanadyjski na Łotwie, Niemiecki na Litwie, a wojska amerykański w Polsce. I tak aktualnie na terenie Polski przebywa oficjalnie ok. 4 tysięcy wojskowych z państw NATO.
  • Drugim elementem mogącym denerwować Rosjan są rozmieszczone w Europie Środkowo-Wschodniej tarcze antyrakietowe. Dwie pierwsze, w Rumunii i Czechach, osiągnęły zdolność bojową. Trzecia, w okolicach Redzikowa, ma być ukończona w przyszłym roku. Uzasadnieniem do budowy tych tarcz była konieczność obrony Europy przed rakietami z Iranu. Warto przypomnieć, że budowę tarcz antyrakietowych rozpoczęto, zanim Iran zaczął konstruować rakiety zdolne dosięgnąć Europę. Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, co jest złego z punktu widzenia Rosji, z posiadania przez sąsiednie państwa tarcz antyrakietowych, czyli broni czysto defensywnej. Po pierwsze, stanowiska do wystrzeliwania antyrakiet nadają się idealnie do wystrzeliwania rakiet ofensywnych. Po drugie, od bazy w Redzikowie do Kaliningradu jest niewielka odległość. Po trzecie, Redzikowo i Kaliningrad są oddzielone morzem, czyli „obszarem”, na którym nie jest możliwe zbudowanie stałych systemów ostrzegających lub przechwytujących nadlatujące rakiety. Na podobnej zasadzie zagrożenie dla terytorium rosyjskiego stanowi tarcza antyrakietowa w Rumuni. Można jeszcze wspomnieć o natowskich bazach lotniczych w państwach bałtyckich.
  • Rosja, słowami ministra spraw zagranicznych twierdzi, że Stany Zjednoczone szybko zbudują własne superszybkie rakiety, które rozmieszczone na terytorium Ukrainy, będą stanowiły zbyt duże zagrożenie dla jej bezpieczeństwa. I nie zamierza dopuścić do powstania takiego zagrożenia. Nie jest jasne, w jaki sposób chce takiemu zagrożeniu zapobiec. Czy to jest ultimatum? Nie jest do końca jasne, jakie mogą być konsekwencje niespełnienia ich żądań przez Zachód. Trzeba mieć nadzieję, że stary żart o tym, że „wojny nie będzie, ale rozpocznie się taka walka o pokój, że nie zostanie kamień na kamieniu”, nie stanie się opisem rzeczywistości.

Stany Zjednoczone w 2021 roku

Spróbujmy ocenić sposób postrzegania przez Stany Zjednoczone bieżącej sytuacji wojskowo polityczną na świecie, i szczególnie w Europie.

Donald Trump był pierwszym prezydentem, który zwrócił uwagę na fakt, że ciągnięcie „sanek” pod tytułem „hegemon światowy”, po coraz cieńszym śniegu, czyli coraz mniejszym „zapotrzebowaniu” na świecie na amerykańską obecność wojskową, staje się coraz kosztowniejsze. Światowe przywództwo przestało przynosić korzyści i zaczęło wpływać ujemnie na finanse USA. Na początku swojej prezydentury Trump wykazywał „ochotę” podzielenia się „odpowiedzialnością” za świat z prezydentem Putinem. Próby zostały storpedowane w zarodku przez obóz amerykańskich demokratów, który uznał sam pomysły spotykania się ówczesnego prezydenta z prezydentem Putinem za zdradę interesów narodowych i dobrowolne zrzekanie się „zdobyczy” osiągniętych przez ostatnie trzydzieści lat. Sam prezydent Trump mało nie przypłacił utratą stanowiska za swoje pomysły, ledwo unikając impeachmentu.

Dla demokratów dziś rządzących w Waszyngtonie hucznie zapowiadane odejście od miękkiej polityki prezydenta Donalda Trumpa i wielki powrót do polityki światowej w roli lidera, szybko stał się czymś podobnym do zderzenia rowerzysty z kępą kolczastych krzaków rosnących przy drodze. Próba podporządkowania własnym celom politycznym Pekinu skończyła się fiaskiem. Do demokratów dodarło, że istnieje specyficzna zależność między Chinami i USA, którą można opisać znanym polskim powiedzeniem, „Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”. Jest gorzej, ponieważ Chiny, jak i USA wstępują w tym samym momencie w roli Kozaka i Tatarzyna. Innymi słowy, dzisiaj trudno sobie wyobrazić „dobrobyt” amerykańskiego społeczeństwa bez chińskich produktów na amerykańskim rynku, czyli po prostu towarów chińskich w sklepach. Zastępstwa dla chińskich produktów w takiej ilości praktycznie nie ma i jeszcze długo nie będzie.

Stało się też jasne, że Chiny są państwem stabilnym, niezagrażającym światowemu pokojowi, ponieważ mają możliwość sprzedaży swoich towarów, między innymi, na amerykańskim rynku. I taka zależność między tymi państwami pozostanie jeszcze na lata. Dlatego spekulacje o szybkiej, nieuchronnej gorącej wojnie między Chinami i USA można włożyć miedzy bajki.

Drugim kubełkiem lodowatej wody na głowy demokratów okazała się próba siłowa z Rosją w okresie marca i kwietnia 2021 roku, na obszarze Europy Wschodniej. Przedłużeniem tej niedoszłej konfrontacji stały się niedawne przepychanki popularnie nazwanej „inwazją Rosji na Ukrainę”. Obie niedoszłe „ekspedycje” uświadomiły demokratów o tym, o czym wojskowi amerykańscy musieli informować swoje elity polityczne od pewnego czasu. To znaczy, Rosja militarnie wróciła do pozycji mocarstwem. I jeżeli nie jest silniejsza, to na pewno nie jest już militarnie słabsza od Stanów Zjednoczonych. Jest pewne, że na wojnę z Rosją już nikt się nie wybierze.

Równolegle z niby „powrotem” do pozycji lidera światowego, demokraci amerykańscy powoli zaczęli wchodzić w buty polityki zagranicznej, zapoczątkowanej przez prezydenta Trumpa. Najbardziej spektakularne było zrealizowanie zapowiedzi prezydenta Trumpa o wyprowadzeniu wojska z Afganistanu. Pozostawienie znakomicie uzbrojonej i wyszkolonej afgańskiej armii wyglądało jak zastawienie pułapki na potencjalnego agresora, który chciałby się skusić na łatwą „zdobycz”. Tymczasem żaden sąsiad Afganistanu, w tym Chiny i Rosja, nie kiwnął palcem, aby wypełnić „próżnię”, jaka powstała po Amerykanach. To może skłaniać administrację waszyngtońską do przekonania, że Moskwa nie będzie zainteresowana wypełnianiem próżni jak może powstać po ich wycofaniu się z Europy.

Co może zachęcać Waszyngton do przedłużenia swoich wpływów w Europie Wschodniej? Od 2014 roku sama armia ukraińskie została wzmocniona sprzętem amerykańskim wartym, prawie 2,5 miliard dolarów. Niektórym przedstawicielom administracji waszyngtońskiej może być trochę szkoda, aby taka „inwestycja” nie przyniosła jakichś geopolitycznych „zysków”. Z drugiej strony, od początku kadencji prezydenta Bidena mówiło się, że Amerykanie tracą zainteresowanie Europą Środkowo Wschodnią i najchętniej przekazaliby swoje kompetencje na tym obszarze Berlinowi. Nowa administracja z Waszyngtony postawiła na Niemcy, a nie na wspieranie koncepcji Trójmorza. Taką zmianę trendu odczuła Polska, co się objawiło pojawieniem się przekonania naszych elit o utracie pozycji strategicznego sojusznika Stanów Zjednoczonych.

Możliwe rezultaty rozmów Rosji z Zachodem

Rosja twierdzi, że celem koncentracji wojsk przy granicy z Ukrainą nie jest wywołanie wojny czy nawet lokalnego konfliktu, ale przygotowanie się na taką ewentualność. Pozostaje pytanie o to, co wiedzą elity na Kremlu, a czego my nie wiemy. Oczekiwania Rosji od paktu NATO i Stanów Zjednoczonych, opublikowane na stronie ministerstwa spraw zagranicznych, można śmiało nazwać projektem stworzenia nowego podziału stref wpływu w Europie. Rosja oczekuje, że państwa powstałe z byłych republik sowieckich, jeszcze niebędące członkami NATO, wbrew zapewnieniom Zachodu nie będą przyjęte do paktu. Inne państwa NATO nie będą rozlokowywały swoich sił zbrojnych w byłych państwach socjalistycznych oraz państwach bałtyckich. Prawdopodobnie oczekują usunięcia obecnych bazy z terytorium nowo przyjętych członków NATO oraz demontażu tarcz antyrakietowych z ich terytorium.

Nie wiadomo, w jakim stopniu żądania (czy propozycje) rosyjskie są realistyczne i możliwe do spełnienia przez szeroko rozumiany Zachód. Trudno uwierzyć, że prezydent Putin, i jego najbliższe otoczenie, nie znają treści książką „Mały Książę” autorstwa Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, i zawartego tam stwierdzenia: „Należy wymagać tego, co można otrzymać. Autorytet opiera się na rozsądku”. To pozwala sądzić, że lista „życzeń„ przedstawionych przez Moskwę mogła być wcześniej przedyskutowana ze stroną amerykańską i w pewnym sensie wspólnie uzgodniona. Mogło to nastąpić 15 grudnia 2021 roku, kiedy grupa przedstawicieli Departamentu Stanu USA składała wizytę w Moskwie. Gdyby żaden z rosyjskich postulatów nie został spełniony, byłby to wielka kompromitacja Kremla i samego prezydenta Putina w oczach własnego społeczeństwa. Jest też prawie nieprawdopodobne, aby dyplomaci rosyjscy nie przewidzieli kolejnych ruchów w tej rozgrywce, włącznie z możliwością wycofania się z niektórych żądań/postulatów. Mogą też podczas negocjacji zaoferować wycofanie swojej broni ofensywnej z Kaliningradu oraz obiecać nieinstalowania takiej broni na Białorusi. Na negocjacyjnym stole może znaleźć się przygotowywany morski szlak północny, który połączyłby Europę z zachodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych.

Paradoksalne propozycje rosyjskie pośrednio wychodzą naprzeciw oczekiwaniom niektórych państw NATO z Europy Zachodniej, zwłaszcza Francji. Kiedy prezydent Donald Trump na początku swojej kadencji delikatnie zasugerował, że dalsze istnienie paktu NATO wymaga silnego wsparcia finansowego ze strony wszystkich jego członków, propozycja spodobała się jedynie bardzo ograniczonej liczbie rządów. I nie były to rządy państw Europy Zachodniej. Warto przypomnieć głośne wypowiedzi prezydenta Francji, takie jak przyrównanie NATO do chorego mózgu, czy powtórzona na dniach potrzeba budowania własnych europejskich sił zbrojnych. Na dodatek, niedawno nasz zachodni sąsiad niechętne wypowiadał się o amerykańskie broni atomowej na jego terytorium. Przypuszczam, że i inne państwa Europy Zachodniej mogą popierać wycofanie amerykańskiej broni atomowej z terytorium Europy. Wprawdzie nowa koalicja niemiecka nie umieściła postulatu o broni atomowej w swoim programie, ale wpisała, jako cel stworzenie Europy federalnej. Takie plany łączą się z planami Francji do tworzenia europejskich sił zbrojnych. Jest bardzo prawdopodobne, że za zamkniętymi drzwiami szybko rozpocznie się proces przekształcania paktu NATO w europejskie siły zbrojne federalnego państwa o nazwie Unia Europejska.Czy po rezygnacji USA z obecności wojskowej w Europie Rosja będzie próbowała zająć ich miejsce i przejąć ich interesy? Bardziej prawdopodobne jest to, że zachowa się tak jak w przypadku niedawno opuszczonego przez amerykanów Afganistanu. Rosja uzna, że wszystkie państwa europejskie są suwerenne i samodzielnie będą ustanawiały relacje politycznymi i gospodarczymi z innymi państwami. Prawdopodobnie z „suwerenności” państw zostanie wyłączone prawo do fizycznego wzmacniania własnego bezpieczeństwa bazami sojuszników, czy własnych sił zbrojnych wojskami państw sojuszniczych.

Przypuszczam, że najważniejszym elementem porozumienia z Amerykanami, jeżeli do niego dojdzie, będzie wspólne gwarantowanie tego, aby na naszym kontynencie nie powtórzyły się wydarzenia z końca lat trzydziestych poprzedniego wieku. Właśnie w takim celu najważniejsze stanowiska w odbudowanej Bundeswerze od początku do dzisiaj zajmują generałowie amerykańscy. Prawdopodobne w takim celu również została stworzenia Unia

Europejska.

Prognoza na lata do przodu

Ostatnie pytanie to czy po zakończeniu pokojowych negocjacji pomiędzy Rosją, Stanami Zjednoczonymi i NATO, w całej Europie zapanuje stan wiecznego spokoju, pokoju, dobrobytu itp.? Wolne żarty.

Nie są znane światowe zapasy ropy, węgla, gazu i uranu, czyli zasobów energetycznych, które są kopalinami. Żaden z tych surowców nie jest niewyczerpywany, więc wcześniej czy później zacznie ich brakować na wolnym rynku. Trudniejszy dostęp do surowców energetycznych będzie powodował, że ich ceny będą rosły. Opowieści o przyszłości wodoru w energetyce nie są poparte dowodami na istnienie technologii zdolnych do stosowania tego pierwiastka na skalę przemysłową.

Końcowe wnioski

Czas na bardziej ogólne wnioski z przedstawionych faktów i ocen.

Po pierwsze widać, że tworzenie się wielobiegunowego świata zostało zaakceptowane przez Stany Zjednoczone. Obecnie ten nowy porządek światowy jest prezentowany przez trzy mocarstwa, Stany Zjednoczone, Chiny i Rosję. Wyraźnie pozostaje miejsce dla czwartego „mocarstwa” europejskiego. Nie wydaje się, aby była to Unia Europejska w obecnym kształcie. Takim „mocarstwem” europejskim prawdopodobnie będzie państwo federalne, które powstanie na bazie Unii. Dla bezpieczeństwa Europy w przyszłości europejska armia, która powstanie na bazie obecnego paktu NATO, będzie dowodzona przez mieszankę generałów z Francji i Niemiec, którzy po pewnym czasie będą zastępowali generałów amerykańskich.

W kilku pierwszych 2022 roku, Amerykanie i Rosjanie ustalą, w jakich miejscach Europy będą utrzymywali swoje wojska tak, aby nie zagrażały sobie nawzajem. Najważniejszym będzie zakończenie konflikt na wschodzie Ukrainy, który jak bomba z opóźnionym zapłonem grozi rozpadem państwa, czy też jak kula u nogi spowalnia rozwój gospodarczy. W przypadku osiągnięcia zgody przez wszystkie zainteresowane strony konfliktu brak precyzyjnie określonego prawa międzynarodowego do samostanowienia narodów nie stanowiłby przeszkody dla takiego rozwiązania. W taki sposób na obszarze Europy powstały państwa bałkańskie, Białoruś, Mołdawia, Ukraina czy ostatnio Kosowo. Zakończenie konfliktu o Donbas wpisywałoby się do nowej koncepcji pokojowego współistnienia początkowo trzech, później czterech lub nawet pięciu „mocarstw”. Czwartym „mocarstwem” prawdopodobnie będzie Federacja europejska, a piątym Indie.

Przypuszczam, że 2022 rok będzie rokiem pokoju, ponieważ z powodu ścisłej zależności „ekonomicznej” między Stanami Zjednoczonymi i Chinami, nie dojdzie do wojny między tymi państwami. Chiny „spowolnią” swoje starania o uzyskanie „kontroli” nad Tajwanem do momentu aż Stany Zjednoczone nie wybudują przemysłu produkującego układów scalonych i inne produkty oparte na półprzewodnikach. Wtedy, kiedy to nastąpi, Chiny i Tajwan będą samodzielnie rozwiązywały własne problemy na drodze pokojowej.

Na koniec warto przeanalizować dzisiejsze pomysły przestawiania świata na energię elektryczną wytwarzaną za pomocą wiatraków i paneli słonecznych. Takie rozwiązanie sugeruje konieczność cofania się obecnej cywilizacji do czasów, kiedy egzystencja człowieka była prawie całkowicie uzależniona od natury, i jej kaprysów. Mówiąc żartem, perspektywa tego, że będzie ciepło i przyjemnie tylko wtedy, kiedy będzie wiał wiatr i chmury nie będą zasłaniały słońca, nie wydaje się zbytnio pociągająca. Dlatego prawdziwym, wspólnym zadaniem dla czterech, pięciu mocarstw na lata do przodu, będzie rozwiązanie problemu zaspokajania zapotrzebowania na energię elektryczną w przyszłości.

Autor: Mikołaj Kisielewicz

18 komentarzy do “Podsumowanie 2021 roku i prognozy na 2022 rok

  • 31 grudnia 2021 o 05:47
    Permalink

    Obszerne omówienie sytuacji międzynarodowej, a wnioski Autora.

    Czyli wszystko przed nami.

    Dosiego Roku!

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 08:26
    Permalink

    Bardzo klarowny opis.
    Nie biorący pod uwagę dwóch czynników.
    1-interesów AIPAC wpływających silnie na politykę zagraniczną USA.
    2-interesów kompleksu wojskowo- przemysłowego.

    To są dwa główne źródła zasilania finansowego kampanii wyborczych obu partii politycznych.
    Bez uwzglednienia ich interesów, strumień finansowy zasilajacy kasy polityków wybieralnych zniknie.
    A bez funduszy nie ma szans na wygranie wyborów róznego szczebla.
    Z prezydenckimi włącznie.

    Wypaczona przez donatorów demokracja nie odpowiada przed wyborcami, nie rozwiazuje ich problemów.
    Jest nastawiona na zadowalanie sponsorów.
    Podobnie jest w Europie.

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 09:50
    Permalink

    Polityczny cel Imperium nie ma nic wspólnego z utrzymywaniem emocji i lojalności rodzimej populacji Imperium, która jest zwykłymi postaciami niezależnymi (niewystępującymi postaciami), jak wycinanki z kartonu 2D. Ci Amerykanie, którzy wciąż sądzą, że ich władcy obchodzą się z ich opiniami, cierpią na specyficznie amerykański typ narcyzmu.

    Prawdziwym celem jest zerwanie wszystkich więzi UE z Rosją, której dodatkowymi celami są
    1. zapewnienie amerykańskim korporacjom stałego dostępu do pożerania europejskich firm, takich jak kupowanie przez GE Alcatela.
    2. sprzedawanie zawyżonego amerykańskiego sprzętu wojskowego i samoistnie kosztownego LNG na zniewolony rynek europejski,
    3. demoralizowanie europejskich cywilów i demonizowanie dysydentów w celu ich zneutralizowania. Polska
    wrzuca dysydentów do więzień pod fałszywymi zarzutami szpiegostwa od 2018 roku i wydaje się, że trendem
    są coraz większe represje.
    4. dokonywanie zmiany reżimu w każdym europejskim rządzie, który nie zgadza się z linią Waszyngtonu. Stawką są
    francuskie wybory w 2022 r., w których pionek Rotszyldów nie może zostać ponownie wybrany, Włochy, gdzie bankier ledwo ma
    uścisk na pozostałym premierze itp.

    Celem jest również wyrządzenie szkody Rosji (i Chin i Iranowi) poprzez skłonienie krajów spoza UE do zaangażowania się w wojnę gospodarczą przeciwko nim.
    https://thesaker.is/revisiting-the-basics-about-the-current-balance-of-military-power/#comment-1001758
    ===========

    Celne podsumowanie celów amerykańskiej polityki.
    Dziel, rzadź i KASUJ….

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 10:00
    Permalink

    Pożyjemy to zobaczymy, ale przedstawiony scenariusz jest zbyt optymistyczny. Nie wierzę, aby Anglosasi, Francja i Niemcy odpuścili sobie zdobyte strefy wpływów w Europie Wschodniej i Azji. Doprowadzili do sytuacji, że faktycznie Rosja musi coś zrobić i na to oni czekają, aby zrobiła coś złego, wtedy uruchomią lawinę propagandy, krętactw i zechcą wykorzystać dawne demoludy do walki przeciwko Rosji. Zachodnia hydra sama nie odda swoich wpływów, jeżeli nie utnie się wszystkich głów. Czy Rosja jest w stanie to zrobić w jakiś cudowny sposób, wątpię?

    Teraz uwaga do tego:
    “Oczekiwania Rosji od paktu NATO i Stanów Zjednoczonych, opublikowane na stronie ministerstwa spraw zagranicznych, można śmiało nazwać projektem stworzenia nowego podziału stref wpływu w Europie.”
    – uważam to za nadinterpretację, bo z tych pism płynie coś przeciwnego, mianowicie przyciśnięcie do muru, gdzie nie ma już odwrotu i pozostaje tylko walka o własne bezpieczeństwo, czyli Rosji jako państwa. Ewentualna zgoda szeroko rozumianego zachodu na warunki rosyjskie, nie oznacza jeszcze podziału stref wpływów i ich w zasadzie nie będzie, bo na najbliższe 50 lat dawne demoludy są dla Rosji politycznie stracone po rozpadzie ZSRR. Z prostego powodu, mianowicie wynika to z zaimplementowanej przez zachód rusofobii i swojej kultury głupoty. Polakom wyprano już mózgi, w których nic już prawie nie zostało z dawnych idei współpracy i wzajemnej pomocy. W takim układzie nawet jak wojska okupacyjne opuszczą Polskę a baza w Redzikowie ostatecznie zostanie zamknięta, to raczej będzie to tylko zamrożenie dawnych demoludów i trzymanie ich w odwodzie na przyszłość. Gdy Rosja w przyszłości miała by jakieś problemy, albo szatan światowy zdobędzie przewagę militarną to demoludy ponownie zostaną odmrożone do nowego konfliktu. W tym czasie będą jednak cały czas przygotowywane kulturowo do walki z Rosją i uzależniane ekonomicznie, aby nie wyszły z zachodniej strefy wpływów.

    Niestety Rosja może odzyskać spokój tylko wtedy gdy Anglosasi upadną, a Niemcy będą pod kontrolą, zaś demoludy wyjdą z UE i staną się wolnymi państwami z doktryną pokojową na wzór Szwajcarii. Czy jest jednak możliwe odzyskanie wolności i suwerenności przez Polskę i inne demoludy? Też wątpliwe.

    Druga kwestia:
    “Mogło to nastąpić 15 grudnia 2021 roku, kiedy grupa przedstawicieli Departamentu Stanu USA składała wizytę w Moskwie. Gdyby żaden z rosyjskich postulatów nie został spełniony, byłby to wielka kompromitacja Kremla i samego prezydenta Putina w oczach własnego społeczeństwa.” – nie byłbym tego taki pewny, że są to uzgodnienia. Gdyby one były to spotkano by się i podpisano oficjalne porozumienie o bezpieczeństwie i współpracy po takiej wizycie i listy byłyby zupełnie zbędne. One natomiast świadczą, że Rosja nie ma wyjścia i musi użyć ostatecznych argumentów, aby przywrócić rozsądek upadającemu zachodowi. Dlatego właśnie Putin przestał już mówić o partniorach i kolegach zachodnich, bo po raz kolejny w historii otrzymał zimny prysznic i zrozumiał że po dobroci nic z zachodnimi oszustami i psychopatami nie wskóra, ani nie uzgodni dobrych warunków współpracy.

    Trzecia kwestia:
    “Jest też prawie nieprawdopodobne, aby dyplomaci rosyjscy nie przewidzieli kolejnych ruchów w tej rozgrywce, włącznie z możliwością wycofania się z niektórych żądań/postulatów.”
    – tego możemy być pewni, ale też widać determinację Rosjan. Nie jest wykluczone, że grupa przedstawicieli Departamentu Stanu USA która składała wizytę w Moskwie postawiła wszystko na jedną kartę chcąc zmusić Rosjan do ustępstw, ale spotkała się z reakcją i faktami na które nie byli przygotowani. Teraz jest jazgot na zachodzie i silny ból głowy o doopach nie wspominając.
    Ciekaw jestem, jak silny ból głowy z tego powodu mają nasze zachodnie kundle niszczące naród w imię anglosaskich interesów.

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 13:14
    Permalink

    Czyli – albo byndzie pogoda, albo dysc ! Ja widzę przyszłość raczej CZARNO!
    Zachód powinien być czymś zgnieciony, Czym? No pewno, że nie bronią atomową. Ale czym???

    W przyszłym roku mija 60 lat od kryzysu kubańskiego! Przypomnę , że USA rozstawiło rakiety Jupiter w Turcji, rżnąc jak zwykle głupa. Mają to do dziś !!!

    Więc N.S. Chruszczow przewiózł swoje rakiety na Kubę! Było o włos od KOŃCA !

    De facto W.W. Putin powinien powtórzyć ten dil, bo rozpasanie DRANI z zachodu przekracza wszystko. Przypomnijmy, że na płk. zachodniej obowiązuje władztwo USA – doktryna Monroe !

    Miecławie, wczoraj ws. opisu różnicy między Monachium a Jałtą, powtórzyłeś MOJE słowa.
    Dziwi mnie jednak Twój optymizm z jednego posta – o “odzyskaniu utraconych dóbr i krzepy słowiańskiej w obliczu ataku zachodu” . Przytoczę słowa piosenki ” marzenia jak ptaki szybują po niebie…”

    Wszystkim życzę dobrego NOWEGO ROKU ! ( osobiście wątpię ) .

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 13:17
    Permalink

    Coś się pitoli. Wysłałem koment i kicha ! Zobaczymy. Do Siego Roku wszystkim ( choć wątpię ).

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 14:16
    Permalink

    To mocno wku…a! Nie wiadomo co się ukaże, bo “wpadł” mój tekst będący pochwałą @Mieca ws. obu traktatów i różnicy między nimi. Jak mój. Negowałem tylko absurdalny optymizm w/w ws. “odzyskania dóbr” o “jedności słowiańskiej”. Skrajny pesymizm to już optymizm !

    Z inn. beczki – pamiętacie jak ze 3 m-ce temu łódzki adw. w mercu suvie ZABIŁ 2 kobiety w audi i ubolewał, że ludzie jeżdżą starymi gratami ? No więc DO DZIŚ nie ma zarzutów, a prok. prowadzi postępowanie “w sprawie”. Okaże się pewno, że te kobiety NA SWOIM pasie ZAATAKOWAŁY swoim wozem przedstawiciela palestry . Wolska/Macondo !!!!
    Zupełnie jak u Atoniego M. – wbił się w samochody “agresywnie” stojące na czerwonym. Żal d.. ściska !

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 15:49
    Permalink

    “co jest złego z punktu widzenia Rosji, z posiadania przez sąsiednie państwa tarcz antyrakietowych, czyli broni czysto defensywnej.” To zdanie to kłamstwo, rakieta to miecz, chociaż można go nazwać tarczą, ale to nie zmienia faktu, że miecz to miecz. Te stanowiska mogą w kilka minut stać się ofensywnymi. A już wogóle pisanie na poważnie, że tarcze są przeciwko Iranowi. To naprawdę twierdzenia dla kompletnych głupków.
    “żądania (czy propozycje) rosyjskie są realistyczne” to nie ma żadnego znaczenia. jeżeli USA ich nie przyjmą, to Rosja zacznie działania w jednostronnym porządku. Słyszałem wypowiedź Sołowiowa:”rakiet u nas chwatit”
    “rozmowy Rosji ze Stanami Zjednoczonymi oraz Rosji z państwami NATO, będą ważnymi elementem geopolityki w 2022 roku” rozmowy z NATO dla Rosji nie mają żadnego sensu, to tylko ukłon w stronę Jankesów (no bo np rozmowy z salą gdzie Estonia, Rumunia, Polsza, Germania? smieszne). Na te rozmowy z Paktem Putin powinien wysłać Łukaszenkę. Będą gadać jak równy z równym o niczym.

    Odpowiedz
    • 31 grudnia 2021 o 19:34
      Permalink

      @daniel. “Na te rozmowy z Paktem Putin powinien wysłać Łukaszenkę. Będą gadać jak równy z równym o niczym.”
      Co p. chciał przez TO powiedzieć? Proszę wybaczyć moje niedorozumienie, ‘słaboumie mię” opanowało, albo jakaś inna pomroczność jasna …. a może Sz. “cóś” sugeruje w kontekście osoby
      Pan Prezydenta Republiki Białoruś? Proszę o jakieś ‘słowo” tytułem wyjaśnienia … pozdrawiam
      sylwestrowo-noworocznie (czarno widze) Redakcję i Sz. grono starej gwardii z łamów OP! 🙂

      Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 16:21
    Permalink

    Do Autora-„Czwartym „mocarstwem” prawdopodobnie będzie Federacja europejska, a piątym Indie” Do roli IV mocarstwa Europa nie dojdzie nigdy. Powód prosty – nie są tym zainteresowane ani Rosja ani USA. Są zainteresowane czymś krańcowo przeciwnym, a stary kontynent nigdy nie uzyska suwerenności. Suwerenność Europy oznacza suwerenność Niemiec. Już Juliusz Cezar powiedział, że Germanin szanuje rękę, jeżeli liże zadane nią rany.
    Naprawdę niewielu rozumie, że Zachód i USA są w pułapce stalingradzkiej.
    Jak przyjmą dwa punkty to reszta punktów zostanie wybombardowana i USA nie są w stanie nic przeciwko temu zrobić. Nikt na świecie nie jest teraz w stanie powstrzymać Rosji.
    Do Miecława: „Czy Rosja jest w stanie to zrobić w jakiś cudowny sposób, wątpię?”
    A ja nie wątpię. A sposób wymuszenia taki sam jak w Jugosławii. Dał nam przykład Sojusz jak zwyciężać mamy. Yankees są bez szans, ale mogą doprowadzić do trzeciej WŚ. Takie ryzyko istnieje od siedemdziesięciu lat. Konsekwencja Rosji wystarczy i uspokoi się Polsza, Germania, Francja. Great Britain wydaje się już spokojna, bo Angole zawsze mieli dużo politycznego realizmu. Bałtyckie wymiraty w ogóle się nie liczą a na banderowców jest sposób poprzez właśnie wygonienie Amis a Europy Srodkowej i Wschodniej. Imiona czarodziejów, co to uczynią na przekór wątpliwościom Miecława brzmią następująco: Cyrkon, Posejdon, Awangard, Kalibr, Kindżał, Burewestnik.
    „…na najbliższe 50 lat dawne demoludy są dla Rosji politycznie stracone po rozpadzie ZSRR.” Błedne przekonanie. W roku 1945 było nie mniej rusofobii. Rusofobia jest sterowana i poprzez eliminację rusofobów zdechnie, chociaż będzie się tlić tak samo jak tliła się przez cały czas istnienia Polski Ludowej. Ale przecież Rosja może prowadzić walkę z Rusofobią na koszt Prybałtów i Polaków.
    „raczej będzie to tylko zamrożenie dawnych demoludów i trzymanie ich w odwodzie na przyszłość. Zgoda, ale Rosja o tym wie, a za pięć lat będzie jeszcze potężniejsza, co więc zrobi ze stanem zamrożenia? Pożywiom uwidiom..

    Odpowiedz
    • 31 grudnia 2021 o 19:07
      Permalink

      @daniel

      Obyś miał rację z tym optymizmem.:-)
      Problem jednak polega na tym, że Rosja raczej nie może się zachować tak, jak to małe państwo na bliskim wschodzie i nie jest to Liban, gdy uderza prewencyjnie w struktury państw uznanych za wrogie.
      Uderzenie w struktury na Ukrainie, to walka samobójcza, bo to będzie uderzenie także w swoich. Jest tam dużo przecież Rosjan zmuszonych do tolerowania banderowców i oni nie mogą ponieść szkód na skutek prewencyjnej likwidacji banderowskich struktur. Jak to więc zrobić?

      Pozostaje prewencyjne obezwładnianie zachodu, ale na ich terenach, czyli uderzanie w Szatanów Zjednoczonych wtedy ci z Europy wymiękną natychmiast. Ale to oznacza ni mniej ni więcej już III wojnę światową w wersji konwencjonalnej, bo ta hybrydowa rozpoczęta zaraz po II wojnie się nigdy nie skończyła. Upadek ZSRR to tylko zmiana taktyki wojny obronnej wobec zachodu.

      No cóż zobaczymy co nas czeka, ale czarno to widzę, podobnie jak @fly.
      Nie jest wykluczone, że te zachodnie ścierwa zechcą nas poświęcić w strefie zgniotu dla własnych interesów, co jest oczywiste. Mam tylko nadzieję, że ostatecznie wszelkie “jaśnie państwo” zdradzieckie, razem ze zdradzieckim klerem i styropianem też wyparują na tamten świat. Po kataklizmie który nas może czekać, możemy się już nie odrodzić jako naród. Każdy Polak powinien to przemyśleć, zanim weźmie do ręki broń lub inne narzędzia na usługach zachodnich imperialistów. Nie mamy żadnego interesu po przegranej transformacji, aby bronić interesów zachodu.
      Musimy tak balansować między młotem a kowadłem, żeby tą zawieruchę jakoś przetrwać bez szkody dla nas i nie szkodząc naszym braciom Słowianom.

      Właśnie pojawiły się informacje w mendach, że odbyła się rozmowa Biden-Putin, widać idą na zwarcie, stąd moje wnioski, że wcześniejsza wizyta w Moskwie tych z Departamentu itd. miała służyć zastraszeniu Rosjan stąd przygotowania do wojny na Ukrainie. Wygląda na to, że Rosjanie nie dali się zastraszyć i przeszli do ofensywy wobec niedawnych “partniorów”. 🙂
      Użycie próbne broni kosmicznej dało “partniorom” do myślenia, więc skowyczą i jak kundle przy budzie jeszcze straszą szczekaniem. Ale jak ich budy zostaną rozwalone to ze skowytem uciekną w pola i będzie MAD MAX.
      Rosjanie nie wymiękną teraz, więc będzie ciekawie i może być zarazem tragicznie.
      Trzymam Putina za słowo, że pierwsze rakiety polecą powitać partniorów, wtedy nasze rusofobiczne kundle się zamkną z podkulonym ogonem i zapewne uciekną gdzieś do jakieś zachodniej budy. Już ćwiczyli ewakuację na lotnisku podobno, więc czują pismo nosem. A naród może się z nimi obejść tragicznie i wziąć odwet za lata biedy oraz upokorzeń.

      Odpowiedz
      • 31 grudnia 2021 o 23:28
        Permalink

        do Miecława “Uderzenie w struktury na Ukrainie, to walka samobójcza,” masz rację, przeto należy bić nie w struktury na Upadlinie a w struktury Zachodu; w Rammstein, Brujkselę, Londyn, Sycylię. Na to Yankees odpowiedzi nie mają, chyba, że zaryzykują swoim terytorium Przypuszczam, że Prezydent FR to wie i nie będzie taki głupi, żeby ryzykować życiem choćby jednego rosyjskiego żołnierza.
        do Krzyka: wysłać Łukaszenkę na te “pieregowory” to jasny sygnał, że one nie mają znaczenia. Liczy się tylko to, co Yankees ustalą z Moskalami. Resztę można olać = “naplewat'”. Niech se NATO myśli, że jest ważne. Ale ten kawałek papieru, na którym spisano czym jest NATO, naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Tylko USA – Rosja. Lecz istnieją Chiny, obecnie pierwsza potęga ekonomiczna świata. Na razie to wszystko. Za dwadzieścia lat będzie inaczej.

        Odpowiedz
        • 1 stycznia 2022 o 10:43
          Permalink

          Do Daniela: Moim zdaniem A.G.Łukaszenka nie jest chłopcem na posyłki i TO zamierzałem
          uwypuklić, no i chyba nie ma prawa wjazdu do “wolnego” świata!

          PANIE KRZYK CZY PANU SIĘ POGORSZYŁ STAN PSYCHIKI W NOWY ROK? NIECH PAN NIE PUBLIKUJE TU TAKICH LINKÓW. POZDRAWIAM WEB JÓZ.

          Odpowiedz
          • 1 stycznia 2022 o 19:26
            Permalink

            WEB. JÓZEF

            Dr Jan Ciechanowicz: USA Imperium Zła – czy rok 2021 to początek końca amerykańskiego imperializmu?
            Na kanale CE Polska od ok. 41 min. do 43 min. p. Ciechanowicz ‘czyni rozróżnienie” (kto jest kto). I JA pod wypowiedzią p. doktora podpisuję się – oburącz! A linkowany materiał tyczył wyłącznie ‘tej” kwestii…
            Panie Józefie,, (tak jak ) nie jest czymś chwalebnym, czymś co zasługuje na ochronkę…
            Walmy w “nich” krytycznie jak w bęben, ile wlezie! Niech wiedzą że MY nimi oficjalnie pogardzamy…

            Czy ma Pan wolne 0,5 mln zł? Jeżeli tak proszę przesłać na konto redakcji potraktujemy to jako kaucję i pisze Pan co chce. Pozdrów. Web joz.

            Odpowiedz
            • 1 stycznia 2022 o 20:25
              Permalink

              Panie JÓZEFIE … “Zniewolony umysł” przyjmuje sugestię do wiadomości, lecz pogodzić się z takim ‘stanem rzeczy – nie jest w stanie”. Dlatego że występuje w konkretnym przypadku tzw. bunt członków (ręki czy nogi) przeciwko “własnej” głowie, czyżby to był jednak (mimo wszystko) zdrowy odruch?
              Pozdrawiam!

              Odpowiedz
    • 31 grudnia 2021 o 19:47
      Permalink

      @daniel. “„Czwartym „mocarstwem” prawdopodobnie będzie Federacja europejska…” Mimo wszystko
      żywię nadzieję iż nie doczekam tej chwili , albo jednak(!) doczekam końca… jej, tzn. nawet jeszcze nie federacji a ciągle jewrounii… zna p. tą scenę z Psów: Psy – Franz na komisji. Do samego końca, mojego lub jej https://www.youtube.com/watch?v=Fdw8srN5Nzk 🙂 🙂 🙂 jak TO mówią Boh trojcu lubi’t!

      Odpowiedz
  • 31 grudnia 2021 o 19:21
    Permalink

    Ludzie, która fala was obudzi? Wykład Pana Nikt w Ostrowie Wlkp.

    https://www.youtube.com/watch?v=DxeELTvoIjk&t=4097s

    “Braciom Białorusinom, Panu Prezydentowi Łukaszence, Panu Makiejowi życzę siły, wytrwałości. Trzymajcie się, bracia, nie dajcie się i brońcie swej niepodległej Ojczyzny. My, Polacy, już dawno swej nie mamy.
    Braciom Rosjanom, życzę zwycięstwa w trwającym starciu strategicznym, życzę silnej i wielkiej Rosji. Życzę wam, Bracia Rosjanie, z całego serca zwycięstwa.

    Miejsce Polaków i Polski jest w sojuszu Polska-Białoruś-Rosja oraz Chiny.

    Niech Bóg ma nas wszystkich w opiece.

    Powodzenia w tym strasznym roku 2022.”

    Pan Nikt

    Андрей Фурсов. Элиты против народов: схватка над пропастью.

    https://www.youtube.com/watch?v=5GaQboTxNwE&t=11s

    “В мировой политике дебил на дебиле”. Е.Ю.Спицын. Канал Красное радио программа “Актуальное интервью https://www.youtube.com/watch?v=4qJ4nPNt9F8&t=23s

    Кургинян: Любовь и воля к жизни, сопротивление — вот всё, что у нас есть. С Новым Годом!

    https://www.youtube.com/watch?v=mS7utQX_Le4

    A … KRAKAUER (w którymś tekście) podnieca się jakimiś frędzlami z okolic polskojęzycznej geo…
    rekomenduję Pana NIKT – oczeń..oczeń… 🙂 jest mowa o Kremlu idącym ręka w rękę z globalną sitwą,
    nadmiarowe zgony w FR idące w mln. (skąd MY TO znamy?) jest mowa o “komunistach i dr.”gebelsie”, kiedyś z Miecławem – sporiłem się! 🙂 No i światowa geo….

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.