Polityka

Podstawowy błąd w ocenie naszej sceny politycznej

 Podstawowy błąd w ocenie naszej sceny politycznej polega na utożsamianiu jej z areną a Sejmu, Rady Ministrów i Prezydenta RP z centrum podejmowania decyzji politycznych o państwie i jego sprawach. Owszem organy państwowe pełnią bardzo istotną rolę, ale jedynie zarządzają krajem w ramach wyznaczonego i uznawanego przez rzeczywistych rządzących paradygmatu ogólnego. Samodzielność decyzyjna i zakres w jakim może być wyrażana są ograniczone i niesamodzielne, a wewnętrzny układ kompetencji (balans władzy) czyni niektóre instytucje jedynie fasadowymi ewentualnie pozornymi. Niestety najgorzej na tle całości wypada rząd, jednakże źródłem wszelkiego zła jest sam mechanizm wyłaniania przedstawicieli politycznych teoretycznego suwerena czyli Narodu.

Żeby zostać w Polsce politykiem nie trzeba mieć żadnych, absolutnie żadnych kwalifikacji ani nawet zaświadczenia o zdrowiu psychicznym. Jedynym kryterium wyłączającym jest karalność – ale jedynie za część kategorii przestępstw. Ze względu na charakter procesu wyborczego o wybraniu decyduje miejsce startowe. Miejsca są przydzielane wedle klucza partyjnego. To jest pra źródło całego zła w Polsce pozwalające na sterowanie demokracją, ponieważ w ujęciu generalnym ludzie wybierają tego kogo się im na listach przedstawi a już sama forma – z narzuconą kolejnością i głosami ciągniętymi przez listę w połączeniu z małą wyrazistością kandydatów powoduje, że głosuje się na logotyp. Logotyp przekłada się na kolejność wedle uzyskiwanego wyniku, która bardzo często jest zbliżona do pozycji startowych. Efekty widać w Sejmie na co dzień. Zresztą tu nie potrzeba cudów, wystarczy przyjrzeć się postaciom naszych parlamentarzystów – kogo z nich zatrudnilibyście państwo we własnej firmie – powierzając mu zarządzanie nią?

Z powyższego wynika jeszcze jedna kwestia, otóż do polityki nie tylko nie są potrzebne kwalifikacje, ale także nie jest potrzebne uznanie społeczne – liczy się uznanie przez lidera i jego wyraz w postaci miejsca na liście. Nic więcej! Jeżeli ktoś jest rozpoznawalnym i wyrazistym politykiem ma oczywiście inny status, jednakże czasami ma bardziej pod górę niż zwykli „szarzy” posłowie. Efekty najlepiej widać w obecnym rządzie – ile tam jest osobowości politycznych? No szału nie ma…

Powstaje pytanie – kto zatem rządzi i dzierży centrum decyzyjne – jeżeli nie jest ono tam gdzie najważniejsi politycy? To jest pytanie zasadnicze najwyższego rzędu, na które nie da się odpowiedzieć z pewnością nie będąc szefem służb specjalnych, oczywiście prawdziwych czyli obcych – ponieważ my jeszcze przez długie lata nie będziemy mieli własnych po tym co zrobiono z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi.

Identyfikacja rzeczywistych władających nie jest najłatwiejsza, jednakże można się pokusić o wskazanie grup docelowych – to jest tych, na rzecz których działa obecny system i których interesy najbardziej chroni zarządzająca elita. O wszystkim decydują pieniądze, zwłaszcza te wielkie, a wielkie pieniądze w Polsce ma zagranica. Czy trzeba pisać więcej? No może jeszcze o rezydentach w polskojęzycznej elicie – mających więcej niż jeden paszport i centra interesów życiowych (tych prawdziwych) poza Polską. Ot taka przyjazna okupacja, której nie widać, nie słychać, Polacy się sami pilnują – ale kluczowe decyzje przez ostatnie 23 lata nie dotknęły interesów najpotężniejszych sił. O szczegółach nie będziemy otwarcie pisać, ponieważ oglądanie kwiatów od spodu nie jest komfortowe.

O wiele istotniejszym pytaniem jest to, czy można jakoś zdyskontować istniejącą sytuację, w taki sposób, żeby unikając autorytaryzmu – który de facto proponuje prawicowa-prawica – przy zachowaniu wolności i demokracji odzyskać kontrole nad państwem dla Narodu?

Problem polega na tym, że obrazując to klasycznym językiem – zdrajcy, sprzedawczycy, agentura i pożyteczni głupcy bardzo głęboko są zakorzenieni na różnych poziomach naszej elity. Co powoduje, że sprawując władzę w Polsce trzeba się liczyć z możliwością zdrady, jak również fałszywej przyjaźni od pierwszego dnia jej trwania. Co się stało przy Okrągłym Stole? Namiestnicy jednego zewnętrznego systemu dopuścili do władzy protegowanych drugiego – a gdzie Polska? Prawdopodobnie jej tak naprawdę nie ma i to co widzimy na co dzień to tylko i wyłącznie tak nazywana przestrzeń w której żyjemy – w granicach zewnętrznego przyzwolenia. Można się z tego śmiać lub rechotać, ale nie można nazwać udaną transformacji, która po prawie ćwierć wieku – ma w ekstrapolacji wizję ograniczenia ludności kraju o około 33% stanu wyjściowego! Jednakże nikt nie zauważa tego, że skoro owoce są złe – to drzewo na jakim one wyrastają jest przegniłe?

W naszym kolektywnym interesie jest odsunięcie WSZYSTKICH, którzy rządzili tym krajem po 1 września 1939 roku, może z wyjątkiem samorządowców pochodzących z wyborów bezpośrednich, albowiem te wybory – przynajmniej w dużych miastach były wzorcowe. Cała reszta elity nie zasługuje nawet na miano „zaleszczyckiej”.

3 komentarze

  1. Stach Głąbiński

    Wzmianki o “polskojęzycznej elicie” czy p “zdrajcach i sprzedawczykach” i tp. to już zdecydowanie przesada. Ogólnie rzecz biorąc uważam, że osądzania, przynajmniej gdy chodzi o ciężkie zarzuty, nie można dokonywać zbiorowo. Zdrajcą, sprzedawczykiem lub innym łotrem może być tylko konkretny człowiek przez swoje własne decyzje. Przynależność do grupy stanowi okoliczność obciążającą, ale rozstrzygającym dowodem winy nie jest.

  2. Rządzą ci co mają interes finansowy w utrzymaniu Polski jako półkolonii.
    Tzn. że Polacy mają się sami pilnować podczas zbiorów i transportu bawełny oraz orzeszków ziemnych z plantacji do zamorskiego odbiorcy.
    Żadnych kajdan, żadnej kary chłosty i poniżania.
    System półniewolniczego traktowania wyklucza takie kroki.
    Półniewolniczego – bo ci którym to nie odpowiada, mogą jechać do właścicieli naszej półkolonii, żeby usługiwać w domach, pubach, domach opieki społecznej, itp.
    Margines nie zadowolony zawsze pożywi sie nie zebranymi z pól resztkami.
    I tu jest odpowiedź na tytułowe pytanie: KTO RZĄDZI POLSKĄ?

  3. Racja ,racja.Odsunąć od władzy wszystkich polityków.Tylko wybory bezpośrednie z jednomandatowych okręgów pokażą ,która partia powinna przejąć władzę.
    A panów posłów i innych krzykaczy rozliczyć za przehandlowanie Polski

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.