Polityka

Podgrzewanie debaty nad europejską debatą o Polsce to szkodnictwo polityczne

 Z prawdziwym zaskoczeniem należy odebrać słowa jednego z polityków opozycyjnych, który co prawda jest na wznoszącej ze swoją nową partią, ale nie powinno mu się wydawać, że wszystko może, zwłaszcza podcierać się członkostwem Polski w Unii Europejskiej – jako kwestią, którą po prostu w sposób nieodpowiedzialny w ogóle stawia w niepotrzebnej debacie o debacie. Nikt kto ma chociaż inteligencję pantofelka i to martwego, nie będzie dzisiaj stawiał znaku zapytania nad polskim członkostwem w Unii Europejskiej, chociażby dlatego ponieważ w wyniku procesów na które nie mamy wpływu, jutro może się okazać, że Unii do której wstąpiliśmy już nie ma i nie będzie. Co należy rozumieć, że nie będzie funduszy, dopłat dla rolników i tej całej otoczki w rodzaju swobody przemieszczania się, podejmowania pracy itd.

Stało się źle, że w ogóle do debaty w Parlamencie Europejskim doszło, w ogóle nie powinno być podnoszonej kwestii polskiej w kontekście negatywnym – jednak, jak już do tego doszło, to możemy mieć wrażenie, że rządzącym udało się ograniczyć straty wizerunkowe do niezbędnego minimum. Bardziej się już na tym etapie nie dało, widać że potrzebujemy profesjonalnego PR-u, trzeba wynająć dobre agencje i przede wszystkim opłacić lobbystów. Poza tym przydałyby się działanie adresowane do środowisk opiniotwórczych, których nie da się zakwalifikować po prostu jako PR. Swego czasu wszyscy dziwili się, że minister Sikorski zlecał korektę językową swoich przemówień pewnemu doświadczonemu brytyjskiemu dyplomacie. Niestety, tak jest skonstruowany świat, że dokładnie w ten sposób się to robi, albo się komuś płaci w taki lub inny sposób np. wydając komuś książkę. To trzeba robić, bo inaczej jest się poza wewnętrznym kręgiem, nie ma się do niego w ogóle dostępu, w skali państwa to są groszowe wydatki to naprawdę jest zwykła promocja, nie mówimy o żadnej korupcji.

Opozycja nie jest bez winy w tym procesie! Jeżeli teraz jeszcze słyszymy publiczne wezwania pod adresem pana Kaczyńskiego, żeby ten obiecał, że nie wycofa Polski z Unii, to można się za przysłowiową głowę i kołatać o skałę, bo jeżeli na tym poziomie mamy mieć retorykę, to zburzmy wszystko – po co nam prąd? Woda? Po co? Lepmy chaty z błota i smoły jak onegdaj nasi praojcowie w bezkresnych kniejach. Naprawdę trzeba mieć wyjątkowy tupet polityczny, żeby przy całej inteligencji – jaką akurat pan Ryszard Petru posiada, coś takiego w ogóle podnosić publicznie.

Oczywiście to rządzący odpowiadają za formę, w której zaczęli przeprowadzać swoją ”dobrą zmianę”, po takim strzale jak się jeszcze nie zaczęli rozkręcać mają do wyboru, albo udawać że się nic nie stało i prowadzić dalej swoją politykę ze świadomością, że możemy być skopani przez Unię nie na żarty, albo na tyle zmienić retorykę, żeby to co usiłują nam zaaplikować było bardziej jak perfumeria niż szambo – używając słów wiadomego chyba każdemu autorytetu.

Nie może być jednak mowy o tym, żebyśmy w skali kraju dalej prowadzili debatę o debacie europejskiej na temat Polski, ponieważ to jest jawne szkodnictwo polityczne. Tutaj trzeba po cichutku nad tą trumienką, żeby nam nie wyhodowali trumny, bo to że właśnie szyją nam buty, to jest chyba zrozumiałe i dla opozycji i dla rządzących, naprawdę wystarczy być martwym pantofelkiem, żeby to zrozumieć. Zwłaszcza, że pani Szydło w sposób co prawda niewinny, ale wypomniano i uchodźców i tzw. kwestię śląską. Niby to się nie liczy, niby wątki poboczne, ale padło. Nie będzie kłamstwem powiedzieć, że Parlament Europejski dyskutował o takim, a takim problemie w obecności premier Polski i zagadnienie uzgadniano. Potem można drążyć „w nawiązaniu”, można „poszerzać”, można „zgłębiać”, można na tysiące sposób zrobić z igły wielkie widły.

Niestety lub może –stety jeżeli się jest w towarzystwie,  a my jako państwo jesteśmy z własnej i to nie przymuszonej woli, to trzeba się zachowywać w taki sposób, żeby nie stać się przedmiotem wytykania palcami, bo w grupie jak – przeżywa ona swoje problemy, zawsze istnieje naturalna potrzeba przełożenia negatywnych emocji na kogoś, kogo uznaje się sytuacyjnie wygodnym do bicia.

Uwaga – nigdy samemu nie powinno się o sobie mówić źle, nigdy! Zwłaszcza jeżeli ma się tylu wrogów i pozornych sojuszników jak my.

3 komentarze

  1. CHCE PAN BYĆ POZWANY PRZEZ OSOBĘ KTÓRĄ PAN OBRAZIŁ W KOMENTARZU? CHCE PAN? TAKIE MA PAN ŻYCZENIE? TO PROSZĘ PISAĆ SOBIE NA LUSTRZE WE WŁASNEJ ŁAZIENCE – TAM MA PAN WOLNOŚĆ SŁOWA, WOLNĄ OD POZWÓW!!! WEB. JÓZ.

  2. NIECH SIĘ PAN ZASTANOWI CZY JEST JAKIKOLWIEK SENS WYPOWIADANIA SIĘ PRZEZ PANA NA TYM FORUM. TO CO PAN PREZENTUJE JEST PONIŻEJ KRYTYKI. TŁUMACZYŁEM TYLE RAZY TU NIE MA MIEJSCA DLA CHAMSTWA, MOWY NIENAWIŚCI, ANTYSEMITYZMÓW I INNEGO RODZAJU PRÓB PONIŻANIA KOGOKOLWIEK. PROSZĘ SIĘ ZASTOSOWAĆ ALBO PRÓBOWAĆ CHOCIAŻ POWSTRZYMYWAĆ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  3. Zdrajców dzisiaj nie brakuje

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.