Polityka

Po strachu zawsze przychodzi wściekłość i gniew a to oznacza zmianę stosunków

 Terroryści, a ściślej ci, którzy ich wysyłają do zabijania ludzi w Europie, doskonale wiedzą, że po strachu, który już udało się im wywołać – przychodzi wściekłość potencjalnych ofiar i gniew. W którego wyniku w państwach demokratycznych prawdopodobnie dojdzie do przewartościowań na scenie politycznej, ponieważ nasze współczesne społeczeństwa w ogóle nie są przystosowane do ciosów z zewnątrz, a nawet w ogóle jakichkolwiek ciosów.

Europę czeka zmiana systemu prawnego i dostosowanie jego instytucji do rozwiązań nowego typu, często nieszablonowych i przypominających metody okupacyjne, łamiących dzisiejsze rozumienie praw człowieka. Przegląd takich sytuacji – oczywiście subiektywny zaprezentowano poniżej, prezentacja to political fiction stanowiąca modelowy głos w dyskusji, przy czym trzeba zaznaczyć, że tego typu jak prezentowane rozwiązania należy moralnie potępić i być przeciwnym ich wprowadzeniu w cywilizowanym kraju, chyba że nie będzie innego wyjścia.

Wiadomo, że wymuszenie ewentualnej emigracji przedstawicieli mniejszości religijnej i kulturowej z Europy byłoby “najlepszym” załatwieniem sprawy z punktu widzenia logiki systemu (uwaga autor przypomina że mówimy o modelu a nie o realnych rozwiązaniach), ponieważ wzmocniłoby ich pozycję w krajach docelowego pobytu – umożliwiając dalszą radykalizację tamtejszych społeczeństw, często mających jeszcze strukturę klanową. W ten sposób radykałowie mogliby sięgnąć po władze, ponieważ mieliby do czynienia z dużą ilością wściekłych osób, a następnie rozpocząć regularną wojnę z Zachodem, jako miejscem krzywdy współwyznawców.

Elita w Europie ma jednak nie lada problem, albowiem musi coś społeczeństwom pokazać, co będzie potwierdzało jej skuteczność, fachowość i poważne podjęcie się wydarzeń. Wrażenie, że mniejszość kulturowo-religijna terroryzuje Europę już jest, przy czym rządy są w pełni bierne. Wszyscy zachowają spokój do kolejnego zamachu terrorystycznego, potem będzie czekanie na kolejny – z pytaniem, kogo zabiją dzisiaj? Mniejszość kulturowo-religijna, z której pochodzą terroryści jest bardzo zamknięta na jakiekolwiek wpływy zewnętrzne. Nie ma tam czegoś takiego jak ekumenizm, miłość bliźniego, czy też rozdzielenie spraw boskich od ludzkich (ewentualnie te wartości są nieskuteczne). W takich warunkach niesłychanie trudno jest pójść metodą kompromisu. Zresztą do czego on prowadzi widać na przykładzie Wielkiej Brytanii. Do kompromisu jest potrzebny dialog, a do tego są potrzebne dwie równoważne strony, tymczasem – inna kultura w pewnym zakresie interpretacji uważa Chrześcijan za gorszych ludzi, a Ateiści w ogóle nie mają prawa żyć.

Społeczeństwa zachodnie stały się zakładnikami sytuacji, którą wywołały same głupią, niepotrzebną i szkodliwą polityką multikulturalizmu i poprawności politycznej swoich wyjałowionych z wartości elit. Niestety to za długo trwało i powstały realne zmiany w strukturze mieszkańców, już samo nadanie obywatelstwa tym ludziom, o których było wiadomo, że stanowią potencjalnie możliwe zaplecze dla terrorystów jest dzisiaj dyskutowane.

Zdaniem wielu głosów przede wszystkim trzeba zahamować napływ obcych kulturowo emigrantów i emigrantów niepożądanych bez kwalifikacji i umiejętności w ogóle. Musi się tym zająć Unia Europejska, albo o strefie Schengen możemy zapomnieć. Niestety jeżeli będzie to wymagało działań trudnych do zaakceptowania moralnie, to trzeba będzie je zaakceptować, ponieważ inaczej problem będzie się tylko powiększał. Nie jesteśmy nic, nikomu winni, a ze względu na zagrożenie – mamy realny powód pozwalający na powstrzymanie fali emigracji.

Państwa europejskie nie mogą być bezradne wobec fal migrantów, którzy mają cele ekonomiczne i dla wygody – myślą, że znajdą w Europie wygodniejszy sposób na życie na koszt biedniejących Europejczyków. To nie może być tak, że migrant – nabywa jakiekolwiek prawa administracyjne po wejściu na wspólny europejski obszar, ponieważ to już wiąże możliwości działania. W praktyce powinno być tak, że emigranci – powinni być odstawiani do najbliższego miejsca, skąd przypuszcza się, że mogli przybyć. Oznacza to, że każdego znalezionego na morzu – należy po prostu odstawić do Libii i nie przejmować się jego losem, jakikolwiek by on nie był, oraz tym że brzmi to okrutnie. Podobnie trzeba postąpić z tymi, którzy już w  Europie są, a nie mają obywatelstwa – to można wszystko zrobić przy pomocy działań administracyjnych. Czy to się komuś podoba czy nie, jest to jedyny skuteczny sposób na pozbycie się problemu niechcianych gości.

Owszem trzeba mieć świadomość, że brzmi to brutalnie i okrutnie, ale zabijanie ludzi z wynalazku pana Kałasznikowa w Paryżu, również było brutalne i okrutne, nie ma litości – odpowiedzialność zbiorowa, skoro inna kulturowo zbiorowość to akceptuje (przynajmniej w części). Izolowanie się od zagrożenia – poprzez eliminację wzrostu niepożądanego zjawiska jest koniecznością.

Dodatkowo państwa mogą rozpocząć wypraszanie – członków rodzin nie mających obywatelstwa oraz emigrantów nie mających obywatelstwa, a co do osób, które nie deklarują się jednoznacznie jako przeciwnicy praktyk terrorystycznych stosować odbieranie obywatelstwa i deportację do krajów pochodzenia.

To wszystko jest trudne i bolesne, z pewnością będzie wymagało stworzenia obozów przejściowych, miejsc kwarantanny i specjalnych służb, które zajmą się deportacjami – jednakże nie ma innego wyjścia, jeżeli Europejczycy mają żyć swoim życiem. Alternatywą jest zmiana modelu społeczno-gospodarczego, dostosowująca nasze społeczeństwa i państwa do funkcjonowania w warunkach zagrożenia terrorystycznego, ale na to nie będzie ani chętnych, ani pieniędzy.

Niektórzy w zachodnich mediach społecznościowych już głośno dyskutują o konieczności noszenia zewnętrznych oznaczeń przez przedstawicieli innych kultur – uznanych za grupy podwyższonego ryzyka.

Nie można szczędzić środków na działania wywiadu, kontrwywiadu i innych służb. Należy popierać bezwzględne eliminowanie już za samo podejrzenie – trzeba w tym zakresie zmienić prawo. Chodzi o systemowy nacisk na wspólnotę kulturową, która musi wybrać – albo popiera ekstremistów i terrorystów, albo porządek, prawo i bezpieczeństwo – państwa, które pozwala im żyć na swoim terenie.

Jeżeli ktoś zapyta gdzie jest humanitaryzm w tym wszystkim i poszanowanie praw człowieka – odpowiedź jest bardzo prosta – rozbryzgany razem z czaszką i mózgiem ofiar na ścianach, chodnikach i innych elementach architektury, które stały się biernymi obserwatorami dokonywanych mordów. Mord terrorystyczny może dotknąć każdego z nas! Społeczności inne kulturowo – obecne w naszych krajach muszą dostać wyraźne sygnały, że wybór jest prosty i tylko jeden – albo akceptują nasze wartości i przeciwstawiają się ekstremizmowi po prostu donosząc o wszystkim na Policję, albo wyjeżdżają – NIE MA OBOWIĄZKU ŻYĆ W EUROPIE. Trzeba zmienić prawo w taki sposób, żeby korzystanie z ochrony wspólnoty innej kulturowo na terenie państw europejskich przez terrorystów, było dla radykałów stygmatyzujące i stanowiło przyczynę jakiejś formy odpowiedzialności zbiorowej (którą trzeba zdefiniować).

Nikt tutaj nie mówi, że to są łatwe wybory, nikt tutaj nie mówi, że ma na to ochotę albo że jest to moralne – bo nie jest! Jednak jest to wybór, wymagający zmiany prawa, bo tylko pod warunkiem zmiany prawa (które nie działa wstecz) – możliwe są powyższe rozwiązania – będące szansą na powstrzymanie fali terroryzmu religijno-kulturowego, który zalewa Europę. Pierwszym krokiem jest odkłamanie poprawności politycznej w dyskusji publicznej, która nie przystaje do warunków, a przez to udowadnia swoją szkodliwość, blokując wolność słowa i swobodę wypowiedzi obywateli. To jest kwestia wybrania odpowiednich ludzi do władzy, tylko żebyśmy tego wyboru potem nie żałowali.

One Comment

  1. inicjator_wzrostu

    Odkłamywanie poprawności politycznej na początek i inna definicja WOLNOŚCI SŁOWA.
    Skoro treści pedofilskie czy gloryfikacja faszyzmu są ścigane we wszystkich krajach Unii Europejskiej, to treści sprzyjające pobudzaniu czy też PODSYCANIU terroryzmu – też powinny zostać prawnie zakazane.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.