Paradygmat rozwoju

Po co żyć w tym kraju? Komuno wróć?

 Po co żyć w tym kraju, w którym nie ma perspektyw na nic? Można się tylko dorobić chorób w słabo płatnej pracy, bez prawa do emerytury i przy realnym braku opieki zdrowotnej. Po co żyć w kraju, w którym koszt zakupu mieszkania oznacza uwięzienie się na całe życie przy pomocy teoretycznie dobrowolnej a w praktyce przymusowej umowy z bankiem, który w ramach odsetek i złodziejskich opłat zgarnie z nas w trakcie 30 lat trwania kredytu co najmniej dwu krotną wartość mieszkania!

Wmawianie zwłaszcza młodym ludziom, że taki system społeczno-gospodarczy jest w porządku i to szczyt ideałów o jakich przez 1000 lat istnienia naszego Narodu marzyliśmy to prawdopodobnie największe i najbardziej bezczelne oszustwo z jakim mieliśmy kiedykolwiek w sprawach społecznych do czynienia.

Oczywiście starsze pokolenia także nie mają lżej, albowiem za swoją ciężką pracę przez większość życia nie mogli kupić w sklepach nawet papieru toaletowego, a kawa lub herbata to było coś nadzwyczajnego! Gdy dzisiaj system zmusza ich do wcześniejszego umierania ponieważ ich emerytury są mdłe a opieka zdrowotna eutanazyjna – to nie można tego nazwać inaczej niż dramatem.

Również obecnie pracujący nie mają lżej, ponieważ system właśnie na naszych oczach dokonujący rozebrania OFE – podwójnie ich okrada, a konieczność utrzymania wcześniejszych emerytów to nic innego jak płacenie rachunków za obiady innych. Ten system nigdzie, dla nikogo nie jest sprawiedliwy, w istocie wszyscy tracą, ewentualnie nie dostają tego co powinni dostawać a ich uprawnienia są papierowe tzn. to co się im oferuje to coś innego niż to jak się to nazywa.

Powyższe jest zastanawiające, ponieważ jak to jest możliwe że przez transformacje wszyscy płacą i płaczą? Tylko i wyłącznie wąska grupa biznesmenów, którym się udało, może się cieszyć życiem – cała reszta społeczeństwa z jakichś przyczyn jest niezadowolona, albo systemowo upośledzona lub niedoceniona.

Przecież to nie o to chodziło na przełomie 1989 i 1990 roku! Solidarność nie walczyła o likwidację fabryk, w których pracowali jej członkowie. Dzieci zrestrukturyzowanych robotników zagłosowały przeciwko współczesnej Polsce nogami – emigrując za granicę. Niestety nawet ten wielomilionowy akt rozpaczy nie dał tutejszej elicie nic do myślenia, co więcej nie skłonił jej do odejścia a przynajmniej złagodzenia ostrzy przeklętej i ludobójczej neoliberalnej polityki gospodarczej.

Czas najwyższy jest sobie uświadomić fakt, że droga jaką zmierzamy obecnie prowadzi donikąd, co więcej jest tak niezmiernie kosztowna, że nie jest nas stać na jej kontynuowanie, gdyż zapłacimy za to fatalną cenę depopulacji – czy też już tą cenę płacimy ponieważ biednych nie stać na dzieci.

Premier, minister finansów i każdy inny urzędnik państwowy powinien codziennie rano zadawać sobie przed lustrem pytanie – po co żyć w tym kraju? Jeżeli nie można tutaj uczciwą pracą dorobić się chociaż tyle, żeby umrzeć we własnym łóżku i w otoczeniu własnej rodziny? To co dla naszych praojców było standardem, chociaż nie mieli telefonów komórkowych i trzech komputerów na osobę – dla nas dzisiaj jest nieosiągalne.

Teoretycznie wszystko wolno, jednakże przebijają się tylko najlepsi – to kilka może maksymalnie kilkanaście procent każdego społeczeństwa, zatem wszystko jest w porządku ponieważ w ten sposób kształtuje się elita. Jednakże dlaczego kosztem pauperyzacji nie mającej szans na akumulację własności całej reszty społeczeństwa?

Dotychczasowy model rozwoju musimy odrzucić, ponieważ jego dalszą konsekwencją jest zwijanie się naszego państwa i społeczeństwa. Niestety ludzie nie chcą usłyszeć o tym, że popełniliśmy błędy i tkwimy w błędnym kole zadłużania się i pauperyzacji. Wśród polityków nie ma odważnych, którzy chcieliby im to powiedzieć.

Skutkiem jest rozczarowanie z jednej strony a brak starania się o łaskę wyborców z drugiej – w efekcie wszystko ma inny kształt rzeczywisty niż powinno mieć sądząc po tym jak się nazywa. Im szybciej zmienimy wszystko tym lepiej. Jednakże czy to oznacza „komuno wróć?”

3 komentarze

  1. Skoro jest tak źle – pozstaje nam tylko modlitwa.
    Amen.

  2. Szanowny autorze, ponownie w artykule wspomina pan papier toaletowy, czyli brak takowego. Ja natomiast pamiętam, że była “Trybuna Ludu” drukowana na ekologicznym papierze i ludzie jakoś sobie radzili z tym brakiem.
    Skoro o papierze toaletowym mowa to ja też ponownie przypomnę ocet na półkach. Oczywiście, że Solidarność nie chciała likwidacji fabryk jednak była zbyt głupia aby zmienić upadające PRL na system przyjazny polskiemu społeczeństwu. W mojej opinii na temat solidarności podeprę się cytatem ” Kosmos i głupota są nieograniczone, choć co do tego pierwszego nie ma pewności” Einstein.

  3. Chciał bym się zapytać, który kraj wytrzymałby 10 lat strajków, no który?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.