Polityka

Po co Polsce i Unii Europejskiej Ukraina?

 Decyzja Sejmu relatywizująca odpowiedzialność OUN-UPA za ludobójstwo dokonane na polskiej i żydowskiej ludności Wołynia podczas ostatniej wojny to nic innego jak pragmatyczny ukłon w stronę poronionej polityki wschodniej i polskich marzeń o nie wiadomo czym na wschodzie, co w skrócie można uznać za poszerzenie bufora.

Zostawiając w tyle lub na boku kwestie emocjonalne i kwestie odpowiedzialności moralnej i prawnej państwa ukraińskiego za zorganizowaną i centralnie sterowaną zbrodnię ludobójstwa – trzeba cię zastanowić po co Polsce i Unii Europejskiej Ukraina?

Kiedyś pan Zbigniew Brzeziński powiedział swoją słynną tezę o niezdolności Rosji do odzyskania w pełni imperialnej pozycji bez Ukrainy. To w znacznej mierze prawda, bo to wynika z geopolityki, jednakże o ile zgadzając się z tą tezą jednocześnie musimy postawić znak zapytania o globalizację. Gdyż w realiach globalizacji – Rosja sama dla siebie jest ciężarem, po co jej jeszcze Ukraina?

No właśnie tutaj jest zgrzyt pomiędzy rachityczną bo trącającą myszką tezą Brzezińskiego a nowoczesnością. Poza tym, w tej tezie jest pewien totalny fałsz, albowiem ROSJA NIGDY NIE PRZESTAŁA BYĆ IMPERIUM OD 1795 ROKU czyli trzeciego rozbioru Polski. Nigdy, nawet na moment, w tym uwzględniając zmianę sposobu zarządzania krajem z monarchistyczno-kapitalistycznego na dyktaturę komunistyczną. Jeżeli ktoś tego nie zauważa, niech uwzględni w myśleniu o Rosji – ich miarę, miarę kraju, który zajmuje większą część globusa!

Jeżeli więc Rosja nigdy nie przestała być imperium, a obecnie w czasach globalizacji – nie jest niezbędne fizyczne panowanie nad terytorium, to powstaje pytanie – po co my się na tą Ukrainę tak pchamy – co chcemy tam ugrać?

Niestety na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć prawdopodobnie nikt, nawet Donald Tusk. Jest bowiem wielce prawdopodobne, że my nie realizujemy tam własnych interesów, albowiem nie jesteśmy dla Ukraińców partnerem symetrycznym – w znaczeniu zdolności do sprostania stojącym naprzeciwko tego skomplikowanego kraju wyzwań. Co więcej Unia Europejska nie jest Ukrainą zainteresowana, traktując ją jako coś co nie jest Rosją, ale też nie Polską. W czym bardzo duży udział ma dyplomacja niemiecka. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że przyjęcie Ukrainy do Unii byłoby dla nas ryzykowne, albowiem otwarcie się na samą skalę tamtejszej nazwijmy to „nieoznaczoności” spowodowałoby u nas może wzrost gospodarczy, ale czy my zmienilibyśmy ich, czy oni przypomnieliby nam o naszym zamiłowaniu do bałaganu i absurdów?

W powyższym kontekście – naprawdę nie da się inaczej niż zwykłym marzeniem o rozgrywaniu gry z Rosją tłumaczyć naszego zainteresowania Ukrainą. Problem polega jednak na tym, że od czasu kiedy husaria nie wygrywa bitew – mrówka nie może kręcić psem za ogon! Naprawdę się nie da, to niemożliwe. Jak dotychczas mamy to szczęście, że nasze co większe głupoty i bardziej żałosne deklaracje naszych polityków są po prostu na Kremlu ignorowane. Jednakże wszyscy pamiętają – jaką cenę w ograniczeniu eksportu do Rosji i cenie gazu przyszło nam zapłacić za podskakiwanie na Majdanie w Kijowie kilku naszych prominentnych polityków. Całe szczęście, że jeden z nich co najwyraźniej miał w czubie się nie wywrócił lub nie zwymiotował. To byłby dopiero symbol polskiej troski o ukraińską demokratyzację – oczywiście pomarańczową.

Skala wyzwań jakie ma przed sobą Ukraina, poczynając od politycznych, poprzesz społeczne a kończąc oczywiście na gospodarczych i militarnych – powoduje, że to wszystko przerasta nasze najśmielsze chęci i możliwości. Nie potrafimy nawet uratować jednej własnej mizernej stoczni – symbolu Solidarności, którą przejmują ukraińscy biznesmeni i ta także upada. A co dopiero mielibyśmy pomagać Ukraińcom w transformacji. To niemożliwe. Ukraina to wielki kraj, złożony co najmniej z dwóch wewnętrznie totalnie różniących się części, o ile nie trzech, bo takie głosy także są. Nic tam nie wskóramy, zwłaszcza że wszystko co możemy to fundować stypendia ich studentom. Na więcej po prostu nie starczy nam kasy, a Unia (czyli Niemcy) nie dadzą.

Z punktu widzenia Unii Europejskiej Ukraina będzie zawsze ważnym partnerem, ale głównie rynkiem zewnętrznym. Bruksela może przychylnym okiem patrzeć na nasze „Karty Polaka”, czy też wszelkiego rodzaju ułatwienia graniczne. Jednakże musimy mieć świadomość, że wszelkiego rodzaju głębsza współpraca – jak np. rura Odessa-Brody, to już problem Europejski i jeżeli coś chcemy musimy najpierw przekonać partnerów unijnych, w tym głównie Niemców, głównie w ten sposób że nie planujemy niczego szalonego i nie popsujemy niczyich interesów, a na pewno już nasze działania nie są wymierzone w Rosję. Więc projekty miękkie – jak najbardziej, na to nam nawet sypną z czasem więcej pieniędzy, jednakże jak coś przekombinujemy – musimy się liczyć z „zakazem”. Do póki nie poradzimy sobie np. z czymś tak banalnym jak przemyt – nie ma w ogóle mowy o pogłębionym zaufaniu. Najpierw porządek i unijne standardy we wszystkim – potem myślenie o rozszerzeniu.

5 komentarzy

  1. Słuszna opinia o naszym stosunku o Ukrainie!
    Próby przyjścia Ukrainie z pomocą kosztują.
    Ewentualne przyszłe korzyści są iluzoryczne.
    My pomożemy – tylko w czym?
    Poza tym oprócz nas są więksi gracze w tym obszarze.
    Jedyne co możemy – to być dobrym i mądrym sąsiadem.

  2. Stach Głąbiński

    Też sądzę, że wejście Ukrainy do Unii może zaszkodzić i Polsce i całej wspólnocie. Nie można jednak odmówić prawa uczestnictwa żadnemu państwu spełniającemu formalne warunki, gdyż przeczyłoby to podstawowym zasadom. Cała nadzieja w tym, że Ukraińcy sami odstąpią od tego zamiaru, który zresztą okazuje się dość iluzoryczny, jeśli wziąć pod uwagę wymagania konieczne do spełnienia.

  3. ręce opadają

    Dosłownie żal dupę ściska czytając… te komentarze w szczególności! Przypomnijcie sobie mili państwo, co było w Polsce przed wstąpieniem do Unii, w Ukrainie tkwi potencjał sto razy większy niż w Polsce, trzeba jej jedynie w tym pomóc i wreszcie oderwać ją od tej nieszczęsnej Rosji. Zawsze Polaczki uważały się Panami w stosunku do Ukrainy, ale pora z tym skończyć i przejrzeć przez te zamglone oczy i się ocknąć, nie ta epoka! Idźcie lepiej USA polizać tyłki…

    • To proszę sobie do woli ściskać i rozwierać własną dupę do woli. Nikogo tutaj to nie interesuje. Natomiast co do tego na co jest czas, a zwłaszcza w kontekście “odrywania” Ukrainy od Rosji to najlepiej zostawmy te sprawy zainteresowanym tj. Ukraińcom i Rosjanom życząc im najlepszego… a sami uważajmy, żeby ktoś nam czegoś nie urwał…

  4. Pracuję i pracowałem z Ukraińcami w Polsce jedni mówili faktycznie po ukraińsku inni tylko po rosyjsku. Normalni ludzie.

    A polityka to koorwa , traktujmy ich tak jak byśmy chcieli aby nas traktowano

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.