Po co nam samorządy bez pieniędzy?

Po co nam samorządy regionalne – jeżeli to minister decyduje o tym, gdzie i kiedy ma być budowana która obwodnica! Podobnie drogi o zasięgu intraregionalnym – po co wydawaliśmy pieniądze i traciliśmy czas na te całe samorządowe czary, jeżeli jedna agenda rządowa trzyma pod swoim władaniem wszystkie pieniądze na drogi? Rząd powinien to rozdać województwom a te niech budują – wedle wytyczonego centralnie planu drogi między województwami a co budują wewnątrz – to ich problem, najwyżej ludzie ich rozszarpią jak będą niezadowoleni.

Po co nam samorządy powiatowe? Czy ktoś w ogóle wie czym się zajmują w Polsce powiaty? To niestety jest najmniej udany element reformy samorządowej nieszczęsnego rządu pana Jerzego Buzka – zamiast pozostać przy ilości dawnych województw, zamieniając je na powiaty – rozwalono całą administrację tworząc pięć razy więcej podmiotów pośrednich dublujących w znacznej części zadania gmin. Szkoda słów i czasu na takie zabawy w powiaty.

Po co nam samorządy gminne? Przecież gminy i miasta – także te duże są przeważnie ubezwłasnowolnione przez ministra finansów, który wydziela im dotacje i subwencje stanowiące przeważnie 60% ich budżetów, praktycznie automatycznie przekazywanych na wydatki sztywne – w tym w szczególności zadania oświatowe. Jak można mówić o samorządności bez samodzielności finansowej podmiotów? Przecież i tak przeważająca część podmiotów dofinansowuje zadania przekazane przez administrację rządową, a o zadaniach oświatowych nawet nie ma co się wypowiadać, to kamień u szyi dużej części polskich samorządów.

Niestety – podobne przykłady można mnożyć w nieskończoność. W Polsce samorząd terytorialny został wykastrowany albo w części poroniony, najlepszym przykładem ułomności ustrojowej jest Warszawa – konia z rzędem temu – kto w pełni rozumie zależności pomiędzy tamtejszymi władzami samorządowymi, z których jeden z burmistrzów dzielnicowych właśnie przewodzi odwoływaniu prezydent miasta – czyli jawnie, legalnie się zbuntował! Wolno mu? Wolno! Oczywiście że mu wolno! No ale jak zarządzać szczepem, w którym lokalni kacykowie mogą odwołać głównego wodza? To jeżeli tak się da – to czemu marszałkowie wojewódzcy nie mogą odwoływać premiera i prezydenta? Śmiało, przecież ma być samorząd, ma być demokracja! Niestety mamy skrajną – genetycznie zakodowaną skłonność do anarchii, minimum zasad „centralizmu demokratycznego” jest potrzebne.

Rządzący muszą zrozumieć, że po pierwsze nie po to powołali samorządy – jako jakieś dziwne twory przeszczepione z kosmosu, żeby spychać na nie akurat te zadania, na które nie mają pieniędzy. Po drugie, jeżeli już to zrobią – muszą zgodzić się na obniżenie standardów usług publicznych, albowiem zadania z zakresu gospodarki komunalnej to podstawowe i najważniejsze zadania z zakresu zadań własnych samorządów – z nich korzystają wszyscy i stanowią podstawę naszej cywilizacji. Cała reszta to nadbudowa ideologiczna i przystawki! Jeżeli rząd chce, żeby samorządy budowały fontanny ku czci rządzącego pana premiera – nie ma sprawy, na pewno w kraju na rondkach pojawią się kopczyki i za szybkami kuloodpornymi powstaną śliczne pomniki spiżowe naszego pięknego pana premiera – jednakże rząd musi na to dać pieniądze, albo pozwolić je samorządom zarobić.

Najprostszym sposobem na wsparcie finansowe samorządów jest zlikwidowanie haraczu zwanego abonamentem RTV i nazwanie go normalnie tym czym jest, czyli podatkiem pogłównym – płaconym na rzecz samorządów. Najlepiej jeszcze progresywnie w trzech wielkościach ryczałtowych w zależności od progu podatkowego jaki dany podatnik przekracza (przy założeniu, że znowu będą trzy).

Nie oszukujmy się – żadną regułą wydatkową nie da się zamknąć samorządowcom ust! Reprezentują ludzi, którzy doskonale widzą, że przykładowo jak nie było chodnika tak nie ma, a autobus ostatnio był widziany jak premierem był Marcinkiewicz! Jeżeli komukolwiek zależy na podwyższeniu standardów życia w naszym kraju – to są to tylko samorządowcy, rozumiejący problemy gospodarki komunalnej najlepiej w kraju i za jej wykonywanie, czyli nieprzerwane świadczenie usług. Obcinanie skrzydeł samorządowcom, a nawet podcinanie ścięgien czy gardeł do niczego nie prowadzi – jak tylko do jeszcze większej frustracji mieszkańców i obniżania standardów życia w naszej przestrzeni!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.