Polityka

Platforma Obywatelska – bezideowa partia bez polityków?

 Ewolucja na naszej scenie politycznej postępuje, coraz bardziej chowamy głowy w piasek, coraz więcej się dzieje, uciekamy do przodu cofając się, stoimy w miejscu ze spuszczonymi spodniami – nie jest dobrze. Oto bowiem partia rządząca drugą kadencję naszym krajem ma w istocie przy władzy jednego polityka – jest to jej lider pan Donald Tusk. Cała reszta raczej jest żołnierzami, wykonawcami woli, urzędnikami ewentualnie pośrednimi narzędziami – jednakże jeżeli ktoś zna w Platformie Obywatelskiej drugiego polityka – sprawującego władzę, to prosimy go zgłosić poniżej.

Z polityków został oczywiście pan Grzegorz Schetyna, ale jego dni chyba są policzone, aczkolwiek usunięcie go z partii byłoby największym błędem pana Donalda Tuska mającym znaczenie systemowe, to znaczy warunkującym nasz byt lub niebyt. Platforma Obywatelska bez Grzegorza Schetyny nie będzie miała już szans na odrodzenie się, może nawet wygrać wybory ale będzie już tylko i wyłącznie skorupą – wszystko co jest w niej dzisiaj żywego reprezentuje właśnie pan Schetyna i ludzie jego pokroju. Jeżeli jego zabraknie to inni tez odejdą, albo zamilkną.

Nie da się ukryć smutnego faktu, że obecna PO to już jest partia władzy bez jakichkolwiek idei i bez pogłębienia myśli politycznej o kraju. Ostatni „ideowiec” Gowin może nie był wcale jedynym ideowcem w tej partii, ale na pewno przykład jego politycznej egzekucji – spowodował, że zanim dzisiaj członkowie PO zajmą się wypowiadaniem swoich rzeczywistych poglądów to kilka razy się zastanowią. No niestety tak się kończy kneblowanie pluralizmu i swobody wypowiedzi, brakuje jeszcze mundurków, konfederatek i marszów z pochodniami – wówczas partia osiągnie jednomyślność i będzie się miała wspaniale z kultem wodza. Wszystko będzie w porządku jeżeli partia wygra wybory, wówczas będzie mogła zajmować się już tylko i wyłącznie sama sobą.

To smutne, ale niestety boleśnie prawdziwe partia rządząca Polską nie ma żadnej wyrazistej ideologii, albowiem w warstwie realnej przeciwstawia się nawet neoliberalnej doktrynie ekonomicznej (kontr reforma emerytur OFE), dodatkowo nie ma w niej realnych polityków u władzy. Stopniowo zamieniła się w partię autorytarną, gdzie rządzi przywódca i ma monopol na słuszność, rozdając konfitury swoim ludziom.

Z drugiej strony może to i dobrze, albowiem jakbyśmy narzekali, gdyby Platforma Obywatelska składała się z kilku setek deliberujących o ideologii i sposobie zbawienia Polski działaczy, a do tego każdy był niezależny i miał swoje własne zdanie we wszystkim – niekoniecznie takie samo jak lider partii. Trudno ocenić czy wolelibyśmy taką rzeczywistość?

Przecież to nie jest tak, że tam siedzą ludzie którzy nie wiedza o co chodzi w polityce, to jest raczej wypadkowa swoistego rozumienia nowoczesności (jako bezideowość, której celem jest bezpartyjna partia) i próba dania odpowiedzi na najczęstsze pytania Polaków, którzy z definicji źle kojarzą słowo partia, partyjność, partyjniactwo. Tutaj można sobie gdybać i bawić się w przypuszczenia do woli i bez ograniczeń, wiadomo że papier wszystko przyjmie, a Internet to już na pewno.

Jest jednak jedno istotne niebezpieczeństwo – mianowicie Platforma Obywatelska nie istnieje w próżni, ale w określonych warunkach politycznych tworzonych przez dzisiejszą rzeczywistość, która najdelikatniej mówiąc – szału nie robi. Jeżeli rzeczywiście Donald Tusk przewidział cztery lub sześć lat temu, że na dwa lata przed kolejnymi wyborami Prawo i Sprawiedliwość pomimo całej jadowitej retoryki okołosmoleńskiej polegnie na faktach i może się to skończyć upadkiem tej partii w ogóle jako bytu politycznego – to pan premier jest absolutnym i nieskończonym geniuszem. Jeżeli jednak pomimo absolutnej oczywistości, że to nie PiS-owi rośnie poparcie, tylko Platformie maleje – premier nie ma koncepcji jak wyjść z istniejącego klinczu, gdzie z jednej strony jest określany jako mistrz nieudolności i nic nie robienia a z drugiej są tacy, którzy uważają go za wielkiego szatana w ogóle i dla zasady – to tylko zbieg okoliczności może uratować PO.

Nadchodzące wybory będą bardzo ciekawe, przede wszystkim czeka nas dyskusja ideologów, którzy odeszli z partii mainstreamowych na prawicowej prawicy i na neoliberalnej prawicy z pragmatykami. W istocie podobieństwo losów liderów – pana Donalda Tuska i pana Jarosława Kaczyńskiego jest porażające, obaj grają w sposób podobny. Obaj stoją przed podobnymi problemami – zdrajców i klakierów oraz miernot biernych, ale wiernych. Niestety obaj dążą do umocnienia swoich autorytetów – decydując się na konflikt dwubiegunowy. Na tym zawsze traci rządzący, albowiem krytykować jest o wiele łatwiej niż powiedzieć coś konstruktywnego, zwłaszcza jak nie bardzo jest o czym mówić.

Być może to wszystko byłoby strawne, gdyby nie było tak ohydnie cyniczne…

10 komentarzy

  1. “…Ostatni „ideowiec” Gowin może nie był wcale jedynym ideowcem w tej partii, ale na pewno przykład jego politycznej egzekucji – spowodował, że zanim dzisiaj członkowie PO zajmą się wypowiadaniem swoich rzeczywistych poglądów…” proszę o dokończenie myśli -czegoś tu zabrakło.
    może jestem zawodowym malkontentem, albo mam ostatnio zaburzenia percepcji ale wydaje mi się, że kiedyś -wcześniej Pańskie artykuły wnosiły coś więcej niż tylko listę życzeń i zażaleń.

    • Szanowny Panie proszę sobie narzekać do woli, wolno 🙂 Nikt panu z tego powodu tutaj nie będzie robił wymówek. rzeczywiście coś ucięło – czasami przy “wklejaniu” znikają całe akapity, ale nie czytam sam swoich artykułów na portalu jak webmaster – pan Józef coś przegapi przy wklejaniu tekstu to tak może być.
      Co do pana percepcji – ma pan absolutną rację, niestety wszystko się zmienia, aktualnie mam okres zwątpienia czy to Państwo można w jakikolwiek – podkreślam jakikolwiek sposób zmienić i czy jest chociaż odrobinę sterowalne. Nawet napisałem o tym tekst, ale uznałem że jest zbyt smutny dla państwa czytelników – nie będę brał odpowiedzialności za grupową depresję 5000 osób…
      Pozdrawiam serdecznie
      k.
      ps. konto fundacji czeka na pana dobrowolne wyrazy wsparcia materialnego…

  2. Stach Głąbiński

    Nie mam zamiaru upominać się o uznanie dla Tuska, którego uważam za miernego polityka, jednak muszę zgłosić zastrzeżenie co do wzmianki o jego ideowości. Nie chodzi mi przy tym o ideowość Tuska, lecz o to, że Autor chyba myli ideowość z fundamentalizmem rozumianym tu jako zaprzeczenie pragmatyzmu. Ideowość pojmowana nie formalistycznie nie wyklucza kompromisu lub nawet wymuszonego aktualną sytuacją odstąpienia od zasad. Radykalne i naiwne wyobrażenie idealisty to obraz człowieka, który mając wytyczony kierunek marszu, gdy napotka na ścianę, wali w nią głową zamiast wycofać się i szukać innej drogi. Taki ideowiec tym się tylko różni od hipokryty, że cofając się otwarcie stwierdza, że nie jest “nawrócony” na nową wiarę, że jego odwrót jest świadomym manewrem wymuszonym chwilowymi okolicznościami. Jeszcze raz zastrzegam, że mało wiem o poglądach Tuska i z tego względu, być może, całe to pisanie akurat jego przypadku nie dotyczy. Nie ideowość Tuska, lecz obawa o mylenie pojęć skłania mnie do zabrania głosu.

  3. Bardzo cenne dwa zdania autora:

    “obecna PO to już jest partia władzy bez jakichkolwiek idei”

    oraz

    “jeżeli [ta] partia wygra wybory, wówczas będzie mogła zajmować się już tylko i wyłącznie sama sobą.”

    I taki tekst wystarczy.

    Oddaje wszystko.

    Bo PO to PUSTKA, próżnia, wydmuszka.

    I coś takiego ma decydować o życiu 35-35 milionów Polaków?

    • Stach Głąbiński

      Przepraszam za niedopuszczalne opóźnienie odpowiedzi na uwagę zgłoszoną przez Seniora. Wyjaśniam, że w moim komentarzu nie chodzi o “zakamarki duchowości/ideowości Tuska, Kaczyńskiego, Millera, …” lecz o błędne pojmowanie sensu słowa “ideowość”, o co podejrzewam Krakauera, a co z pewnością dotyczy wielu naszych rodaków. Jeszcze raz powtarzam: nie można mylić ideowości z fundamentalizmem, czy z fanatycznym uporem.

      • Bliżej mi jednak do opisu „krakauera”, który dostrzega opozycje: ideowość vs cyniczny koniunkturalizm albo raczej: ideolog vs pragmatyk. Ideologia dzisiejszych „partii” w Polsce to ingrediencja śladowa, występująca jedynie w cieniutkich intelektualnie/treściowo, zbanalizowanych dokumentach programowych, których nikt nie czyta i studiuje, poza wąskimi TWA – towarzystwami wzajemnej adoracji, oddającymi się bezproduktywnej refleksji – wspomnieniom i projekcjom. Żadnego ideologicznego sporu de facto nie ma. Toczy się jedynie bezwzględna walka o dostęp do koryta władzy: publicznych środków i intratnych etatów − bez wysiłku pracy i specjalnej odpowiedzialności – w administracji rządowej i samorządowej, ale głównie w agencjach i funduszach państwowych i spółkach skarbu państwa.
        Fundamentalizm czy fanatyczny upór obserwujemy w teologii politycznej czy szerzej w sferze światopoglądu religijnego. Te fundamentalistyczne ruchy religijne skutecznie infekują tradycyjne „życie polityczne”, co szczególnie widoczne jest w USA. „Fundamentalizm religijny, który przez lata wegetował na obrzeżach publicznej sceny USA wszedł na salony. Widać to dziś wyraźnie po wynikach wyborów amerykańskich z 2010 r. Obecność dewocji, irracjonalizmu, purytanizmu kulturowo-obyczajowego, zacofania i wstecznictwa cywilizacyjnego jest dziś jawna i wszechobecna (np. Tea Parthy, liczne związki i organizacje religijne powiązane z kapitałem, polityką i mediami)” – RSCz.
        A u nas…?

  4. Czytam: “Jeszcze raz zastrzegam, że mało wiem o poglądach Tuska i z tego względu, być może, całe to pisanie akurat jego przypadku nie dotyczy”. – no to gumka “Myszka” i do roboty.
    Dużo pożyteczniej pisać o faktach, koncepcjach i praktykach życia publicznego niż tropić zakamarki duchowości/ideowości Tuska, Kaczyńskiego, Millera, Palikota i całego legionu naszych dzielnych, dla innych “miernych”, polityków. Zwłaszcza gdy innych “ideowych” i skutecznych nie widać.

  5. W czasach dominacji doktryny neoliberalnej(jak długo jeszcze?)i postmodernizmu,bezideowość cechuje większość
    partii neoliberalnych.Podobnie jest z Platformą.”Historia
    magistra vitae est”,ale życie nie jest takie proste i lubi
    sprawiać niespodzianki.Stara maksyma sprzed lat,ustrojów i
    epok mówi,że”nigdy nie ma partii tak złej,jak jej przywódcy”.Jeszcze do niedawna dostojnicy partyjni na czele
    z premierem głosili,że wenątrz Platformy jest miejsce na
    pluralizm,chociaż wszyscy wiedzieli,że rozdającym karty jest wódz i jego dwór.Polityka wysokiego szczebla powinna
    cechować przede wszystkim pro państwowość i przewidywalność,a nie działania doraźne obliczone na wzrost popularności w sondażach i znane powszechnie nic
    nierobienie.Samymi obietnicami,w dodatku bez pokrycia,nie
    da się rządzić i utrzymać władzy.PO i jej szef jest
    politycznym reprezentantem interesów warstw uprzywilejowanych w Polsce,kojarzonych z Polską dostatnią,oderwaną od rzeczywistości,zadowoloną z życia i
    samej siebie.To właśnie ta grupa licząca ok.25-30% społeczeństwa uzyskała największe profity od PO w postaci
    dotacji do kredytów mieszkaniowych ulg,bonusów,aż po
    likwidację trzeciego progu podatkowego.Ta część społeczeństwa w mediach przychylnych PO występowała jako
    jego całość,a reszta,czyli większość była i jest na marginesie.”Niewidzialna ręka rynku”okazała się mrzonką,a
    nie każdy”nieudacznik” ma kasę i wpływową rodzinkę ,aby
    “wziąć sprawy w swoje ręce”.Wzajemna adoracja jednak się
    zacięła,a “klasa panów” korzystająca do tej pory z różnych przywilejów jest zniecierpliwiona i rozczarowana.
    Zaczęły się wzajemne animozje i ataki na premiera ze
    strony Leszka Balcerowicza,który w wywiadzie dla “GW”
    nazwał go nawet manipulatorem.Ataki nasilił również
    prestiżowy”Forbes” i inni ekonomiści.Śmieszne wydają się
    szczególnie ataki L.Balcerowicza,uznawanego powszechnie
    za symbol kapitalizmu w Polsce.Cóż to bowiem za symbol
    kapitalizmu,który,gdy rządził,zawsze doprowadził gospodarkę,czyli realny kapitalizm do zapaści.Jego słowa
    w określonych środowiskach mają jednak swoją siłę i
    znaczenie,mimo”zmęczenia materiału”.Czas pokaże co z tego
    wyniknie,a Donalda Tuska może tylko uratować zwykłe
    przyzwyczajenie elektoratu,który będzie na niego głosować
    na tej samej zasadzie,na jakiej wykluczeni wiążą nadzieje
    z Jarosławem Kaczyńskim,choć nigdy dla nich niczego nie
    zrobił i nie zrobi.Coś musi jednak się zmienić,gdyż za
    błędy i zaniechania trzeba będzie złożyć ofiary na ołtarzu.Cytując za pierwszą stroną miesięcznika lewicy
    “tak po prostu” z października b.r.-“szczególnie widoczne
    są błędy i zaniechania III RP,która w latach 2007-2013
    otrzymała z Unii Europejskiej 270 mld zł,a na koniec
    lipca 2013 zadłużenie Skarbu Państwa wynosiło 262 mld
    dolarów” uważam,że nie powinno się obok tych liczb przejść obojętnie,a rządzący muszą ponieść stosowne
    konsekwencje swoich działań lub zaniechań.W komentarzu
    wykorzystałem niektóre fragmenty z artykułu “Tusk przeklęty” zamieszczonego w numerze 39 z 27 IX-3 X 2013r.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.