Polityka

Platforma obłędu i obłąkanych związkowców?

 Pytanie o to, czym powinny zajmować się związki zawodowe w demokratycznym państwie prawa jest pytaniem o stosunki pomiędzy głównymi aktorami życia społecznego i gospodarczego. Zasadniczym zadaniem związków zawodowych wynikającym z ich istoty jest reprezentowanie i obrona praw ludzi pracy, interesów zawodowych i socjalnych, tak przynajmniej zapisano w ustawie o związkach zawodowych.

Związki wyposażono w potężny pakiet uprawnień i zabezpieczeń umożliwiających realizację tych szczytnych interesów, w sposób gwarantujący ich pracę oraz poszanowanie uprawnień związkowców przez pracodawców.

W powyższym kontekście dziwi najnowsza inicjatywa – najpotężniejszego ogólnopolskiego związku zawodowego – mająca na celu realizację zagadnień w istocie politycznych, oderwanych od spraw pracowniczych. Istotą, bowiem pracy związkowej powinno być ukierunkowanie się na człowieka, jego prawa, obowiązki i przywileje związane ze świadczeniem pracy na rzecz gospodarki narodowej za pośrednictwem pracodawcy. Nie jest rolą związków zawodowych uprawianie polityki dla samej polityki, czy też krytykowanie rządu dla samego krytykowania rządu – wszystko, co związek zawodowy planuje i czyni powinno mieć wymiar pracowniczy i być związane z prawem pracy, albowiem to jest samo sedno zainteresowań związkowych.

Zajmowanie się innymi sprawami przez związki zawodowe, prowadzące do utraty człowieka i jego losu z pola widzenia pracy związkowej to nic innego jak błądzenie i tkwienie w błędzie – dla obłąkanych związkowców. Jak bowiem można nazwać działania mające na celu inicjowanie akcji politycznych mających inne cele niż zorientowana na stosunek pracy – praca związkowa? Te kwestie wymagają uściślenia, tak żeby związki zawodowe nie zajmowały się głupotami – w tym najzwyklejszym jątrzeniem i marnowaniem potencjału, jaki otrzymują od ludzi w postaci składek związkowych – nie gwarantując w zamian praktycznie niczego. Ochrona związkowa przed zwolnieniem jest, bowiem w praktyce nie tylko iluzoryczna, ale fikcyjna, członek związku zawodowego może liczyć, co najwyżej na rozmowę w jego sprawie – szefa organizacji zakładowej ewentualnie na pikietę, – jeżeli zna ludzi i ci się za nim wstawią. Nic poza tym, żadnych dodatkowych sensownych szans na ochronę – a przypomnijmy, że to właśnie działanie na rzecz ludzi pracy jest podstawowym obowiązkiem związków zawodowych, a tym samym powinno stanowić przedmiot pracy związkowej.

Jest przy tym oczywiste, że dla zwiększenia swojej skuteczności – związki zawodowe mogą wyraźnie argumentować swoje poparcie polityczne dla określonych opcji politycznych, jednakże nie jest dobrze, – jeżeli ich działacze angażują się w działalność partyjną, ponieważ to ich dookreśla i politycznie determinuje ich związkową aktywność. Związkowiec a zarazem działacz partyjny to człowiek dwóch lojalności – a nie ma i nie może być nic gorszego, gdyż ci, którzy na plecach kolegów związkowców starają się dostać do władzy – wykluczają się zarazem z kręgu związkowców, ponieważ przechodzą na inną – uwaga nie na drugą, ale na inną stronę społecznego konfliktu, jaką jest partia polityczna – kierująca się innymi zadaniami i mająca inne cele niż związek zawodowy.

Dla wielu osób dzisiejsza rola związków zawodowych w państwie jest już archaiczna, albowiem nie są one skuteczne w działaniach w skali mikro, ponieważ poza urzędami publicznymi, zakładami państwowymi i dużymi firmami prywatnymi – zatrudniającymi masy robotnicze – związki są praktycznie nieobecne w życiu pracowniczym Polaków. Czyli nie spełniają swojej podstawowej funkcji i nie mogą jej spełniać, ponieważ po prostu nie są obecne w życiu i działalności wielu wspólnot pracowniczych, a czym kończy się próba założenia związku zawodowego w małym zakładzie pracy – wie niewielu, najczęściej już tam nie pracują.

Sytuacja nabrzmiała do takiego stanu, że niezbędnym jest redefiniowanie zadań i pozycji prawno-ustrojowej związków zawodowych. Jeżeli mają to być w dalszym ciągu platformy do działalności politycznej działaczy, albowiem dzięki organizacji związkowej banalnie jest zebrać poparcie jak również postarać się o odpowiednie głosowanie „na swojego” przez związkowców – to nie ma z tego nic więcej poza osobistym sukcesem tych kilkudziesięciu działaczy w skali kraju.

Porażające jest też obnoszenie się niektórych związków zawodowych z religijnością obrzędową – wpisaną w charakter związku zawodowego. Oczywiście nie można tego zakazać, jednakże związek zawodowy nie ma nic – absolutnie nie ma nic wspólnego i nie powinien mieć ze sprawami wiary i przestrzegania jej zasad, albowiem dotyczy spraw jak najbardziej ziemskich. Kojarzenie organizacji związkowej z kultem religijnym jest społecznym nadużyciem zaciemniającym relację, albowiem Kościoły i związki wyznaniowe z zasady popierają władzę w ramach popierania systemu, który umożliwia im także udział w ekonomicznej eksploatacji ludności. Na to żaden związek zawodowy nie może i nie powinien się zgodzić.

Potrzebujemy nowoczesnych, niezależnych i samorządnych związków zawodowych, które będą bronić praw pracowniczych i warunków pracy oraz będą stałym utrapieniem i sumieniem polityków – nie pozwalając na wprowadzanie zmian w prawie pracy niekorzystnych dla ludzi pracy.

One Comment

  1. Turbokapitalistyczny neoliberalizm dąży do eliminacji państwa z gospodarki. Państwo ma być tylko nocnym stróżem, w pozostałych sferach obowiązuje “róbta co chceta”.
    Wobec potężnych korporacji, które powoli przejmują wszystko, pojedynczy pracownik nie ma szans.
    Żeby się jednak system nie wywrócił, turbokapitalistom potrzebne są Związki Zawodowe, i to im bardziej, niż pracobiorcom.
    Chodzi o równowagę, a tej pędzeni chciwością neoliberałowie jeszcze nie potrzebują, bo żyją z różnic, jak derywaty i inne fundusze hedgingowe oraz gry na upadłościach firm.
    Z czasem, jak opanują już wszystko staną się głodni jak król Midas, bo wszędzie będzie kapało złoto.
    Zwrócenie się do zwykłego robola o kromkę chleba czy wykonanie prostej pracy będzie wówczas niemożliwe, bo ten robol zniknie albo będzie w bantustanie na odległej Syberii, umieszczony tam przez nasz wymiar sprawiedliwości i policję w ramach wymiany niepokornych z Rosją Putina.
    Dlatego na istnieniu ZZ bardziej powinno zależeć turbokapitalistom, bo nie wszyscy zdążą uciec na Bahamy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.