Wojskowość

Plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej

 W mijającym tygodniu Ministerstwo Obrony Narodowej ujawniło światu „Plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2013-2022”, ujawnione szczegóły tego niesłychanie ważnego z punktu widzenia naszego państwa dokumentu można poznać bezpośrednio na stronie internetowej ministerstwa [tutaj].

Ujawnione treści uniemożliwiają kompleksową ocenę całości, albowiem znaczna część programu z racji jego istotności po prostu powinna pozostać tajna, w kontekście szeroko rozumianych priorytetów modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP ujęto cały szereg programów operacyjnych: system obrony powietrznej i obrony przeciwlotniczej, śmigłowce wsparcia bojowego, zabezpieczenia i VIP, zintegrowane systemy wsparcia dowodzenia oraz zobrazowania pola walki, bezzałogowe systemy rozpoznawcze i rozpoznawczo-uderzeniowe, indywidualne wyposażenie i uzbrojenie żołnierza, symulatory i trenażery, lotnictwo transportowe, modernizacja wojsk rakietowych i artylerii, kołowe transportery opancerzone, przeciwpancerne pociski kierowane; zwalczanie zagrożeń na morzu; samolot szkolno-treningowy, modernizacja Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych. Wskazuje to na niesłychanie ważną cechę tego programu – jest on kompleksowy i obejmuje swoim zasięgiem praktycznie całość sił zbrojnych! Już chociażby z tego powodu – panu Ministrowi Tomaszowi Siemoniakowi należą się wyrazy szacunku i uznania, albowiem udało mu się doprowadzić do czegoś, do czego pan doktor psychiatrii – jego niestety poprzednik nie był zdolny!

Jak podano na stronie internetowej MON – wydatki obronne w latach 2013 – 2016 zaplanowano na poziomie ok. 135,5 mld zł, (co stanowi około 43 mld 290 mln 734 tys. 824 USD po kursie 3,13 zł za 1 USD lub około 33 mld 48 mln 780 tys. 487 Euro), w tym wydatki na zapowiadaną modernizację techniczną wyniosą ok. 37,8 mld zł, co oznacza zachowanie wydatków na modernizację na poziomie 27,8% całości nakładów na obronę (budżet MON). Zgodnie z założeniami programu w latach 2017-2022 wydatki na obronę zgodnie z intencjami zaplanowane zostały na poziomie ok. 273,2 mld zł, z kwotą 102,1 mld zł na modernizację techniczną, co ma oznaczać wzrost wydatków modernizacyjnych w budżecie MON ogółem do poziomu około 37,3% całego budżetu. Łącznie zatem w okresie 2013-2022 – czyli 10 lat – mamy wydać 408 mld 700 mln zł na obronę w budżecie MON, co oznacza po dzisiejszym kursie odpowiednio: około 130 mld 575 mln USD lub 99 mld 682 mln Euro!

Szkoda, że to nie są nasze roczne wydatki na obronność, no ale jest jak jest – powodem jest generalna bieda kraju. Przejdźmy, zatem do ujawnionych szczegółów. Na samym początku warto się zapoznać ze specjalną podstroną na stronie internetowej MON – gdzie jawność i przejrzystość naszego demokratycznego państwa jest po prostu wzorcowa – albowiem publikowane są tam w pięknej tabeli najnowsze aktualne informacje na temat planów modernizacyjnych. Jeżeli ktoś chce wiedzieć jak wyglądają w danym momencie planu zakupów naszego MON-u [tutaj] – naprawdę warto! Za jawność i niesamowitą przejrzystość ministerstwo powinno otrzymać piątkę od dziennikarzy i kwiaty (nagrobne) po pokonaniu nas przez potencjalnych przeciwników, – którym dostarczamy pełnię informacji od ręki, a jedyną trudnością jest nieznajomość języka polskiego.

Ze wskazanej publikacji wynika, że docelowo nasz obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa najpóźniej w 2022 roku ma składać się z: 12 stacji radiolokacyjnych „Soła”, 19 stacji radiolokacyjnych „Bystra”, 6 baterii przeciwlotniczego zestawu artyleryjsko-rakietowego „Pilica” (bliskiego zasięgu), 6 baterii przeciwlotniczego zestawu średniego zasięgu „Wisła” (do 100 km) z możliwością zwalczania rakiet balistycznych, 11 baterii przeciwlotniczego zestawu nowej generacji „Narew” (zasięg do 25 km), 77 zestawów samobieżnych Poprad (rakiety Grom z możliwością zastosowania w przyszłości ich daleko zmodernizowanej wersji).

O bezzałogowcach można powiedzieć, że są w głębokim lesie, albowiem z przedstawionych zapisów nie wynika nic sensownego, co pozwalałoby stwierdzić przełom w myśleniu o tej nowince technicznej przez nasze MON.

Za to doskonale wyglądają plany dotyczące śmigłowców – planuje się pozyskanie łącznie 70 sztuk, w tym 48 – śmigłowców wielozadaniowo-transportowych; 10 – śmigłowców poszukiwawczo-ratowniczych; 6 – śmigłowców ratownictwa morskiego; oraz 6 – śmigłowców ZOP (zwalczania okrętów podwodnych). Co ciekawe warto zwrócić uwagę na specyfikację czasu w ww. tabeli – w przypadku BSL mieliśmy wskazanie po 2014 roku a w przypadku śmigłowców od 2014 roku. Może to zwykły błąd językowy? W każdym bądź razie bardziej prawdopodobnie są chyba w ogóle śmigłowce albowiem określenie „od” pokazuje, że coś się zacznie od konkretnego momentu – w domyśle pozyskiwanie. Ważniejsze jest to, że osobno zaplanowano nabycie śmigłowców uderzeniowych, – jako następców Mi-24. Także, za to rozdzielenie „wiatraków” ze względu na ich wyjątkową specyfikację – panu ministrowi należą się ukłony i dożywotni szacunek, wrzucenie wszystkich „wiatraków” do jednego worka było czymś, co od zawsze wisiało nad tym wyspecjalizowanym rodzajem uzbrojenia, a kończyło się jakimiś dziwnymi lamperiami z podwieszeniami typu choinkowego – udającymi śmigłowce uderzeniowe. Tutaj mamy wyraźne stwierdzenie odrębności nabycia tych maszyn, co może i powinno zaowocować czymś sensownym, – co naprawdę jest śmigłowcem bojowym, tak niezwykle upragnionym przez nasze wojska – a celowym ze względu na ukształtowanie centralnej części kraju!

Siły powietrzne – niestety nie doczekały się niczego więcej poza tym, co już kupiono, wielka szkoda albowiem oznacza to utrzymywanie nieśmiertelnych Migów 29 jeszcze długo i to wielkim kosztem, zakupimy 8 samolotów, w treningowych, kolejne Bryzy, (po co skoro wyżsi dowódcy wojsk lotniczych jak wiadomo z doświadczeń wolą zabijać się w jednym samolocie niż kilku małych) i kolejne Casy. Wielka szkoda, że tak mało, ale jest to prawdopodobnie konsekwencja zaplanowania wydatków na obronę przeciwlotniczą – niestety kosztem lotnictwa. 48 samolotów F-16 w naszym wydaniu – państwa frontowego, którego ponad połowa kraju stanie się teatrem działań wojennych od pierwszego momentu rozpoczęcia wojny – to skandalicznie mało. Potrzebujemy więcej skrzydeł – więcej samolotów – zdolnych do napadu powietrznego na wybrane cele – na głębokim zapleczu przeciwnika oraz obrony własnego terytorium. Posiadane samoloty to pewien potencjał – umożliwiający jedynie słabą obronę, która przy przeważającej ilości samolotów przeciwnika będzie skazana na szybkie wyczerpanie drogich rakiet i ucieczki drogich – nielicznych samolotów za granicę, żeby nie stracić ich podczas ataków nieprzyjaciela. Szanowny pan minister – niestety skazuje polskich żołnierzy na walkę z przeciwnikiem przeważającym w powietrzu nad własnym terytorium! Szkoda! Wielka szkoda, która się na nas strasznie zemści w godzinie próby! O sensowności zakupu kolejnej partii turbośmigłowych Orlików nie ma, po co się wypowiadać – jednakże, może lepiej wdrożyć do produkcji ponownie Iskrę – taką, jaką były te samoloty? Jednakże czy na zielonej wyspie bylibyśmy dzisiaj w stanie wyprodukować nawet w istocie tak prymitywny samolot? Na marginesie rozważań o lotnictwie, trzeba jasno powiedzieć, że nawet to transportowe potrzebuje, co najmniej 8 samolotów transportowych na poważnie, – czyli optymalnych cenowo C-130 Hercules i to nowych! Tu nie ma kompromisów, to się po prostu opłaca! O używanych samolotach cywilnych przerobionych na wersje Cargo już nawet nie wspominamy, albowiem to jest po prostu w Polsce nie możliwe – najlepszy dowód – sprawny Tu 154M stoi i się marnuje.

W przypadku Marynarki Wojennej – niestety to same półśrodki, najlepszym okrętem na Bałtyk jest samolot! A najlepszym okrętem w ogóle jest okręt podwodny – reszta wszystkiego, co pływa to cele – brutalnie zabijane przez podwodników. To dobrze, że nasze państwo planuje zakupy wszystkich typów potrzebnych okrętów, jednakże taka Marynarka Wojenna nie jest zdolna do rzeczywistego starcia ze swoimi potencjalnymi przeciwnikami. Po pierwsze nie planujemy rozwoju uderzeniowego lotnictwa morskiego, – co samo w sobie jest już kastracją i skazaniem się na porażkę. W zasadzie na tym można zakończyć dywagacje o przydatności reszty sprzętu pływającego, albowiem poza okrętami podwodnymi zostanie on natychmiast brutalnie zatopiony przez przeważające siły lotnicze wiadomo, kogo, a nasze lotnictwo nie będzie bronić floty, – ponieważ jak wspomniano powyżej samolotów jest za mało w ogóle – i jeżeli wystarczą do obrony własnych baz – przez pierwsze 3 dni wojny to i tak byłby sukces (przy założeniu, że rakiet starczy im na dłużej niż dzień)! Oj bardzo się mści zlikwidowanie prawdziwego lotnictwa morskiego – może pozyskajmy, chociaż cokolwiek od sojuszników? Cokolwiek używanego, – czym można przepraszam za to niemodne słowo – zaatakować nad wodą! Przechodząc do szczegółów – jest zrozumiałym, że okręty podwodne są bardzo drogie i nieefektowne z punktu widzenia polityków, gdyż ciężko na nich wywiesić ładnie prezentującą się galę banderową, – ale to ma być główna siła uderzeniowa naszej floty (po zdeklasowaniu Gawron, jako barka przybrzeżna czy czegoś podobnego), więc zastanawia fakt, dlaczego trzeci mamy mieć dopiero w perspektywie 2030 roku? Czy po zakupie dwóch pierwszych na licencji – do 2022 roku, – czyli za dziesięć lat – kolejny przez osiem lat będziemy strugać pilnikami sami z jednolitego bloku stali niemagnetycznej? Pisaliśmy o Marynarce Wojennej szereg smutnych słów. Mamy pełną świadomość, że nie stać nas na to, co potrzebujemy – jednakże koncentrujmy się na tym, co najważniejsze – gdzie są, zatem wskazania, co do bezzałogowych środków działań podwodnych? Czyli „BSL”, ale pływające i zdolne – jako pełnowartościowe roboty podwodne do np. zwalczania obcych łodzi podwodnych, okrętów nawodnych i w ogóle brutalnego zabijania wszystkiego – w sposób” o wiele bardziej skuteczny niż wszystkie Czaple, Mieczniki, Ślązaki – nie mówiąc już o OHP – oby żył wiecznie ładnie pospawany! Gdzie są roboty podwodne panie ministrze Siemoniak? Miejmy nadzieję, że są w części utajnionej! Inaczej w ogóle proszę sobie dać spokój z planowaniem naszej marynarki do 2030 roku – albowiem technika idzie na przód – a w wojsku nie chodzi o ładnie wypinających pierś marynarzy w białych czapkach i ich etaty, ale o skuteczne zabijanie przeciwnika, – o którego potędze nie można zapominać.

W ten sposób doszliśmy do dumy naszej armii – wojsk lądowych. Cieszy zamiar zakupu 120 Krabów – to poważne wzmocnienie naszego wojska, jednakże pamiętajmy – to nadal oznacza, że nasze wojska lądowe – mają zdolność rażenia celów jedynie do 40 km! Dla pana ministra, który być może już nie pamięta – warto przypomnieć, że Ludowe Wojsko Polskie (to, które przeprowadziło stan wojenny) – posiadało na swoim wyposażeniu tak śmiesznie i sympatycznie nazywające się systemy jak „Toczka”, „Pion”, „Scud”, – którymi mogło zrobić „ziazi” złym panom w obcych mundurach na o wiele dalsze odległości, a właśnie parametr odległości w przypadku ataku na nieprzyjaciela jest niesłychanie istotny. Można wówczas – przed przejściem do planowanych działań opóźniających – zaatakować jego zaplecze. Natomiast my prawdopodobnie wolimy – walczyć jak dżentelmeni i dajemy potencjalnym przeciwnikom pełen komfort psychiczny, albowiem mogą mieć absolutną pewność, że po zestrzeleniu naszych F-16 lub dogorywających, ale ciągle potężnych i groźnych Su-22m4 – poza rubieżą około 45-50 km od naszych granic mogą śmiało i zupełnie na luzie – odpoczywać w hamakach, albowiem Wojsko Polskie może pokazać im „tere fere tutki” a nie odpalić np. taką Toczkę! Oj jak wspaniale będzie walczyć z Polakami, – jaka to będzie piękna – być może wrześniowa – nawiązując do tradycji – katastrofa! Tymczasem w zakresie wojsk lądowych ciekawi modernizacja wyposażenia indywidualnego żołnierzy w tym przegotowanie nowego wzoru kamuflażu i nowej generacji mundurów bojowych oraz oporządzenia taktycznego, opracowanie nowej generacji osłon balistycznych i systemu łączności, – czyli „Tytan” w pełnej krasie! Szkoda, że tylko kilkanaście tysięcy, generalnie każdy żołnierz zawodowy, który ma iść do walki za Rzeczpospolitą powinien być tak wyposażony, kolejni mogą już ginąć po prostu „w opinaczach” i „z kałachami”, ważne jest, żeby na pierwsze starcie z podobnie uzbrojonymi po zęby i nowoczesną elektronikę przeciwnikami nie wysyłać żołnierzy mających swoimi piersiami zasłaniać Rzeczpospolitą! Trudno jest ocenić o ile wzrasta skuteczność żołnierza wyposażonego w środki rozpoznania, indywidualny nowoczesny pancerz, doskonałą broń – przeszkolonego w tym wszystkim i pewnego w swoim morale, że jego państwo zrobiło wszystko, żeby miał przewagę nad nieprzyjacielem – nad żołnierzami w opinaczach współwalczących z tak uzbrojonymi kolegami. Tu nie ma żartów – od termowizora i zdolności np. naprowadzania precyzyjnych pocisków artyleryjskich przez pojedynczego żołnierza na konkretne cele – może zależeć wynik pierwszych 12 godzin wojny! Poza tym, na wyposażeniu ludzi w środki obronne nie powinniśmy oszczędzać. Dobrze, że kamizelki kuloodporne są już standardem, jednakże to powinno dotyczyć także wspomnianych termowizorów, środków łączności, czy też takich szczegółów jak odpowiednia bielizna – umożliwiająca komfortowe bytowanie przez 72 godziny non stop w śniegu, błocie, bagnie, lesie. To są szczegóły decydujące o życiu, które obecnie nasi żołnierze jeżdżący na tzw. misje stabilizacyjne, czy też szkoleniowe dokupują we własnym zakresie – na szczęście w ramach środków przyznawanych na tzw. indywidualne doposażenie. Szkoda, że dbanie o życie człowieka nie jest nadrzędnym standardem – to się opłaca, bo będzie mniej kalek, wyższe morale i naprawdę ci nieliczni żołnierze będą mieli o wiele wyższą skuteczność!

Wspaniale, że pancerna pięść naszej armii – podarowane przez kanclerza Niemieckiej Republiki Federalnej 128 czołgów Leopard ma być zmodernizowana do 2018 roku! To doskonała wiadomość, albowiem to potężna i doskonała broń. Biorąc pod uwagę potencjał najnowszych niemieckich modernizacji tego doskonałego czołgu – można się już jedynie zachwycać w oczekiwaniu na nowy SKO, nowy pancerz wzmacniający słabe punkty kadłuba, czy też nowoczesne pociski – zdolne do zniszczenia każdego czołgu potencjalnego przeciwnika już pierwszym trafieniem. Szkoda, że mamy tylko 128 tych czołgów, a jeszcze większa szkoda, że przez te wszystkie lata nie udało się nam na poważnie zmodernizować posiadanych T-72 do standardu umożliwiającego im np. na poważnie – strzelanie w ruchu – czy też pełnoskalowe działanie w każdych warunkach atmosferycznych z nowoczesnym systemem łączności cyfrowej umożliwiającym umiejętne dowodzenie całością tak skromnych sił. Jeszcze większa szkoda, że przez 23 lata transformacji gospodarczej – nie byliśmy w stanie na bazie posiadanych doświadczeń opracować koncepcji i prototypu nowego czołgu podstawowego, czego niestety nie można powiedzieć o i tak bardzo obiecującej platformie Anders. Szkoda głównie dlatego, albowiem nowe czołgi byłyby jak znalazł, a ze względu na ukształtowanie centralnej i północno-wschodniej części kraju – to właśnie w czołgach (konkretnie ich załogach) cała nadzieja na powstrzymanie pancernych hord potencjalnego nieprzyjaciela, który ma bardzo duże doświadczenie w używaniu olbrzymich jednostek pancerno-zmechanizowanych właśnie na tym odwiecznym teatrze działań wojennych! Naprawdę wielka szkoda, albowiem mogliśmy przez te lata wykorzystując posiadany potencjał opracować coś nowego – np. czołg zdolny do samodzielnego, autonomicznego działania lub zdalnie kierowany – bez załogi w środku, co przy wykorzystywaniu posiadanego potencjału byłoby możliwe. Niestety nie opracowaliśmy nic sensownego, co dałoby nam przewagę techniczną lub nawet przewagę w wyszkoleniu nad nieprzyjacielem. Nawet podobno zmarnowaliśmy szanse na więcej darmowych lub prawie darmowych Leopardów, które naprawdę oznaczają dla nas o wiele więcej niż standard!

Fajnie, że kupimy nowe ciężarówki i więcej „Rosomaków”, albowiem to jest podstawa – wszelkiej logistyki i jako takiego przemieszczania się wojska. Jednakże braku w tej modernizacji wojsk lądowych czegoś, czego one najbardziej potrzebują, – czyli wizji wyposażenia liczącej co najmniej milion żołnierzy obrony terytorialnej, jako istotnego wsparcia dla podstawowych – szacowanych optymistycznie na 120 tys., armii – wojsk łącznie z uwzględnieniem wirtualnych Narodowych Sił jakichś tam podobno rezerwowych.

Na odrębną uwagę i dodatkowe ukłony w stronę ministra zasługuje plan nabycia pocisków manewrujących klasy powietrze-ziemia AGM-158 JASSM (Joint Air-to-Surface Standoff Missile)! Miałyby stanowić wyposażenie naszych samolotów F-16. Niestety ma to nastąpić dopiero po 2015 roku, póki, co trwa faza analityczna, dlatego nie piszmy na ten temat nic – żeby ewentualnie nie zapeszyć – po cichutku się jednak módlmy o zdrowie pana ministra Siemoniaka, żeby zdążył do 2015 roku podpisać stosowny kontrakt, – jeżeli chociaż to się uda – to byłby to gigantyczny sukces – albowiem tego typu uzbrojenie, ale niekoniecznie tego producenta jest nam potrzebne prawdopodobnie bardziej od powietrza do oddychania! Może pan minister poczyta o w istocie strategicznym znaczeniu tego typu uzbrojenia – de facto zmieniającym pozycję naszego kraju, albowiem posiadanie tego typu rakiet dałoby nam szansę na prawdziwe uderzenie i to wyprzedzające na terytorium przeciwnika i kupi np. 50 sztuk bez przetargu w ramach pilnej potrzeby? Panie ministrze – w imieniu społeczeństwa, którego dziadków nasi sąsiedzi chcieli biologicznie unicestwić – uprzejmie o to – tak na wszelki wypadek prosimy. Oczywiście możemy zadeklarować zbiórkę publiczną – gdybyśmy mogli w ten sposób dopomóc.

Wnioski generalne – przy zastrzeżeniu, że nie wiemy wszystkiego o planach zbrojeniowych MON – widać wyraźnie po tym, co zaprezentowano, że wreszcie pojawiło się myślenie systemowe – ze śladami konceptualistyki strategicznej! To prawdziwa nowość w Wojsku Polskim, albowiem od czasów rozprawienia się z “bezwzględnymi siepaczami” rodowodem z Ludowego Wojska Polskiego – wszelkie oznaki myśli powyżej szczebla plutonu w naszej armii zamarły – a teraz proszę jest plan i to nawet wskazania, co ewentualnie mógłby mieć z tego nasz przemysł! Coś wspaniałego! Mianowanie pana Tomasza Siemoniaka na funkcję po panu doktorze psychiatrii – było jednym z najlepszych posunięć pana premiera Tuska, albowiem ten człowiek – po prostu jest solidny i racjonalny, a to już samo w sobie gwarantuje, że nie pokpi sprawy jak przysłowiowa „małpa z brzytwą”. Ponad 400 mld złotych w 10 lat! Dwa okręty podwodne z szansą na trzeci – pociski samonaprowadzające się, obrona przeciwlotnicza z prawdziwego zdarzenia, śmigłowce uderzeniowe! Systemy walki dla indywidualnych żołnierzy – to naprawdę buduje! To ma szanse być zrealizowane – to naprawdę wielki krok naprzód umożliwiający wydobycie naszego wojska z głębokiego lasu!

Jednakże, jeżeli tylko tak mają wyglądać możliwości mobilizacyjne naszego państwa i jeżeli przez kolejne 10 lat – ma stać nas tylko na tyle – to powiedzmy to sobie wprost, lepiej nic nie róbmy i przyłączmy się, jako siedemnasty land do Republiki Federalnej Niemiec, być może wówczas uda się nam z prawie 100% pewnością wykluczyć jeden z tradycyjnych kierunków zagrożenia i unicestwienia naszej państwowości i biologicznie – tkanki narodowej. Po prostu się nie obronimy, a to oznacza konieczność poważnego włączenia do myślenia o państwie – kwestii przetrwania potencjalnej okupacji! Nie oszukujmy się, to, co przedstawia ten plan, to jedynie namiastka tego, co powinniśmy mieć na wyposażeniu i to już dawno! Współczesne Wojsko Polskie to olbrzymia porażka naszej transformacji – zaniedbaliśmy obronę tak znacząco, że aż dziw bierze, że nikt tego nie wykorzystał – nawet dla przyjemności zwykłego upokorzenia nas! Jeżeli natomiast przez kolejne 10 lub w zasadzie 20 lat, bo plany np., zakupu okrętów podwodnych sięgają tego okresu – mielibyśmy wyposażyć naszą armię tylko w to, co jest tam wyszczególnione to nie możemy mieć pretensji do ewentualnych napastników, że nas znowu błyskawicznie pokonają w kolejnej wojnie i módlmy się, żeby dobrodusznie nastawieni Niemcy – zapewnili nam przynajmniej logistykę i pozwolili schronić resztki tego super potencjału na swoim terytorium!

Trzeba to sobie powiedzieć jasno i jak mężczyźni – prosto w oczy – nasza armia – dzisiaj, ani w zakreślonej przez „Plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2013-2022” – ramach czasowych – tj. do 2022 roku – nie będzie w stanie obronić naszego państwa samodzielnie w przypadku ataku na jednym z dwóch tradycyjnych kierunków – bez względu na to, kto byłby agresorem – czy siły główne ewentualnego nieprzyjaciela ze wschodu, czy tylko siły jego państwa buforowego. O potencjalnym zagrożeniu z zachodu w ogóle nie ma, co myśleć, lepiej jest się uczyć niemieckiego – to bardzo przydatny język! Dlatego też, jeżeli to jest wszystko, na co stać nasze państwo i nie mamy innej koncepcji na obronę naszego państwa – po prostu się módlmy – nie wiadomo, co prawda czy to działa, albowiem nie ma żadnych jednoznacznych dowodów na skuteczność modlitw, jednakże z tego, co wiadomo – to na pewno nam nie zaszkodzi. Dlatego też, zachęcając do modlitwy za pokój – warto pomyśleć o obronie na serio, – której fundamentalną podstawą w przypadku naszego państwa MUSI BYĆ, jeżeli chcemy politycznie i biologicznie w takim otoczeniu geopolitycznym, jakie historycznie mamy przetrwać kolejne 100 może 200 lat broń masowego rażenia, w tym najlepiej termojądrowa dużej mocy. Nawet, jeżeli przez kolejne 10 lat cały Naród miałby jeść tylko chleb z mlekiem – musimy się zdobyć na ten wysiłek. Inaczej, nie mamy żadnych gwarancji, że historia – jak powiedział niedawno pan premier Tusk – ponownie nie pokaże nam swojego szkaradnego oblicza i to za naszego życia – mojego i państwa czytających te słowa!

Na marginesie, już nie będąc złośliwym i ciągle upominającym się o broń atomową – warto zapytać pana ministra, czy słyszał o czymś takim jak cyberwojna? Dodajmy, nie chodzi o grę komputerową.

8 komentarzy

  1. świetnie napisane
    Tylko czy ten zabawki maja służyć obronie państwa, które własnie wprowadza reformy dla kilkuset a przeciwko milionom, ma częste i gęste objawy kompletnego rozpadu infrastruktury, nie ma środków na leczenie dzieci, w ogóle gdzie nie spojrzeć tam rozpad, rozkład i anarchia.

    W ostatecznym rozrachunku do obrony trzeba by zatrudnić żołnierzy najemnych obcych nacji, bo nasi najemni walczą gdzieś indziej a po powrocie mogliby zastrajkować, kontraktowi służą 8 godzin a ewentualni poborowi i rezerwiści pokażą państwu figę z makiem. Ja pokażę znacznie więcej niż figę

    Zaprawdę powiadam: najpierw trzeba mieć co bronić 😉

  2. Ministrowi Sieminiakowi nalezy sie nagroda za zdolność menedżerskie i zdrowy rozsądek. Juz samo to jest jakościowa zmiana w MON po psychiatrze. Nie należy zapominać, ze robotę w sprawie modernizacji odwala generał Skrzypczak, który zapewne w dużej części jest autorem modernizacyjnych zalozen. Ten tandem ponad miarę wyciąga w górę rząd premiera Tuska, gdyz pozostale minsiterstwa raczej sie nie zbliżaja do tej jakości pracy jaka wykonuje MON za panów Siemoniaka i Skrzypczaka. Juz za to im sie nalezy szampan, jak redakcja Obserwatora sie zobowiąze ze im prześle to chętnie wspomoge.
    Najbardziej cieszą te pociski manewrujace, dobrze ze sa, chociaż mozna dyskutować czy od odpowiedniego producenta. Jak Skrzypczak pokona beton w Marynarce Wojennej i sprawi, ze na podwodnych tez bedą pociski manewrujace to chyba z radości osobiście mu kupię kolejnego szampana.
    Cieszy modernizacja Leosiow, martwi zaiste brak nowych mysliwcow i szturmowcow. OHP to chyba na defilady, albo jako cel treningowy.
    Generalnie jednak systemowa zmiana na ogromny plus.

    • Szanowny Panie!

      Wszystkie pańskie ewentualne sugestie zostaną zrealizowane – wystarczy jedynie zapis przy datku. Jednakże to raczej dość dużo by kosztowało a my nie mamy pieniędzy, albowiem musiałby to być duży szampan a przesyłka z konieczności kurierska 🙂

      Serdecznie pozdrawiam
      Magdalena

  3. Ostatnio na szkoleniu gadalem z facetem, ktorego brat jest/byl pilotem F16. Koles byl szkolony w USA, jako jeden z pierwszych naszych pilotow.

    Wspomniany pilot juz nie lata… Wolal ze wzgledow finansowych podjac prace jako tlumacz przysiegly. Zlapapelm sie za glowe. Ile kosztowalo szkolenie tego czlowieka ? Dlaczego potem bardziej atrakcyjne finansowo bylo dla niego zostanie tlumaczem ?

    Ja tez bym chcial, zebysmy mieli 200 nowoczesnych, uzbrojonych po zeby, samolotow, ale jak widac nie da sie nawet utrzymac zalogi, ktora bedzie nimi latac, bo bardziej atrakcjyna finansowo jest praca w podrzednej korporacji. Taki pilot, jako super specjalista powinien zarabiac tyle, zeby nie myslec o rzuceniu pracy.

  4. kanapowicz_w moro

    Doskonały tekst.
    Nic dodać, nic podzielić.
    Podstawą jest obrona przeciwlotnicza.
    Ma być KOMPLEKSOWA, obszarowo-strefowa.
    Tylko że na taką zabraknie tych 130 mld zł.
    Ale coś należy zacząć robić.
    Rakiety oczywiście w koprodukcji z dostawcą technologii.
    Bez dobrej OPL można pozostać w domu (dokładniej: w jego piwnicy). Takie mamy czasy. Bez obrony przeciwlotniczej, nawet najpiękniejsze prezentacje w POWER POINT nie są nic warte.
    Gratulacje i pozdrowienia.

  5. @krakauer
    Jesli chodzi o bombke to całkowicie zgadzamy sie co do tego, ze jest to jedyny gwarant niepodległości i suwerenności. O tym, ze mamy takie samo zdanie wie pan doskonale.
    Jednak, aby realnie o tym rozmawiać potrzebne jest spelnienia kilku warunkow. Po pierwsze poparcie spoleczenstwa i skłonność do wyrzeczeń sie z tym związanych. Patrząc jakie brednie ludzie piszą o potrzebie posiadania wojska w Polsce, śmiem twierdzić ze takiego poparcia w tej chwili nie ma. Trzeba takie poparcie dopiero zbudować. Po drugie dalekosiężne, wizjonerskie i strategicznie myslace elity. Pozostawie bez komentarza. Po trzecie technologie, której nikt nam nie sprzeda, trzeba ja opracowac samodzielnie. Wstępem do tego mogłoby byc wybudowanie dwóch elektrowni atomowych, ktore to sa pod ogromnym znakiem zapytania vide, patrzyc punkt drugi. Moim zdaniem finansowanie takiego projektu nie powinno sie odbywać z budżetu MON, a juz na pewno nie jawnie. Dodatkowo przekierowanie budżetu tylko na taki projekt i odpuszczenie reszty, jestem sie w stanie założyć spowoduje ogromny opór w samym wojsku. Niestety polityka. Skrzypczakowi i Siemoniakowi szampan sie należy za to co na razie jest w planach, bo i tak narusza to sporo betonowych interesów z poprzedniej epoki. Pozdrawiam i gratuluje artykułu.

  6. Panie Ministrze Siemoniak! Jesteś Pan bardzo zdolny do rozpie… armii(należy się panu nagroda Nobla),tylko następny minister będzie miał problemy zebrać się do odbudowy nowej armi. Społeczeństwo napewno nie dorzuci ani grosza na zakup xxxxxxx xx xxxxxxxxx xxxxxxxxxx. Panie Ministrze powinieneś Pan pójść do NSR żeby poznać sztukę wojska, żeby Panu dali tak w dupę żeby Pan zrozumiał, że OBRONA KRAJU jest NAJWAŻNIEJSZA bo to co pan robi to są kpiny (szkoda że nie dadzą panu nagrody NOBLA za rozpier…ARMII). Tak to jest jak Ministrem Obrony jest człowiek który nie był w wojsku jako OBYWATEL RP. Chyba nie czytał Pan książek o wojsku lub nie słuchał Pan opowiadań OJCA ani DZIADKA chyba, że też jak Pan nie byli w wojsku. Tylko Panu współczuję za brak wiedzy o wojsku. Dla jakiego wywiadu Pan pracuje, że tak nienawidzi Pan Wojska Polskiego i tak to wszystko rozpir…la. Gdzie są generałowie, że nie myślą o armii, chyba boją się o własne stołki i boją się powiedzieć VETO!

  7. Polska prowadzi największy w tej części Europy, a może nawet w całej Europie, program zbrojeniowy. Szkoda, że Polak nie potrafi tego docenić, tylko narzeka i krytykuje.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.