Ekonomia

PKB w Unii Europejskiej – syntetyczna analiza dokonań

 PKB – Produkt Krajowy Brutto (Gross Domestic Product), nie jest doskonałą miarą porównywania poziomu życia, czy też rozwoju poszczególnych krajów, jednakże jest miarą bardzo ciekawą, udostępniającą – w ramach tej samej metodologii – skalę porównawczą umożliwiającą komparatystykę całych gospodarek, w szczególności, gdy umie się nieco dokładniej wczytać w podstawowe dane.

W Unii Europejskiej Eurostat publikuje niesłychanie ciekawe statystyki – umożliwiające na proste porównanie stopnia rozwoju poszczególnych krajów, w stosunku do średniej unijnej, średniej dla strefy Euro oraz w odniesieniu do przeliczonego tą samą metodologią PKB innych wiodących krajów świata. Stosowną mapkę uwzględniającą dane na grudzień 2012 roku można znaleźć [tutaj].

Warto przyjrzeć się dynamice zmiany PKB – pamiętając, to znaczy prześledzić całą dostępną drogę wzrostu od roku, 1995 do 2011 – bo za ten okres dane są dostępne. Do porównania wybrano Polskę oraz: Czechy, Słowację i Węgry.

W Polsce w 1995 roku mieliśmy PKB na poziomie 43% PKB Unii Europejskiej składającej się z 27 państw. W 2011 roku odnotowaliśmy PKB na poziomie 64% wartości PKB UE. Różnica wynosi 21%. W żadnym roku nie odnotowano spadku wartości PKB, jednakże zdarzała się stagnacja – utrzymanie PKB na poziomie z poprzedniego roku.

W Czechach w 1995 roku odnotowywano poziom 76% PKB Unii Europejskiej. W 2011 roku aż 80%. Oznacza to wzrost o 4%, były lata, gdy odnotowywano spadek. W najlepszych latach PKB był na poziomie 83% Unii Europejskiej.

Na Słowacji w 1995 roku odnotowano poziom 47% PKB Unii Europejskiej. W 2011 roku aż 73%, co oznacza wzrost o 26%, były lata, gdy odnotowywano spadek.

Na Węgrzech w 1995 roku odnotowano poziom 51% PKB Unii Europejskiej. W 2011 aż 66%, co oznacza wzrost o 15%, były lata, gdy odnotowano spadek.

Kraje bałtyckie miały jeszcze ciekawszą dynamikę, zwłaszcza, że startowały z o wiele niższych poziomów, nawet od Polski, wszystkie dane w zestawieniu tabelarycznym do sprawdzenia [tutaj].

Powyższe dane umożliwiają nam porównywanie 17 lat transformacji, czyli już bardzo długiego okresu. Widać, że najmniej zmieniły się Czechy, albowiem to był, jest i będzie zamożny kraj, czego naszym sąsiadom serdecznie życzymy. Widać tutaj dystans – jesteśmy po prostu o dwie klasy gorsi od Czechów – my obracamy się na poziomie 60-ciu procent, oni natomiast przeskoczyli o dwie dekady wyżej. W tym kontekście przeraża nasza bieda i przez ten pryzmat należy rozumieć procesy gospodarcze.

Nasz kraj dokonał ogromnej przemiany, odnotowany wzrost jest bez precedensu, zwłaszcza, że w całym badanym okresie transformacji – udało się nam uniknąć spadku PKB. Przyrost 21% średniej wartości PKB Unii Europejskiej to stosunkowo dużo, nawet, jeżeli uwzględnimy, że nasze pojawienie się w tej statystyce tą średnią zaniżyło (podobnie jak innych biednych państw). Średniorocznie w okresie badanych 17 lat nadrabialiśmy 1,23% składowego! Można powiedzieć, że o tyle się bogaciliśmy względem wzorca odniesienia.

Nawet Węgry pokonały mniejszą drogę, osiągając nieco wyższy od naszego poziom zamożności, z nieco lepszej pozycji wyjściowej. Przyrost 15% może cieszyć, jednakże średniorocznie oznacza to 0,88% przyrostu składowego na rok.

Słowacji najwidoczniej rozwód z państwem czeskim służył, albowiem odnotowali imponujący wzrost, o 26%, co stanowi średnioroczny przyrost o 1,53% przyrostu składanego na rok.

Czech nie ma, co porównywać z ich małą zmianą, jednakże w przypadku trzech pozostałych krajów, widać jak daleką drogę przebyliśmy i że nie jesteśmy liderem przemian w regionie, albowiem jest nim Słowacja z wynikiem ponad półtorej procenta! To bardzo dużo, bo prawie dwa razy tyle, co na Węgrzech i zauważalnie więcej niż w Polsce.

Obrazowo można powiedzieć, że Słowacja rozwijała się mniej więcej tak jak nasza Warszawa. Powstaje, zatem pytanie – gdzie popełniliśmy błędy lub niekonsekwencje w polityce gospodarczej, że daliśmy się wyprzedzić Słowacji? Czy to większa elastyczność? Czy też postawienie na przemysł motoryzacyjny? Może przyjęcie Euro? Dzisiaj Słowacja to wspaniały – Mały a wielki kraj – jak się zresztą doskonale reklamuje. Warto się nad tym zastanowić, co zrobiliśmy źle i zadawać takie pytanie politykom, aby uświadomili sobie różnice pomiędzy naszymi państwami.

Poza tym to nie prawda, co piszą mainstreamowe media, że różnice w dochodzie narodowym krajów z naszego regionu są niewielkie. To bzdura, albowiem Czesi zawsze byli bogatsi (podobnie Słowenia), a Słowacy bogacą się szybciej. Kraje bałtyckie natomiast przeszły o wiele dalszą drogę – obciążoną na początku przez ZSRR. Czy zatem jest się, z czego cieszyć? Z tych polskich 21% przyrostu bogactwa?

Z pewnością tak, jednakże powinniśmy popatrzeć na tabelę i zastanowić się, dlaczego w poszczególnych latach nie było przyrostu w ogóle? Przecież gdybyśmy wtedy się bardziej spięli – procent składany, byłby o wiele lepszy, a tym samym miejsce, w jakim się dzisiaj znajdujemy. Nie można się samooszukiwać, nasza pozycja międzynarodowa jest średnia, a na pewno już nie jesteśmy tygrysem, – szukając porównań zoomorficznych, to o ile kiedykolwiek byliśmy jakimkolwiek kotem to raczej zwykłym dachowcem.

One Comment

  1. Czyli wychodzi na to, że “pepiki” się “wypepikowały”?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.