Społeczeństwo

Pieskie zwycięstwo emeryta, czyli jedzie pociąg z daleka…

 Pociąg, bo on nim mowa sam w sobie nie jest niczemu winny, bo to nie on jest przyczyną częstych spóźnień, nie on odpowiada w niegrzeczny sposób do osób podróżujących i wiecznie narzekających i nie on uczy nas „prawdziwego życia”. Pociąg jest napędzany przez ludzi, którzy napędzają i rozbudzają tą nieciekawą atmosferę, która panuje już od samego wejścia do lokomotywy. Zimy nie widać, to i śniegu nie ma, przez co ludzie nie narzekają tak bardzo na pociągi, bo przynajmniej się nie spóźniają zbyt mocno, czyli ponad pół godziny.
W pociągu zawsze znajdziemy przedziały, w których można spotkać różnych ludzi o jeszcze bardziej różnych poglądach. Zazwyczaj w takim przedziale nie wypada o nic zapytać drugiej osoby, a tym bardziej zamienić kilkunastu zdań z potencjalnym rozmówcą, bo już w chwili spojrzenia na drugą osobę przez jego minę mamy już dosyć rozmowy.
Zastanawiające jest, dlaczego tak się dzieje? I czym to jest spowodowane? Z pewnością można uznać, że głównym powodem tego typu zachowań są uprzedzenia do drugiego człowieka, które osiągają stopień kumulujący właśnie w takim środku transportu. Jedna osoba patrzy na drugą i tylko czeka, aż będzie mogła zwrócić uwagę na temat za mocno rozstawionych nóg, przeszkadzający łokieć, albo za szeroko odsunięte szyby. Bardzo możliwe jest to, że za parę lat w pociągu nikt nie będzie porozumiewał się z drugą osobą, ponieważ będzie to nieeleganckie i niedopuszczalne.
Jednak, pomimo, że ludzie przestają rozmawiać w pociągach można z takiej podróży wynieść więcej wiadomości niż ze studenckiego wykładu u najlepszego profesora. Z rozmowy dwóch młodych osób, człowiek starszy nie zrozumie nic oprócz „siema” i „nara”. Konstrukcja zdań, jeśli można nazwać „to” zdaniami jest przynajmniej nie zrozumiała dla innych. Młodzież rozmawia językiem niezwykle niezrozumiałym i czasami przy dalszych podróżach warto zastanowić się czy komunikujemy w tym samym języku co inni, albo czy z nami jest już coś nie tak.
Starsze osoby próbują rozmawiać ze sobą, podczas dalekich podróży jednak jest to tylko luźna wymiana zdań i rozmawiają głównie o pogodzie lub o lekarzach, jakich muszą jeszcze odwiedzić do końca tygodnia. Jednak tematem numer jeden w trakcie podróży wśród osób starszych są nowe recepty i tajemnicze pieczątki, dzięki którym pacjent ma możliwość zakupu leków po nowych cenach. Emeryci narzekają na tę dzisiejszą młodzież, która nie słucha starszych, a młodzież, że osoba starsza zajmuje nie jedno miejsce w pociągu a dwa.
Długie podróże nieraz składają do przemyśleń na temat zmiany diety. Hamburger i wszelkiego rodzaju napoje „dopalające” nasz organizm to przeboje numer jeden na liście osób podróżujących pociągami. Bo tym głównie żywi się nasze społeczeństwo w trakcie podróży. Jeśli już skonsumujemy nasze reklamówki pełne „zdrowego” jedzenia, następuje pora odwiedzenia w.c.
Toalety w wagonach nie mają dużo wad, bo raptem posiadają tylko jeden mankament, a dokładniej, w jaki sposób złapać klamkę od drzwi, aby się nie pobrudzić…W czasie podróży można być świadkiem niezbyt przyjemnych sytuacji. Sytuacja miała miejsce w pociągu pospiesznym na trasie Gdańsk Główny- Zielona Góra. Lokomotywa już w Laskowicach Pomorskich była w pełni przepełniona podróżującymi. Dodatkowo pociąg był standardowo opóźniony o 30 minut. Komizm problemu polegał na zapytaniu młodego mężczyzny ubranego w niebieską kurtkę i posługującym się grubym basem na temat przesiadki. Pan uprzejmie zapytał dyżurującego pana konduktora, o której odjeżdża następny pociąg w Terespolu Pomorskim. Pan konduktor był starszym łysiejącym mężczyzną i miał minę niezbyt przyjemną dla odbiorcy, może było to spowodowane przeciążeniem fizycznym przy wypisywaniu biletów.
Ku zdziwieniu wszystkich pasażerów znajdujących się w ciasnym nieprzyjemnie pachnącym przedziale, w którym siedziała pani z irokezem na głowie i dziewczyna w winiówce pan konduktor odpowiedział, że nie wie, z którego peronu i o której godzinie będzie odjeżdżał ten pociąg, ponieważ on nie posiada rozkładu jazdy pociągu. Młodzi pasażerowie zaczęli się śmiać i zapytali czy konduktor żartuje.- Nie, nie żartuję proszę państwa nie mam rozkładu jazdy – odpowiedział pan dyżurujący.- To co pan ma?- zapytali pasażerowie.- Kasownik do wydawania biletów – odpowiedział łysiejący konduktor. Po opuszczeniu przedziału przez konduktora rozpoczęła się żywa i głośna dyskusja, która zakończyła się puszczeniem wiązanki przekleństw pod osobą pracownika. Hmm… jak to mówią szewc bez butów chodzi, jednak w tym przypadku to przysłowie nie powinno mieć racji bytu. Druga kobieta, w średnim wieku, która miała brązowe włosy i nie oryginalną torbę od udającą tą prawdziwą także kupiła bilet dla swojego głośno szczekającego pieska rasy York. Zwierzę było przyozdobione w różowy kubraczek, którego sądząc po jego zachowaniu bardzo nie lubił. Piesek, co pewien czas bardzo głośno szczekał dając znaki, że też jedzie pociągiem. W wagonie była bardzo duża liczba podróżujących i pan konduktor nakazał damie z podrabianą torbą i w beżowej kreacji ustąpić miejsce zajęte przez zwierzę dla pani emerytki. Piesek siedzący na różowym ręczniku zaczął jeszcze bardziej szczekać i chyba ten pomysł mu się nie spodobał. Pani „od pieska” bardzo się zbulwersowała i wykrzyczała:- Kupiłam bilet! Pies ma siedzieć! (ponieważ bez krzyku już nie byłaby możliwa wymiana zdań). Jednak konduktor odpowiedział, że bilet jest już nie ważny i ma ustąpić miejsce. Pani z oburzoną miną wzięła pieska na swoje kolana, a na miejsce Yorka usiadła emerytka, która przez całą drogę nic nie mówiła i ani razu nie spojrzała na damę od pieska. Pani z „drogą” torebką również na nią nie patrzyła i podziwiała krajobrazy zza okna.
Z pewnością można uznać, że ta sytuacja jest dobrym odzwierciedleniem naszego społeczeństwa. Jeśli nie potrafimy sobie poradzić z taką, drobnostką, którą jest przykładowe zwierzę w pociągu to, co możemy zrobić dalej dla samych nas? Zwłaszcza, aby nasze podróże były milsze i ciekawsze? Najpierw powinniśmy uporządkować nasze wewnętrzne kompleksy, a dopiero wtedy wsiąść z pełnym uśmiechem na twarzy do pociągu i który jak mówią jest niezastąpionym środkiem komunikacji w dzisiejszych czasach.

KB

5 komentarzy

  1. Fajnie napisane – lekkość języka, zmysł obserwacji – bardzo ciekawe ujęcie chwili w jakimś zdezelowanym rupieciu na północnych krańcach kraju – gdzie nie ma żadnej cywilizacji… fajne, naprawdę fajne. Chętnie przeczytam więcej.

  2. Nie wiedziałem że taka miejscowość istnieje 🙂

  3. Fajnie napisane, też nie wiedziałam że jest taka miejscowość w Polsce … a swoją drogą to faktycznie ciekawe- przecież jak zapłaciła za miejsce dla psa to dlaczego nie mogła z niego skorzystać ? czy zwrócono jej pieniądze ?

    • mroczny i sprawiedliwy

      No to Cię Mopsik rozczaruję, albowiem zgodnie z regulaminem przewozu osób pociągami oraz cennikiem pasażer ma obowiązek nabyć bilet dla psa, ale tylko i wyłącznie na okoliczność jego przewozu w pociągu. Nie ma gwarantowanego miejsca dla psa. Co więcej jeśli pies przeszkadza pozostałym pasażerom musi wyjść z nim na korytarz.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.