Polityka

Pierdnięcie w rządzie? Córka lesbijka – wygrywają białe łabędzie!

 Uwaga to będzie tekst o niczym, albowiem ostatnia konferencja prasowa szefa rządu – po prostu dotyczyła niczego. Donald Tusk zmarnował epokową szansę na odmienienie losów naszego państwa, nie udało mu się tego osiągnąć przez rządzenie i prawdopodobnie nie uda mu się już, mógł natomiast podać swój rząd do dymisji – a tym sposobem zwiększyć szanse kraju na wyjście z dołka. Niestety tak się nie stało, pan premier pobawił się w roszady, które tak naprawdę nie mają żadnego znaczenia dla życia zwykłych ludzi i dla funkcjonowania naszego państwa. Mianowanie ludzi bez politycznego wyrazu – jak powiedział premier – o jednym z kandydatów na ministra człowiek z poza bieżącej polityki! Donald Tusk to niestety nie jest człowiek klasy Benedykta XVI, nie wie, że czasami warto odejść.

Wielka szkoda naprawdę, nie żebyśmy podzielali zdanie pana Jarosława Kaczyńskiego, albowiem dojście do władzy jego marionetkowego rządu niczego by nie zmieniło. Pan premier naprawdę mógł przejść do historii – pokazując, że potrafi iść wbrew systemowi.

W zasadzie najważniejszą informacją jest zapowiedź powołania pana Bartłomieja Sienkiewicza na szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, ale nie, dlatego żeby tenże był jakąś wybitną osobą, ale dlatego ponieważ premier zapowiedział, że powierzy w jego ręce władztwo nad służbami specjalnymi. Jak mówił premier to jego zaufany człowiek, historyk, który współtworzył Urząd Ochrony Państwa.

Mianowanie ministra Rostowskiego na wicepremiera w istocie nie ma żadnego znaczenia, poza dodaniem mu formalnych skrzydeł, gdyż ze względu na wagę finansów on i tak był najważniejszym politykiem w gabinecie. Dziwi tylko brak awansu dla minister od super sprawnego wydawania funduszy europejskich, ale nie ma, co się ekscytować, – bo ona nie jest politykiem, jak sama o sobie mówi. Można tylko mieć nadzieję, że PSL się nie obrazi za optyczne obniżenie rangi pana Piechocińskiego, gdyż był jedynym wicepremierem, a teraz będzie dwóch. No, ale to w istocie didaskalia, chyba, że o czymś nie wiemy i na wiosnę czeka nas prawdziwa rekonstrukcja rządu z koalicjantem włącznie?

Fantastycznie się dzieje, nie wiemy, co się dzieje, ale się dzieje – albowiem miała być reforma służb i mała rekonstrukcja rządu, a tymczasem mamy zmianę szefa służb i nazwijmy rzeczy po imieniu – pierdnięcie w rządzie! Premier nie przeprowadza w zasadzie żadnych zmian, to premier małych rzeczy i żałosnych braków decyzji, nawet wcześniej z wielkim podniecaniem się zapowiadanych. Naród już pełen satysfakcji czekał na zmiany, roszady, przesunięcia – krew miała tryskać, głowy miały spadać, członki miały być odcinane – a tutaj premier przeprasza panią Agnieszkę Holland za słowa swojego kolegi – zresztą starszego od niego – posła Niesiołowskiego, bo ten coś tam powiedział na temat rzekomej innej orientacji seksualnej jej córki! Ludzie! I wy mieliście czelność śmiać się z Prezydenta Federacji Rosyjskiej – latającego na motolotni razem z łabędziami? Ten przynajmniej ma jakieś hobby i nie jest to wytykanie komuś lesbijstwa lub przepraszanie za to, że kolega wytyka! Po prostu załamać się można po wysłuchiwaniu konferencji naszego szefa rządu, – jeżeli mamy tylko takie problemy jak przekomarzanie się szefa rządu z jedną z dziennikarek na temat, czy premier upokorzył swoich ministrów – zapowiadając zmiany i każąc im czekać tydzień na decyzje – jest po prostu nie warte nawet pierdnięć jednego łabędzia, który leciał na końcu klucza prowadzonego przez Władimira Putina.

Człowiekowi odchodzi chęć do komentowania w ogóle decyzji, (jakich decyzji?), czy też jakichkolwiek interakcji tego rządu z rzeczywistością! Pan premier opowiada o swoich skojarzeniach z filmami, nikt nie został odwołany, młodzi ludzie zostali skrytykowani, dziennikarka zrugana – ludzie, o czym my mówimy/piszemy? Czy to są naprawdę problemy tego państwa, które mają znaczenie dzisiaj – tu i teraz?

To nie jest kwestia dramatyzowania czy też mówienia premierowi rządu, – czym ma się zajmować, ale nie możemy udawać, że nic się nie stało, albowiem nic się naprawdę nie dzieje. Czy ten rząd podejmuje w ogóle jakiekolwiek decyzje skierowane do zewnątrz? Oczywiście nie chodzi nam o cięcie przywilejów emerytalnych większości, – bo to akurat potrafi, więc zadajmy pytanie inaczej – czy ten rząd podejmuje w ogóle jakiekolwiek decyzje na zewnątrz – wywierające inne skutki dla ludzi niż skutki negatywne? Jeżeli ktoś przedstawi jakąkolwiek taką decyzję i jej pozytywne skutki – jest mistrzem świata! Nie da się dłużej udawać, że się nic nie dzieje, albowiem gospodarka siada, eksport kuleje, bezrobocie rośnie, nie ma na nic pieniędzy – spadają dochody z podatków pośrednich – państwo pogrąża się w odmęcie deficytu, coraz więcej ludzi myśli o wyjechaniu z tego kraju – najlepiej na zawsze. A premier na konferencji prasowej, na której miał ogłosić zmiany w rządzie – przeprasza znaną reżyserkę, za to, że jego parlamentarny kolega nazwał jego córkę lesbijką? Ewentualnie tłumaczy, czym jest związek homoseksualny i że lepiej zbyt radykalnie nie ułatwiać rozstań? Bo cierpią dzieci?

To ja już wolę Prezydenta Władimira Putina i jego łabędzie! Tygrysy i niedźwiedzie polarne – oraz inne rzadkie zwierzęta, które jego ekscelencja wziął pod swoją osobistą ochronę, – co jak można się domyślać ma istotne finansowe znaczenie dla znajdywania finansów na ochronę tych zwierząt w Tajdze, czy tam gdzie na końcu świata występują.

Wnioski – dajmy sobie wszyscy mocno na wstrzymanie i podchodźmy z pokorą do siebie samych i swojego sposobu postrzegania rzeczywistości. Ta konferencja to kolejny kamyczek do koszyczka dowodzącego tezie, że im szybciej wymienimy całość naszych elit – tym lepiej. Każdy byłby lepszy od nich – to już widać, nawet łabędzie pana Prezydenta Władimira Putina!

Ps. A może ktoś nam nie powiedział i nasz kraj nie jest na serio?

One Comment

  1. Stach Głąbiński

    Rządy Tuska oceniam na dostatczny, mogę jednak zrozumieć zwolennika oceny niższej, pod warunkiem jednak, że będzie ona uzasadniona. Tymczasem w przedstawionym artykule nie potrafię dopatrzyć się rzeczowej argumentacji, lecz widzę ogólny zamęt pojęciowy. Np. o ile niałoby sens twierdzenie, że szansę dla Polski da zastąpienie Tuska konkretnie wskazanym kandydatem, to jakim cudem sama dymisja ma cośkolwiek poprawić? Sam zresztą Krakauer twierdzi, że np. Kaczyński nie byłby lepszy. Poza tym premier nie jest po to, by “przeszedł do historii”, ale ma rządzić – przede wszystkim dbać o finanse państwa, co T – jak oceniam – spełnia w stopniu dostatecznym. Podobnie nie można uznać za argumenty uzasadniające dyskwalifikację T, opisanych epizodów dotyczących zmian w rządzie i pyskówki sejmowej. A co do tego wszystkiego ma Putin???!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.