Pieniędzy nie ma ale zrobimy że będzie ich więcej?

fot. red.

Pieniędzy nie ma ale zrobimy, że będzie ich więcej? Prawdopodobnie nikt się nie zorientuje, ponieważ większość dodrukowywanych pieniędzy przejmują rynki finansowe, do obywateli trafiają ochłapy, drobne grosze. Poziom oprocentowania lokat jest uwzględniając inflację – ujemny. Nieco więcej dostali przedsiębiorcy, chociaż i tak nie ma się z czego cieszyć, zaraz w okolicach września i października, będziemy mieli zbieg końców wszystkich tarcz i innych form zapomóg dla biznesu.

To może oznaczać, że wzrośnie nam ilość osób tracących pracę. A to ma istotne znaczenie społeczne, ekonomiczne i polityczne. Ponieważ ludzie, którzy stracą pracę mogą mieć problem z jej ponownym znalezieniem na rynku, gdzie w zasadzie nie ma mobilności w poszukiwaniu zatrudnienia, a tania siła robocza z poza Unii Europejskiej powoduje, że konkurencja jest nieuczciwa o równa w dół.

Jesienią może się istotnie zmienić nastrój społeczny w kraju. Zwłaszcza jeżeli nasili się koronawirus, czego należy się spodziewać i na co trzeba być przygotowanym. Jeżeli jednak pojawi się nowa masa ludzi, którzy nie będą niczego produkowali w gospodarce, ale muszą jeść, to oznacza, że ktoś będzie musiał jeść mniej, bo więcej nie będziemy produkować.

Oczywiście władza nie będzie zaglądała nikomu do garnka, ale może się postarać o to, żebyśmy wkładali do niego mniej. Wzrost cen jest faktem, zwłaszcza cen żywności, energii, transportu, generalnie gospodarki komunalnej. To wszystko składa się na system, w którym nie przybywa chleba, ale jego rosnąca cena spowoduje, że będzie kupowany rzadziej i w mniejszych ilościach (bochenek dzisiaj, jest prawie wielkości większej bułki sprzed 20 lat). Ponieważ nie da się oszukać rynku, jak będzie wszystko droższe, to za posiadaną ilość pieniędzy kupi się mniej. Podobnie, a nawet gorzej będzie, jak na rynku pojawi się więcej pieniędzy.

O dziurze budżetowej już pisaliśmy, niewiadomą jest skala deficytu całego sektora publicznego. Rząd robi pierwsze przymiarki do budżetu na kolejny rok, warto to obserwować. Pieniędzy nie będzie w ZUS, a to powoduje, że trzeba będzie je tam dosypać. Tylko, że budżet także ich nie będzie miał. Więc jedynymi sposobami na ich zdobycie będzie pożyczenie lub dodruk. Pożyczanie oznacza konieczność utrzymywania długu, dodruk wymusi na nas poradzenie sobie z inflacją. A jedynym sposobem na to jest cięcie podaży pieniądza – np. poprzez ograniczenie wydatków socjalnych. Stopy prawie zerowe już mamy.

W tym punkcie historii w jakim jesteśmy i w jakim będziemy za rok, warto sobie uzmysłowić, że genetyczna różnica pomiędzy kapitalizmem a Komunizmem jest zasadnicza i jednoznaczna. Sprowadza się do zdefiniowania różnicy w podejściu do człowieka i jego czynów na płaszczyźnie odpowiedzialności za skutki działań i zaniechań. Po krótkim przypomnieniu, będziemy mogli lepiej zrozumieć politykę obecnej opcji rządzącej i kierunek w którym ewoluuje zachodnie myślenie o roli państwa w gospodarce.

W kapitalizmie człowiek odpowiada sam za siebie, w tym za skutki swoich działań i zaniechań – wobec innych i co jest najważniejsze, wobec siebie samego. W kapitalizmie, człowiek – co do zasady, ma ponosić konsekwencje tego jak się zachowuje. Jednym z klasycznych pól odpowiedzialności o znaczeniu szczególnym, jest pole odpowiedzialności finansowej. Sprowadza się generalnie do tego, że jak się nie ma to się nie je, nie pije, nie leczy się, nie śpi wygodnie, nie ma na leki itd. A przynajmniej tak powinno być w ujęciu modelowym.

W Komunizmie jest inaczej, dochodzi do przeniesienia odpowiedzialności na ogół. To ogół – kolektyw – odpowiada, za skutki działań lub zaniechań jednostek. Elementem przenoszącym tą odpowiedzialność jest system zarządzający kolektywem. Niestety ten system jest najsłabszym elementem całości.

Tak się to przedstawia na modelu, realia bywają inne – przeważnie mamy do czynienia z bardzo istotnym wpływem i czerpaniem z jednej doktryny na drugą.

Jak nazwać kapitalizm neoliberalny, w którym podstawowym  mechanizmem korekty błędów ekonomicznych na skalę całego systemu jest drukowanie pieniędzy i rozdawanie ich? To znaczny, że za błędy wynikające z chęci zysku i masowego oszustwa banksterów odpowiadają zwykli ludzie, ponieważ władze publiczne nie pozwalają bankom na upadek – pompując w nie oceany pieniędzy… Czy to jest jeszcze kapitalizm? Czy to już jest Komunizm? To co to jest?

Wracając do tytułowego pytania – pieniędzy nie ma ale zrobimy że będzie ich więcej, to nic innego jak drukowanie w okresie realnego socjalizmu. A kto drukuje, ten kwituje – w ostateczności to się zawsze sprowadza do tego, kto z chwilowej fali dobrobytu korzysta. Czy to kapitalizm, czy Komunizm? Obecny ustrój jest ustrojem oligarchicznym, na podbudowie wszystkich poprzednich…

7 thoughts on “Pieniędzy nie ma ale zrobimy że będzie ich więcej?

  • 31 lipca 2020 o 08:39
    Permalink

    Słyszeliście że jak nie będziecie kupować, to państwo nie będzie miało pieniąchów z VAT i akcyzy (wóda, piwsko, papierochy, benzyna i prąd) a jak nie będzie miało pieniąchów (waszych), to nie będzie w stanie dać niektórym z was kasiory na bachory. Je… p.s?

    Odpowiedz
    • 31 lipca 2020 o 10:15
      Permalink

      No właśnie, czyli wg starego sloganu. Polacy trzeba pić, pie*rdolić i używać życia, bo inaczej kapitalizm padnie i klasa panująca nie będzie miała możliwości utrzymania prekariuszy. Normalnie wróciliśmy do retoryki szlacheckiej z I RP, gdzie lud trzymano w ciemnocie i pijaństwie, dzięki czemu “jaśnie państwo” mogło żyć na bogato kosztem tego ludu. Fantastyczne perspektywy.

      “W społeczeństwach klasowych, klasy panujące wypierają się tego, że panują”.- Louis Althusser

      Odpowiedz
  • 31 lipca 2020 o 10:19
    Permalink

    Znowu dobry i przenikliwy artykuł.

    W Naszym Umęczonym Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo mamy w zasadzie powolny powrót do Gospodarki Sterowanej Centralnie, tzn. Próba Powrotu, bo wiele podmiotów gospodarczych nie jest już własnością Państwa.

    Ta próba powrotu to wymuszanie zachowań przedsiębiorców poprzez regulacje prawne oraz ZAPOWIADANA chęć podporządkowania sobie samorządów, tzn. przejęcie KONTROLI nad MAJĄTKIEM i GOSPODARKĄ samorządów.

    To powinno wzmocnić władzę DOBREJ ZMIANY nad Naszym Macondo, rozumianą jako wpływanie na życie ludzi poprzez ustawianie poziomu ich dochodów.

    I tu uciekamy od KAPITALIZMU, gdzie człowiek sam ma decydować o swoim losie.

    O tym losie będą decydowali URZĘDNICY rządu, usadowieni w przeróżnych miejscach, nie tylko urzędach centralnych.

    Zresztą dofinansowanie biznesu z kolejnych “tarcz” – jest już taką próbą regulacji ekonomi w Nadwiślańskim Macondo i to tego najsłabszego biznesu, czy raczej “biznesików” – byle był spokój społeczny i żeby wybrać właściwą osobę na Prezydenta – co już się stało.

    Przed nami narastająca BIEDA, inflacja i ewentualne kłopoty z drugą falą pandemii, bo My Polacy – jak zwykle nie wyciągnęliśmy wniosków z pierwszej fali.

    Dowodem na moje “krakanie” jest zaniechanie poprawy uposażeń dla pracowników służby zdrowia, w myśl powiedzenia – Murzyn zrobił swoje …

    I to się zemści, no bo dlaczego niby mieli pracować ponad miarę, w warunkach zagrożenia i jeszcze być “skoszarowani” w pustych hotelach?

    Za co, za jakie pieniądze i dlaczego?

    Judymów w naszej służbie zdrowia już nie ma.

    I tu jest sedno sprawy co do ewentualnych sukcesów w zwalczaniu prawdopodobnej DRUGIEJ fali pandemii.

    Ostatnie liczby wzrostu zachorowań na koronawirusa w Polsce (615!), każą włączyć ostrzegawcze światła, a nie luzować obostrzenia w gospodarce i życiu społecznym.

    Pora się przygotować na najgorsze.

    Dojdzie zimno i jesienna grypa …

    Jak ją odróżnić od koronawirusa?

    Jedyna nadzieja w zdrowym rozsądku u ludzi i przestrzeganiu zasad higieny.

    Nośmy maseczki i myjmy ręce.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 31 lipca 2020 o 10:27
    Permalink

    “Czy to jest jeszcze kapitalizm? Czy to już jest Komunizm? To co to jest?” – już odpowiadam. To jest wielkie oszustwo i złodziejstwo klas panujących, ale na pewno nie czysty kapitalizm, a tym bardziej komunizm. Jednym słowem jest to wyzysk ludu przez klasę panującą.

    Jakże są w tej sytuacji obecnie aktualne dawne myśli Abramowskiego:
    „Na dnie sprawy narodowej leży zawsze interes kapitalistów. Jedności narodowej nie może być tam, gdzie jest wyzysk; gdzie jedni duszą drugich, tam nie może być braterstwa”. – Źródło: Robotnicy wiejscy cierpią biedę, bo panowie ich pracę wyzyskują w: Edward Abramowski, Pisma, tom IV, Warszawa 1928.

    “Na dzisiejszym typie człowieka spodlonego i chorego wspierają się wszystkie instytucje społeczne, rządzące życiem współczesnym, które określamy ogólnym terminem kapitalizmu, albo ściślej „kapitalistycznego państwa”, ponieważ polityczne instytucje współdziałają tutaj z ekonomicznymi, wychowawczymi itp. jako przystosowana wewnętrznie, harmonijna całość społeczna”. Źródło: Związki przyjaźni w: Edward Abramowski, Pisma, tom I, Warszawa 1924

    No i wygląda także na to, że jest to może spełnienie marzeń Hołdysa o lekkiej dyktaturce. 🙂 Nie przewidział biedny tylko w 2015 roku, że będzie ją realizował PiS, w interesie post-sanacyjnego “jaśnie państwa” i ich lokai. 🙂
    „Demokracja jest beznadziejna. Sam bym sobie sieknął z dyńki, gdybym to powiedział do lustra wiele lat temu. Ale dziś jest tak, że nie wiem, czy nie lepsza by była w Polsce, jakaś lekka dyktaturka. My się świetnie jednoczymy pod butem”. Zbigniew Hołdys, „Zrobieni w konia”, Newsweek z 5-11.10.2015., s. 53.

    Odpowiedz
  • 31 lipca 2020 o 21:08
    Permalink

    Artykuł zawiera wiele celnych spostrzeżeń.
    W uzupełnieniu dodam kilka uwag do podanej charakterystyki kapitalizmu i socjalizmu.

    Czysty kapitalizm, którego w zasadzie już nie ma, mobilizuje ludzi do samodzielności i zaradności. W konsekwencji, ten wyścig powoduje ustawiczny rozwój, chociaż okupiony również wieloma negatywnymi skutkami. Próbowano jakoś łagodzić te konsekwencje, szczególnie w czasach obawy przed komunizmem. Jak komunizm sam z siebie upadł, to nastąpiła stopniowa zmiana paradygmatu: przestano wprowadzać kolejne elementy socjalne do warstw biedniejszych, a rozpoczęto ich wprowadzanie do warstw bogatszych. Stąd coraz trudniej bogatemu zbankrutować, bo ratują go wszyscy obywatele, a biedny nie może umrzeć z głodu, bo ratują go np. “kartki żywnościowe”.

    Z kolei socjalizm nie mobilizował ludzi do wysiłku. Można było niewiele robić, a i tak “się należało”. Coraz większy spadek motywacji do działania skutkował bezwładem i blokowaniem rozwoju, który co najwyżej był wymuszany administracyjnie, czyli “na siłę”. Im dłużej to trwało, to efekty były coraz słabsze. Ludzie niby pracowali, państwo niby płaciło, a perspektywy rozwojowe były coraz lichsze. Jak dawni ideolodzy stwierdzili, że przemysł ciężki i elektryfikacja jest sposobem na wszystko, a więc na ciągły rozwój, to można było kopać ten węgiel i kopać, nie zauważając że nowe dziedziny stały się nośnikiem postępu i rozwoju. To nie miało przyszłości, bo prowadziło do dobrobytu kraju surowcowego w świecie nie potrzebującym już tego surowca, czyli powoli do biedy i konieczności stopniowego wycofania się z wprowadzonych wcześniej osiągnięć socjalnych.

    Obecny ustrój jest tworem populistycznym, gdzie politycy zdobywają władzę obiecując liczniejszym i biedniejszym wyborcom to, czego ci potrzebują (najlepiej za nic). Koryto ma wielką siłę przyciągania, a walka o dostęp do niego staje się coraz bardziej bezwzględna. Na tę walkę potrzeba pieniędzy, a więc trzeba zadbać odpowiednio o bogatych. Jasne, że nie o wszystkich, a jedynie o tych, co mogą dać najwięcej. Tu nie ma już kapitalizmu czy socjalizmu, tu jest (kamuflowana troską o człowieka) walka o władzę, o szansę na nią, o podczepienie się pod patrona z siłą przebicia, który ma dostęp do kasy (często obcej). Takie podejrzenia należy jednak stanowczo w zarodku dezawuować, trzeba być zawsze tym największym patriotą zatroskanym o swój naród.

    Odpowiedz
    • 31 lipca 2020 o 23:43
      Permalink

      @Ali

      Co do przewartościowania kapitalizmu zachodniego po upadku bloku wschodniego – zgoda. Nie mają już się czego obawiać, więc chciwość klas panujących i posiadających kapitał zwyciężyła. W ten sposób ponownie na zachodzie zrodzi się walka klas w nowoczesnym wydaniu.

      Natomiast co do skutków i upadku komunizmu/socjalizmu można z tą uproszczoną retoryką dyskutować. Systemy porewolucyjne, tak je nazwijmy, które powstały w bloku wschodnim pod egidą ZSRR same z siebie nie upadły i nie upadłyby gdyby nie zachodni imperializm, sabotaż i dywersja zachodnich służb i ich agentów. Należy brać pod uwagę, że w tych systemach tzw. kosztami własnymi narodowymi bez kapitału kolonialnego jak u Anglosasów, nastąpiło przejście w przyśpieszonym trybie z systemu zacofania feudalnego i mentalnego do nowoczesnej cywilizacji, gdzie postęp naukowy i techniczny dorównywał zachodniemu. Dopiero na pewnym etapie ten rozwój został zatrzymany, m.in. przez dywersyjne działania agentury i dawne “jaśnie państwo” blokujące dobre praktyki i inicjatywy, gdy się okazało, że system bloku wschodniego jest bardzo konkurencyjny gospodarczo i może zagrozić zachodniej gospodarce, gdyby nadal się rozwijał tak dynamicznie.

      System miał swoje ludzkie wady, ale przy tak ogromnym wzroście demograficznym stał się też niewydolny z przyczyn ideologicznych, ponieważ każdemu trzeba było zapewnić pracę i równe traktowanie. Efekty znamy, pracy starczało na 4 godziny, a wydajność spadała. Gdyby wtedy zmniejszono ilość godzin do pracy, aby każdy miał pracę, ale musiał efektywnie pracować krócej, nie byłoby takiej patologii. Zabrakło też determinacji ideowej młodych pokoleń nie znających już biedy feudalnej, do tego destrukcyjna rola religii i Kościoła. Przyczyn upadku bloku wschodniego jest cała masa i nie można twierdzić, że sam upadł przez swoją niewydolność.

      Przeciwnie system były wydolny tylko sabotaż wewnętrzny i zewnętrzne działania imperialne kapitalistów spowodowały jego upadek.
      Gdyby wtedy rewolucja październikowa faktycznie objęła cały świat i zachodni kapitał postkolonialny zostałby zniszczony, dziś świat wyglądałby inaczej, a system komunistyczny prawdopodobnie trwałby nadal. Jakie błędy i wypaczenia by się pojawiły trudno prognozować. Fakty są takie, że nie dziedziczymy po przodkach idei, one się kształtują dynamicznie w każdym pokoleniu w zależności od istniejącego środowiska, czyli warunków społeczno-gospodarczych.

      Tak naprawdę nie było żadnego powodu, aby PRL upadł. Zwłaszcza po uwolnieniu działalności gospodarczej, czyli ustawie Wilczka, tworzył się system wolnorynkowej działalności gospodarczej drobnotowarowej, która swobodnie obsłużyłaby potrzeby konsumpcyjne społeczeństwa, a wielki kapitał państwowych przedsiębiorstw zapewniałby nadal interes państwa. Mieliśmy szansę tworzyć dalej inkluzywny system mieszany tylko na podstawie polskiego kapitału. Dlaczego tak się nie stało, wiadomo. Zachód miał wobec Polski inne plany.

      Co do ostatniej kwestii i dzisiejszego systemu demokracji populistycznej, zgoda. Jest to już system feudalno-mafijny, w zasadzie bezideowy, a wykorzystujący tylko nikczemnie do swoich materialnych celów dawne historyczne idee. Takie nowoczesne niewolnictwo.
      Do tego doprowadzili wrogowie wewnętrzni i zachodni imperializm.

      Odpowiedz
      • 1 sierpnia 2020 o 08:13
        Permalink

        “Płaca minimalna w 2021 r. 2800 zł? Polska idzie na rekord.”

        Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.