Ekonomia

Nie ma pieniędzy na kolejne dobre zmiany – zapomnijmy o powrocie do starych stawek VAT!

 Z ostatnich publicznych wypowiedzi ministra finansów i osób zbliżonych do resortu, wynika że niestety nie będzie powrotu do poprzedniej wysokości stawek VAT, podwyższonych przez poprzedni rząd. Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie w okresie kampanii wyborczej wypowiadało się bardzo negatywnie przeciwko działaniom poprzedniego rządu w kwestii podwyższenia podatków pośrednich, jak również zapowiadano – mniej lub bardziej jednoznacznie postulat powrotu do stawek poprzednich. Jeszcze są na portalach społecznościowych filmy z liderami prawicy, którzy obecnie pełnią ważne funkcje w rządzie – można bardzo łatwo odtworzyć to, co ci ludzie mówili.

Budżet na przyszły rok to jedna wielka niewiadoma, ponieważ nadal nie wiadomo, jaki rząd ma pomysł na pokrycie nowych wydatków sztywnych w kwocie około 23 mld PLN – wedle szacunków na program „500+”.

Wiadomo już, że nie ma szans na wzrost kwoty wolnej od podatku wedle pomysłów pana Prezydenta Andrzeja Dudy. To jest niemożliwe przy tym poziomie dochodów publicznych. Jeszcze nie jest przesądzone, czy rząd odwlecze całą reformę na „święte nigdy”, czy też przeprowadzi ją stopniowo, decydując się chociaż na symboliczną zmianę kwoty wolnej od podatku?

O darmowych lekach to emeryci mogą też raczej nie marzyć, chociaż wszystko jest możliwe – to bardzo poważny i potrzebny postulat. Pomoc osobom starszym, często samotnym a wymagającym leczenia jest szlachetnym obowiązkiem państwa, czyli nas wszystkich. Gdyby były na to pieniądze, to miałoby poważne znaczenie społeczne i rząd zarazem pokazałby, że rzeczywiście dba o najsłabsze grupy społeczne.

Przycichło jeżeli chodzi o podatki od powierzchni handlowej, jak również jeżeli chodzi o banki, czy też instytucje finansowe. Równolegle zaczęło się delikatne przebąkiwanie o podwyżce składowych podatków i opłat od paliw. Wszyscy umiejący liczyć, wiedzą że nie ma możliwości lansowania programów zwiększających wydatki socjalne, jeżeli nie zwiększa się zarazem opodatkowania.

Być może sposobem na zaradzenie problemowi byłoby powrócenie do III-ciego progu podatkowego w podatkach od osób fizycznych? To zawsze co najmniej 3 mld PLN w zależności od tego jakby liczyć, ale wyjdzie około tej kwoty. Gdyby jeszcze do tego odejść od opodatkowania liniowego przedsiębiorców, które wprowadził rząd lewicy, to na pewno można byłoby wydusić jeszcze 2-3 mld PLN w zależności od sposobu opodatkowania „ryczałtem”, wiadomo że jeżeli chodzi o kreatywność podatkową, to zawsze można liczyć na fiskusa.

Na to wszystko jeszcze nakłada się groza podatku pogłównego w postaci opłaty RTV, która rzekomo ma być doliczana do rachunków za energię elektryczną. To samo w sobie byłoby prawdziwą rewolucją.

Niestety lada miesiąc wyjdzie przysłowiowe „szydło z worka” i będzie widać, że nie ma skąd brać pieniędzy na kolejne obietnice socjalne rządu „dobrej zmiany” i że skończy się ona na obietnicach. Opodatkowanie wielkiego handlu i instytucji finansowych to była fikcja pisana patykiem po piasku, wynik wiary we własną propagandę ludzi prawicy i niestety tych wyborców, którzy im uwierzyli. Miała być jeszcze konsolidacja i uszczelnienie podatku VAT, podobno widziano tam, aż 40 mld PLN jako wpływy do budżetu wynikające z procesów uszczelniających. Oczywiście to mniej więcej tak, jakbyśmy wpisali dochody z kopalni uranu na Marsie, które być może kiedyś będziemy mieli.

Dla każdego jest oczywiste, że nasze państwo nie ma pieniędzy, że musi się zadłużać, żeby rolować zadłużenie i móc na bieżąco regulować zobowiązania wynikające z obciążeń kwotami z tytułu świadczeń społecznych. Roczny deficyt to średnio około 40 mld PLN, w tej chwili dochodzi do tego jeszcze około 20 mld z tytułu „500+”, jak również z roku na rok będzie coraz mniej wpływów do ZUS i NFZ, ponieważ coraz więcej ludzi będzie przechodzić na emerytury. Jeżeli jeszcze stanie się dobra zmiana i przywróci poprzedni wiek emerytalny – to już w ogóle deficyt, może sięgnąć najpierw 80 potem 100 mld PLN – mówimy o perspektywie najbliższych 10 a na pewno 15 lat.

Pytanie – kto za to wszystko zapłaci i gdzie zarobionymi pieniędzmi? Czy ktoś ma jakiś pomysł? Wzrost gospodarczy nam wszystkiego nie załatwi, ponieważ będziemy się zadłużać szybciej niż będziemy mieli przyrost. Chyba, że w wyniku procesów mnożnikowych zapoczątkowanych przez „500+” zdarzy się dobra zmiana?

4 komentarze

  1. To było oczywiste że tak będzie tylko przygłupy wierzą że to wina Tuska

  2. Muszą skądś znaleźć 27 mld na 500 +.

  3. Coz jesli Polska przyjmie uchidzcow,ktore wczrsniej podpisala Pani Kopec,to nie ma sie czego
    bac i brac nowuch,ale jesli nie to biafa
    niestety obietnice wyborcze kosztuja
    i zobaczymy co bedzie.

  4. Tusk jest git, jak widać nawet na kamerdynera się nie nadaje. A za zrujnowanie kraju to “przygłupy” winni mu zapłacić i tyle bo nie warto strzępić języka i szkoda tuszu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.