Pieniądze to jedno – liczy się pomysł jak mądrze i efektywnie je wydać

W realiach pompowania gospodarki przez banki centralne pod hasłem luzowania ilościowego, czy też kreatywnego skupu długu – znaleźliśmy się w warunkach globalnych w zupełnie nowych uwarunkowaniach. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni, że za zdobycie pieniądze, za prawo do dostępu – trzeba było płacić. Pieniądz zawsze był kojarzony z funkcją kosztu jego pozyskania. Dzisiaj okazuje się, że wystarczy ryzyko zaburzenia gospodarczego na dużą skalę i państwo, jako uprawniony emitent – dostarcza pieniądze wirtualnej gospodarce, praktycznie do jej pełnego nasycenia.

Oznacza to mniej więcej tyle, że możemy już funkcjonować w realiach, w których pieniądze to jedno, jednak tak naprawdę, to liczy się pomysł jak mądrze i efektywnie je wydać? Ściślej – jak je zainwestować, żeby pobudziły gospodarkę na tyle, żeby dało się w niej funkcjonować. Luzowanie ilościowe wprowadza tą systemową zmianę, że system nie musi już być efektywny, ponieważ są do niego dosypywane pieniądze.

Tak działa świat wielkich, możnych i bogatych. W naszych realiach jest inaczej, dług to zawsze pieniądze, które w przyszłych okresach, trzeba będzie wydać kosztem własnej konsumpcji. Dotyczy to nas jako kraju, rozumianego jako system społeczno-gospodarczy. Z zadziwiających powodów, chociaż wiemy to wszystko, to jednak rząd zapożycza się za granicą! Nie da się tego zrozumieć, chociaż w kraju są setki miliardów Złotych, których jeszcze nie udało się nigdzie zainwestować. Prawdopodobnie możemy mówić o lobby, na rzecz zadłużania Polski za granicą – lub u zagranicznych inwestorów w ich walucie. Trzeba się nad tym poważnie zastanowić, ponieważ pożyczamy dewizy dlatego, żeby finansować potrzeby złotówkowe! To, że pożyczanie w walutach zagranicznych może być okresowo tańsze jest bez sensu w średniej i dłuższej perspektywie, bo ryzyko kursowe jest zawsze duże.

Kryteria wyboru publicznego powinny jednoznacznie wskazywać takie kierunki inwestowania pieniędzy publicznych, żeby to było nie tylko mądre, ale przede wszystkim efektywne. Chodzi o to, że w naszych realiach pieniądze, które w realiach budżetu pod kreską – zawsze pożyczamy, muszą przynosić stopę zwrotu, pozwalającą nam zarabiać pieniądze lub oszczędzać ich wydawanie. Tak, żeby w konsekwencji, przynajmniej zbliżać się do kreski.

Tymczasem, jeżeli weźmiemy pod uwagę to – jak z pieniędzmi publicznymi obchodzimy się w Polsce, to niesłychanie trudno jest uznać, że jest to wydatkowanie, czy też angażowanie środków publicznych w sposób mądry! Uwaga, wiadomo że to ocena subiektywna, jednakże nie tak do końca, jeżeli weźmiemy pod uwagę kwestie wyboru publicznego. Przede wszystkim dlatego, ponieważ nasze państwo nadal stoi przed wyzwaniami, które mają znaczenie cywilizacyjne. Przykładowo energetyka jądrowa przesunęłaby nas cywilizacyjnie mocno do przodu i umożliwiła zupełnie inne planowanie rzeczywistości. Jednakże rządzący naszym krajem przez ostatnie lata, zamiast skoncentrować środki publiczne (w tym unijne), na tego typu inwestycjach, woleli finansować np. szkolenia dla bezrobotnych, smycze w tego typu projektach lub kubki z nadrukiem, a w najlepszym wypadku ryneczki lub kanalizację w małych miejscowościach, skąd uciekają młodzi ludzie za pracą do zachodnioeuropejskich metropolii, ponieważ Polska ma dla nich za słabą ofertę.

Z efektywnością jest już u nas lepiej, albowiem jednak dyscyplina finansów publicznych w ramach przyjętych widełek jest zachowywana, dlatego nie można krytykować systemu, który – jednak, pomimo zadłużania się działa. Co prawda takie wynalazki jak program „500+” będą nas kosztowały podwójnie (odsetki i utracone korzyści z inwestycji niezrealizowanych), jednak tutaj ocena efektywności musi uwzględniać kwestie polityczne. Na 231 rąk podnoszonych w pewnej sali na ul. Wiejskiej – nie ma rady, chyba że ktoś nie szanuje państwowości.

Potrzebujemy nowego paradygmatu finansów publicznych, potrzebujemy nowej organizacji państwa, która pozwoliłaby na przetrwanie tego typu nowego paradygmatu, który nie może być modelem neoliberalnego zasilania systemu długiem. To dalej już nie będzie funkcjonować i się nie sprawdzi – doprowadzi do katastrofy. W naszym wypadku niestety podwójnie dramatycznej, ponieważ zadłużamy się w walutach, których nie możemy po prostu wydrukować.

Jeżeli prawica rzeczywiście myśli o dobrej zmianie, to powinna ją rzeczywiście przeprowadzić. To oznacza coś więcej, niż robienie ładnych prezentacji. Trzeba odwagi, żeby powiedzieć ludziom prawdę i konsekwencje z tej prawdy wynikające. Co więcej, trzeba umieć liczyć, dodajmy – głównie NA SIEBIE SAMEGO!

7 thoughts on “Pieniądze to jedno – liczy się pomysł jak mądrze i efektywnie je wydać

  • 24 września 2016 o 05:34
    Permalink

    U nas ani mądrze, ani efektywnie 🙂 Jest 500 + i 28 m;n plus na szkołę męża pani premier – w każdym innym kraju byłaby od razu dymisja

    Odpowiedz
  • 24 września 2016 o 08:59
    Permalink

    Po likwidacji przez szeroko rozumiany STYROPIAN przemysłu w Polsce, teraz nadchodzi druga faza zniewolenia i to na pokolenia do przodu.

    Jest nią zadłużanie państwa, bez zdolności do oddłużenia się.

    Taka polityka uczyni z nas niewolników na stulecie.

    Neoliberalizm ma swoje wymagania, a nasze ELYTY nadal wyznają tę religię.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 24 września 2016 o 12:36
    Permalink

    Szykuje się nam kreatywna księgowość LEVEL HARD! Pomysłowość na poziomie Vincenta Rostowskiego.Tchórzewski z rządu PiS chce ze spółek Skarbu Państwa wydrenować podatkami ok. 10 mld zł!
    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03313-Kreatywna-ksiegowosc-ministra-Tchorzewskiego.htm
    I JESZCZE NA MARGINESIE…
    Kiedy w dyskursie publicznym pojawia się temat aborcji, to wiedz, że PiS próbuje coś przeforsować na boku… http://niewygodne.info.pl/artykul7/03312-W-Sejmie-aborcyjna-nawalanka-a-w-tle-idzie-CETA.htm
    W Polsce mamy 6mln ludzi cierpiących na choroby psychiczne, a w ostatnich wyborach na PIS głosowało 5 711 687 wyborców. Wnioski nasuwają się same,prawda !
    EPILOG…
    Tylko dinozaury były głupsze od ggggg. Skoro jednak one wyginęły ileś tam milionów lat temu…

    Odpowiedz
  • 24 września 2016 o 17:43
    Permalink

    Daj komuś broń to ograbi bank, daj komuś bank to ograbi cały świat – nie ja to wymyśliłam ale z samą myślą się zgadzam. Mam tylko wątpliwości co do ograbiania banku, czy to jest możliwe?, wiele jest tekstów w sieci na temat “banksterki”.

    Odpowiedz
    • 24 września 2016 o 19:42
      Permalink

      SZANOWNA WIECZORYNKO!
      Islandczycy nieprzerwanie kontynuują wymierzanie sprawiedliwości chciwym banksterom, których machlojki doprowadziły kraj do “kryzysu” w 2008 roku.Sądy Najwyższy i Rejonowy w Reyjkjaviku skazały ostatnio pięciu banksterów z banków Landsbankinn i Kaupping za malwersacje i naruszenie obowiązków powierniczych.Tym samym ogólna liczba złodziei w białych kołnierzykach wzrosła do dwudziestu sześciu.Wymiar kary za tego typu przestępstwa na Islandii to max 6 lat, jednakże władze rozważają jej podniesienie.
      W 2001 roku rząd w Reykjaviku, inspirując się polityką USA dokonał deregulacji sektora finansowego co poskutkowało kryzysem, który wybuchł siedem lat później. W jego efekcie kraj do dziś boryka się z zadłużeniem wobec MFW. Gdy większość rządów Eurokołchozu ratowało “tyłki” bankom pompując w ich system finansowy wydrukowanych pieniędzy, państwo islandzkie dokonało nacjonalizacji sektora bankowego i rozprawiając się z odpowiedzialnymi za wywołanie kryzysu banksterami.
      Prezydent Olafur Ragnara Grimmson, powiedział: “byliśmy na tyle mądrzy, by nie podążać za finansową ortodoksją, która dominuje w polityce finansowej od 30 lat. Wprowadziliśmy kontrolę walutową, pozwoliliśmy bankom upaść, a zamiast wcielanej w Europie polityki zaciskania pasa zapewniliśmy wsparcie ubogim”.
      Tymczasem w USA i Eurokołchozie odpowiedzialni za kryzys banksterzy spią spokojnie, a za ich błędy płacą podatnicy i ubodzy, którzy stracili środki do życia…
      PS…
      Reagan: “Musimy odrzucić przekonanie, że gdy przestępstwo zostało popełnione, winę ponosi społeczeństwo. Winę ponosi jednostka(bankster), który dopuścił się przestępstwa”. Polska mądrość ludowa tak oto odnosi się jego wypowiedzi: “co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”.
      W KATOLANDZIE PILNIE POTRZEBA TAKIEGO OLAFURA RAGNARA
      GRIMMSONA,OJ POTRZEBA !!!

      Odpowiedz
  • 25 września 2016 o 10:36
    Permalink

    Bardzo ciekawe przemyślenia i odważna supozycja autora, że jednak należy próbować inaczej osiągać pożądane cele. Zupełnie inaczej, a przede wszystkim bezpieczniej niż to czynimy obecnie. Czy jednak rzeczywiście istnieje taka alternatywa? Jednak po stokroć ciekawsza i bardziej pouczająca jest dyskusja forumowiczów. Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.