Pięć zadań dla nowego rządu PiS Prof. Piotra Glińskiego

Prawo i Sprawiedliwość odniosło spory sukces medialny lansując tezę „nowego rządu”, niejako stanowiącego alternatywny dla istniejącego gabinet cieni. W ten sposób prawicowa-prawica jednoznacznie dała do zrozumienia, kto się liczy na scenie politycznej i dlaczego inni się nie liczą. Abstrahując jednakże od niewątpliwego sukcesu medialnego PiS, warto pokusić się chociażby o uproszczoną analizę zaprezentowanych treści, a konkretnie pięciu punktowego planu zadań dla nowego rządu Prawa i Sprawiedliwości, wygłoszonego przez kandydata na prezesa rady ministrów PiS – pana prof. Piotra Glińskiego.

Na stronie internetowej Prawa i Sprawiedliwości czytamy cytat z wypowiedzi pana kandydata: >>Kandydat PiS na premiera przedstawił pięć zadań dla nowego rządu: zastąpienie gabinetu Donalda Tuska rządem ekspertów; natychmiastowe wprowadzenie w życie decyzji przeciwdziałających kryzysowi gospodarki, państwa i społeczeństwa; sprawne administrowanie krajem; przedstawienie wizji rozwojowej Polski oraz strategii wprowadzania niezbędnych, długofalowych reform; zmiana stylu uprawiania polityki w Polsce – by była ona „uczciwą rozmową o dobru wspólnym”, Polsce i Polakach.<<

Jest to bardzo istotna informacja polityczna, wskazująca na priorytety najistotniejsze dla Prawa i Sprawiedliwości w sferze realnej, jest oczywistym, że zagadnienia te są przedstawione w postaci ogólnych myśli, skupiających w sobie – jak możemy tylko domniemywać – w dobrej wierze – pewną szerszą wizję, która zostanie prędzej czy później odpowiednio uszczegółowiona i rozwinięta. Jednakże te pięć kwestii potencjalny premier polskiego rządu uznaje za kluczowe do realizacji w przypadku objęcia przez niego władzy. Przyjrzyjmy się im, zatem bliżej, czego dotyczą i spróbujmy doszukać się jakiejś spójnej koncepcyjnie całości.

Zadanie pierwsze: „zastąpienie gabinetu Donalda Tuska rządem ekspertów – wspaniały postulat! Wręcz genialny w swojej pozornej „nie złożoności”! Każdy specjalista od prakseologii na pewno się zachwyci nad geniuszem pana kandydata, albowiem już na wstępie, na dzień dobry – po wejściu, jako premier do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów mamy 20% wykonania planu! Nie ma nic prostszego niż ustawić sobie plan działania w taki sposób, żeby same czynności faktyczne powodowały nam wzrost statystyki. To się nazywa pozytywne myślenie, można tylko się cieszyć i gratulować PiS-owi kandydata! Jednakże nieco mniej się wyzłośliwiając, widać, że zaproponowany punkt pierwszy to jakaś sierota po kastrowaniu przez zapewne – cenzorów, którzy ograniczyli zapewne bujniejsze hasła do tak syntetycznego zapisu, z którego wynika, że jednym z głównych zadań dla nowego rządu a zarazem jego przyszłych sukcesów politycznych jest sam fakt objęcia władzy – równoznaczny z odsunięciem poprzedników. To naprawdę poniżej krytyki i nie można tego, nie uwłaczając autorytetowi w żaden sposób komentować, no, ale stało się – osoba z tytułem profesorskim publicznie, w pełni świadoma wypowiedziała takie słowa, stosując znaną w łacinie argumentację błędnego koła „circulus vitiosus”, w klasycznej postaci Idem per idem (to samo przez to samo), czyli błędnego koła bezpośredniego, gdzie w tym przypadku pan profesor uznaje za jedno z zadań dla nowego rządu zastąpienie poprzedniego. Jest to przez swój beznamiętny wyraz jeszcze bardziej miałkie i płytkie intelektualnie. No chyba, że idą takie czasy, że odtrąbienie sukcesu z samego faktu, że się ten sukces odtrąbi – będzie sukcesem? Mniejsza z tym, dajmy kredyt dobrej wiary – na pewno chcą dobrze.

Zadanie drugie: „natychmiastowe wprowadzenie w życie decyzji przeciwdziałających kryzysowi gospodarki, państwa i społeczeństwa – wspaniałe pomysły, niesłychanie generalne i górnolotne, nic dziwnego, że pan Jarosław Kaczyński właśnie opuszczał salę, w której pan kandydat czytał ten przepraszam państwa czytelników – bełkot. Inaczej się tego sformułowania nie da objąć, przynajmniej zachowując standardy logiki i szacunku dla czytelników. Czymże, bowiem ma być natychmiastowe wprowadzenie w życie decyzji przeciwdziałających kryzysowi gospodarki? Chodzi o totalne przemodelowanie państwa w dominującej większości aspektów, w taki sposób, żeby uzyskać większą efektywność gospodarczą, ustabilizować inflację a zarazem trzymając palec na pulsie deficytu? No, bo jakie mogą być inne decyzje przeciwdziałające kryzysowi gospodarki? Do tego natychmiastowe? Ściślej – wprowadzenie w życie ma być natychmiastowe, a decyzje, no cóż jak to decyzje mają przeciwdziałać „czemuś” i nic poza tym. To znowu wielki sukces prakseologii, albowiem mamy tutaj deklarację potencjalnego premiera na rzecz szybkiego i zdecydowanego działania, bez zbędnej zwłoki. Także traktujmy to pustosłowie za przesłankę pozytywnego myślenia, aczkolwiek należy mieć świadomość, że w istocie jest to bełkot, gdyż w tak ważnym kontekście stanowiącym wyraz pewnej politycznej wizji, zwłaszcza po deklaracji usunięcia symbolu całego zła – powinien nastąpić jakikolwiek konkret, a tutaj nic. Jedynie deklaracja natychmiastowego działania, nic poza tym, bo deklaracji przeciwdziałania kryzysowi gospodarki, państwa i społeczeństwa nie można traktować jako złotego środka, który będzie co prawda wprowadzony zgodnie z obietnicą od razu, no ale nie wiadomo co to za środek i czy zadziała. Już z litości dla człowieka – autora tych słów nie będziemy rozpatrywać jakież to decyzje mogą przeciwdziałać kryzysowi państwa i społeczeństwa. Ale powiedzmy śmiało – stop bełkotowi w polityce! Zwłaszcza, że dwa zadania dalej wyjdzie jaki to bełkot.

Zadanie trzecie: „sprawne administrowanie krajem – czyżby czekał nas kolejny rząd niezdolny do niczego poza administrowaniem? Przecież obecny jest oskarżany właśnie o to samo, że tylko administruje i to nie udolnie! Czyli jeżeli wprowadzimy sprawne administrowanie to niby ma się poprawić i że niby kraj to raj? Rozpatrując postulat w kategoriach nauki administracji, warto pamiętać, że sprawność to jeden z fundamentów działania wszelkich struktur biurokratycznych cechujących administrację. Jest to jednakże myślenie poniżej poziomu ministra ds. administracji, nic ponadto, nawet nie następuje przeniesienie spraw na poziom zarządzania państwem! Prawda, że brzmiałoby to lepiej? Sprawne zarządzanie krajem! Wówczas moglibyśmy podejrzewać, że rząd wreszcie zamierza zarządzać, a nie jedynie administrować! No, ale cóż, być może pan kandydat po prostu jest szczery i mówi prawdę – trzymając się litery swoich oświadczeń, pełen świadomości, że potencjalnie może być tylko pacynką nakładaną na rękę prawdziwego władcy, który będzie rządził z tylnego fotela. Tak to chyba należy interpretować, jeżeli takie byłyby intencje pana kandydata to, jako człowiek i kandydat może zacząć się podobać części elektoratu, albowiem ma dystans do siebie i wyraźnie sygnalizuje, że chociaż będzie rządził formalnie to władzę ma mieć ktoś inny. Oczywiście wiadomo, kto, nie trzeba tłumaczyć.

Zadanie czwarte: „przedstawienie wizji rozwojowej Polski oraz strategii wprowadzania niezbędnych, długofalowych reform – doskonale, wreszcie coś konkretnego, miód na nasze skołatane serca, hasło „wizja” działa niczym ożywczy powiew chłodnego morskiego wiatru na nasze płuca! Jednakże, jeżeli pan kandydat mówi tutaj o strategii wprowadzania niezbędnych i długofalowych reform (łączymy je mimo przecinka w oryginale) to, o czym mówił w zadaniu drugim, gdzie była mowa o natychmiastowym wprowadzeniu decyzji przeciwdziałających? Co pozwoliliśmy sobie nazwać bełkotem na użytek naszej skromnej analizy, jak widać nie bez powodu, albowiem czymże mają być tamte decyzje jak nie długofalowymi reformami? Jeżeli tutaj jest dopiero o takowych mowa? Czy zadanie drugie oznacza po prostu aresztowanie np. wszystkich „nieprawo i sprawiedliwie myślnych”? No, bo coś ten bełkot musi oznaczać! Wróćmy jednakże do naszej wizji rozwojowej Polski, – jakie to górnolotne, wspaniałe! Szkoda, że pan kandydat, którego już z szacunku dla gremium naukowego nie będziemy nazywać profesorem nie przedstawił przynajmniej zrębów tejże wizji odpowiednio wcześniej, żebyśmy mogli w odniesieniu do konkretów zapoznać się z czymś merytorycznym, co ma stanowić lek na nasze bolączki i kłopoty a nie takim zbiorem – właściwie no, czego? Jeżeli jednak pan kandydat za jedno z podstawowych zadań rządu zakłada przedstawienie wizji rozwojowej, to można domniemać, że dopiero wówczas, – czyli po wygraniu wyborów i zaprzysiężeniu ją poznamy no, bo wcześniej przecież nie ma o tym mowy. Prawdopodobnie znowu bije tutaj szczerość pana kandydata, który nie owija w bawełnę, żeby nie było kłopotów z dotrzymywaniem jakichkolwiek zobowiązań wyborczych. Proszę, jaka wspaniała sprawa i wszystko na legalu! Wizję państwa obywatele poznacie jak już będziemy rządzili! Czy my to skądś znamy? Strategię już sobie darujmy, lepiej pisać o cieleniu się wielorybów grenlandzkich, to naprawdę ciekawsze, no i przynajmniej istnieje, jako istotny problem dla potencjalnych zainteresowanych, w przeciwieństwie od jakiejkolwiek strategii w przypadku propozycji pana kandydata PiS-u.

Zadanie piąte: „zmiana stylu uprawiania polityki w Polsce – by była ona uczciwą rozmową o dobru wspólnym, Polsce i Polakach” – Polityka ma być uczciwa? Co więcej ma być pojmowana w kategoriach rozmowy? Powiedzmy dialogu? W kategoriach dobra wspólnego o Polsce i Polakach? To wiele, bardzo wiele treści w kilku słowach. Właśnie tego typu zwroty frazeologiczne powinny wypełniać te pięć punktów pana kandydata, gdyż tylko na tym poziomie uogólnień może uniknąć bełkotania nic nieznaczącymi i jak się okazuje wewnętrznie niespójnymi frazesami. To dobrze, że prawdopodobny premier myśli o dyskursie politycznym w kategoriach dialogu, to poważna rękojmia dla przyszłości spraw kraju, albowiem bez dialogu nie może być w ogóle mowy o jakimkolwiek zrozumieniu dla zmian w społeczeństwie, jak również bez „feedbacku”, nie ma szans na utrzymanie mandatu do wprowadzania reform.

Podsumowując pięć punktów prof. Glińskiego, nie ma się, nad czym zachwycać. Jeżeli takie połączenie myślenia życzeniowego, samospełniających się frazesów i pustego bełkotu, z jedną niewinną deklaracją o dialogu ma zachwiać rządem – nawet tak rozpaczliwie nieudolnym jak obecny pana Donalda Tuska, to ja już zdecydowanie wolę przekazać władzę pani Kanclerz Angeli Merkel, albo przegranemu w zbliżających się wyborach w USA, albowiem czy może być gorzej? Jeżeli rządzący wykładają się w zasadzie na każdej sprawie a opozycja jest tak beznamiętna, że nie potrafi tego w żadnej kwestii wykorzystać poza wachlowaniem się oparami smoleńskiego absurdu? Czyż potrzeba więcej amunicji żeby strzelać w ten rząd niż on sam daje? Czy można się bardziej spłycać i kompromitować niż czynią to nasi ministrowie – chyba już na złość panu premierowi? Chyba nie, naprawdę jest trudno o większy festiwal nieudolności i niemocy niż to, co obserwujemy pomimo dyskretnej propagandy sukcesu na ekranach naszych telewizorów. Jednakże powtórzmy, – jeżeli ktoś taki jak ten pan kandydat, którego już z szacunku dla świata nauki nie nazywajmy profesorem – zostałby premierem naszego kraju, to może faktycznie dajmy sobie w ogóle spokój z czymkolwiek no, bo jaki to ma sens? Może Niemcy zgodzą się wypłacać obecnie żyjącym Polakom po 1000 Euro dożywotniej emerytury od tej chwili za ich dawne prowincje wschodnie? Jakoś się pomieścimy w Kongresówce! To by rozwiązało szereg problemów i spraw – w tym takich dylematów jak ewentualna kandydatura pana kandydata, którego rządów ewentualne skutki prawdopodobnie były by gorsze niż powyżej zaproponowane szaleństwo. Wróćmy, zatem do marzeń o opisywaniu cielenia się wieloryba grenlandzkiego, czego panu kandydatowi także, zamiast pisania czegokolwiek o naszym kraju należy życzyć.

2 myśli na temat “Pięć zadań dla nowego rządu PiS Prof. Piotra Glińskiego

  • 3 października 2012 o 10:22
    Permalink

    Doskonały tekst, zwłaszcza podoba mi się obrazek ilustrujący – doskonale pasuje do tekstu.

    Odpowiedz
  • 4 października 2012 o 13:28
    Permalink

    Trafnie i precyzyjnie wypunktowane wszystkie głupstwa wypowiedzi kandydata na kandydata na premiera. Gratulacje.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.