Wojskowość

Perspektywy broni jądrowej dla Polski?

“B-61 bomb” by Unknown Lic PD via Wikimedia Commons

Co prawda to tylko pogłoski, ale to BARDZO DOBRZE, że nasz rząd prawdopodobnie bierze pod uwagę wzięcie udziału w dysponowaniu natowską (amerykańską) bronią jądrową w ramach NATO Nuclear Sharing. To stary program NATO mający na celu zapewnienie możliwości przenoszenia amerykańskiej taktycznej broni jądrowej przez państwa NATO, takiej broni nieposiadające. Istota programu sprowadza się do możliwości jej użycia, czyli odpowiedniej dyslokacji i szkoleń wojska w jej użyciu, jednak decyzja o jej użyciu pozostaje zawsze w gestii jej właściciela, czyli w praktyce Prezydenta USA. Państwa biorące udział w programie mogą sprowadzić się do roli „cyngla”, dla amerykańskiej taktycznej broni jądrowej, jeżeli nie będą wystarczająco silne.

Głównym nośnikiem broni jądrowej są stare bomby grawitacyjne B61 (700 Funtowe / 320 kg), które mogą być przekształcone w broń precyzyjną dzięki pakietom JDAM, ale nie ma takiej potrzeby poza maskowaniem broni jądrowej wśród broni konwencjonalnej. Takie bomby może przenosić praktycznie każdy samolot, ale nie każdy może dokonać prawidłowo procedurę ich zrzutu. Jest kilka technik umożliwiających zrzut bomby jądrowej, tutaj wchodzi w grę głównie atak na cel powierzchniowy lub duży cel punktowy – z prędkością naddźwiękową i zrzutem bomby w wybranym momencie lotu po krzywej zapewniającej najbardziej efektywny lot bomby do celu i zarazem najbezpieczniejsze odejście samolotu z rejonu rażenia około 0,3-0,4 kT.

Nie wiadomo, czy polskie F-16 są „nuclear-capable”. W przypadku tego samolotu, tego typu atak może wymagać wprowadzenia do komputera odpowiedniego klucza dla misji określonego typu, na podstawie którego maszyna wykona perfekcyjnie atak dostosowując wszystkie parametry do skutecznego ataku jądrowego. Ze względu na skomplikowanie oprogramowania tego samolotu może nie być możliwości „oszukania” komputera programem bombardowania klasycznego. Poza tym podstawą jest zgodność zapytania-odpowiedzi na linii bomba-nosiciel, a tu bez znajomości nastawień zapalnika (komputera), można co najwyżej zrzucić nieco radioaktywnego złomu.

Amerykanie zawsze starają się w ramach rotacji swoich sił lotniczych w Europie, żeby część ich lotnictwa – minimum 2 a optymalnie 3 skrzydła były „nuclear-capable”. Przykładowo w 2014 roku były to 510 FS z 31st FW w bazie Aviano we Włoszech i 555 FS z 31st FW również w Aviano we Włoszech. Jest to baza bezpiecznie oddalona od zasięgu rakiet Iskander w Kaliningradzie lub Białorusi.

Przyjmując, że samolot z bronią jądrową startowałby z Łasku to przy oddaleniu około 290 km od Kaliningradu i około 330 km od granicy z Białorusią F-16 lecący z prędkością około 1800 km/h czyli 1,47 Mach teoretycznie osiągnie Kaliningrad po około 12 minutach a Moskwę w przeciągu godziny.

Możliwości bojowe maszyn drastycznie rosną jeżeli bylibyśmy w posiadaniu pocisków JASSM z głowicą jądrową, wówczas w zależności od wersji można odpalić rakietę z około 350 km-1200km. Wtedy to rzeczywiście nabrałoby sensu, a w szczególności jeżeli jeszcze dysponowalibyśmy rakietami balistycznymi odpalanymi z lądu, rakietami manewrującymi odpalanymi z lądu oraz rakietami manewrującymi odpalanymi spod wody. W szczególności ten ostatni komponent byłby szokujący dla każdego nieprzyjaciela, zwłaszcza jakby dysponował odpowiednim zasięgiem umożliwiającym operowanie okrętu podwodnego na Morzu Norweskim i Morzu Barentsa. W takim przypadku potencjalny nieprzyjaciel musiałby wydatkować olbrzymie siły i środki do śledzenia naszych okrętów podwodnych, albowiem atak mógłby nastąpić i z Bałtyku i ze wspomnianego rejonu oraz lotniczo z terytorium kraju.

To zupełnie zmieniłoby sytuację strategiczną w regionie. Przy czym nie mamy możliwości samodzielnego opracowania broni jądrowej, a opieranie bezpieczeństwa państwa na wierze w to, że Amerykanie nam udostępnią swoją jest najdelikatniej mówiąc duża dozą wiary, nie ma w tym niczego nagannego, ale lepiej mieć zawsze plan B. W naszym przypadku musiałby to być komponent broni biologicznej, o którym wielokrotnie pisaliśmy. Tylko i wyłącznie posiadanie takiej broni, opracowanej własnymi siłami, wraz ze środkami ich przenoszenia umożliwiającymi osiągnięcie interesujących nas celów u potencjalnego nieprzyjaciela – może być ostatecznym gwarantem naszego przetrwania. Skojarzenie programu opracowania broni biologicznej z przejmowaniem taktycznej broni jądrowej od amerykanów jest jak najbardziej celowe i opłacalne. Przy czym należy mieć ostateczną świadomość, że moc amerykańskiej taktycznej broni jądrowej w wymiarze 0,3-0,4 kT to bardzo mało. Można tym razić zgrupowanie wojska, cel punktowy w rodzaju mostu lub węzła kolejowego, jednak to za mało na kontratak w odpowiedzi na zasadzie „miasto za miasto”.

Prawdopodobieństwo przedostania się naszych F-16 nad Kaliningrad jest znaczne, zwłaszcza że mogą zrzucić bomby bez wlatywania w obszar przestrzeni powietrznej Rosji, jednak prawdopodobieństwo dotarcia (i powrotu) z rejonu Moskwy jest praktycznie żadne, dosłownie zerowe. Przyjmując, że wysłalibyśmy trzy fale po osiem samolotów, to może wróciłyby trzy, może dwa. Prawdopodobieństwo wykonania zadania zrzutu grawitacyjnego dla celu Moskwa jest żadne, dosłownie zerowe. Natomiast użycie pocisku manewrującego, odpalonego odpowiednio wcześniej i atakującego Moskwę np. od Wschodu – już znaczące, w tym także w kontekście przeżywalności samolotu nosiciela.

Rejon Moskwy jest najsilniej bronionym przeciwlotniczo i przeciwrakietowo rejonem na naszej planecie. Nie należy się tam spodziewać taryfy ulgowej, właśnie dlatego strategia ataku kombinowanego – lotniczego, spod wody z dwóch wskazanych lokalizacji oraz z wyrzutni naziemnych – to jedyna szansa na pokonanie systemów obrony, przy zapewnieniu ograniczenia strat po stronie atakujących.

Jeżeli myślelibyśmy o tym na poważnie, to bezwzględnie potrzebujemy samolotu dwusilnikowego, ponieważ po pierwsze taka maszyna jest bezpieczniejsza w użytkowaniu (w razie awarii jednego silnika nie spadnie od razu) a po drugie, – dlatego ponieważ ma o wiele większy zasięg. Z dostępnych konstrukcji mamy do wyboru francuski: Rafale, europejski Eurofighter Typhoon, amerykański F-15 (w najnowszej wersji dostosowanej do naszych potrzeb). Na pewno samolot francuski i amerykański mają zdolność do przenoszenia grawitacyjnej broni jądrowej. W tym F-15 to potężna konstrukcja umożliwiająca zabranie ze sobą wielu podwieszeń. Natomiast samolot francuski stwarza szansę na uzyskanie autonomii prawa podjęcia decyzji o dowolnym użyciu tego sprzętu.

Osobnym kanałem poszukiwań powinny być zaawansowane drony latające, mające tylko jedno zastosowanie i jedną misję do wykonania. Opracowanie takich konstrukcji, jako trudno wykrywalnych dla radaru – zdolnych do przeniknięcia dużych odległości i np. rozpylenia broni biologicznej lub zrzucenia niewielkiej bomby jądrowej – leży w zakresie naszych możliwości. Doskonale się nadają, jako broń ostatecznego odwetu, po użyciu przez przeciwnika broni masowego rażenia przeciwko Polsce. To może być na tyle mała konstrukcja przenoszona na pierwszej fazie lotu np. rakietą balistyczną lub pociskiem manewrującym, że może wymknąć się z reżimów nadzoru radiolokacyjnego i możliwości skutecznego zwalczania klasyczną bronią przeciwlotniczą i przeciwrakietową. Wystarczy, żeby nosiciel był wystarczająco mały i np. wykorzystywał prądy powietrza w poruszaniu się na dużej lub bardzo dużej wysokości. Jednak to jest kwestia ostateczna, do rozważenia dla ekspertów, wojskowych i polityków.

Reasumując, to bardzo dobrze, że pojawiają się w formie, co prawda pogłosek, ale mimo wszystko to zawsze jakieś perspektywy broni jądrowej dla Polski. Jeżeli udałoby się ta koncepcję rozwinąć i odpowiednio dostosować do naszych możliwość np. w postaci równoległego i autonomicznego planu „B”, jak również pozyskania okrętów podwodnych, samolotów dwusilnikowych oraz dronów zdolnych do przełamania obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej potencjalnego przeciwnika, to wówczas dysponowalibyśmy bronią ostatecznej odpowiedzi na atak na nasz kraj. Do dobra droga i jeżeli rząd chce nią podążać, to należy zrobić wszystko żeby mu się to udało.

O kosztach nawet się nie rozpisujemy, ponieważ przekraczają wszelkie nasze możliwości finansowe.

21 komentarzy

  1. W zamian za polską zgodę na zwiększenie kontyngentu uchodźców z Afryki do RP, Polska otrzyma od RFN zgodę, na przeniesienie amerykańskich baz nuklearnych z Niemiec do Polski. Dobrze mieć w Polsce broń nuklearną! Wówczas jest się na celowniku numerem 1 do odstrzału.

    • krolowa bona

      @Emil
      No wlasnie ! “Zamienil stryjek siekierke na kijek “!
      2 kary: nie dosc, ze trzeba robic inwestycje ( wielkie ) inwestycje w integracje nowych przybyszy, to za kare wystawi sie do tego Polske na pierwszy odstrzal,” na pozarcie’ , swietnie ….a kto podjemuje takie wspaniale decyzje ?

    • krolowa bona

      c.d.
      do tego nikt nie buerze pid uwage, ze zdarzaja sie najroznautrze wypadki np. z uwagi na katastrofy klimatyczne, np. katastrofa samolotowa: spada na te bron nuklearna samolot …, wszelkiej masci poszukiwacze przygod, rozmaici terrorysci czychaja wrecz na taka okazje, by moc “zadzialac”, np.ukrasc taka bron nuklearna i szykanowac cale rzady i narody ….brawo, malo to ma Polska odciskow na stopach, ze nie moze sie normalnie poruszac, musi przejac stara i rdzewejaca bron nuklearna …Taki wrak to trzeba ba zlom iddac, a nie magazyniwac go na terenie Polski !!!!

  2. Wierny_czytelnik

    PiS zrobi z Polski cyngiel Ameryki, a z naszych F-16 pilotów samobójców Boski Wiatr z misją w jedną stronę na Wschód. Już widać te tablice pamiątkowe, które po wojnie jądrowej będzie wmurowywał Antoni, pan Antoni przeżyje wszystko – nawet karaluchy

  3. Ten kto sprowadzi do Polski broń jądrową wyda polski naród na zgubę. Mo je poglądy w tym zakresie nie zmieniają się, pozwolę więc sobie przypomnieć swoje słowa napisane z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej: Największym zagrożeniem dla polskiej racji stanu jest brak elit politycznych. Wynika to zapewne z historycznej (nie)ciągłości wywodzącej się z anarchii („nierządem Rzeplita stoi”) I Rzeczpospolitej. Okres rozbiorowy nie sprzyjał ukształtowaniu się takiej elity bowiem brak państwowości i zbyt ostre podziały nie sprzyjały ukształtowaniu wiarygodnej myśli politycznej. Pragmatyków okrzyknięto kolaborantami a straceńców patriotami. W efekcie kolejnych powstań traciliśmy resztki samodzielności, swobód politycznych i kulturalnych ale i autorytetów. Odrodzona, w wyniku upadku mocarstw, II Rzeczpospolita była stała się bezładną giełdą koncepcji, idei, ale i pospolitego złodziejstwa, łajdactwa i głupoty. Okazała się zjawiskiem krótkotrwałym niezdolnym do zbudowania własnej gospodarki, armii i pozycji politycznej, nie przetrwania więc II wojny światowej. Niezwykle tragicznej, bo pochłaniającej wiele milionów istnień, ogromną część i tak nikłego dorobku materialnego i intelektualnego. Odrodzone po II w.ś państwo polskie in situ musiało być elementem międzynarodowego bloku a nie suwerennym bytem politycznym. Kształcono i kształtowano w nim więc raczej elity w zakresie nauk ścisłych technicznych i medycznych. Upadek owego bloku zaowocował więc nadmiarem polskiej suwerenności. Suwerenności bez elity zdolnej nim pokierować. Odsunięto błyskawicznie ludzi sprawujących władzę w minionym okresie zarzucając im zdradę, służbę obcemu imperium i nienowoczesnym ideom. Nic więc dziwnego, że kraj w krótkim okresie utracił swój dorobek materialny, popadł w ogromne długi a suwerenność zredukował znacznie poniżej PRL-owskiego poziomu. Ludzie mieniący się elitami skupili się na wydzieraniu sobie tego co resztek z dorobku materialnego minionych pokoleń. Jesteśmy więc dzisiaj tworem bardziej geograficznym jak politycznym, którego polityczny byt wynika bardziej z postawy wyczekiwania jednych sąsiadów, rozpadu państwa drugich i awersją jeszcze innych. Nie pojawiają się tu wielkie idee a państwowe zapasy złota, w obawie o rozgrabienie, lokowane są w zagranicznym depozycie. Czy taki twór pozbawiony systemowego kierownictwa, trafnie nazwany „państwem istniejącym tylko teoretycznie” ma szanse na zabezpieczenie swojego narodu kupionymi za pożyczone pieniądze bambami atomowymi? Nie sądzę . Te bomby mogą jedynie zostać użyte do wmanewrowania Polaków w wojnę jeszcze straszniejszą od tej sprzed 70 lat. Nasze państwo nieuchronnie zmierza ku niebytowi, a naczelnym zadaniem ewentualnie powstałej elity powinno być zabezpieczenie narodowych interesów w nienarodowych strukturach. Nie da się bowiem długoterminowo utrzymać polskości tzw „Ziem Odzyskanych”. Nasz potencjał gospodarczy, autorytet polityczny czy siła militarna nigdy nie będą stanowiły adekwatnej odpowiedzi dla przyszłych żądań Niemiec. Nie możemy też wtedy liczyć na amerykańską pomoc, bo bliższa niemiecka koszula amerykańskiemu ciału. Agresywne zamiary podboju Rosji z założenia wykluczam , bo doświadczeni polskimi powstaniami i PRL-owską nielojalnością nie zechcą nas więcej mieć w strukturze swojego państwa. Spodziewam się jednak agresji z kierunku państwa które narodową tożsamość buduje dzisiaj na biologicznym antypolonizmie, faszystowskich tradycjach i już wyrażanych roszczeniach terytorialnych. Państwo to jest obecnie w stanie rozpadu, lecz wspierane militarnie i politycznie przez Zamorskiego Wielkiego Brata może w przeciągu kilkunastu lat osiągnąć gotowość do zaspokojenia swoich antypolskich ambicji. Jeżeli to dzisiaj zrozumiemy , to być może zdołamy zrodzić elitę zdolną do ochronienia nas przed tym coraz wyraźniejszym zagrożeniem. To jednak będzie od władz wymagało myślenia w kategoriach narodowych, umiejętności miarkowania zagrożeń i wartości wartych i możliwych do obrony.

    • krolowa bona

      Analize i wywod @Pozorovatel popieram w calej rozciaglosci, nie wiem jednak czy elity polityczne wogole takiej analizy dokonuj.
      Mam wrazenie, ze kieruja sie niebywalym konsumizmem dobr materialnych , ktore z uwagi na wysokie stanowisko panstwowe i pobierane apanaze sa natychmiast do nabycia oraz wrecz zachlystuja sie “wladze”i to wylacznie w celu zaspokojenia wlasnego kompleksu nizszosci: “tu i teraz ja rzadze”, dlugoczasowe konskwencje dka panstwa i narodu …to dla rzadzacych anegdota …sami nie wierza w to , ze “wysiedza” cala kadencje …a wiec czym predzej cos zmajstrowac, zabrac, wziac ….cos okropnego …
      Te zamysly wojenne w stosunku do Rosji sa po prostu infatlne i smieszne …czy tym ludziom nie mozna tego wypersfadowac …i zastapic idee idwrotna do tego ….
      Jesli nie, to “tymczsowosc” panstwa polskiego jest gwarantowana …Polska jako samidzielny twor panstwowy moze zaniknac …jak zacznie podnosic reke na stare i mocne imperium Rosji, do tego z przyspieszeniem, jesli tak badzo pragnie “pojednania” z zawsze Polsce wroga Ukraina …

    • krolowa bona

      @Pozorovatel
      nie wiem czy komentator @Pozorovatel zerknal raz jeszcze do komentarzy z 24.11’2015 …” Koniec Szengend ..”
      Za informacje ad.” Zaklady Sprzetu Metalowego Klomet “piekne dzieki, przyznaje , ze z ubolewaniem przyjelam te fakty o upadku i rozgrabieniu tego przedsiebiorstwa, dajacego zatrudnienie calemu regionowi …..To wrecz niebywale, jaki to obrot rzeczy przyjela najniwsza historia Polski …
      Pozdrowienia

  4. Zgadzam się bezwzględnie powinniśmy mieć broń jądrową, własną.

  5. Będzie nam potrzebna jak zmarłemu kadzidło! Wyobraźcie sobie ,że skrzynka do odpalenia znajduje się w rękach Jarka i Smoleńskiego Guru Antoniego.I co? I pizdiec!!!

  6. Jestem dokładnie przeciwnego zdania niż Szanowny Autor. Jakakolwiek broń atomowa na terenie Polski stanowi śmiertelne zagrożenie dla Polaków. Jak na razie można określić w Polsce 3÷ 4 potencjalne cele ataku atomowego wyprzedzającego lub odwetowego. Jednym z takich celi jest na pewno Redzikowo czyli słynna tarcza antyrakietowa. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – nie wiadomo co tam jest lub będzie? Zatem większa ilość potencjalnych celów oznacza większe prawdopodobieństwo uderzenia. Jeszcze tylko dwa aspekty: Iskandery mają zasięg około 500 km, czyli niezbyt dużo – to jeden. Drugi to prawdopodobna możliwość wystrzeliwania przez nie rakiet skrzydlatych typu Klibr czyli 2.500 000 km zasięgu. Czytałem również o wersji mającej zasięg 2.500 ale mil morskich czyli ponad 5.400 000 km – a to już zupełnie inna historia. I na konie dla zafascynowanych bronią atomową. Jest strona http://www.nuclearsecrecy.com na której można zobaczyć jak wyglądają prognozowane skutki uderzenia atomowego. Należy wybrać tylko moc ładunku nie 250 KT, bo takiego nie ma, a amerykański 300 KT.

    • krolowa bona

      Wywod @awkzim popieram.
      Z niewiadomych powodow autor w ok.1-miesiecznych interwalach propaguje i zachwyca sie batalistyka …
      Sa piromani, sa batalistykomani …. tak widze hymny pochwalne autora na temat zbrojen, wojen it’d…

  7. Ten kto podpalił wojną Irak, Libie, Syrie, Ukraine jest sprawcą śmierci milionów, zagłady tam chrześcijaństwa i migracji milionów uchodźców. Mimo to służą mu wasalne rządy nie bacząc, że narażają nas ludzi i nasze kraje na zgubę. Sprzyja im kłamliwa służąca im propaganda robiąca z agresora gołąbka a szczująca na domniemanego wroga i chcąca broni atomowej, której użycie spowoduje naszą zagładę. Dopóki nie otworzymy szeroko oczu i nie zaczniemy myśleć kto jest naszym prawdziwym wrogiem, który nam to sprawi będziemy bezbronni. Należałoby zacząć od lustracji, teraz na agenturalność wasali i pomocników wobec podpalacza – hegemona, najłatwiej podczas wyborów. Aby nie mogli nam szkodzić. Tylko jak ich poznać mimo powszechnej obłudy. To niełatwe zadanie. Ale jest to teraz nasze być albo nie być.

    • krolowa bona

      Badzo sluszna analiza komentatora @Szym !!!
      Moze autor felietonu zechcial by powyzszy komentarz przeczytac …

  8. Ja jednak jestem za bronią biologiczną, taniej i jak przyjdzie co do czego to będzie już za późno dla wszystkich. Nie widzę bardziej stopującego nastroje imperialistyczne środka jak broń B, bo wszyscy przegrywają i to na pewno. Broń B to czysta zagłada, a broń atomowa to efektowne fajerwerki, dużo zniszczeń, dużo odpaleń, kombinowania, za duże (sic) szanse na przeżycie. W przypadku broni jądrowej – co widzimy dzisiaj – zakładnikami sytuacji są kraje buforowe jak Polska. W przypadku broni biologicznej zakładnikami są wszyscy od Lizbony po co najmniej Nowosybirsk, i oto chodzi, bo to działa na wyobraźnię i ludzie myślą jakby ściślej, wszyscy jesteśmy przecież tylko ludźmi.

  9. Specjaliści od parametrów broni atomowej ,pamiętacie Hiroszimę, a to było 70 lat temu.Nie zostanie NIC !!! PARANOICY !!!

  10. krolowa bona

    Nie, malpie nie wolno pozwolic by wladala brzytwa !!!!

  11. Musimy dookreślić pojęcie “małpy z brzytwą”, napiszę
    jak rozumiem ów “termin” – kto zacz, otóż kolejni
    rusofobi na decyzyjnych stanowiskach włącznie
    z postkomuchami(szczególny rodzaj skrzywienia)!

  12. Ja proponuję utwór Bułata Okudżawy “Piosenka o papierowym żołnierzyku” kto chce to znajdzie w sieci przeczyta i wysłucha.

  13. Polska w zasadzie nie musi mieć broni jądrowej ale i tę przyjmiemy, jako dobrą wróżbę przyszłego zwycięstwa … ; )
    Najważniejszą bronią Polski w ewentualnym starciu z naszym potencjalnym wrogiem, którym od setek lat jest Rosja, stanowi uzależnienie rosyjskiego eksportu surowców od polskiego rynku.
    Zajmujemy obecnie 3-4 miejsce na liście importerów rosyjskiej ropy, oraz 5-6 miejsce na liście importerów rosyjskiego gazu. Eksport Rosji to w 71% surowce energetyczne.
    Sytuacja strategiczna wygląda więc tak: my kupić od Rosji gaz i ropę ewentualnie możemy, oni żeby przeżyć sprzedać nam MUSZĄ.
    Innymi słowy – mamy niezły środek nacisku na Rosję i raczej nie zawahamy się go użyć w celu osiągnięcia założonych zadań.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.