Ekonomia

Paul Krugman, Angela Merkel i czołgi

 Wybitny amerykański ekonomista wypowiedział się w przedmiocie przyjęcia przez Polskę Euro. Wypowiedział się w sposób teatralny, emocjonalny – w pełni zgodny z dolarową racją stanu – tj. strachem przed drugą walutą globalną, jaką jest Euro. Nie można zaprzeczyć tezie, że posiadanie własnej waluty uchroniło naszą gospodarkę przed kryzysem, jednakże pamiętajmy, za jaką cenę – w 2008 roku praktycznie z dnia na dzień złotówka straciła prawie 40% wartości względem Euro – czy to jest cena, którą możemy drugi raz zapłacić? Zapłacić, dlatego ponieważ jakiś amerykański profesorek – opowiada swoje kawaleryjskie bajeczki o czołgach – dążąc wręcz jawnie do osłabienia samej idei Euro a w konsekwencji utrwalenia tak umiłowanego przez Amerykanów europejskiego klientelizmu?

Nie można słuchać dalej takiego bajania głupców, którzy robią dobrze tylko sobie i w tym celu zaciemniają umysły wszystkim innym, w tym także tym, których uważają za najgroźniejszych konkurentów. USA nie ma najmniejszej ochoty tracić pozycji, jaką ma dzięki dolarowi. Jedyną walutą, która jest w stanie zagrozić dotychczasowemu porządkowi świata jest Euro. Wizja kupowania chińskich produktów i ropy za Euro – powoduje u Amerykanów przerażenie, ponieważ nagle okazałoby się, że ich świat jest niekonkurencyjny i że nie stać ich na nic. W momencie jak pęknie jakakolwiek z podpór tego szklanego amerykańskiego domu – to padnie cała budowla. Nic więcej nie uratuje Ameryki i dotychczasowego stylu życia mieszkańców tego państwa – silne Euro stanowiące konkurencję globalną to koszmarna broń, której może pewnego dnia użyć Pekin, Rosja i inne kraje w celu pokojowego zdetronizowania Ameryki. Ludzie pokroju Paula Krugmana doskonale zdają sobie z tego sprawę i wiedzą, co to by oznaczało dla ich gospodarki, państwa i społeczeństwa. Po prostu upadek, dlatego zrobią wszystko, żeby nie dopuścić do zmiany status quo.

Paniczna w swojej istocie wypowiedź Krugmana wskazuje jak bardzo obawiają się Euro i jak bardzo obawiają się wzrostu ekonomicznego znaczenia Europy. Polska w tej układance to ostatni wielki tryb, który dobrze naoliwiony będzie skutecznie wspomagał potężny europejski mechanizm w jego coraz wydajniejszej pracy – dodatkowe przełożenie umożliwiające wejście na wyższe obroty. Doskonale wie o tym każdy, kto przeanalizuje strukturę naszej gospodarki – praktycznie kompatybilnej z gospodarką potężnych Niemiec.

Nic i nikt nie może być w stanie powstrzymać dążenia narodów naszego kontynentu do życia w dobrobycie i do wzrostu znaczenia. Amerykanie muszą podzielić się swoją pozycją nie tylko z Chińczykami. Prawda w oczy kole, – dlatego zrobią wszystko, żeby teraz jak Unia Europejska – w wyniku ich złodziejskich spekulacji i braku mechanizmów nadzoru – jest na największym wirażu swojej historii – włożyć jeszcze coś w szprychy i nasypać piasku w tryby. Amerykanie potrzebują Europejczyków, jako klientów a nie, jako partnerów, nie mówiąc już o Europejskiej dominacji nad byłą kolonią Wielkiej Brytanii – albowiem nazywajmy jednak rzeczy po imieniu!

Jeżeli nawet uznalibyśmy Krugmana za wyrocznię i pogodzili się z faktem, że każda fala amerykańskiego złodziejskiego kryzysu, jaka dojdzie do nas może oznaczać jednorazowe zubożenie całego społeczeństwa o 40% z dnia na dzień w wyniku obniżenia wartości złotówki do Euro jak na początku tego kryzysu. To i tak nie możemy zapomnieć, że Euro to przede wszystkim produkt polityczny – i to polityka za nim stoi. Miliardów Euro nie dał nam pan Krugman, czy też jego przywódca Obama, ale pani Merkel i to Europie zawdzięczamy nasz współczesny dobrobyt a nic Ameryce, bo nawet o bezpieczeństwie trudno jest mówić! Ma to bardzo fundamentalne znaczenie dla oceny stanowiska pana Krugmana, czego on w ogóle nie zauważa. Otóż Unia Europejska nie jest tylko i wyłącznie platformą finansową z wielkim centrum we Frankfurcie i jeszcze większym w Londynie. Tutaj chodzi o wiele więcej niż możliwość spekulacyjnego handlowania pieniądzem. Nasza przyszłość – nas Polaków, jest ściśle związana z projektem Euro, ponieważ rynek Euro jest dla nas głównym miejscem wymiany towarowej i jak wszystko na to wskazuje tak pozostanie. No, ale tego też pan Krugman nie bierze pod uwagę – chyba, że Amerykanie zaczną masowo kupować nasze meble i naszą żywność? Jakoś się na to nie zapowiada, a jeżeli już to prędzej jak będzie to żywność i meble z napisem „Made in EU”.

Stąd ta emocjonalna przypowiastka o czołgach pokazująca, że Paul Krugman jest, co najwyżej niedouczonym pożytecznym idiotą, niemającym pojęcia o historii naszego kraju, stąd też wypadałoby żeby, co najmniej milczał a nie się wypowiadał o czymś, o czym nie ma większego pojęcia. Tak się, bowiem śmiesznie składa, że Polacy dzięki sojuszowi wokół Euro nie muszą już myśleć o szarżach na czołgi – w domyśle niemieckie, ponieważ Niemcy sami nam dają swoje czołgi, czego najlepszym przykładem jest 128 groźnie mruczących silnikami Leopardów – podstawa naszych sił lądowych, a lada moment będzie ich jeszcze więcej.

Gdzie jest, więc Paul Krugman? Może boi się Polaków w niemieckich czołgach z Euro w kieszeni? O co temu pożytecznemu prawie-idiocie chodzi? Może lepiej żeby zajął się inflacyjnym drukowaniem pieniądza przez władze swojego kraju niż grzebaniem w europejskiej zupie, która już naprawdę jest wystarczająco podgrzana i wymieszana. Nie potrzebujemy tutaj porad mędrców zza oceanu, którzy myślą w perspektywie imperialnej swojego państwa i jego pryncypiów. Nie bójmy się Euro – to może nas tylko wzmocnić, a w dłuższej perspektywie spowoduje silne wzmocnienie ekonomii Europy, trzeba tylko uczciwie – na wzór Niemiec i innych krajów podchodzących do gospodarki na serio nauczyć się z niego korzystać.

6 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    Określenie prawie-idiota jest tu jak najbardziej adekwatne do skali i rangi problemu!

  2. Nazwanie człowieka, który uważa, że okresowe najazdy kosmitów niszczące losowe, duże amerykańskie miasto, byłoby korzystne dla amerykańskiej gospodarki, za wybitnego ekonomistę jest sporym nadużyciem.

  3. Ciekawe spostrzeżenia.
    Amerykańskim złotówkowym i parówkowym skrytożercom mówimy NIE!

  4. Arogancja Amerykanów nie zna granic.
    Dobrze że Im @Autor dokłada z europejskich pozycji.

  5. Polska powinna być kompatybilna z krajami Europy zarówno tymi na wschodzie jak i tymi na zachodzie jak również z krajami Azji. USA za wszelką cenę chce pełnić rolę światowego mocarstwa /żandarma/ ale “to se ne wrati”. USA swoją agresją zniechęcają do siebie kolejne państwa na wszystkich kontynentach.Oczywiście oddzielam od zachowań kolejnych rządów USA społeczeństwo amerykańskie, tak samo jak oddzielam od zachowań kolejnych rządów III RP społeczeństwo polskie.

  6. No coz, pan wybitny ekonomista Krugman zostal bardzo trafnie skomentowany. Kiedy kolej na znacznie niebezpieczniejszego pana Sorosa? Rowniez ten cieszy sie w Polsce pewnym autorytetem, jego Fundacja Batorego dziala w najlepsze.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.