Religia i państwo

Patrząc z Marsa na Ziemię…

 Patrząc z Marsa na Ziemię trudno nie ulec zdziwieniu, jeżeli wzrok obserwatora przypadkowo spocznie na obszarze centralnym zachodniej części największego lądu na półkuli północnej, wówczas bardzo mocno może się zadziwić. Cóż nasz znajomy Marsjanin zobaczy? Najprawdopodobniej nasz piękny kraj nad Wisłą, pomiędzy Odrą i Nysą oraz Bugiem i Półwyspem helskim i w końcu Tatrami! Marsjanin prawdopodobnie padnie natychmiast z zachwytu, albowiem widok to jest na tyle nadzwyczajny, że zmuszający do głębokiej refleksji.

Marsjanin aczkolwiek nie głupi przypatruje się tutejszym już od wielu dziesiątków lat i nie może zrozumieć, czym to jest spowodowane, że na koniec każdego roku kalendarzowego, – kiedy to ziemia kończy obiegać słońce, jego ulubiony lub „prywiślański” (w większości składający się z wyznawców kultu pamięci pewnego poddanego Imperium rzymskiego, który żył dawno temu w dalekiej prowincji Judei) ogarnia szał zakupów, konsumpcji i obżarstwa.

Zachowanie jego ulubionych „ludzików” jest niezrozumiałe – Marsjanin nie potrafi w żaden naukowy sposób wytłumaczyć, dlaczego świętując ku czci wspomnianego poddanego rzymskiego – współczesne ludziki niemówiące ani jego językiem, ani nieuznające jego wiary – nie dość, że uznają go za Boga to jeszcze najważniejsze święto ku czci niegdysiejszych wydarzeń świętują poprzez bezkresną i nieograniczoną konsumpcję!

Co ciekawe jego ulubione „prywiślańskie” ludziki czyniąc to konsekwentnie od pokoleń – obyczaj obżarstwa uskuteczniły najbardziej na przestrzeni ostatnich niespełna 100 lat. Marsjanin nie potrafi zrozumieć, czym to wszystko jest motywowane, dlaczego pomiędzy metafizycznym kultem człowieka – boga, co już samo w sobie jest dla Marsjanina niesamowite – wkracza bariera nieskrępowanego konsumpcjonizmu i obdarowywania się wszelkiego rodzaju dobrami materialnymi. W tak banalny sposób jego ulubione ludziki porzuciły sferę sacrum decydując się jedynie na doczesne przyjemności wynikające z traktowania własnego przewodu pokarmowego olbrzymią ilością różnego rodzaju pokarmów. Czy to już jest zwycięstwo karpia w galarecie nad żywym słowem? Czy tylko zwyczajna kolejna słabość ludzka? Nad która człowiek woli nie mieć kontroli?

Coś co fascynuje zewnętrznego obserwatora dla nas jest zupełnie nie zauważalne i nie dostrzegane. W codziennej bieganinie przyzwyczailiśmy się do przemijania czasu, którego co roczne przemijanie dla katolików najlepiej odmierza kalendarz co rocznych świąt. Dla większości, w tym niestety najmłodszych pokoleń – święta stały się jednym z wydarzeń w kalejdoskopie popkultury.

Rzeczywistość jest nasycona reklamami tzw. Świętych Mikołajów/Gwiazdorów/Dziadków Mrozów, aniołków, „reniferków”, chochlików, i innego rodzaju kreacji marketingowych mających na celu skłonić nas do wydawania pieniędzy poprzez tzw. symbolikę świąt. Dla handlu i koniunktury jest to bezcenne, ale dla duchowego wymiaru świąt beznadziejnie zgubne i bezgranicznie niszczycielskie. Nie ma nic gorszego niż komercjalizacja świąt i świąteczny konsumpcjonizm, na który o dziwo Kościół Katolicki swobodnie przyzwala. Stan obecny niezwykle zasmuca, jest dlatego niebezpieczny, ponieważ z pozoru nie ma w nim niczego złego, a wszyscy nawołujący do odmiany tego skoślawionego stanu rzeczy otrzymują łatkę oszołomów.

Smutne jest, że sfera sacrum jest w tak brutalny sposób spychana przez komercję i zamieniana poprzez marketing w nic nieznaczącą dekorację świąteczną, najczęściej na witrynie sklepowej.

Kto ma świadomość, że 2012 lat temu na Ziemi, w rzymskiej prowincji Judea narodził się Bóg, po to żeby swoją męką odkupić ludzkie grzechy? Czy atmosfera tych wszystkich zakupów i tzw. świąteczno-noworoczny klimat sprzyjają refleksji i przypomnieniu sobie o istocie tego wydarzenia?

Miejmy nadzieje, że komercjalizacja świąt nie zostanie nigdy wykorzystana przez przeciwników wiary do pomniejszenia roli sacrum. Święta to coś więcej niż zakupy i obżarstwo.

3 komentarze

  1. Niewiele osob zdaje sobie sprawe ze stopnia szkodliwosci systemu politycznego istniejacego obecnie w Polsce. Polacy juz dawno zatracili zdolnosci analityczne i przetworcze swych mozgow. Nie potrafia obserwowac ani kojarzyc faktow a jednoczesnie poddali sie medialnej papce klamstwa i obludy. Rezultatem jest straszliwe spustoszenie umyslowe, emigracja i zapasc cywilizacyjna.

    Oto co na temat polityki powiedzial Jan Rokita.

    Tu, zwacam uwage, skoncentrujcie sia na tresci co Rokita powiedzial a nie na Rokicie. Jan Rokita powiedzial;
    „Zimny pot mnie oblewa, gdy pomyślę, że mógłbym uczestniczyć w tym zidioceniu. Partie przekształciły się w prywatne folwarki kiepskich idei. Udział w życiu publicznym wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, obrzydliwego lizusostwa względem lidera partyjnego i wymyślania coraz nowych obelg pod adresem lidera partii przeciwnej. W zasadzie tego wymaga się teraz od posłów – mówi Rokita.”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10864347,Jan_Rokita_glosowal_na_Jaroslawa_Kaczynskiego.html

    A przeciez celem polityki powinna byc poprawa poziomu zycia obywateli. Nie w Polsce. Ktora z partii ma plan dla Polski, strategie dla Polski ??? Ktora z partii chce poprawic poziom zycia polakow ??? Nie ma takich partii.

    To jest faktem. Dyktatury partyjnych szefow sa najwiekszym zagrozeniem dla Polski. Nie istnieja jakiekowiek wymogi odnosnie praworzadnosci w partiach politycznych. Nie ma publicznego rozliczenia a podatkowicz placi. Np kto wie ile sobie placi Kaczyski za dozywotnia dyktature w PIS ? Ile zagarnia Donek Tusk za dyktature w PO?
    Podatkowicz placi i nie ma nic do powiedzenia. Olbrzymia wiekszosc czlonkow parti placi rowniez skladki i rowniez nia maja nic do powiedzenie. Np 98.5% czlonkow PO nie mialo prawa glosowac w ostatnich wyborach na szefa parti, ktore dyktator Donek Tusk wygral w cuglach bedac jedynym kandydatem. Potecjalnych konkurentow wyrzuca z partii regularnie. Partiami rzadza waskie kliki w oparciu o tajne mafijne struktury.

    Systematyczne eliminowanie ludzi widzianych jako zagrozenie dla przewodniej roli dyktatora na szczeblu partyjnym jest zbrodnia najwyzszego rzedu przeciwko polskiemu narodowi.

    Jest to zbrodnia porownywalna ze zbrodnia katynska. Bo efekt jest taki sam. ‘Wrog’ jest wyeliminowany. Inteligencja nardowa jest eliminowana.

    W Katyniu po przez smierc, a obecnie w polskich partiach politycznych po przez wyrzucanie, nagonki, szczucie i pomowienia, … po przez wymuszenie smierci politycznej.

    To lajdacki act sabotazu majatku narodowego czym ciezka praca, nauka, studia i doswiadczenia milionow polakow sa. To juz trwa ponad 22 lata. Zniszczenia zdecydowanie przewyzszaja Katyn.

    Jak widac obecnie Tusk czuje sie zagrozony Schetyna. Historyk boi sie nawet historyka. A gdyby Schetyna byl np ekonomista juz dawno bylby pogrzebany politycznie. To dlatego ludzie kompletnie nie przygotowani zawodowo staja sie ministrami. Bo nie zagrazaja dyktatorowi. A kraj placi i bedzie dalej placil.

    To sie musi skonczyc. Wiedza, nauka i doswiadczenie nie moga byc widziane jako wrog wladzy.

    Demokracja zaczyna sie na szczeblu partyjnym. Niestety nie w Polsce. I niestety polskie media nawet nie wiedza co to jest demokracja.

  2. Panie Axiom1 – już chyba nikt nawet odrobine rozsądny nie słucha Jasia … albowiem jaś wiemy co zrobił, ale dlaczego wiemy się dopiero za jakieś 20 lat … taki to kraj prywiślański

    • Nie wazne ze to Jas powiedzial.
      Wazne jest co on powiedzial.
      W tym wypadku nawet Jas ma racje.
      Bo tak jest jak Jas to powiedzial.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.