Religia i państwo

Papież Franciszek pozytywnym „celebrytą”?

 Osobowość nowego Papieża przezwycięża wszelkie konwenanse i utarte stereotypy. Papież nie jest rachitycznym starcem przysypiającym podczas nudnych spotkań z wiernymi, nie jest ikoną unoszoną na falach teologii, która poprzez swoją mądrość jest nie do zrozumienia dla wiernych – Papież jest człowiekiem, obecnym tu i teraz pośród nas. Papież może jechać mikrobusem, Papież może spać tam gdzie lubi i gdzie się przyzwyczaił, Papież może zadzwonić do zwykłego człowieka, ponieważ ten poprosił o to w liście.

Papież staje się obecny w myślach Katolików, jako żywy autorytet – namacalny wręcz i bliski dzięki sposobowi kontaktowania się z wiernymi. Otwartość, spokój, swojskość, brak nadęcia – to wszystko silnie do Papieża przyciąga. Papież staje się w odbiorze o wiele „lepszy” niż tradycyjny Kościół – oparty na swojej obrzędowości i hierarchii, gdzie wierni pełnią rolę uczestników, ale najlepiej jak milczą no i oczywiście płacą.

Papież Franciszek pokazał światu wspaniałe oblicze chrześcijaństwa, w którym obecny jest Jezus Chrystus i jego uniwersalne – ponad czasowe przesłanie. Przy czym ten Papież nie potrzebuje do tego ornatów i kilogramów kadzidła dymiącego w Bazylice Św. Piotra. Franciszkowi wystarczy słowo, żywe słowo, które kieruje do wiernych – w sposób bezpośredni wskazując co jest ważne, co się liczy, gdzie są zagrożenia i na co trzeba uważać.

Nie ma dyskusji – ten Papież zaskoczył wszystkich, wiernych, wątpiących, ludzi Kościoła, hierarchów, a także ludzi wrogich Kościołowi. To zupełnie nowa jakość w stosunku do wszystkich pontyfikatów, które pamiętamy z epoki mediów, można nawet próbować postawić tezę, że ten Papież swoją dostępnością przebija nawet Jana Pawła II, którego niestety zapamiętano jako chorego starca. Benedykt XVI w ogóle nie wytrzymuje z nim żadnego porównania, ale właśnie łapiemy się na tym, że przeprowadzamy casting Papieży, czy Papież ma się podobać wiernym? Być dla nich atrakcyjny?

Z pewnością liczy się siła wyrazu i możliwość dotarcia z komunikatem. Suche przekazy z góry – czytane przez księży w trakcie mszy to nic w porównaniu do show, jakie może zrobić Papież jednym swoim gestem lub jedną wypowiedzią. W czasach Karola Wojtyły, tenże oglądając włoską telewizję zadzwonił do studia i połączono go na żywo z prowadzącą, która oczywiście natychmiast się popłakała jak i miliony Włochów, było to wydarzenie bez precedensu – Papież oglądający telewizję! Po Franciszku możemy się spodziewać, że sam zacznie tweetować! W zasadzie możemy się spodziewać wszystkiego. Oczywiście w treści samych pozytywów, swoim sposobem bycia pokazuje on hierarchom – jacy powinni być.

To właśnie w zachowaniu Papieża może się nie podobać, może nawet przerażać przyzwyczajonych do cichego administrowania swoimi owieczkami z zaciszy własnych gabinetów, które w praktyce mają charakter eksterytorialny i można w nich robić wszystko. To musi szokować hierarchów, albowiem styl Papieża tak skrajnie kontrastuje z ich zachowaniem i ich stylem sprawowania urzędów kapłańskich, że przeciętnie wszyscy po prostu wysiadają i wychodzą na satrapów, a nie posłańców Boga Żywego, którego wiernych mają prowadzić do zbawienia.

Franciszek w swojej naturalności jest jednak o wiele bardziej skomplikowany niż nam się wydaje, Papież ma pełną świadomość że z biurokracją i hierarchią – czyli administracją Kościoła nie ma żadnych szans, a nie może jej gwałtownie zmienić ponieważ jej potrzebuje, potrzebuje jej sam Kościół, gdyż tylko administracja zapewnia trwanie Kościoła w czasie i w zasadzie jego ponadczasowość. Dlatego też, wybór tak niekonwencjonalnego sposobu odnoszenia się do rzeczywistości może być sposobem na coś więcej niż odświeżenie wizerunku Kościoła, który w realiach codzienności rzadko ma wiele wspólnego ze stylem Franciszka. Ten Papież chce przede wszystkim przypomnieć Kościołowi o ludziach jako sensie jego ziemskiej posługi. Może to trudno sobie wyobrazić, ale Kościół bez ludzi nie ma żadnego sensu, nawet nie chodzi o to że jest pusty, ale jego posłannictwo po prostu nie może się realizować. Dlatego celem numer jeden Papieża Franciszka jest i będzie przyciągnięcie możliwie dużej ilości ludzi, a tych, którzy są – utwierdzenie w wierze. Przełoży się to oczywiście na korzyści duchowe, ale zarazem nie będzie bez znaczenia dla strony materialnej, a to akurat kościelna administracja jest w stanie zrozumieć wręcz doskonale i nawet nie tylko tolerować Franciszka, zachowującego się właśnie jak Franciszek, ale nawet po przełamaniu kilku szklanych sufitów – popierać jego styl i promować, ponieważ przyniesie dobre owoce.

Ponieważ Kościół w różnych częściach świata wygląda inaczej i ma inne problemy, dobry Papież Franciszek – to nowy wspólny mianownik dla jego posłannictwa. Papież z ludzką twarzą, mieszkający w bloku, jeżdżący metrem, tramwajem – znający realia codziennego życia w naszej cywilizacji, nie tylko z pogłębionej troski teologicznej ale z własnego odczucia – to ktoś, kogo Katolicy potrzebowali od dawna.

Gdyby ten Papież wypracował jeszcze mechanizmy zmiany modelu zastanego po dwóch wielkich poprzednikach, głównie poprzez wymianę kadr, to z pewnością za kilkanaście lat moglibyśmy mówić o renesansie Katolicyzmu i wzroście znaczenia Chrześcijaństwa. Być może udałoby się nawet zahamować lub opóźnić laicyzację Zachodu? Wszystko zależy od tego człowieka, który – o czym trzeba pamiętać, jest równie inteligentnym strategiem jak i wesołym i pogodnym człowiekiem. Chyba będzie musiał uważać, żeby nie zostać „celebrytą”, chociaż w jego przypadku to słowo nabrałoby bardzo pozytywnego znaczenia, no bo kto nie chciałby, żeby zadzwonił do niego Papież?

Ps. Dlatego warto uczyć się hiszpańskiego!

One Comment

  1. 12-ty grzesznik

    Jest zbyt wcześnie na ocenę pontyfikatu Papieża Franciszka.
    Kościół ma 2000 lat i inną stałą czasową.
    Nie usiłujmy w tym poważnym czasopiśmie internetowym jak OP – naśladować tabloidów. Amen.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 + two =