Państwo to continuum, ale czas na paradygmat ponadnarodowy

Państwa to jak dotychczas najlepszy, najbardziej skuteczny i najefektywniejszy sposób na organizowanie się terytorialne wspólnot ludzkich, w konkurencyjnym otoczeniu innych wspólnot. To państwo umożliwia przetrwanie, zachowanie tożsamości, dobrze zarządzane umożliwia rozwój, kreowanie wartości dodanej, szczęście. Atrybutami państwowości są: prawo, porządek, sprawiedliwość, ład, hierarchia, bezpieczeństwo, struktury, harmonia, pomoc i inne. Państwo adresuje swoje atrybuty do interesariuszy wewnętrznych, dla których dobra działa, (z którymi nawiązuje relacje) jak również interesariuszy zewnętrznych, z którymi także nawiązuje relacje, ale oparte na innym paradygmacie.

Państwo może mieć wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, ale zawsze opiera się na najsilniejszej grupie społecznej, zjednoczonej poprzez więzy tworzące wyróżnik dla danej wspólnoty. Paradygmat narodowy oznacza uznanie nacjonalizmu za kluczową formułę gwarantującą przetrwanie. Natomiast jak dowiodła historia, właściwy rozwój umożliwiający przebicie szklanego sufitu umożliwia tylko i wyłącznie paradygmat ponadnarodowy. Najlepszym przykładem państwa, które realizowało oba są Niemcy, od zamknięcia się w narodowej traumie i pełnego upadku po obecny rozkwit i szczyt niemieckiej potęgi. Różnice? Kiedyś Niemcy produkowali czołgi, żeby walczyć z sąsiadami, dzisiaj im je rozdają, a cały świat chce je hurtowo kupować! Także używane! Umożliwił to paradygmat ponadnarodowy.

Polska powinna brać przykład z Niemiec, wszędzie tam gdzie to jest możliwe. Miniona wojna, nie była tylko i wyłącznie wynikiem 1000-lecia rywalizacji polsko-niemieckiej, ale napięcia wywołanego w określonym miejscu i czasie, przy ówczesnych uwarunkowaniach. Kontekst historyczny, był wówczas jedynie elementem wzbogacającym skalę dramatu, podlaną sosem antysłowiańskiego pangermanizmu i mitów o nad/pod-ludziach. Dzisiaj musimy myśleć i działać podobnie jak Niemcy, ale wyprzedzać ich zawsze o krok lub jeszcze lepiej o kilka kroków. Jeżeli zgodzimy się na przewidzianą dla nas rolę w ponadnarodowej strukturze, wejdziemy tym sposobem do ciemnego pokoju, nie mając pojęcia, co nas czeka w środku. Możemy w nowych realiach rozwinąć się, zarówno w paradygmacie narodowym jak i poszczególnych jednostek korzystających ze wspólnotowych wspaniałości, alternatywnie nasze państwo może wyczerpać swoją formułę.

Tu nie ma i nie może być haseł w rodzaju – wróćmy do korzeni, albowiem nie mamy żadnych korzeni, a te ostatnie zostały „wybuczane” na Powązkach przez bandę wyjców. Nasze continuum było wielokrotnie przerywane. Nie mamy, do czego się odwoływać, bez względu na to jakby to smutno nie wyglądało, jesteśmy zupełnie odmiennym społeczeństwem niż kilka wieków temu. W zasadzie można by zmienić nazwę państwa, flagę, hymn, co przy odpowiedniej kampanii marketingowej mogłoby się wielu spodobać. No, bo, do czego tęsknić? Do przedwojennej biedy, nędzy, debilizmu elit – wpędzających państwo i naród w punkt krytyczny globalnej katastrofy? A może do PRL-u? Względnej stabilizacji, jakiegoś tam porządku, biedy i narzekania? No, bo chyba nie do tradycji spod Wiednia, Chocimia, Kłuszyna? Kto o tym zresztą pamięta, w kraju, w którym najbardziej popularna marka męskich garniturów została stworzona i nosi do dziś dnia imię i nazwisko człowieka, który zaprojektował mundury Waffen SS, SA i Hitlerjugend! A nikt o tym nie wie, zresztą nawet, jeżeli wie to, co z tego?

Jeżeli się zdecydujemy na porzucenie zewnętrznych i części wewnętrznych prerogatyw państwa na rzecz ponadnarodowego ośrodka decyzyjnego, rozpoczniemy zupełnie nową, jakość w historii tego narodu i państwa. Jak wykorzystamy tą szansę, czy nie przerodzi się ona w zagrożenie, zależy tylko od nas samych. Jednakże, czy potrafimy sobie wyobrazić sytuację, w której dobrowolnie żylibyśmy pod władzą obcych, uprawnionych do wydawania nam wiążących poleceń?

Czas na paradygmat ponadnarodowy, nie mamy continuum, co więcej nie mamy czasu budować go, albowiem świat ucieka do przodu, po pewnym czasie pojawią się zupełnie na serio zagrożenia nowego typu. Musimy się na nie przygotować, nawet kosztem stopniowej deformacji tego, co na dzień dzisiejszy uważamy za rdzeń polskości.

Raczej zawsze zachowamy swoją odrębność, gwarantuje to głównie unikalny język. Jednakże trzeba się pogodzić z faktem, że z czasem ten język stanie się na tym terytorium językiem drugiej kategorii, w zasadzie już tak jest w każdym poważnym biznesie. Ale czy to kogokolwiek obchodzi? Tu naprawdę nie ma continuum!

3 thoughts on “Państwo to continuum, ale czas na paradygmat ponadnarodowy

  • 8 września 2012 o 13:52
    Permalink

    Słusznie.
    Po co nam taki skomplikowany język.
    Fzhut słońca na przykład …
    A Niemców należy naśladować.

    Odpowiedz
    • 15 września 2012 o 23:22
      Permalink

      Osioł naśladujący konia nigdy koniem się nie stanie za to większym osłem pozostanie.

      Odpowiedz
      • 16 września 2012 o 16:37
        Permalink

        Czasami Osioł ma przewagę nad koniem

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.