Paradygmat rozwoju

Państwo suwerenne wydaje tyle ile zarabia

 Mówimy o suwerenności, jakie to modne słowo. Jak często jest ostatnio wykorzystywane przez rządzących! Niestety w sposób czysto populistyczny i pełny frazesów, ponieważ to o czym mówiła pani premier i większość polityków prawicy, to nie jest suwerenność – to pieniactwo i tupanie nogą z bezsilności, bo się nie umie grać w grę, do której się nie dorasta. Tymczasem suwerenność dzisiaj to coś zupełnie innego niż umiejętność tupania nogą.

Państwo suwerenne wydaje tyle ile zarabia! Ani grosza więcej, może mniej – wówczas może oszczędzać na inwestycje, jednak co do zasady – podstawą suwerenności, jest suwerenność ekonomiczna, której istotą jest eliminacja długu i myślenia o zadłużaniu się. Jeżeli zaś, pojawia się niezbędna konieczność zadłużenia, to dzieje się to, co do zasady w pieniądzu w jakim państwo zarabia i głównie na własnym rynku, tak żeby zadłużenie się państwa przynosiło korzyści jego własnym obywatelom – w systemie teoretycznie zamkniętym.

Dodatkowo państwo suwerenne posiada co najmniej neutralny bilans wymiany handlowej i przepływów kapitałowych z zagranicą. Chodzi o to, żeby równoważyć wymianę handlową, będąc w grze na zasadach globalizacji. Eksportując można się wzbogacić, a importując – można kogoś od siebie uzależnić. Właśnie dlatego wymiana handlowa jest tak niesamowicie ważna.

W końcu państwo suwerenne jest w stanie agregować zasoby do własnych celów inwestycyjnych. Chodzi o zasoby własne lub cudze, ale zarządzane przez własne ośrodki decyzyjne na warunkach gospodarki rynkowej.

Pierwszy postulat wymaga mądrego prowadzenia polityki gospodarczej, dwa kolejne istnienia określonego poziomu oszczędności w kraju i rynku kapitałowego zdolnego do agregowania zasobów i pośredniczenia w transakcjach. Jeżeli rządzący obecnie naszym krajem myślą na poważnie o suwerenności Polski, powinny rozpocząć działania do jej zapewnienia właśnie na polu finansowym. Technologicznie nie mamy szans, jak również gospodarczo będziemy uzależnieni, jednak finansowo można pożyczać u siebie, można lepiej zarządzać zasobami, a przede wszystkim można wydawać tylko tyle ile ma się dochodów do budżetu państwa.

Takie podejście rodzi potrzebę bardzo głębokich reform, silnie naruszających obecnie obowiązującą umowę społeczną, jak również podwyższających generalny poziom opodatkowania – chociażby przez ścięcie dominującej większości ulg. Jednakże czy suwerenność państwa nie jest tego warta? To kwestia priorytetów, wśród których kluczowe są te, które decydują o stosunkach społeczno-gospodarczych. Gospodarka musi się rozwijać i funkcjonować w sposób możliwe jak najbardziej efektywny, a to oznacza, że potrzebujemy nie tylko dobrego prawa, ale przede wszystkim, prawa promującego przedsiębiorczość.

Dzisiaj można w prosty sposób podnieść podatki i zlikwidować ulgi, doprowadzając do równowagi wydatków i dochodów budżetu, ale to nie rozwiąże problemu w związku z depopulacją. Bez rozwiązania problemu emerytalnego, nie będziemy mieli szans na zrównoważenie finansów publicznych, a na żadne dalsze pożyczanie raczej nie będzie nas stać, ponieważ już mamy poziom zadłużenia w zasadzie rzucający nas na kolana. Proszę nie porównywać poziomu zadłużenia Polski a państw bogatego Zachodu, albowiem tamtejsze społeczeństwa są tak bogate, że jest z czego te podatki ściągać. Natomiast społeczeństwo polskie jest przerażająco biedne i nie ma zakumulowanych zasobów z przeszłości. Kapitał zgromadzony w PRL-u został wyczerpany w kryzysowych latach 90-tych. Później akumulować mogli tylko ci, którzy należeli do kilku procent uprzywilejowanej elity, albo ci, którzy harowali na Zachodzie. Dzisiaj nasze społeczeństwo co do zasady nie ma żadnych oszczędności lub wręcz ma głównie długi. Dlatego z opodatkowaniem trzeba być bardzo ostrożnym.

Dotychczasowy paradygmat fiskalny w Polsce opierał się na podatkach pośrednich o bezpośrednich, z niezrozumiałych przyczyn w zasadzie całkowicie odpuszczono opodatkowanie własności w tym kapitału. Tzw. podatek Belki trudno jest uznawać za coś poważnego, chociaż dobrze że jest, tylko szkoda że nie jest progresywny np. dla oszczędności od 20 tyś zł. Czy też od przyrostu oszczędności rocznie o taką kwotę. Tak, żeby nie zniechęcać ciułaczy do oszczędzania. Z niezrozumiałych powodów Polska w czasach pewnego pana ministra finansów słusznie minionego, nie przyłączyła się do unijnego podatku od transakcji finansowych. Teoretycznie chodziło o to, że byłoby to dla nas neutralne, bo i tak większość podatku płaciliby inwestorzy od naszych papierów dłużnych, oczywiście wliczając podatek w dyskonto. Jednak to nie jest i nie może być polityka długoterminowa.

Państwo ma możliwości oddziaływania podatkowego na przestrzeń publiczną, jak również może wpływać na banki w zakresie polityki kreacji pieniądza. Uwaga nikt nie oczekuje, że z dnia na dzień zbawimy świat i wyciągniemy się z długów! Co roku przejmujmy 5% zadłużenia na złotowe, spłacajmy z tego 1-2%, czyli zmniejszajmy zadłużenie i zarazem konwertujmy je na walutę krajową. Jak również wszelkie nowe zadłużenie emitujmy tylko i wyłącznie w walucie krajowej, stopniowo dążąc do obniżenia oprocentowania – dla państwa i całej gospodarki. W ciągu dwóch kadencji rządu można zmniejszyć zadłużenie kraju w walucie obcej o około 40%, a o ile zmniejszyć je w ogóle to już kwestia wytrzymałości finansów publicznych.

Docelowo byłoby dobrze, gdyby udało się nam tak gospodarować budżetem, żeby na koniec roku mieć nadwyżkę środków, tak żeby być w stanie w coś zainwestować albo ekstra spłacić część długów. Oczywiście to bajka, albo Sci-Fi, ponieważ w obecnym napięciu budżetu państwa i przy presji nowych wydatków socjalnych w ogóle nie ma mowy o tym, żebyśmy byli w stanie wyrównać budżet. Chyba, że rząd na poważnie weźmie się za nową filozofię opodatkowania.

8 komentarzy

  1. Emeryt z Toporu

    Piękne słowa panie autorze: Państwo suwerenne wydaje tyle ile zarabia! Dokładnie tak jest i tak powinno być!

  2. Oczywiste twierdzenie.

    Jak mam dług w wysokości mojego półrocznego dochodu i to od 20 lat – no to jestem niewolnikiem wierzyciela.

    Jaka jest przy tym moja suwerenność i niezależność?

    Może niech się lepiej wypowie jakiś frankowicz, co mu przybywa zadłużenia – mimo płacenia regularnych rat.

  3. “Osiem ostatnich lat to okres,gdy rządzący nie brali za nic odpowiedzialności.Podnosili wiek emerytalny albo pili wino za publiczne pieniądze w drogich restauracjach.
    zamiast odpowiedzialności była kpina z Polaków –
    – powiedziała premier B.Szydło.

    Milionerzy dzięki majątkowi Narodu.

    Niekorzystne dla spółek SP kontrakty menadżerskie i płacenie za pozorowaną pracę – to niektóre przykłady nieprawidłowości w sektorze przedsiębiorstw państwowych za rządów PO – PSL.Ujawnił minister skarbu Dawid Jackiewicz.Prezesi zarabiali miliony,a służbowymi pieniędzmi płacili nawet za…fryzjera.Przywołał też przypadek menadżera,któremu spółka zobowiązała się płacić pensje aż do emerytury,łącznie 2 miliony zł.(sic!). Jackiewicz podkreślił że jednym z celów nowej władzy powinna być realizacja maksymy Piłsudskiego’ “BIĆ K…Y i ZŁODZIEI”…

    Inaczej, co niejednokrotnie podkreślałem,rozbuchany
    socjalizm dla elity złodziejskiej – i dziki,również
    rozbuchany bandycki kapitalizm dla Narodu,Polaków…
    – – Q…A,- “ICH” MAĆ!

    I pomyśleć że nawet Krakauer wspominał coś o deficytach finansowych w Skarbcu Państwa ,choćby na
    +500, czy normalne wiekowo i godne emerytury!!!!

    Gospodarka kapitalistyczna w wykonaniu rodzimych i obcych złodziei ma to do siebie że po kilku latach
    nie-rządu na Saharze zabrakło by piasku.
    Skąd ja znam ta sentencję? 🙂

    Miłego dnia

    • Pisze Waść o rozbuchanym socjalizmie dla elity złodziei, nie wiedząc o co chodzi. Byłem dyrektorem przez ponad 20 lat. Moja emerytura wynosi poniżej 3000 tysięcy. Niewiele więcej mają liderzy wielkich fabryk. Mniej więcej wszyscy mieli po równo. I mam się dobrze

      • To nie tak p.Wojciechu – Ja(ja to w ….:))
        tylko skromnie cytuję p.premier czy pomniejszych
        przedstawicieli gabinetu p.Szydło dodam za posłem Szewczakiem skąd histeria u “opozycji”.
        ONY już wiedzą że jeśli rzad polski zrealizuje swe obietnice:kwota wolna,niższy wiek emerytalny
        i przedłoży bezpieczeństwo ekonomiczne własnych obywateli ponad interesy zagranicznego lobby lichwiarsko-bankowego to do władzy i stołków PO-PSL czy Ryszard Nowoczesny nieprędko NIGDY(nigdy nie mówi się..)nie powrócą.A lewicy nie ma a jeśli “coś -gdzieś” zostało w podziemiu to,toto jest wykastrowane i mocno przestraszone – neofici zawsze są świętsi od papieża…

  4. tak racja.
    Trafna analiza.
    Nie moze byc aby rodzinne na dziecko bylo polowe sumy emerytury albo renty.
    najwyzej 200 zl tyle stac Polske na kazde dziecko.
    wprowadzic liniowy podadek tak jak w Rosji i Estonii
    podatek obrotowy
    zadnych ulg tylko jedna
    stawka.

  5. Fantastyczna obserwacja – jasno i logicznie podane.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.