Państwo super możliwości czyli jedno nie lata drugie powoli jeździ

Jest takie państwo w Europie, dzisiaj obecnie – w 2013 roku, gdzie rząd poprzez media stara się skoncentrować uwagę opinii publicznej na zakupach drogich gadżetów komunikacyjnych przez państwowe spółki już utrzymywane za pieniądze podatnika lub w najbliższym czasie. Najpierw całe trzydziestu kilku milionowe społeczeństwo tego państwa zostało podniecone i rozochocone nakręceniem masy filmów z prawdziwej epopei przylecenia nowoczesnym samolotem do Polski a obecnie rozkręcono ten sam przemysł pogardy dla inteligencji ludzkiej – wskazując jako cel do umysłowego onanizowania się nowoczesny skład elektryczny, to znaczy nowoczesny jak na warunki i standardy pociągów tego kraju – pluskwy, upały, śmierdzące toalety i połamane siedzenia. Tak niestety to nasze państwo, oto Polska w budowie!

Tymczasem rzeczywistość nie znosi fikcji i tak jak całe społeczeństwo niezdrowo oglądało obrazki wielkiego pięknego mechanicznego białego ptaka tak teraz ogląda obrazki smukłego, ładnego – starannie zaprojektowanego pojazdu szynowego. Niby wszystko jest w porządku, ten kraj jest w budowie – o czym można przeczytać na oficjalnej stronie internetowej jego rządu, politycy ściskają ręce kolejarzy, dziennikarze gratulują pilotom, którzy nie wiedzą że obowiązują ich procedury i mają odblokować podwozie przy pomocy specjalnego bezpiecznika – fikcja pełną parą. Okazuje się bowiem, że wielki ptak nie lata, jego operator narodowy bankrutuje i wyciąga szpony po kasę do rządu – ponieważ utrzymanie ptaszka kosztuje, no a lata nim głównie elita – barany, które podziwiały jego przylot bezwiednie za pośrednictwem rządu dołożą się jaśnie państwu do biletów, co i tak nie zmienia faktu że wielki ptak nie lata bo jest niedorobiony! Podobny los czeka nasz nowoczesny jak na drugą połowę lat 80-tych w Europie zachodniej skład elektryczny, otóż to cudo techniki u nas rzeczywiście będące nową jakością – to typowy „biały słoń”, czyli coś czego możliwości nie da się wykorzystać na torach tego nieszczęsnego kraju bo wszystkie rządy od 23 lat miały głęboko w swoich złodziejskich kieszeniach jakąkolwiek modernizację na serio infrastruktury kolejowej.

Za pieniądze wydane na nową jakość zabawek komunikacyjnych w pierwszym przypadku można było kupić kilka samolotów używanych i wyremontować je do takiego stopnia używalności, żeby w ciągu kilku lat na jakie jeszcze zostały im resursy – zarobiły na siebie wycinając z konkurencji o polskie i europejskie niebo inne linie lotnicze (które robią dokładnie to samo) – no ale się nie dało, lepiej płacić leasing drogie raty do pewnego funduszu za wielką wodą, a jak się budżet nie domyka to płakać że kryzys i wyciągać szpony do rządu, żeby ten dofinansował w istocie bilety lotnicze elity społecznej z portfeli nędzarzy, którzy nowe samoloty oglądają w telewizji lub są takimi frajerami, że potrafią tkwić w trawie przy ogrodzeniu lotniska. Podobnie z pociągiem – jego koszt to miliardy złotych, które z powodzeniem można było wydać na remonty posiadanego taboru i ewentualnie zakup dobrej jakości nowych lub używanych lokomotyw – a tym samym dostarczyć do krajowej sieci przewozowej nie 20 ale np. 50 lub 60 wyremontowanych składów – odpowiadających stanowi naszej infrastruktury i zdolnościom naprawczym taboru (to Polacy i polskie firmy by zarobili), a z czasem wyprodukować coś podobnego u krajowych producentów. No ale się nie dało, trzeba było zrobić przetarg, trzeba było dać zarobić globalnej korporacji. Nowy ładny pociąg z rozkładanymi fotelami (jego główna zaleta) nie pojedzie nigdzie szybciej niż 14160 km/h może odcinkami 200 km/h – ponieważ nie pozwala na to infrastruktura kolejowa czyli: tory, układ dostarczania napięcia oraz sygnalizacja, która zgodnie z przepisami (europejskimi) musi być dostosowana do dużych prędkości w przypadku ich rozwijania na danej trasie. Oczywiście ceny biletów będą wysokie a opłacalność zapewni się na głównych trasach poprzez zepchnięcie przewoźników konkurencyjnych z głównych linii kolejowych na poboczne, co już się dzieje. Przykładowo jeszcze niedawno z Krakowa do Warszawy można było pojechać pociągiem standardowym za około 48 zł w trzy godziny – Centralną Magistralą Kolejową, a dzisiaj ten samo pociąg „pędzi” starą linią kolejową pamiętającą początki kolei w państwach zaborczych około pięciu i pół godziny.

Poczekajmy aż przewoźnik lotniczy (narodowy) znowu wyciągnie szpony po publiczne pieniądze i będzie wszystko wiadomo, ot sukcesy komunikacyjne – Polska w budowie. Dziękujemy panu panie Donaldzie Tusk, naprawdę Polska to kraj super możliwości, których symbolem jest ten wielki biały nielot i powolne wahadełko, które nie ma wychylnego pudła – no bo przecież przetarg nie przewidywał, więc nie będzie jeździć szybciej!

Wspaniale więc, dalszych takich sukcesów panie premierze! Jakby jeszcze nielatający samolot przetoczyć na lotnisko w Modlinie, z którego podobno nie można startować i doprowadzić do niego super pociąg z rozkładanymi siedzeniami, to w umie byłoby fajne połączenie wszystkich sukcesów rządu, zwłaszcza że trudno byłoby tam zjechać z autostrady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.