Polityka

Państwo PiS to nie jest zwycięstwo tradycji nad nowoczesnością

 Państwo PiS to nie jest zwycięstwo nad nowoczesnością. Dominująca część krytyki dobrej zmiany opiera się na twierdzeniu o rzekomym wstecznictwie tej formacji politycznej. Nie ma chyba większego błędu w ocenie tych ludzi, albowiem można ich oskarżać o wiele, w tym na pewno trafnie – część z nich – o oportunizm. Jednak, to na pewno nie jest formacja lansująca wstecznictwo. Klucz leży w rozumieniu rzeczywistości. Jeżeli redefiniujemy sposób jej postrzegania, to tym samym przypisujemy sobie prawo do jej oceny – wedle nowej skali, jaką ustanowimy. Tymczasem rzeczywistość w tym kraju jest taka, jaką ustala 460 osób w Sejmie, oczywiście za zgodą pewnego Kościoła… Można się z tym nie zgadzać, jednak nie można udawać, że tego nie ma, że to nie jest rzeczywistość w której żyjemy. Emigracja wewnętrzna, jakże modna w okresie PRL-u, dzisiaj nie ma żadnego sensu (jak zresztą i wówczas miała ograniczony), ponieważ to jest nasz kraj, nie mamy innego I TRZEBA SIĘ POROZUMIEĆ. Podstawą do porozumienia jest szacunek, a na drugim miejscu otwartość na argumentację, czy jak kto woli gotowość do dyskusji. Jak z tym jest ostatnio w naszym kraju, chyba każdy wie doskonale.

W dużej części mediów zagranicznych w Polsce możemy zobaczyć cały szereg kompilacji informacji na temat formacji dobrej zmiany i jej ludzi. Na płaszczyźnie ludzkiej jest to atak na wszystkich, zaczynając od samego pana prezesa, a kończąc na zwolennikach politycznych w rozumieniu ogółu. „Wiadomo”, że pan prezes „żyje z kotem”, że nie ma nawet rachunku bankowego, „nie wie” co to komputer i tak dalej. Można tego typu twierdzenia o rzekomej właściwości osobistej mnożyć w nieskończoność. Opis obozu politycznego nazywanego ciemnogrodem jest pełen lansowania zacofania jako głównej tezy przewodniej. Wykorzystywane są tutaj kwestie religijne, chodzi o odciągnięcie Polaków od pewnego Kościoła. Kręcono filmy, lansowano tezy o promowaniu pedofilii w ramach tej instytucji itd.

Skala inwektyw jest oczywiście szersza. Wszyscy pamiętamy jak niektórzy przedstawiciele obecnych partii opozycyjnych nawoływali do zabierania starszym osobom dowodów osobistych, żeby nie mogły iść głosować na Prawo i Sprawiedliwość. Przecież to był szczyt wszystkiego! Zwłaszcza z ust człowieka, który aspirował (i potem został) premierem! Internet jest pełen całej gamy inwektyw, od bardzo prymitywnych, po niesłychanie wysublimowane tzw. „memy” i inne sposoby marketingu wirusowego. Nie ulega wątpliwości, że od bardzo dawna mamy do czynienia z promocją nienawiści i kłamstwa przeciwko ludziom dobrej zmiany i zwolennikom tej opcji politycznej.

Niezwykle intensywny jest atak na Kościół dominujący, który jest oskarżany o wszystko, co najgorsze poczynając od bycia zacofaną i nie demokratyczną instytucją, a kończąc na promowaniu pedofilii wśród swoich funkcjonariuszy. Jest to nadzwyczaj szkodliwe ponieważ służy jako oręż w wojnie ideologicznej o nowy ład.

Zrozumienie tej zależności jest kluczowe dla obiektywnego odbioru naszej rzeczywistości. Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że każda kolejna nowa promocja jest, a przynajmniej powinna być czymś lepszym, czymś korzystniejszym, czymś co da nam więcej zarówno pod względem ilości, a jeżeli nie, to chociaż pod względem jakości. Takie oczekiwania wynikające z logiki natury ludzkiej, stanowią podstawę do wszystkich specjalistów wpływu publicznego (i marketerów). Stąd usilne promowanie nowych idei politycznych, jako czegoś nowego, poprawiającego ład, jest naczelnym wyznacznikiem indoktrynacji. Zawsze tak było, już w starożytnym Egipcie, jak Echnaton dokonał „reformy” religijnej, przy pomocy posągów i budowli. Nie trwało to długi, bo po jego śmierci, nawet jego imię było skuwane z pomników i wszystkiego, na czym był uwieczniony.

To jednak nie jest spór starego z nowym. Nic takiego nie ma tutaj miejsca, to się nie dzieje. Obraz kreowany przez usłużne media nie jest obrazem prawdziwej rzeczywistości. To bardzo głębokie kłamstwo, mające na celu wywołać w nas wrażenie, że pewne sprawy są równoważne kluczowym zagadnieniom determinującym naszą rzeczywistość.

Jeżeli bowiem do promocji nowych idei, posługujemy się metodami totalitarnymi, wykluczającymi dyskusję. To, nie nazywajmy tego niczym nowym! Zamordyzm i przemoc już są nam znane doświadczyliśmy ich wiele razy w historii. Nakładka ideologiczna jaką na zamordyzm i przemoc się nałoży jest kwestią zupełnie wtórną To może być feudalizm, to może być teokracja, czy też monarchia, ewentualnie największe zło znane cywilizacji ludzkiej, czyli tzw. demokracja neoliberalna. Istotą zawsze jest to samo, czyli podporządkowanie się człowieka systemowi. Jeżeli coś jest tak zaprogramowane, nawet jakby było najbardziej kolorowe, czy np. tęczowe na świecie – zawsze jest złem, bo totalitaryzm jest zły prawie zawsze. Tylko w okresie granicznym, krytycznym – wymagającym mobilizacji, może mieć rację bytu. Jednak, taki stan nie może trwać wiecznie i ludzie muszą wiedzieć, że okres władzy totalitarnej skończy się, jak znikną nadzwyczajne okoliczności.

Reasumując, państwo PiS, to nie jest zwycięstwo tradycji nad nowoczesnością. Ponieważ, to co usiłuje się nam wmówić jako postępowe – nie jest nowoczesne, to nowa odmiana starego totalitaryzmu, który doskonale znamy! W tym konflikcie państwo rządzone przez Prawo i Sprawiedliwość, jest tym, czego należy bronić. Ponieważ ZAWSZE należy bronić własnego państwa. Niestety jest to konflikt ideologiczno-kulturowy, który możemy tylko przegrać, ponieważ duża część społeczeństwa nie dopuszcza do świadomości, że druga duża część społeczeństwa, nie chce zmian, które nie są niczym nowym, a jedynie nową formą zamordyzmu.

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi, pan prezes powiedział że tolerancja nie może oznaczać afirmacji, tego wszystkiego co komukolwiek przyjdzie do głowy. Dodatkowo podkreślił chrześcijańskie korzenie rodziny, jako podstawowej komórki społecznej i istotnej symbiozy pomiędzy chrześcijaństwem jako podstawą cywilizacji, a właśnie rodziną. Warto mieć te słowa na uwadze.

6 komentarzy

  1. Słuszny tekst.

  2. Jarosław Polskę Zbaw

    Interesujące spojrzenie na rzeczywistość dobrej zmiany

  3. Tekstu jeszcze nie czytałem, ale moje zdanie w temacie jest analogiczne
    do (na pewno) słusznych spostrzeżeń poczynionych w tekście przez Autora.
    Adekwatne będą TU niektóre niektóre mądrości ludowe – ubrał się diabeł w ornat i ogonem na msze dzwoni, czy powiedzenie o czy wilku w owczej skórze…pełne rozwinięcie- strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami.
    Myślę że te które przytoczyłem nieźle podkreślają grozę sytuacji , gdzie nóż jest już na gardle, (wróg nie jest już nawet u bram…) a zewsząd słychać łabędzi śpiew…
    Paka-Amen

  4. To, że PiS jako formacja polityczna potrafi się posługiwać nowoczesną technologią, nie oznacza, że myślą nowocześnie (a nie myślą, ich umysły zatrzymały się gdzieś w czasach komuny, II RP albo okresie jagiellońskim naszej historii i mają problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości – ale spoko, też kiedyś miałem taki problem, tylko mam jedną przewagę – czytam za dużo książek niż przeciętny Polak). Czy to się jednak podoba czy nie – życie nie ma biegu wstecznego, nawet nie ma pedału gazu za pomocą którego można by je przyspieszyć. Ono po prostu idzie do przodu z chwili na chwilę!

    A co do tradycyjnego modelu rodziny to jest on źródłem wszystkich naszych problemów z wolnością, ponieważ jest on od początku zaprogramowany hierarchicznie, czyli patrząc od dołu: dzieci->matka->ojciec. Wszystko może jeszcze jakoś się ułoży, jeśli rodzice są w miarę zgodni ze sobą, ale w większości przypadków tak nie jest i rodzina staje się źródłem wszystkich możliwych problemów, przede wszystkim zaś hierarchiczna struktura, która siłą rzeczy prowadzi do podporządkowania jednych drugim, a co potem przekłada się na wszystkie możliwe struktury ekonomiczne, polityczne i społeczne.

    Przede wszystkim zaś rodzina, co trzeba sobie uświadomić (nie tylko w Europie, mam na myśli wszystkie dotychczasowe modele, z jednym wyjątkiem o którym później), to INSTYTUCJA! ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_(socjologia) ). A więc nie ma ona zbyt wiele wspólnego z miłością między ludźmi (nieważne jakiej płci, problem zawsze będzie podobny), ale została stworzona jako element organizacji tego zbiorowego totalitarnego tyrana, jak nazywam społeczeństwo, które ma za zadanie przymusowo wtłoczyć jednostkę w obręb swojego oddziaływania. W praktyce oznacza to robotyzację i zniewolenie człowieka – rodzina ma za zadanie zaprogramować jednostkę niczym robota, by wykonywała funkcje społeczne, zbiorowe. Kolejnymi instytucjami są religijne, szkoła itd., które odbierają jednostce jej indywidualizm zgodny z jej naturą i metodami mniej lub bardziej siłowymi usiłują ją dostosować do dominującego wzorca. Pamiętajmy, że kiedyś to rodzice decydowali o małżeństwie dzieci, chcąc zwiększyć swoją pozycję społeczną, do tego też służyło płodzenie jak największej liczby dzieci, chociaż w przypadku biedniejszych rodzin chodziło o nowe ręce do pracy, mające wyręczyć rodziców. Celem istnienia rodziny jest więc przetrwanie społeczeństwa i jego programów, a nie miłość między ludźmi, a celem płodzenia dzieci jest ich indoktrynacja (mówimy przecież, że “mamy” dzieci, czyli traktujemy je jak własność). Mąż i żona w rodzinie to nic więcej jak pozycje społeczne, a nie relacja miłości!!!

    Ciekawy pogląd na rodzinę podobno miał Karol Marks – uważał, że powinna zostać zniesiona, ponieważ jest fundamentem zniewolenia człowieka przez człowieka i dlatego postulował, by żony były wspólne. Krótko po zwycięstwie rewolucji podobno komuniści próbowali zrealizować ten postulat, ale okazało się, że… gdyby go kontynuować to wkrótce padnie cały hierarchiczny model społeczeństwa, co zagrozi karierom i pozycjom jakie osiągnęli zwycięzcy, więc… eksperyment przerwano i powrócono do starego modelu!!! Tak więc rewolucja bolszewicka nie tylko nie wyeliminowała przyczyn tego, z czym walczyła, ale dzięki utrzymaniu ich, stworzyła model represji jeszcze groszy niż ten, który próbowała obalić. A wszystko w imię karier, jakie na rewolucji porobili zwycięzcy. Więcej na temat rezultatów takich rewolucji możecie znaleźć w książce hinduskiego guru Osho “Wolność – odwaga bycia sobą”. Facet podaje bardzo ciekawe przykłady i poglądy na temat rewolucji. Polecam.

    Na koniec mała alternatywa, która może być lekarstwem na problem rodziny – pewne małe plemię w Chinach przyjęło zupełnie inny model społeczny i… jakoś sobie radzi i żyje mimo dominującego dookoła innego modelu:

    TAM NIE LINKUJEMY

    Jest to ciekawy przykład, że można zorganizować się w alternatywny sposób i żyć szczęśliwie i myślę, że szczęście jednostki powinno być najważniejsze i to one (jednostki) powinny wybierać sobie model relacji, w jakim chcą funkcjonować, a nie politycy i kapłani religii wszelakich. Społeczeństwo powinno być zbiorem wolnych jednostek, a nie dostosowanych i indoktrynowanych od dzieciństwa robotów. Tylko wtedy możemy wyeliminować te problemy, z którymi zmagamy się obecnie. Niestety wielu ludzi woli, żeby jakiś ksiądz, rabin czy imam mówili im jak mają żyć, a sprawy swego życia chętnie oddają w ręce cwaniaków obiecujących gruszki na wierzbie (polityków) i takie darmozjady to wykorzystują – zamiast wziąć się do jakiejś porządnej roboty, oni tylko kadzą z mównic innym jak mają żyć i myśleć.

    • …ich umysły zatrzymały się gdzieś w czasach komuny… Gdyby’ż…ale
      Drogi Panie “chiński” jest TO niestety tylko “pobożne życzenie”. Nic więcej.
      “Ta” partia kroczy KONSEKWENTNIE drogą nowoczesności i postępu (tak jak wszyscy “eurooświeceniowcy” po 89′) pod płaszczykiem
      bogoojczyźnianym, ogłupiając motłoch wyborczy rzekomym własnym
      konserwatyzmem. A “ciemny lud” TO weźmie za dobrą monetę! I eto wsio!
      Bez nadmiernego wymądrzania (się).

  5. Bardzo dobrze napisane, potrzebujemy takiego trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.