Polityka

Nasze państwo niestety jest państwem pozorowanym przez własne elity

 Nasze państwo niestety jest państwem pozorowanym przez własne elity, które udają że rządzą, gospodarują, dbają o wspólny interes, leczą, uczą, porządkują ogół spraw, wprowadzają Polskę do zagranicznych sojuszy i unii gospodarczych, tymczasem wszystko to jest tak naprawdę pozorne. Jesteśmy oszukiwani jako wspólnota państwowa przez własne elity, które traktują społeczeństwo i państwo nie inaczej niż XVIII wieczna magnateria traktowała ówczesną Rzeczpospolitą i jej mieszkańców. Liczył się tylko i wyłącznie zysk jaki zapewniali poddani, ewentualnie to co można było zarobić – wyciskając podatki z wynędzniałych mieszczan.
Wszelkie bogactwo w naszym kraju pochodzi w przeważającej większości albo z eksploatacji surowców naturalnych, albo z eksploatacji „maluczkich”, którzy ograniczając własną konsumpcję płacą rentę kapitałową w postaci marży dla kapitalistów lub to samo państwu w postaci ludobójczych i morderczych podatków pośrednich. Czy to jest normlane, żeby kraj na dorobku finansować tym, co ludzie konsumują? Można zapytać o alternatywę – wówczas rodzi się problem, bo tylko te strumienie od maluczkich kupujących swoje jogurty i chleb tworzą w Polsce cash flow, który można opodatkować. Na tym wychodzi cała nasza częsta nędza, bylejakość organizacji państwa i słabość ekonomiczna. Natomiast, to że tylko biedni utrzymują ten system jest ostatecznym potwierdzeniem oszukiwania państwa przez jego własne elity – niestety w Polsce kto inny rządzi, kto inny płaci, a zasadniczo jeszcze inni są rzeczywistymi beneficjentami całego systemu. Na pewno nie są nimi pojedynczy obywatele naszego smutnego państwa.
Sztucznie wykreowany konflikt PR-owo – retoryczny z Federacją Rosyjską ma tą zaletę, że pokazał nam jak słabo jesteśmy zakorzenieni w tym wyśnionym zachodzie, o którym marzyliśmy rzekomo od trzech pokoleń. Można nawet dobitniej powiedzieć, że ta nowa ciekawa sytuacja pokazała nam kto jest kim i na co możemy liczyć w sytuacji realnego zagrożenia oraz jak ono może przebiegać. Niestety rozpaczliwe w intencji domaganie się dwóch brygad NATO do przebazowania do Polski – w momencie, gdy sztucznie wykreowana temperatura panicznego konfliktu sięgała zenitu – to wszystko na co stać przedstawicieli naszych elit. Prawdopodobnie tylko na tyle starcza tym ludziom wyobraźni, uznającym kiedyś przecież, że polski lotnik może latać i na drzwiach od stodoły…
Niestety samo to, że ani ekonomia, ani geopolityka, ani nawet brukselskie zwyczaje nie są mocną stroną naszej polityki –  to o niczym nie przesądza. W końcu nie musimy być lwami salonowymi. Natomiast jedno się naszej zwłaszcza dyplomacji udało znakomicie – popsucie stosunków z Federacją Rosyjską, która w całym tym sztucznym konflikcie nawet nie planowała niczego co mogłoby dotknąć nas. Sami się wplątaliśmy, opowiedzieliśmy, jak widać – nie do końca chciani, ponieważ nasze zaangażowanie spotkało się z odrzuceniem jego owoców! W efekcie jest tak jak jest – zachód nie rozumie o co nam w całym zamieszaniu chodzi, a Rosja ma podaną na tacy całą polską rusofobię, którą jeszcze próbujemy podpalić pół Europy!
W międzyczasie w kraju przestają funkcjonować na zadowalającym poziomie kolejne sfery działalności publicznej państwa, a system podatkowy się uszczelnia. Państwo nie daje prawie nic, w zamian biorąc całkiem spore podatki – bezlitośnie przyciskając własne społeczeństwo jak w najmroczniejszych czasach pańszczyzny! Wszyscy muszą płacić wysokie podatki, ale z działalności państwa korzystają w zasadzie tylko nieliczni – uprzywilejowani w znaczeniu systemowym. Po prostu dla wszystkich nie wystarcza – zwłaszcza dla tych słabych, samotnych, którzy nie są w stanie się bronić i nie mają swoich krzykliwych rzeczników.
Już od pewnego czasu zauważono, że w Polsce obowiązuje system klientelizmu politycznego – jeżeli czegoś nie wyszarpiesz to tego obywatelu nie dostaniesz, bo nawet jak ci się należy to i tak tylko minimum, na które trzeba czekać w kolejce osób uprawnionych.
System jaki stworzono jest nieludzki. Nie nadaje się do funkcjonowania i nie zabezpiecza niczyich interesów, włącznie z tą nieszczęsną pasożytniczą w większości elitą, ponieważ w żadnym innym kraju – tacy ludzie u steru nie byliby tolerowani. Można nawet powiedzieć, że nie mieliby szans na to, żeby „się wyłonić”. Każdy system, nawet okrutny – jeżeli chce być sprawny musi odsiewać miernoty i nepotyzm. System opierający się na promocji głupoty i miernot na podstawie nepotyzmu nie przetrwa dłużej niż do kolejnego pokolenia. Nie jest w ogóle odporny na problemy wewnętrzne, ani presję zewnętrzną.

3 komentarze

  1. Naszym “narodowym” nieszczęściem, jest to że , “na głowie
    włosów coraz mniej” (wieczorem wcześniej spać się chce) a w najlepsze rządzą nami “ci sami’,co to “nie chcem,
    ale muszem” (to tylko sierżant, w okopach), “nastojaszczi’
    oficerowie planowali gry w sztabie(sami swoi).
    Lub tez jowialni “jajcarze”(wcześniej, zarządzajacy MON-em).
    No i “TEN” uciekajacy czas…
    Dzis rano w PR pr.1 p.W…,od UE),
    w zwiazku z kolejna rocznicą akcesji…wypowiadał się
    dośc krytycznie…porównujac Polskę i NRF.
    A wystarczyło zmierzyć nasze dokonania, “komusze” i
    solidaruchów. 1945-1970 Polska LUDOWA i to co “osiągnęliśmy”
    za (wolności i największego dobrobytu od 300?, 400? lat)
    1989 – 2014.
    Pomijam “stany posiadania” w 1945 i 1989r…

    A może to ma być jak z Mojżeszem, “błąkającym”
    się ze “swym ludem” po manowcach (pustyni),
    po to by pamięć “prowadzonych” nie sięgała, czasów egipskich, tzn. peerelowskich…
    Pan W… o problemach na Wschodzie powiedział
    to co musi wiedzieć mówić urzędnik państwa
    solidarnościowego…

  2. Artykuł bardzo wyraźnie pokazuje współczesność. W czasach PRL mówiono, że rządzący zbierają na pół litra. Chcąc zobrazować obecną sytuację postaram się opisać rysunek Wiate (bardzo lubię tego rysownika). Stoi sobie pan przy śmietniku i coś tam pociąga z butelki, obok przechodzi inny pan z pustą siatką, został zagadnięty, quo wadis – po piwo. Dedukując obecni rządzący zbierają już zaledwie na piwo. I jak tu nie współczuć obecnie rządzącym?.

  3. Odwieczny dylemat “chleba albo igrzysk” jest rozgrywany przez Tuska dość skutecznie, lepiej odwrócić uwagę krzycząc łapaj złodzieja.Tak naprawdę to Ukraina Ich obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg. Bębenek można podbić wykorzystując emocje narodu np.: religijność, fobie antyrosyjskie, fobie
    dotyczące modelu rodziny czy swobód obyczajowych.Obserwując
    zachowanie naszego rządu widać wyraźnie że wszystkie działania są podporządkowane uzyskaniem procentowej przewagi w sondażach, to zapatrzenie w sondaże odbiera często możliwość racjonalnego myślenia,podejmowane decyzje są chaotyczne i doraźne.Nasza przyszłość rysuje się jeżeli nie wczarnych to raczej szarych barwach.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.