Paradygmat rozwoju

Państwo musi opierać się na sile a siła na mądrości której źródłem jest hermetyczność elit

 Państwo musi opierać się na sile, zwłaszcza jeżeli chce przetrwać i się rozwijać, to musi mieć tej siły bardzo wiele i to w kilku rodzajach. Poza tym nie może wahać się jej użyć, chociaż to samo prawdopodobieństwo jej użycia ma powodować, że interesariusze państwa uznają jego siłę za okoliczność determinującą ich decyzje lub zaniechania wobec państwa.

Przede wszystkim państwo musi być silne wewnętrznie, nie może być mowy o żadnych konkurencyjnych strukturach wobec państwa na jego własnym terytorium, jak również wszystkie siły zdolne do konkurencji w jego strefie wpływów muszą być pod jego kontrolą.

Zdolność do projekcji siły zewnętrznej jest oczywiście równie ważna, o ile nawet nie ważniejsza, jednak wszystko zależy od okoliczności i wyzwań. Z siłą zewnętrzną lepiej jest tak, żeby było jej na tyle, aby sam fakt jej występowania powodował, żeby nie było potrzeby jej użycia.

Zdolność do użycia siły zewnętrznej musi poprzedzać czytelność retoryki politycznej, dającej świadectwo politycznej niezależności i samodzielności państwa oraz jego skuteczności w osiąganiu celów. Chodzi oczywiście, o jakość elit i ich zdolność do samodzielności w myśleniu i osiąganiu celów. Bez zagwarantowania pewnej decyzyjnej hermetyczności elit, w ogóle nie może być mowy o jakiejkolwiek demonstracji zdolności do czegokolwiek, a zwłaszcza do użycia siły. Ponieważ siła bez właściwego sterowania, tzn. mądrego sterowania jest bezużyteczna, albowiem nie ma żadnych gwarancji, że posłuży do osiągnięcia celów państwa. W zasadzie nie ma niczego ważniejsze niż ta zdolność do mądrego sterowania siłą, ponieważ we współczesnym świecie, możliwości do stworzenia rzeczywistości równoległych jest bardzo wiele, jeżeli uda się odpowiednio zaprogramować elity tak żeby zamknęły się same w jakiejś pętli własnej niemocy i karmiąc własną propagandą były ślepe na rzeczywistość, to można sterować państwem a jego siła jest wydana na nasz użytek. Niestety we współczesnym świecie jest bardzo wiele tego typu sposobów na przejmowania przekłamywania rzeczywistości i tworzenia jej wersji równoległych. Jeden z wariantów tego dramatu realizuje się od ponad 30 lat w Polsce, inny od ponad roku na Ukrainie, jeszcze inne w innych miejscach świata. Państwo bez elity w swojej istocie hermetycznej na wpływy zewnętrzne nie jest państwem suwerennym, a nawet, jeżeli zachowałoby takie pozory, to uznając cudze cele za swoje, staje się państwem podporządkowanym.

Bez zapewnienia hermetyczności elit na obce wpływy po prostu nie ma możliwości na mądre zarządzanie państwem tj., na takie, które w każdym punkcie, nawet krytycznym będzie uwzględniało interes państwowy, przy rozumieniu państwa, jako wielopokoleniowego continuum tych, co byli wcześniej, co są obecnie i co odziedziczą państwo jutro.

Nasz kraj w ostatnich 70 latach miał, co najmniej jedną rzeź elit i jeszcze dwie wymiany. Rzeź nastąpiła podczas okupacji, jakiej nasz kraj podlegał w trakcie wojny, pierwsza wymiana elit nastąpiła w 1968 roku, a druga po tzw. Okrągłym Stole. Bez kontynuacji w ogóle nie można mówić o kształtowaniu się elit, albowiem poza wiedzą książkową, potrzebna jest jeszcze praktyka i „wejście w buty”, czy też może lepiej powiedzieć „w siodło”, a tego w naszym przypadku nie było od końca XVII wieku, kiedy to ostatni Polacy, godni w pełni tego miana kończyli swoje żywoty, potem było już tylko gorzej. Elita już zawsze była zdradziecka, sprzedajna i służyła obcym panom, nie będąc zdolną do samodzielności myślenia i działania państwowego. Jedynie Polska Organizacja Wojskowa – była kuźnią kadr rzeczywiście, bezwzględnie patriotycznych, ale niestety za bardzo to towarzystwo po swoim zwycięstwie było zapatrzone w dystynkcje i kieliszki z szampanem niż w mapy i książki.

Co ciekawe nawet po Okrągłym Stole odrzuciliśmy dorobek części elit, które były autentycznie polskie, narodowe, może socjalistyczne, ale bardziej pragmatyczne niż zdradzieckie i służalcze. Znając potęgę, z którą nie bylibyśmy w stanie się zmierzyć, elity PRL-u wybierały pragmatyzm, a znając zapach pejcza ekonoma, którym tenże smagał parobków w czworakach na przedwojennych folwarkach, mieli pewność, że wybierają po prostu mniejsze zło. Czy mieli świadomość kosztów? Trudno powiedzieć, ale koszty są zawsze. Żeby tu nie cytować pewnego pana, który już na szczęście nie jest ministrem, a wiele mówił o ponoszeniu kosztów po swoim powrocie zimą z Kijowa.

Przez minione 26 lat transformacji, nie byliśmy w stanie zrobić niczego, żeby wykształcić elity, których moglibyśmy być pewni, co więcej, które powoli udowadniałyby sobie i światu, że są w pozytywnym znaczeniu hermetyczne, że „nie robią nikomu łaski”, jak również mając świadomość, że państwo to „kamieni kupa”, wiedzą jak tą kupę kamieni uporządkować i następnie stworzyć z niej podwaliny naszego przyszłego dobrobytu.

Państwo bez elit zdolnych do hermetyczności, nie ma najmniejszych szans w starciu z wyzwaniami, jakie niesie globalizacja. Dzisiaj naprawdę nie potrzeba armii, żeby podbijać państwa. Przecież państwa nie mają monopolu na przemoc!

Unia Europejska jest dla nas szansą, że nie mając własnych elit zdolnych do racjonalnych zachowań, przynajmniej możemy podczepić się pod ludzi, którzy myślą kategoriami długofalowego interesu nas wszystkich. Problem polega jednak na tym, że patrząc na ich zachowanie w niektórych kwestiach – niestety tego w ogóle nie widać. Co więcej, nawet jeżeli europejskie elity są zdolne do zdrowego pragmatyzmu i myślenia w perspektywie pokolenia, to jednak najczęściej ich przedstawiciele są na czymś zafiksowani, co powoduje, że ich użyteczność generalna musi być ograniczona, ponieważ sami nawet nie wiedzą, że robią epokowe błędy.

Wniosków nie ma, nie potrzeba tutaj wniosków, każdy z państwa czytelników ma własną mądrość i jest przekonany, że ma racje. Tutaj potrzebne jest mądre głosowanie w nadchodzących wyborach. Mądre, to znaczy, co najmniej wybór mniejszego zła.

3 komentarze

  1. To Unia ma jakieś elity? Jakiś przykład? Pytam bo dla “Unia Europejska jest dla nas szansą” zupełnie nie potrafię znaleźć uzasadnienia chyba że przyjąć takie niedopowiedzenie: rzeczy by stały się czymś najpierw muszą się stać. Jeśli tak to zgoda, jak już powstanie Unia zgodna z ideą i będzie posiadała elity to faktycznie będzie szansą.

  2. …pierwsza wymiana elit nastąpiła w 1968 roku, a druga po tzw. Okrągłym Stole… Przypomnijmy sobie co miał do powiedzenia, w przypływie szczerości “nowy szlachcic”
    Artur Sandauer, w temacie kto w Polsce stanowi inteligencję,a kto masy pracujące, i co z tego wynika.
    Czym i jak uzasadnił “marsjańską” przemoc i dominację,
    w stosunku do miejscowych – krajowców.

    Polecam uwadze…

    https://marucha.wordpress.com/2011/09/19/korzenie-elity/

    https://forumemjot.wordpress.com/2013/10/05/elity-iii-rp-rodowod-cz-1-wladyslaw-gauza-radze-czytelnikowi-to-zapamietac-czytajac-te-dokumenty/

    https://forumemjot.wordpress.com/2013/10/13/elity-iii-rp-przeksztalcic-narod-genetycznie-czyli-zlikwidowac-inteligencje-polska-cz-2-wladyslaw-gauza-radze-czytelnikowi-to-zapamietac-czytajac-te-dokumenty/

    Ps.

  3. Przecież mamy hermetyczność elit? hermetycznie oblegają koryto!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.