Społeczeństwo

Państwo i obywatele zwani kibicami – problem relacji

 Państwo polskie należy do wszystkich Polaków, każdy pojedynczy obywatel jest dokładnie taką samą cząstką Polski od momentu urodzenia, do momentu wydania ostatniego tchnienia. Państwo nie może nikogo wyłączać, w tym także nie może wyłączać żadnych mniejszości, które się w nim ujawniają z tytułu jakichkolwiek wyróżników.

Tak jest w teorii, a jak jest w praktyce? Zapytajcie państwo znajomych homoseksualistów, z jakimi problemami natury czysto administracyjnej boryka się ich życie, w jaki sposób są dyskryminowani przez prawo i jak skutecznie odmawia się im pełni praw, które czarno na białym mają przyznane w Konstytucji Rzeczpospolitej. Jeżeli to będzie mało informacji – zapytajcie państwo samotne matki, w jaki sposób są dyskryminowane na rynku pracy, a prawo pracy nie działa i ich nie chroni. Pomijając już takie szczegóły jak kwestia rozliczenia podatkowego (niższy odpis) itp. Jeżeli tego będzie mało – zapytajcie państwo jakiegokolwiek małego lub średniego przedsiębiorcę w jaki sposób wyglądają jego relacje z państwem – zobaczycie albo smutek, albo przerażenie – ewentualnie nienawiść w oczach.

W ten sposób można pytać każdego, każdy jest niezadowolony. Jednakże jest też pewna grupa społeczna, niejednorodna w strukturze, istotnie zróżnicowana – tożsama co prawda pod względem zainteresowań jej uczestników. Mówimy o kibicach sportowych, a w szczególności o kibicach piłki nożnej, którzy w sposób bardzo intensywny rozwijali swoją kulturę przez ostatnie 23 lata transformacji, można powiedzieć że ewoluowali wraz ze społeczeństwem i stanowią emanację jednego z jego społecznych biegunów tak samo jak samotne matki, przedsiębiorcy czy homoseksualiści. Z punktu widzenia prawa wszystkie te grupy są tożsame – obywatele, których wyróżnia jakiś wyróżnik i ewentualnie są stowarzyszeni lub w inny sposób współdziałają na rzecz np. realizacji swojej pasji lub interesów.

Fenomen kibiców jest wynikiem zbiegu kilku kwestii, które nasiliły się w ostatnich latach lub zanikły. Przede wszystkim winne jest społeczeństwo – pozwalające na luźne sposoby zachowania młodzieży, nie rzadko terroryzującej dorosłych w rodzinach. Jednakże o wiele bardziej winne jest państwo i kościół – równolegle odpowiedzialne za procesy oświatowe i indoktrynację młodzieży pod względem pożądanych wartości. Szkoła nie działa, religia – jako nauczanie nie ma znaczenia. To jak widać nie przemawia do większości młodych mężczyzn, zainteresowanych kontrkulturą – tak proszę państwa, nazwijmy rzeczy po imieniu – złemu wychowaniu młodzieży winni są rodzice, szkoła i kościół w znaczeniu katechetów. Rodzice pozwalają na zbyt wiele lub nie mają czasu, szkoła uczy przeżycia i brutalności a lekcje religii w najlepszym wypadku są olewane.

Gdyby tego było mało, to na problemy systemowe nałożył się jeszcze charakter rynku pracy, z którego państwo się praktycznie wycofało. Poza nielicznymi organizacjami pracy ochotniczej, które są oczerniane o komunistyczną przeszłość – cała reszta nie działa. Urzędy Pracy nie mają żadnej oferty dla młodzieży, a jak mają to przeważnie nie robi ona szału. Stąd frustracja, zniechęcenie do systemu, ogólne rozczarowanie – młodzi chcą wyjść z domu, ale dokąd niby mają pójść? Zwłaszcza latem boiska są zamknięte – za to osiedlowe ławki przyjmą każdego.

Na to wszystko jeszcze nałożył się ostateczny bezpiecznik – zasadnicza służba wojskowa została zniesiona i to przypieczętowało, nie ma już żadnego państwowego instrumentu, który mógłby posłużyć do dostarczania młodzieży (zwłaszcza męskiej) pożądanych wzorców.

W konsekwencji mamy to co mamy, wolny rynek, wolność, liberalizm, społeczeństwo się zorganizowało w stowarzyszenia wokoło klubów sportowych będące w praktyce klanami i doskonale zorganizowanymi grupami samopomocy. Piękna sprawa – przy pełnym wycofaniu się państwa, obywatele potrafili się tak doskonale i niezwykle efektownie zorganizować. I co? Gdzie jest wsparcie państwa dla tej młodzieży? Proszę pokazać stowarzyszenie kibiców, które dostało od państwa/samorządów – jakąkolwiek świetlice, gdzie mogłoby urządzić sobie siłownie, ring, bibliotekę, klub, przedszkole dla małego kibica – cokolwiek!

Niestety – państwo traktuje tych ludzi jak zagrożenie, nie dając nic – nie przedstawiając żadnego scenariusza, jaki może się ziścić. W zamian za to oskarża i sankcjonuje działalność polityczną, czy też raczej – polityczne wyrażanie się tych grup, do której mają pełne, niczym nie ograniczone i jak najbardziej pełne prawo!

Każda akcja powoduje reakcję i wzrost napięcia, to oczywiste prawo społeczne – nie da się jemu przeciwdziałać. Bez względu na to co się stało na plaży w Gdyni, musimy pamiętać że to tylko czubek góry lodowej. To państwo nie miało pomysłu na tych młodych ludzi, nie może mieć więc pretensji, że przyswoili sobie ideologię, a już na pewno nie, że się radykalizują.

Przy tym wszystkim jest oczywiste, że przestępców w tym zwłaszcza tych zorganizowanych w struktury kryminalne i para kryminalne trzeba systemowo zwalczać. Co do tego nie można mieć wątpliwości. Tutaj państwo musi być brutalne, nawet śmiertelnie brutalne – jeżeli zajdzie taka potrzeba. Jednakże o czym się nie mówi, ale często zdarza się, że po dwóch stronach stoją koledzy ze szkolnej ławy, trzeba pamiętać o tym, że Policjanci, zwłaszcza ci do codziennej ciężkiej pracy w oddziałach prewencji nie rekrutują się z moli książkowych zwerbowanych przez policyjnych headhunterów w bibliotece!

Państwo musi mieć relację z obywatelami zwanymi kibicami, nie może być tak, że państwo ogłasza że ta wspaniała polska młodzież to bandyci, dilerzy i złodzieje a potem napuszcza na nich policję i media, żeby utrudnić im życie i ich zohydzić społeczeństwu. Podkreślmy – kibice, czy też „kibole”, nie są wrogami państwa polskiego. To tacy sami obywatele jak profesorowie wyższych uczelni, z taką samą siłą głosu wyborczego. Z tą różnicą, że jest och od profesorów o wiele więcej i państwo uważa ich za wrogów! Doprowadzenie do obecnego stanu automatyzmu skojarzeń – krótko ostrzyżony mężczyzna, kibic równa się faszysta, ksenofob, bandyta – to jedna z największych klęsk tego rządu, który kształtowaniu się takiego wizerunku przez ostatnie sześć lat nie przeciwdziałał.

Nie może być zgody na takie traktowanie obywateli polskich, trzeba pamiętać bowiem że z punktu widzenia rządu i całego państwowego aparatu przymusu, którym rząd dysponuje – problem kibiców jest śladowy, w tym znaczeniu, że są oni zwykłymi „pożytecznymi głupkami”, których rząd sobie wykreował, albo bardziej właściwe słowo – wysterował na wrogów publicznych numer jeden i może ich teraz w blasku reflektorów zwalczać.

To naprawdę idealni wrogowie – młodzi, przeważnie nie posiadający żadnej własności mężczyźni, których można oskarżyć o co tylko się chce.

Szkoda słów. Wszystko co mogą zrobić kibice, to stworzyć ogólnopolskie stowarzyszenie i składać na jego rzecz pieniądze, tak żeby realizowało ono dwa cele: po pierwsze prowadziło pozytywny PR na ich rzecz, odczarowujący czarną propagandę rządu a po drugie – systemowo świadczyło pomoc prawną, dla każdego kibica oskarżonego przez władze o przestępstwo lub zakłócanie porządku. Nie ma innej drogi w państwie prawa.

4 komentarze

  1. Czytam: “… przeważnie nie posiadający żadnej własności…”, że niby “kibice”.
    A “narzędzia”, środki transportu ?
    A jedenastu bojówkarzy Wisły Kraków (siedmiu kolejnych jest poszukiwanych) oskarżonych o makabryczne zabójstwo, którzy stanęli przed sądem.
    “Mieli maczety, noże, siekiery, kastety, a nawet widły. Wozili je w specjalnie przygotowanym jeepie, którym jeździli na tzw. akcje – czyli zwykłe napady. Śledczy zebrali dowody na to, że bandyci byli doskonale przygotowani do popełnienia tej zbrodni. Jaki mieli motyw? Jechali, by zabić wroga z konkurencyjnej grupy pseudokibiców. Chodziło też o porachunki między grupami przestępczymi. Zadali ofierze kilkadziesiąt ciosów nożami czy maczetami! To była krwawa rzeź, której nikt nie miał prawa przeżyć! Ale odpowiadają za… pobicie! Jak to możliwe?”

    “Teraz tłem całych brutalnych akcji są narkotyki, agencje towarzyskie i wpływy z ochrony krakowskich klubów. Kibicami nazywają się „żołnierze”, którzy są wysyłani z maczetami i pałkami mordują konkretne osoby. Małolaci chcą pokazać, że są silni i gotowi za klub oddać życie. A tak naprawdę są wykorzystywani przez gangsterskich bossów, którzy za dużo mogą stracić, jeśli sami chcieliby przejmować rynek. To ciężkie reguły, ale z klubami nie należy ich łączyć. Nie ma nic wspólnego ze sportem, za wyjątkiem dobrej przykrywki. Pieniądze, pieniądze i jeszcze raz narkotyki. Ciężko nam to zrozumieć, bo to alternatywny świat. Nie ma nic wspólnego z naszym wyobrażeniem moralności i karności” – mówi oficer policyjny, prywatnie kibic Cracovii.

  2. To jest dobry opis kibolskiej subkultury. Na całym świecie ludzi tego pokroju tak wykorzystują mafie i inne związki przestępcze. To jest ich wojsko.

  3. 12-ty grzesznik

    Nasi w sierpniu muszą tak reagować.
    To są skutki POLITYKI HISTORYCZNEJ, a rządzą nami historycy (Tusk, Komorowski, marsz. senatu, b.szef CBA, itp.)
    Skoro tzw. grupy rekonstrukcyjne mogą sobie ZADYMIĆ, to dlaczego MY z Chorzowa nie możemy sobie pobić Meksykanów?
    Nie wiadomo za kim byli podczas Powstania Warszawskiego oraz wiadomo że długo przechowywali Trockiego i że nie lubią (jako Państwo) – księży katolickich.
    Zasłużyli na to.
    Zresztą po co się szwendają po POLSKIEJ plaży?
    Nie mają ich u siebie?

  4. Bardzo realne przedstawienie problemu, czyli jakie błędy popełniła III RP.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.