Paradygmat rozwoju

Czy w państwie mesjanistycznego patriotyzmu jest miejsce dla pragmatycznego patriotyzmu?

 Zmiany się dzieją na naszych oczach, nasz kraj się zmienia. Przede wszystkim zmienia się punkt odniesienia. Polska z dnia na dzień przestaje być krajem naszych pragnień i dążeń, a znowu przenosi nas w warstwę relacji, w której domaga się poświęcenia, uwielbienia i amorficznej miłości – ponad wszystko. Racjonalność myślenia stopniowo zastępuje adoracja białoczerwonej, najlepiej w obłokach kadzideł i przy dźwięku jedynie słusznych dzwonów. Państwo nas wszystkich zmieniło się w państwo tych, którzy nie stali tam, gdzie stało ZOMO, ale jak wiadomo niektórzy prokuratorzy stać mogli. Prawda, że rzeczywistość nawet mesjanistyczna ulega stosunkowo szybkiej przemianie? No, bo czego jak czego, ale afirmacji osób służących poprzedniemu systemowi nie należało się spodziewać w najnowszej odsłonie eRPe, a tutaj taka niespodzianka.

Biorąc poprawkę na ten drobny szczegół, niestety nadal mamy do czynienia z ludźmi, dla których ostatecznym kryterium odwołania w decyzji może być opinia jednego człowieka. Jeden człowiek może decydować w zasadzie o wszystkich sprawach w naszym państwie, a jego poglądy są takie jak mniej więcej wszyscy wiemy, bo mieliśmy okazje je poznać przez lata. To gorsze niż zwykły mesjanizm, to poważne ryzyko wydania zbiorowości na ryzyko błędu jednostki. Historia dowodzi, że nie ma geniuszy, w naszej historii nawet Piłsudski się pomylił, – co nie umniejsza jego geniuszu, jednakże co to była za Polska po zamachu majowym? Sam mówił, że nie o taką się bił w okopach! Każdy, więc może się pomylić, a potem – wszyscy będziemy ponosić odpowiedzialność za błąd wodza.

Zakładając, że większość społeczeństwa rzeczywiście uznaje wykładnie mesjanistyczną wspólnej historii, a przez to godzi się na mesjanizm przeniesiony wprost do wykładni współczesnej racji stanu, to jeszcze nie znaczy, że wszyscy mają popełnić ogólnonarodowe samobójstwo, jakby nawet większość wyrażała słuszność, miała rację i tego chciała!

Czy można być patriotą nieco inaczej niż wyznaje patriotyzm mesjanistyczna większość, która jest przekonana, że ma monopol naprawdę i słuszność? Jakie warunki muszą być spełnione, żeby konkretne osoby, wyrażające określone poglądy, ale niegodzące się na popełnienie ogólnonarodowego samobójstwa – jak wódz tak wskaże – mogły być równoległymi patriotami? Uwaga pluralizm nie wystarczy, to za mało. Wręcz sama wolność słowa nie ma tutaj żadnego znaczenia, albowiem przeświadczenie zwolenników mesjanizmu o własnej słuszności jest tak dogłębne, że nie podlega żadnej dyskusji, wartościowaniu lub stopniowaniu. Zwolennicy mesjanizmu opierają swoje przekonania na wierze w fakty, które uznają głównie za pomocą wiary. Rozwiązanie jest proste – albo wierzysz w to, że mesjanizm, wódz i wszystko, co się z tym wiąże równa się państwo i nie ma innej opcji, albo nie jesteś z tego samego plemienia, państwa, narodu – niepotrzebne skreślić. Nie ma tu miejsca na falsyfikację, krytykę, to wszystko bzdury, z których na każdy argument jest kilka kontrargumentów, a przede wszystkim to, że sceptyk nie rozumie patriotyzmu i jest zdrajcą.

Czy zatem miłość do kraju może być bezgraniczna i czy to uczucie można nazywać miłością? Zresztą kraju, czy państwa? Może Narodu? Może państwa narodowego? Co będziemy afirmować? Najważniejsze, – kto i w czyim imieniu ma o tym zdecydować? Wystarczy powiedzieć, że gdzieś tam stało ZOMO? To również fikcja, bo jak wiemy nawet w takim przypadku znajdzie się zawsze jakiś użyteczny „postkomunistyczny” prokurator!

Czy to nie jest przypadkiem tak, że intencjonalna grupa przypięła sobie zawczasu białoczerwone chorągiewki, po czym przez lata stosowała retorykę narodową w odcieniu konserwatywno-fatalistycznym, tylko po to żeby na stałe stać się gestorem narodowej pamięci? Następnie umiejętnie funkcjonować na scenie publicznej właśnie w oparciu o wyróżnik państwowo-narodowy i ciągłe odwoływanie się do przeszłości, której dzisiejsze znaczenia się na nowo redefiniuje, jeżeli zachodzi taka potrzeba?

Może to ci panowie i panie od mesjanizmu są w istocie pragmatykami, a pragmatycy frajerami, albowiem dali się wypuścić na emocje, które nie mają znaczenia, bo w istocie nie ma sporu a odwołania historyczne są poza dyskusją (z wyjątkiem wyjątków)? To wszystko byłoby interesującym materiałem na kanapowy spór w jednej z dobrych krakowskich kawiarni. Niestety jednak to się dzieje w realu i decyduje o naszym życiu, konsekwencją takiego a nie innego rozumienia rzeczywistości przez selektywnie wybieraną przeszłość może być tylko kolejna katastrofa. Znaczy się wszystko w porządku, znowu będzie, że zwolennicy mesjanizmu mieli rację – cierpieliśmy, cierpimy i będziemy cierpieć?

4 komentarze

  1. Od patriotyzmu krótka droga do szowinizmu,czego będziemy świadkami,powodzenia umiarkowani patrioci!

  2. Bardzo refleksyjna treść, muszę jeszcze z dwa razy przeczytać żeby wszystko pojąć i zrozmieć

  3. Pan Krakau przeważnie pisał artykuły o Polsce ale ten artykuł, nie wiem dlaczego, dotyczy chyba Federacji Rosyjskiej lub Białorusi. Osobiście chciałbym żeby Polska była tak zarządzana.

  4. Autor niepotrzebnie doszukuje się jakiejś myśli przewodniej i głębi w nadchodzącej zmianie ideologicznej w Polsce, czego przykładem może być “mesjanizm” albo mesjański patriotyzm.

    Jeśli już musi być na “M”, to raczej MISYJNY.

    Bo to ma być MISJA przywracania Polski Polakom.

    Misyjny patriotyzm to może być dla kilkuset OFICERÓW politycznych FRONTU ideologicznego, ale dla narodu to będzie prosty TURBOPATRIOTYZM.

    Czyli ma być SZYBKO, MOCNO i w zgodzie z KOŚCIOŁEM.

    W myśl hasła: wyciąć wszystkich – Bóg odróżni swoich.

    A oficerowie, wiadomo: nie matura lecz chęć szczera …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 × 1 =