Polityka

Panie premierze proszę, może z litości nad nami spróbować coś zrobić?

Panie premierze! Proszę z litości nad nami maluczkimi spróbować coś zrobić. Przecież wiemy, że pan potrafi. W polityce wewnętrznej dokonał pan już prawie wszystkiego, będziemy pokornie z gorliwością ślepych i głuchych lemingów na pana głosować, wybaczymy panu nawet takie kwiatki jak posła Grasia, ale zlituj się pan – zacznij pan coś wreszcie robić!

Nie chodzi oczywiście o to, że rząd nic nie robi – takie stwierdzenie byłoby nadużyciem, nie będziemy też więcej pana krytykować za grę w piłkę – już obiecujemy będziemy grzeczniutkim Obserwatorkiem Politycznym – tylko rób pan coś, no prosimy!

Proszę popatrzeć – jest szaro-buro, ba nawet pan premier osobiście się wypowiedział na temat charakteru budynku, w którym pracuje – podpowiemy, że na początku jeszcze za Niemców po roku 1914 tym – był tam lazaret – szpital wojskowy – zaplecze frontu. Dlatego wdzięczny Naród wybuduje panu nową siedzibę rządu – żaden problem, to grosze w skali ogólnego marnowania środków publicznych, ale po prostu rób pan coś no!

Jest tyle fascynujących spraw, którymi można się zająć, nawet bez wydawania pieniędzy, czy też wielkich pieniędzy. Naprawdę – można zrobić „metropolizację”, samorządy płaszczą się i proszą od lat, żeby czcigodne rządy Najjaśniejszej zauważyły w swojej nieskończonej nieomylności i wszechwiedzy także, ten w istocie neutralny fakt, że mają też miasta w Polsce, a te czasami potrzebują inwestycji. No przecież pan premier nasz wszystkomogący może jednym podpisikiem uszczęśliwić całą rzeszę samorządowców, nie mówiąc już o mieszkańcach miast – pewno się zdziwią, że pan premier osobiście się nad nimi pochyla!

Co dalej – np. przyjrzeć się gazoportowi. Dlaczego się tak nieładnie opóźnia? Może gospodarska wizyta – rzucenie okiem, które jak wiadomo tuczy! Może jakieś wnioski personalne, ewentualnie wzmocnienie finansowe powołanej spółki, – bo to naprawdę ważna inwestycja, wręcz fundamentalna dla naszej ekonomii – tysiące miejsc pracy w przemyśle petrochemicznym!

Może pan premier znalazłby czas przyjrzeć się funkcjonowaniu wyższych uczelni? Może warto pomyśleć o jakimś prawie, które co jest oczywiste – nie nakazywałoby, ale może jakoś nieśmiało mobilizowałoby panów i panie (skandal!) w gronostajach do pomyślenia o połączeniu się w obrębie miast w jedną lub dwie – przeważnie duże jednostki akademickie. To przecież nie jest normalne, że mamy po kilkanaście uniwersytetów w kilku miastach Polski. To środowisko samo się nie jest w stanie porozumieć, a inaczej dzieląc granty – stosując bonus za zjednoczenie, można bardzo, naprawdę bardzo zmienić sytuację. Warto – niech szanowny pan premier się pochyli, pomyśli, tak no na logikę, przecież panu premierowi akurat rozsądku odmówić nie można! Naprawdę! (autor nie kpi).

Poza tym, warto pomyśleć np. o czymś względnie bezfinansowym, a co może spowodować, że słupki poparcia dla partii pana premiera siłą rzeczy pójdą w górę. Otóż bowiem pan premier swego czasu zainicjował piękną ideę Orlików, na których jak wiadomo na sztucznej chińskiej trawie grają brzuchaci dorośli, nie dopuszczając dzieci. Nie ważne, jakieś dzieci gdzieś kiedyś grały – sukces, Orliki są fajne. Może jednak warto ten wątek pociągnąć? “Schetynówek” nie będziemy przypominać, bo chociaż są do dzisiaj chwalone przez ludność wiejską, to panu premierowi mogą przywołać niechciane wspomnienia. Jednakże może zainicjować tak samo budowę sieci internetowych bibliotek – świetlic, czegokolwiek, gdzie byłyby komputerki z darmowych Internetem dla dzieci i dorosłych oraz WiFi dla wszystkich chętnych – najlepiej w każdej gminie. Potem jak to też się okaże sukcesem można pomyśleć o hospicjach, żeby pan premier wspierał w tym zakresie inicjatywy obywatelskie, samorządowe – wyznaczył nowe standardy. To są bardzo nośne tematy, a przecież dzięki nakazowi zapłaty VAT-u od Orlików, chyba w ponad 60% płaciły za nie samorządy!

W ostateczności, jakby pan premier miał jeszcze czas, mógłby zrobić coś na rzecz branży, którą popsuł na początku swoich rządów. Mianowicie – może pan premier znalazłby czas na okrągły stół, ale przemysłu stoczniowego – może uda się coś jeszcze ocalić? Reaktywować? Wzmocnić potencjał prywatnych nowoczesnych firm z branży – naprawdę kiedyś umieliśmy produkować całkiem niezłe statki! Warto!

Tyle, tytułem proszenia pana premiera o zwiększenie aktywności. Oczywiście można zrozumieć, że pan premier ma nas dość – no trudno się nami rządzi, ale – była marchewka, to teraz odrobina kijka – jak pan premier przestanie rządzić, to wiadomo, kto może zacząć rządzić, a wówczas wiadomo, że można będzie dostać po głowie nie tylko stołkiem, ale nie zdążyć na lotnisko – tylko od razu jechać do więzienia. Oj, ciężko będzie być panem ex-premierem, jak wiadomo, kto zostałby powołany na tą funkcję…

Panie Tusk! Rób pan coś! Tylko rób pan! Rządź, opierdalaj, wyrzucaj na zbity pysk, chwal, nagradzaj, rozdawaj posady, likwiduj ministerstwa lub całe urzędy, ale reformuj pan to państwo, – bo cytując pana – wszystko wskazuje na to, że lada rok ujrzymy znowu szpetne oblicze historii… a wówczas w razie przegranej i utraty kraju – lepiej, żebyśmy się nie spotkali, bo nie będzie dla pana i pana pomagierów litości.

Drugiej takiej szansy jak teraz możemy już nie dostać. Jako historyk pan powinien to rozumieć! A nie mamy już Szosy na Zaleszczyki!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.