Polityka

Pan Władysław Kosiniak-Kamysz ma oczywiście rację…

graf. red.

Pan Władysław Kosiniak-Kamysz ma oczywiście rację! Nie może sobie pozwolić na wejście w koalicję, gdzie się roztopi pod szyldem związków partnerskich, praw LGBT i wszystkiego w kontrapunkcie do dobrej zmiany. Wynika to z jednej banalnej okoliczności, otóż jego elektorat jest z istoty swojej natury – przeważnie małomiasteczkowy i wiejski, a w konsekwencji przeważnie konserwatywno-zachowawczy.

Koalicja opozycji, przeciwstawiająca się dobrej zmianie i tak nie wygra tych wyborów, bo to już nie jest możliwe. Nie stworzono programu, nie wyrażono publicznie przekazu, który chociaż konkurowałby z przekazem rządzących – o zdominowaniu i przesłonięciu to nawet już nie ma co marzyć. Ordynacja wyborcza jest jednoznaczna, słabsze ugrupowania będą zdominowane – liczą się tylko bloki. PSL jednak nic nie ryzykuje, bo wejście do Parlamentu na kilka miejsc z list wielkiej koalicji, byłoby dla niego kosztem dalszego wytapiania konserwatywnego elektoratu. W konsekwencji zupełnego przejęcia zaplecza partii przez dobrą zmianę. PSL ma doświadczenie w trwaniu w opozycji i doskonale da sobie radę, w tym znaczeniu, że przetrwa i poza Sejmem. Natomiast jeżeli zdecydowałoby się na uczestnictwo w koalicji za cenę roztopienia się w jej lewicowo-populistycznej masie, to zapłaci za to cenę trwałego wytopienia elektoratu.

Co więcej rodzi to zagrożenie, zlikwidowania partii przez podział wewnętrzny, ponieważ wewnątrz partii istnieje realna opozycja, dla której lewicowe i obyczajowe konotacje ideologiczne są nie do przyjęcia. Kościec zaplecza PSL jest bowiem dokładnie taki jak większości naszego społeczeństwa – konserwatywny, prawicowy, zachowawczy i zorientowany na czubku własnego nosa.

Czegoś takiego jak rozpad partii, nie może ryzykować żaden świadomy lider. Ponieważ partia odzwierciedlająca w systemie część elektoratu konserwatywnego, może być w opozycji jednak nie może się sama dzielić. Być może ta sytuacja jest dla pana Kosiniaka-Kamysza wyborem mniejszego zła, jednak lepiej jest przestać być liderem – pozostawiając partię istniejącą, niż rozbitą. Oczywiście, to co pan Kosiniak-Kamysz powiedział o “dwóch blokach”, które pokonają dobrą zmianę, ma znaczenie tylko czysto polityczne. Bardziej chodzi o to, żeby to nie on ponosił winy za to, że nie ma jednego bloku opozycyjnego. Jednak, ta sprawa także już nie ma żadnego znaczenia. Ponieważ PSL idąc do wyborów samodzielnie, może później myśleć o koalicji z PiS. Dla lidera partii, która może być języczkiem u wagi, dla przyszłej koalicji rządzącej, w której prezes wszystkich prezesów może mieć większość konstytucyjną – to gra warta chyba każdego ryzyka. Pan Władysław Kosiniak-Kamysz zagrał bardzo poważnie, co z tego wyjdzie, to może być najciekawsze w naszej polityce tego roku i może mieć znaczenie dla przyszłości całego naszego państwa i narodu.

Sytuacja, w której opozycja nie tylko nie była w stanie się zjednoczyć, ale jeszcze potrafiła się wypalić, poprzez żart z „Wiosną”, w kiepskim wykonaniu pana Roberta Biedronia, jest wszystkim, czego potrzebuje dobra zmiana do zdobycia większości parlamentarnej. Dobre rozegranie przystawek własnych i cudzych, jest dla pana prezesa grą na wagę większości konstytucyjnej. Dlatego nie będzie ŻADNYCH błędów i ŻADNEJ litości, dla tych którzy oznaczają dla dobrej zmiany nawet najmniejsze ryzyko.

Ponieważ jednak żyjemy w demokracji sterowanej przez media, najważniejszym wydarzeniem kampanii wyborczej może być wyświetlenie pewnego filmu, który wzorem obrazu dokumentalnego atakującego Kościół dominujący, ma obnażyć realia i zaplecze naszej polityki. Istotnym elementem filmu ma być przerysowanie postaci politycznych, poprzez stworzenie bohaterów możliwych do identyfikacji przez widzów. Poza tym filmem pan prezes i dobra zmiana nie mają w zasadzie innych problemów, albowiem gospodarka i budżet jeszcze wytrzymają, a Unia Europejska jeszcze się nie pozbiera do tego czasu, żeby cokolwiek miało znaczenie.

Problemem nie jest nawet sama dezorganizacja opozycji, problemem jest to, że ona po pierwsze nie ma żadnego pomysłu na samą siebie, a po drugie – zupełnie, w żadnej mierze nie potrafi się komunikować z elektoratem. Jeżeli ktoś chce się ubawić, niech sobie posłucha ostatniego przemówienia pana Grzegorza Schetyny, który w istocie nic nie powiedział na swojej smutnej konwencji. Co jest w tym najbardziej żałosne, to fakt, że bez zorganizowania konwencji i skupienia w ten sposób na sobie uwagi – poprzez ujawnienie faktu podziałów na opozycji, które są nie do przełamania, ci ludzie nie potrafią w ogóle dotrzeć do społeczeństwa. Uwaga, nie mówimy o tej jego części, która chce praw kobiet, dzików i handlu w niedzielę. Tylko mówimy o każdym. Istotą bycia w opozycji do rządzących, musi być bowiem zdolność do nadawania przekazu, który będzie miał znaczenie dla każdego. W tym oczywiście dla elektoratu przeciwników politycznych.

Pan Władysław Kosiniak-Kamysz przyjął optymalną linię aktywności politycznej, nie wejdzie do koalicji, które oznaczałaby dla niego roztopienie się polityczne, utratę przywództwa i prawie pewny podział partii. Mniejszym złem, jest trwanie jako marka polityczna w opozycji. Natomiast, że będzie to oznaczać prawdopodobnie zwycięstwo na poziomie większości konstytucyjnej dla dobrej zmiany, to już możemy podziękować panu Robertowi Biedroniowi. To ona dał się wypuścić politycznie jak przysłowiowy Filip z konopi i idealnie podłożył się pod polityczne walce dobrej zmiany, skutecznie oliwiąc ich mechanizmy propagandowe kwestiami obyczajowymi.

Przed nami jest interesująca rozgrywka z ustalonym wynikiem. Dobra zmiana wygra wybory, stawką jest tylko kwestia większości konstytucyjnej. Być może, może ona być osiągnięta dzięki poparciu udzielonemu przez pana Władysława Kosiniaka-Kamysza. On ma wszelkie atuty, żeby tak grać i nic do stracenia, ponieważ na każdym innym układzie politycznym może tylko mniej zyskać. W naszym interesie jest rozważenie, czy opłaca się nam bardziej przekazanie całej władzy dobrej zmianie – i całej odpowiedzialności, za wynik? Czy też utrzymanie dalej sytuacji, w której mielibyśmy stan nieustalony i działania funkcjonalnie ograniczające niektóre kompetencje wybranych organów. To kwestia wyboru. Byłoby ultra śmiesznie, gdyby po uzyskaniu większości Konstytucyjnej przez dobrą zmianę, Prezydentem został pan Donald Tusk. Chociaż może ceną za poparcie dobrej zmiany, będzie poparcie na stanowisko głowy państwa dla pana Władysława Kosiniaka-Kamysza? Robi się ciekawie, bardzo ciekawie. Ucieczka do przodu jest jedyną i zarazem najlepszą strategią PSL. To jedyny sposób, żeby uciec spod młota i kowadła…

46 komentarzy

  1. Zgadzam się z opinią Autora, że “Dobra zmiana wygra wybory, stawką jest tylko kwestia większości konstytucyjnej.”.

    A PSL?

    PSL przetrwa, bo nad Wisłą jest Macondo.

    Nawet Nadprezes pozuje na Witosa, wczoraj był na prowincji BEZ KRAWATA!

    I tak się toczą losy Macondo.

    Amen.

  2. LGBT plus neoliberalizm. Oto program!

  3. Niestety PSL stanęło po stronie dalszej destrukcji Polski, bo zamiast stworzyć koalicję z partiami o korzeniach lewicowych (Razem, SLD, PPS, Partia Pracy, Ruch Społeczny Ikonowicza itp.), to prowadzą własną egoistyczną i kościelną politykę. Mogliby wspólnie stanowić blok centrowo-lewicowy i w istocie konserwatywny, co Polakom by w zupełności odpowiadało. Takie porozumienie byłoby konkurencyjne w stosunku do PiS, bo nastawione na ochronę społeczeństwa przez kapitałem i zachowaniem status-quo obyczajowego. Interes okupanta religijnego też by zbytnio raczej nie ucierpiał przy takiej lewicowo-konserwatywnej opcji.

    To lewicy społecznej chłopi zawdzięczają poprawę swojego losu po II wojnie światowej. Ich brak pamięci historycznej kiedyś się zemści na nich samych. To początek końca PSL, bo jak nawet wejdą do sejmu i przystąpią do koalicji z PiS to będzie już ich ostatnia koalicja w historii. PiS ich rozegra i pochłonie.
    Oczywiście mając na myśli koalicję lewicy, nie uznaję tu WIOSNY Biedronia za lewicę, bo to jest partia liberalizmu gospodarczego i obyczajowego z lewicą społeczną nie mająca w istocie nic wspólnego.

    Jako lewicowy chłop z dziada pradziada pamiętający historię feudalno-kościelnego zniewolenia oraz wdzięczny za to co moja rodzina zawdzięcza socjalizmowi odsyłam PSL na karną ławkę poza sejmem w polityczny niebyt. To nie jest partia egalitaryzmu ludowego. To nie jest partia słowiańska. To są kolaboranci okupantów duchowych i ekonomicznych. Po 90-tym roku aktywnie brali udział w transformacji i niszczeniu polskiej gospodarki. DOŚĆ.

    • Miecławie, czepiłeś się “tej lewicy” niczym pijany (parobek, BO nie chłop) płotu.
      “Jako lewicowy chłop z dziada pradziada… ” nie ma i nigdy nie było
      w historii “lewicowego chłopa” – leniwy, https://pl.wikipedia.org/wiki/Satyra_na_leniwych_ch%C5%82op%C3%B3w a i owszem. 🙂 To już pełny oksymoron. “konserwatywny, prawicowy, zachowawczy i zorientowany na czubku własnego nosa.”
      A – to Polska (słowiańska) właśnie… DOKŁADNIE!!
      Przyznaję że zadziwiasz mnie wspomieniową dialektyką, przypomnij sobie
      “chłopie” scenki rodzajowe z najlepszego fragmentu Polski Ludowyj,
      z czasów Gierka , mamy żniwa, i ciągłe braki a to sznurka a to napojów
      …chłodzących tak było? BYŁO! BO system był niewydolny 🙂 i dlatego
      m.in. padł na ryj. I tak naprawdę nikt (już) za nim nie tęskni. Za 10 lat
      nikt nie będzie miał już pozytywnym skojarzeń (casus Mojżesza prowadzącego swój lud po pustyni). 🙂
      Trzeba z żywymi naprzód iść….

      • Niestety nie znasz historii. Były odłamy organizacji ludowych identyfikujące się z ideami socjalistycznymi, choćby taki ZMW WICI w II RP, z którą to organizacją byli związani moi przodkowie, pradziadek i dziadek. Pragnęli egalitaryzmu i oświecenia, a to czysta lewicowość.
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Zwi%C4%85zek_M%C5%82odzie%C5%BCy_Wiejskiej_RP_%E2%80%9EWici%E2%80%9D

        Hasło: “Trzeba z żywymi naprzód iść po życie sięgać nowe”, do którego się odnosisz, to właśnie myśl przewodnia ZMW Wici umieszczana w każdym numerze pisma WICI.
        Organizacja była atakowana non stop przez kler, pragnący utrzymać ciemnotę wśród ludu. W 1934 roku nawet zaczęto wydawać tygodnik “Polska Ludowa”.

  4. PSL było “już wszędzie” , nieważne z kim, byle u władzy, taka strategia, tylko że z ostatnim wyborem koalicyjnym “ludostwo” przelało czarę goryczy – zwłaszcza na wsi 🙂 o ile wyborcy mogli wybaczyć mezalians z SLD (nostalgiczny krok- naprzód w przeszłość) o tyle już nie wybaczyli żyrowania dekadenckiej, lewicowo-liberalnej PO…..
    chciałoby się za D. Rinn zaśpiewać – “gdzie te chłopy!? – Jeeeee!” (?) 😀
    “Kościec zaplecza PSL jest bowiem dokładnie taki jak większości naszego społeczeństwa – konserwatywny, prawicowy, zachowawczy i zorientowany na czubku własnego nosa.”
    A – to Polska (słowiańska) właśnie..

    Maciej Maciak: prognozy polityczne dla Polski, co dalej z telewizją kablową CW’24 https://www.youtube.com/watch?v=01h8rL19bg0

    PiS rzecznikiem Berlina. Polska polityka zagraniczna. Tomasz Gryguć (Pan Nikt) https://www.youtube.com/watch?v=S1Z0t3BThc0&t=5s

  5. Musiałam zajrzeć do wyszukiwarki aby dowiedzieć się kto to jest Kosiniak -Kamysz, no i już wiem. Nie chciało mi się czytać wszystkich zalet p. Kosiniaka – Kamysza. Jednak to co przeczytałam jest w moim przypadku wystarczające.Politycy się Polsce wybitnie udali tylko naród polski tego nie docenia.

  6. @ krzyk, zgadzam się sznurka do snopowiązałek brakowało ale również brakowało snopowiązałek. U mnie na wsi ludzie kosili kosą lub kosiarką i wówczas środowisko nie było zanieczyszczone. Pozdrawiam i zdaję sobie sprawę, że doskonale wiesz o czym piszę .

    Pozdrawiam wszystkich, którym bliski jest PRL.

    • Mając naście lat sam kosiłem kosą zboże z ojcem w trudniejszym terenie (ziemia była górzysta), a kosiarka i koniki to standard. No i ręczne wiązanie. Sznurek do snopowiązałki był niepotrzebny. Ale też i w naszym regionie nigdy go nie brakowało, bo chyba na naszym terenie było mniej spekulantów i opozycji, która robiła wszystko, aby tego sznurka po prostu nie było na czas. To wszystko było wpisane metodycznie w walkę z systemem sprawiedliwości społecznej, bo wyzyskiwacze “jaśnie państwo” ze swoimi lokajami musiało jakoś sypać piach w tryby systemu, który nakazał im pracować razem z pospólstwem.
      Pozdrawiam

      • @Miecław. ” Ale też i w naszym regionie nigdy go nie brakowało…” Czyżby?
        Skoro jeszcze ‘mam w uszach” corocznie w okresie żniw w mass-mediach wałkowany temat. Problem jak pamiętamy rozwiązał dopiero rok 89… 🙂
        Miecławie treści twoich komentarzy są niezwykle podobne ‘w linii” do
        zamieszczanych w organie prasowym lewicy laickiej – tam kom.(eurobolszewicy) każdy temat, nawet odległy w treści, sprowadzają do bezpośrednich ataków ‘na kler” tylko katolicki.
        Gdyby nie “ten wtręt” -“bo chyba na naszym terenie było mniej spekulantów i opozycji, która robiła wszystko, aby tego sznurka po prostu nie było na czas. To wszystko było wpisane metodycznie w walkę z systemem sprawiedliwości społecznej, bo wyzyskiwacze “jaśnie państwo” ze swoimi lokajami musiało jakoś sypać piach w tryby systemu, który nakazał im pracować razem z pospólstwem.” Byłoby w porządku… 🙂

        @wieczorynka. Jako dzieci z racji wakacji, 🙂 uczestniczyliśmy aktywnie w żniwach,a to było tak… ojciec kosił kosą , mama “podbierała” skoszone zboże,
        natomiast ja z bratem wiązaliśmy snopki, pod wieczór skoszony urobek
        znosiliśmy w określonej linii prostej i ustawialiśmy owe snopki w tzw. dziesiątkach, następnie skoszone pole przeczesywano potężnymi
        grabiami o dużej szerokości , coby zebrać pozostawione kłosy zboża…
        wykonywano podorywkę i zwożono wozem konnym (zaprzęg konny)
        dziesiątki do stodoły, następny etap w okresie późnego lata to już młocka
        młockarnia napędzana silnikiem spalinowym, wraz z omłotowym wędrowała od obejścia do następnego gospodarza, przypominam sobie
        że “jeszcze wcześniej” ojciec młócił zboże cepem. W ‘połowie Gierka”
        w gospodarstwie powitaliśmy maszyny konne: kosiarki, żniwiarki,
        snopowiązałki, zgrabiarki “grabaczka” konne, czy kopaczki konne
        do wykopków ziemniaków – a wówczas areał sadzanych ziemniaków był naprawdę duży, dziś jest sterowany za pomocą ‘marchewki z Brukseli”, ale to już wątek na oddzielny (jesienny) temat.

        • Co się jeżysz, jak ci prawdę wykładam. 🙂 A że niewygodna, dla twojej wizji świata feudalno-kościelnego to fakt, ale tak ma być, przecież ja tu jestem twoim lustrzanym odbiciem tej lewej strony. 🙂 Tej dobrej strony, bo to fałsz historyczny, że prawica to coś dobrego, lepszego, czy prawego! 🙂

          Abarotno – twoje posty tutaj to jak kazania nawiedzonego biskupa, więc widzisz jak się uzupełniamy. Ty bronisz swojej prawicy, a ja mojej lewicy – jak przystało w prawdziwej demokracji. No i nie masz wyjścia musisz to zaakceptować, bo czasy z cenzurą stalinowską i kościelną średniowieczną trwającą faktycznie do czasów II RP – już minęły bezpowrotnie. 🙂

          U nas już w latach 80-tych, gdy czasami brakowało tego sznurka do snopowiązałki, niby, gdy za czasów styropianowego lenistwa brakowało faktycznie niektórych towarów, to wystarczyło znać odpowiedniego spekulanta, który zawsze miał. Jak jechałem do niego z polecenia ojca kupić od niego ten sznurek do naszej snopowiązałki, której się dorobiliśmy wtedy, to ten spekulant i rolnik z rodowodem, zawsze mówił: “no dobra odsprzedam ci jeden (czyli rolkę), mi tam jeden jeszcze został, to na moje pole powinno mi wystarczyć.” I tak powtarzał każdemu, kto się do niego zgłosił. Oczywiście u niego ten sznurek był droższy, bo rzekomo sprowadzany specjalnie z innego województwa, bo tu w okolicy nigdzie nie było. Wtajemniczeni wiedzieli, że ma dobre kontakty w sklepie GS-u a zyskami dzieli się ze sprzedawcą. Ale faktycznie po 90 roku problem się sam rozwiązał poprzez eksport i pogonienie robotników ze styropianu do roboty i to solidnej roboty, co mnie najbardziej cieszy w tej III RP. Jestem bezpośrednim świadkiem tamtej historii, więc wiem o czym piszę i niczego nie muszę koloryzować.

          A co do twojej prawicowej retoryki jeszcze, to zobacz jak się Rola ze wspólnikami ze styropianu roluje, bo im teraz głupio w mendiach niby narodowych za oczernianie Huberta Czerniaka.
          “PILNE! Sprawa Huberta Czerniaka! 5G, Teczki, SKOKi, zdrowie i prawda!? Płk Wroński, Zagórski i Rola!”
          https://www.youtube.com/watch?time_continue=10&v=BgNiHOX3nMw

          A żeby wyjść jakoś z twarzą z tego zacietrzewienia i nikczemności to zbawcy narodu proszą, żeby chociaż Hubert Czerniak się przyznał do pałowania opozycji będąc na etacie w ZOMO, no bo jak to był w ZOMO, a nie pałował? To nie wypada, dziwnie jakoś, tak wyjść z twarzą bez konieczności przebaczenia. Jak się przyzna do pałowania, to jak obiecuje Rola i nawiedzony Zagórski – DOSTANIE PRZEBACZENIE za te błędy młodości. 🙂 Ciekawe czy młode pokolenia w przyszłości wybaczą Zagórskiemu styropianowe błędy młodości? 🙂 Bo to co teraz się w Polsce dzieje, to jest właśnie efekt ich błędów młodości.

          No przyprawiają mnie o pusty śmiech te wszystkie prawicowo-styropianowe wydmuszki intelektualne.

  7. Kiedyś było Zjednoczone SL. Dziś jest P czyli Parafialno kołtuńskie. Bezideowe, cwaniackie, chciwe, sprzedajne i w pełni podporządkowane proboszczom. Pozbawione pamięci i wdzięczności za to, co chłopi jako klasa społeczna uzyskali od Władzy Ludowej. Rewolucją była reforma rolna, za którą powinni świętować każdego 22 Lipca. Po niej przyszła oświata, nauka pisania i czytania, dostęp do szkół i na uniwersytety, żarówka w każdej nawet kurnej chacie, przesunięcie milionów na cywilizowane Ziemie Zachodnie, komunikacja do każdej wsi i postęp cywilizacyjny rolnictwa. Dziś bezideowa i obrotowa partia niby rolników nie tylko nie broni ich interesów ale gotowa jest współpracować z najbardziej wstecznymi i destrukcyjnymi siłami od Platformy począwszy do PiSu, do którego zmierza krok po kroku. Chyba, że wcześniej padnie ze wstydem i w hańbie, czego im należy życzyć. Niedawno miałem sposobność podróżować po Belgii, gdzie widziałem każdy kawałek ziemi troskliwe wykorzystany i zagospodarowany. W Polsce widzę tysiące hektarów odłogów urodzajnej ziemi porośniętych chwastami i dzikimi krzewami.

    • Tak, tak, niedługo 22 lipca i rolnicy zamiast z kwiatami pod pomniki lewicy dziękować za postęp cywilizacyjny, to pójdą zapewne pod wodzą PSL do kościółka składać rączki i modlić się za wyklętych, że ich kiedyś nie wyzwolili od tego “przeklętego komunizmu ludowego”. Tak chłopom było kiedyś dobrze jako parobkom “jaśnie państwa”, a ta wstrętna lewica śmiała ich wyrwać z tego letargu intelektualnego i nakazała się uczyć, zamiast pasać gęsi u pana.
      Kto traci pamięć historyczną nie zasługuje na zasiadanie w parlamencie.

      Ps. Dobrze że jesteś @Wojciechu. Dbaj o siebie i żyj długo, bo za 15 lat musimy zrobić bilans III RP w porównaniu do PRL. 🙂 O ile jeszcze coś z tej Polski zostanie?
      Pozdrawiam

  8. krzyk58
    16 lipca 2019 at 08:22
    Nie ma co szydzić ze wspomnień Miecława i Wieczorynki. Ja mam identyczne doświadczenia. Wszystko to znam i pamiętam. Podobnie jak miliony rodaków wychodzących się z lat wojny i dekad nędzy powojennej. Pamiętam także jak po uprzątnięciu zboża wielu ludzi miastowych krążyło po ścierniskach zbierając pojedyncze kłosy. Oni to jeszcze bardziej pamiętają, mocniej niż brak sznurka do snopowiązałek lub papieru toaletowego. Do tego sprowadzasz los dwóch pokoleń pracowitych rodaków.

  9. “bo czasy z cenzurą stalinowską… jeśli masz na myśli “naszych” komunistów dzierżących za pysk Polaków w początkach PRLu co najmniej do 56′ – masz rację. To było paskudne! W każdej innej wersji należy pisać o cenzurze leninowskiej. I będziesz miał rację. 🙂 Wielu współczesnych historyków i publicystów nie tylko rosyjskich ,nawet tych z “prawej strony”,stwierdza że w sposób nienaturalny , ba ;niezgodny z historycznymi faktami uwaga wszystkich skupia się na działalności Stalina w latach 1930 – 1937 r ,zupełnie jakby ktoś nie chciał pamiętać że rewolucja rozpoczęła się w 1917 r Zastanawiające jest dlaczego nic o tym się nie mówi ,co jest powodem milczenia na temat spraw o których należałoby raczej krzyczeć ! w związku z powyższym tkwicie Miecławie w herezji komunistycznej narzuconej tuż po marcu 53′ w ZSRR, a za pośrednictwem XX Zjazdu KPZR a rozpropagowanej umiejętnie na pozostałe demoludy( i nie tylko) mam na myśli perfidny w treści tzw. “tajny referat – o kulcie jednostki” tego łobuza, trockisty N. Ch.
    Mógłbym temat pociągnąć/rozwinąć – ale nie widzę TU na forum
    dla rozwinięcia ‘pewnych idei” odpowiedniego klimatu – nieprawda’ż P. Adminie? 😶 Poniekąd rozumiem iż strzeżonego Pan Bóg – strzeże…

    “U nas już w latach 80-tych, gdy…” Pierdu, pierdu Miecławie 🙂
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Inspekcja_Robotniczo-Ch%C5%82opska
    a wcześniej tuz przed stanem wojennym już jesienią 80′ inspekcje wojskowe w terenie ( w gieesach, i innych spółdzielniach..)

    @Wojciech. Ależ drogi Panie…(i w tym momencie żachnąłem się) TE
    ‘wynurzenia” – TO autoportret mojego dzieciństwa i dorastania!
    Rozumiem iż popełniłem błąd pisząc z “ręką na sercu’? 😃
    Сергей ЛЕМЕШЕВ – Пшеница золотая
    https://www.youtube.com/watch?v=UoUgeBAlzuM

    Алибек ДНИШЕВ – Пшеница золотая
    https://www.youtube.com/watch?v=ddRS9nrtXmQ

    Георгий ВИНОГРАДОВ – Пшеница золотая
    https://www.youtube.com/watch?v=zbr-WXJHkSs

    Владимир НЕЧАЕВ – Ой, ты, рожь
    https://www.youtube.com/watch?v=7vtJy15xXL4

    Dlaczego ‘te a nie inne” wersje? BO- mi w duszy grają…

    • Eeeech, prawda jest taka, że w latach 80-tych wszelkie inspekcje już były zdegenerowane styropianowym szaleństwem, bo żaden członek takiej inspekcji, jak choćby linkowana robotniczo-chłopska, nie chciał za bardzo wychodzić przed szereg, aby nie robić sobie tyłów w “zdemoralizowanym” styropianem narodzie. Wszystko to już się odbywało tylko na papierze. Ja się z takiej papierowej inspekcji wymigałem w pracy, bo stwierdziłem, że nie będę robić czegoś na niby. Więc dali mi spokój, ale w partii się boczyli trochę na mnie, że nie “przystaję do rzeczywistości”. 🙂

      Wszystko było wtedy już na niby, jak obecnie prawie na niby działa Państwowa Inspekcja Pracy. Mieli być antidotum na wykorzystujący pracowników biznes, a oni praktycznie zostali ubezwłasnowolnieni przez przepisy, pomijam już totalną niechęć do działania przeciwko biznesowi. Robotnicy nawet się tam specjalnie do nich nie zgłaszają, bo wiedzą że i tak nic nie pomogą, a pracę stracić i tak mogą. Więc cierpią oszukiwani przez biznes (głównie ten drobniejszy), ale nie złożą oficjalnego zawiadomienia do PIP. Pizd-wa… ta inspekcja, nie ze swej winy po części, bo przepisy i prawa biznesu są ważniejsze.

      Kiedyś milicja była skuteczniejsza, bo jak pan rzemieślnik zatrudniał na czarno, wystarczyło dać cynk MO, a na drugi dzień rzemieślnik meldował się w urzędzie i załatwiał formalności zatrudnienia pracownika i wypłacał zaległe pobory bez szemrania, przepraszając że w ogóle żyje. 🙂

      Skąd ty te wszystkie Zjazdy KPZR tak znasz? 🙂 Ja o nich nie mam nawet pojęcia, bo dla mnie to tylko jakaś tam ówczesna polityczna retoryka. Ja patrzę na systemy polityczne globalnie, co dają ludziom, jakie bezpieczeństwo i poszanowanie godności, jakie rodzą prawa i obowiązki oraz jakie tworzą wypaczenia. Co tam jakiś nawidzony polityk, nawet komunistyczny powiedział może być z reguły mylące, bo systemy społeczne na poziomie cybernetycznym nie są tak łatwo sterowalne, jak nam się wydaje. Gdyby były łatwo sterowalne to kiedyś feudalizm by nie upadł, komunizm i realny socjalizm PRL też by nie upadły.

      A co do skuteczności tzw. kontroli społecznej, to chyba najbardziej był skuteczny w przeszłości kler do spółki z “jaśnie państwem”, bo chłopi poddani byli zobowiązani tzw. prawem wiejskim, narzucanym przez panów i kościół w Wilkierzach do wzajemnej denuncjacji, czyli podpierda-nia się wzajemnie. Jak ktoś nie doniósł to czekała go chłosta, a w najlepszym wypadku zakucie w gąsior na widoku publicznym, zwykle przed bramą folwarku, lub w kuny przy drzwiach kościoła, jak nie doniósł na sąsiada, że nie pościł w piątek przykładowo.
      System, którego jesteś takim orędownikiem był faktycznie skuteczny pod tym względem i przemocą rozbijał więzi międzyludzkie, nie tworząc ich w interesie “jaśnie państwa” i plebaństwa. Przypadek Pawki Morozowa to epizod wiary dzieciaka w ideały, ale jak widzisz system wymyślony przez radzieckich komunistów nijak nie mógł dorównać systemowi feudalnemu pańsko-kościelnemu. 🙂
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawlik_Morozow

      Dowodów źródłowych jest na to cała masa. Szkoda, że historycy i socjologowie są tak u nas intelektualnie słabi i ubezwłasnowolnieni przez system kapitalistyczny, że nie robią badań porównawczych w tym zakresie. Wnioski byłyby niezwykle ciekawe i druzgocące dla systemu poddańczego (feudalno-kościelnego) w porównaniu do “przemocy systemowej” stosowanej przez komunistów w interesie ludu, a nie wąskiej klasy społecznej posiadaczy kapitału, jak w feudalizmie wspomaganym religią.

      Tak więc spadaj na drzewo ze swoją retoryką obśmiewania idei realnego socjalizmu i komunizmu. 🙂

  10. Na porównanie PRL z III RP całkowicie się zgadzam. Mam nawet kilka pytań, które chętnie skieruję do III RP. Raczej nie są to pytania, którymi jest zainteresowana III RP, zresztą tak samo jak ja nie jestem zainteresowana III RP.

  11. NO I GDZIE TE PYTANIA ???!!!
    pomogę…
    Ujawniono prawdziwy dług państwa. Kwota jest gigantyczna.
    Morawiecki jako premier zaczynał z bilionem zł długu, teraz ma już 6 bln zł.
    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/gus-emerytury-pierwszy-filar-drugi-filar-ppe,246,0,2403830.html

  12. “Eeeech, prawda jest taka…” Miecławie – odpuść nie bądź “czekistą
    z gorejącym sercem”…. 🙂
    “Skąd ty te wszystkie Zjazdy KPZR tak znasz?” Nawet nie sięgam do źródeł.
    Nie ma takiej potrzeby, no – chyba że idzie o detale… 🙂
    Co do rewelacji P. Morozowa – to też ‘było nie tak”- jak każą wierzyć w jedynie słusznej wiki. A to było (mniej więcej)-tak… Вот так выглядел счастливый сталинский СССР в реальной жизни. Коррупция, которой не гнушались даже герои гражданской войны, бандитизм и сращивание местной власти с бандитами, беспредел, убийства на почве неприязни или имущественных претензий, и всё с таким размахом, что власти не знали, за что хвататься — если всех сажать, то половину страны надо в лагеря отправить.

    Вот теперь вы можете оценить — с чем пришлось иметь дело Сталину, и из какого пипеца он тащил страну. Заодно станет более понятно, откуда взялись зэки в лагерях, все эти «невинные сидельцы», оравшие о реабилитациях. Даже спустя 68 лет Генеральная прокуратура после проверки следственного дела, постановила «Признать Морозова Сергея Сергеевича и Морозова Даниила Ивановича обоснованно осужденными по настоящему делу за совершение контрреволюционного преступления и не подлежащими реабилитации» — настолько в этом деле всё очевидно из улик. https://mihail1704.livejournal.com/128037.html
    “Tak więc spadaj na drzewo ze swoją retoryką obśmiewania idei realnego socjalizmu i komunizmu.” 🤔-taką pozę przyjąłem…pytanie, na ile poważnie?

    • No właśnie z tą powagą u ciebie jest problem, nawet jak leżysz pod krzyżem, więc nie oczekuję jej. 🙂

      A co do przypadku Morozowa, to prawdy prawdziwej się specjalnie nie dowiemy zapewne, ale tamten system tak czy inaczej Stalin musiał jakoś opanować. Metody i skutki też są obśmiewane i napiętnowane przez zachodnie hieny, ale nie spojrzą na to jakimi oni metodami posługiwali się i nadal posługują wobec swoich obywateli. Jak przykładowo postępowali Francuzi z Algierczykami itd. Przykładów gorszych na zachodzie niż z epoki stalinowskiej jest bez liku. Tylko że lud nad Wisłą skupiony jest na modlitwach a nie analizie porównawczej i wyciąganiu wniosków który system jest bardziej nieludzki, chociaż w sposób bardziej subtelny.

      Przecież ciągle dziennikarskie hieny chcąc dokopać systemowi radzieckiemu pokazują za wzór przypadek Morozowa. Podobnie jak zafałszowany obraz faktów z Poznania 1956 roku i przypadkowa śmierć tego chłopca, nie pamiętam nazwiska.
      Ale nie napiszą prawdy, jak obecnie wygląda praca w korporacjach, jak pracownicy muszą się wzajemnie pilnować i podpie-dalać, dosłownie jak za czasów chłopa pańszczyźnianego, w interesie kapitału i akcjonariuszy. Ja zostałem kiedyś z takiej korporacji zwolniony bo nie umiałem się przystosować, “głupi” sądziłem że wiedza i umiejętności są ważne i jestem niezastąpiony. 🙂 A okazało się, że “jestem nieprzystosowany społecznie” do pracy w niewoli.:-) Klienci się nie liczyli, a co im wcisną to i tak wezmą, więc intelektualne miernoty zostały, bo podpie-dalały i klientów zwodziły, a ja poszedłem w odstawkę, bo po co im ktoś, kto ma własne zdanie i myśli oraz chce dbać o interes klientów, kiedy klientów można spławić, a i tak większość oszukana nie pójdzie do sądu bo nie warto się droczyć o stosunkowo nieduże straty osobiste.

      Podobnie jest teraz w urzędach państwowych, gdzie tworzy się różne komisje kontrolne, zespoły do zarządzania jakością i ludzie się wzajemnie pilnują i podpie-dalają ile się da. Kierownictwu to w zupełności odpowiada i wiedzą o wszystkim nawet kto głośno wiatry puszcza w jakimś odległym pokoju. 🙂 Nic się nie zmieniło, metody są tylko subtelniejsze, nikt już cię nie rozstrzeliwuje za niesubordynację, ale za to wylatujesz z pracy i jak nie masz źródeł utrzymania, jesteś zadłużony – to nie masz wyjścia, musisz się dostosować i żyć w upokorzeniu, co niszczy system wartości o odbija się na zdrowiu psychicznym. A konsumenci, petenci, klienci się w tym wszystkim nie liczą. Żmijowisko pracownicze w korporacji robi tylko to co musi, aby przetrwać w pracy, często kosztem współobywatela konsumenta.

      Powinieneś popracować w takiej nowoczesnej korporacji zachodniej lub w jakimś urzędzie zarządzanym już na wzór korporacji, a wtedy przekonasz się, że to co Pawlik Morozow robił dla idei, to obecni pracownicy przymuszeni sytuacją osobistą czynią to samo ale dla przetrwania, nawet w rodzinach nie masz już solidarności. Nie wiem więc co gorsze? 🙂

      A “Czekistów” to ty szukaj teraz u różnych odmian narodowców i w strukturach różnych rycerzy tworzonych przez kościół. Tam znajdziesz taką namiastkę dawnych wzorców, bo intelektualnie jednak nie dorastają do ludzi Dzierżyńskiego. 🙂 No ale nic nie wiadomo, do czego będą zdolni wkrótce, jak wybory zostaną wygrane przez jedynie słuszną partię i okupant poczuje siłę do ewangelizacji, a przemoc będzie wpisana w ratowanie dusz przed ich ziemskim upadkiem. Jak to było ongiś w średniowieczu. 🙂 Pewnie się tam zapiszesz jako gorący orędownik powrotu mroków średniowiecza i zostaniesz ich rycerzem-czekistą, a może jako oficer z doświadczeniem wojskowym powinieneś już im pomóc tworzyć struktury religijnego Cze-Ka, czyli inkwizycji. Bąkiewicz chce jakieś Roty tworzyć, więc możesz się zrealizować. 🙂

      • Miecławie – “Biedroń, Czarzasty i Zandberg dogadują się przed wyborami. “Budujemy blok lewicy” 🙂 Masz swoich idoli pokomunistycznych
        (bezbożna lewica laicka) w kupie, na papierze… jesienią…będą (?) “w urnie”.
        “Metody i skutki też są obśmiewane i napiętnowane przez zachodnie hieny,…”
        ZONK – lewacko-komunistyczne hieny p. Miecławie!
        BA!! ‘Niektórzy” komentatorzy, TU na forum OP – mam na myśli lewaków i komunistów,
        ONY do dziś plują zawzięcie na Stalina….
        I wcale nie mam na myśli “różnych, takich ‘Lonków”… 🙂

        • Spokojnie, do czasu wyborów prezes nad prezesami stanie się bardziej lewicowy i czerwony, niż sami czerwoni, więc dużo jeszcze się może zmienić. 🙂
          Niestety jakaś alternatywa lewicowa musi być stworzona, aby państwo nie dostało się całkowicie pod okupację religijną i straciło całkowicie już wątpliwy świecki charakter. Jeżeli prezes byłby mądry to pognałby fanatyków religijnych na zieloną trawkę a zainwestował w ludzi mądrych z potencjałem intelektualnym, zdrowych na ciele i umyśle, z sercem po lewej stronie. Jak tego nie zrobi to przegra w końcu nie tylko wybory, ale i Polskę. Z fanatykami niczego więcej nie osiągnie poza dalszym dzieleniem społeczeństwa i religijnym uwiądem narodu.

          Tylko kto mu teraz uwierzy? Był czas, że w 2005 roku dużo lewicowych ludzi zawiedzionych SLD postawiło na PiS (znam takich z mojego otoczenia), bo retoryka przedwyborcza prezesa łączyła a nie wykluczała lewicowych Polaków. Niestety zawiedli się, bo za chwilę prezes zmienił ton i zaczął układy z okupantem religijnym. Rozpoczęło się szaleństwo i rozliczenia, straszenie rewindykacją. Dlatego Polacy postawili potem na bezideową Platformę Obywatelską, bo fanatyków nie chcieli przy władzy.

          Potem gdy platforma wprowadziła pierwszą ustawę obniżającą emerytury funk. dawnych służb PRL, PiS zaczął puszczać oko do funkcjonariuszy, że to nie jest sprawiedliwe, skutkiem czego, jak wynika z ostatnio opublikowanego listu otwartego do Ministra, wielu dawnych funk. głosowało w ostatnich wyborach na PiS, no i “durnie” dostali nauczkę po raz kolejny, raz gdy jak “barany” poddali się weryfikacji, drugi raz gdy zaufali post-sanacji.

          Masz tu fragment tej wypowiedzi z linkiem do całości:
          “Aby uzupełnić ten wątek warto przypomnieć, że na kongresie PiS w Krakowie w 2009 roku mówił Pan: Chcę to bardzo wyraźnie podkreślić raz jeszcze. Policjanci, strażacy, funkcjonariusze Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Służby Więziennej, zawodowi żołnierze Wojska Polskiego muszą mieć gwarancje, że państwo, któremu służą, dotrzymuje zawartych z nimi umów, wypełnia gwarancje i obietnice deklarowane przy wstępowaniu do służby oraz zapewnia stabilne warunki tej trudnej pracy i należne świadczenia emerytalne po jej wypełnieniu. Po tym wystąpieniu tysiące byłych funkcjonariuszy, skrzywdzonych ustawą z 2009 r. przeforsowaną przez PO, oddało swe głosy w wyborach na partię PiS. Ocena moralna takiego postępowania Pana Ministra jest jednoznaczna, aczkolwiek można pogratulować skuteczności politycznej.”
          Autorstwo: Członkowie Koła Podlaskiego Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa
          Źródło: Trybuna.info
          https://wolnemedia.net/dezubekizacja-to-niezasluzone-represje/

          Prawda jest taka, że gdy fala pisowskiego fanatyzmu przekroczy cienką czerwoną linię, to Polacy mogą zachować się irracjonalnie, czyli wybiorą nawet LGBT, aby tylko ksiądz nie zaglądał im do sypialni i nie mieszał się w życie prywatne. Z dwojga złego wolę jawnego geja nawet obnoszącego się ze swoją seksualnością, niż ukrytego homo-niewiadomo pod sutanną, który będzie mi prawił morały, sam będąc ostoją demoralizacji. Ten pierwszy może zechce coś uczynić dla sprawiedliwości społecznej i egalitaryzmu, zachowa państwo świeckie, bo jest to w jego interesie, ten drugi będzie chciał zaprowadzić feudalne porządki i państwo totalne z inkwizycją w tle, czego przejawy już mieliśmy. Chyba mój wybór będzie oczywisty.

      • …że to co Pawlik Morozow robił dla idei, …przeczytaj do q*y-nędzy, 🙂 porządnie ze zrozumieniem linkowany wyżej tekst, facet około-sześćdziesięcioletni nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem zapisu w jęz. rosyjskim. Choćby pierwszy akapit: “Помните героическую историю пламенного пионера Павку Морозова, который якобы заложил чекистам собственного папу, укрывающего зерно, за что и был зарезан кулацкими недобитками? На суде он будто бы отрекся от отца и вообще призывал расстрелять его, как контру. Очень правильный мальчик по канонам 30-х годов. Но к реальности это, как водится, никакого отношения не имело……………………………………………………… 😀

        • No przyjąłem dla wywodu wersję stalinowskiej oficjalnej propagandy, myślałem że ci odpowiada. 🙂 Ty stalinista negujesz ideowość Pawlika, no co ty, oczadział, czy co? 🙂

          Niestety wersji na jego temat jest wiele, dlaczego uważasz, że ta linkowana przez ciebie wersja, że ideowego odniesienia tam nie było, jest prawdziwa? Poza tym dla mnie nie ma to znaczenia, liczy się to w jakim kontekście zachodnia propaganda używa tego przypadku. Tak więc nie ma to znaczenia dla mojego wywodu porównawczego, bo gdy spojrzysz na historię to ludzkie wybory i tragedie są różne i potem różnie w zależności od potrzeb politycznych wykorzystywane w propagandzie politycznej a życie niesie swoje scenariusze, które dziwnie się powtarzają mimo zmienionych warunków politycznych i społecznych.
          Poniał o co mi chodziło i dlaczego taką wersję przyjąłem, aby dokopać propagandzistom zachodnim?

  13. Już dawno pisałam, że długiem państwa nie należy się przejmować. Ten dług jest i tak nie do spłacenia zatem niech martwią się ci co pożyczali.

    Jerzyjj z pewnością znasz dykteryjkę gdzie pożyczkodawca był zbyt namolny i ciągle upominał się o zwrot długu. W końcu znudziło to żonę dłużnika i stwierdziła, że mąż tych pieniędzy nie odda gdyż ich niema. Zadowolona z siebie, rzekła do męża a teraz niech on czyli pożyczający się martwi.

  14. Polecam świetny komentarz pani Danuty Waniek o postępowaniu PSL.
    Dla leni, którym się nie chce otworzyć linka i przeczytać całość, cytuję najważniejsze tezy z tej bardzo dobrej historycznej konstatacji. O czym dziś PSL zapomniało i służy okupantom. Czas na karną ławkę poza parlamentem dla ludzi, którzy nie mają honoru, aby pamiętać, co zawdzięczają lewicy laickiej i swoim przodkom z różnych ruchów ludowych walczących o godne życie w kontrze wobec interesów okupacyjnej instytucji religijnej.

    „Witos naszym wzorem”
    15.07.2019 Danuta Waniek
    „Odwieczna kontrola kleru nad polską wsią pod rządami postępowej Konstytucji dziś, w XXI wieku znów wróciła do łask.
    (…)
    Zaskoczyło mnie to, że ludowcy ratują swoją pozycję polityczną demonstrowaniem niechęci do aliansów wyborczych z lewicą (SLD i Wiosna), motywując to głębokim przywiązaniem do wartości chrześcijańskich i kościoła jako „wspólnoty”. Szukając pretekstu do odstąpienia od Koalicji Obywatelskiej jeszcze kilka dni temu sprzeciwiali się obecności w niej SLD. I chociaż jestem zwolenniczką zbudowania w tych wyborach odrębnego bloku lewicowego, ten stosunek ludowców do SLD nie po raz pierwszy ostro mnie zbulwersował: biurokraci z PSL (z których każdy miał w rodzinie swojego Mikołajczyka, albo księdza, albo…dziedzica) próbują ustawiać lewicę według własnego doraźnego interesu politycznego, chociaż to nie przez SLD stracili swą bazę społeczną na wsi na rzecz PiSu.
    (…)
    Prezes PSL, z pryncypialnym wyrazem twarzy zaciętego w sporze dziecka, najczęściej motywuje głoszone stanowisko obroną osławionych „wartości chrześcijańskich” , które – jakby nieco z wierzchu poskrobać – trącą homofobią i obłudą. Hasło to sugeruje, że lewica, a SLD w szczególności zagraża wyznawaniu tych wartości w praktyce, a tym samym spójności wspólnoty chrześcijańskiej, dowodzonej przecież w duchu „cywilizacji miłości” przez niemały pułk biskupów i arcybiskupów, ostatnio wołających o zrozumienie i tolerancję wobec pedofilów w sutannach. Głównym grzechem lewicy jest opowiadanie się za rozdziałem kościoła od państwa i sprzeciwianie się nieustannemu mieszaniu się kleru w politykę, zwłaszcza, że moralne uzasadnienie dla przyznania sobie takiego prawa przez kościół hierarchiczny zostało ostatnio mocno nadwątlone przez samych księży.
    (…)
    Nie trudno przecież zauważyć, że w szkołach finansowanych przez państwo wiszą dziś krzyże, zawieszane zawsze powyżej godła Rzeczypospolitej (kto to ustala..?), jak się wobec powyższego czują „nie podzielający tej wiary” ? A kto by się tym przejmował ! Nie tylko z tego powodu lewica uważa, że klerykalizacja życia publicznego zaszła za daleko. Widzi to młodzież, która masowo odchodzi od kościoła, ale trend ten nie leży w polu zainteresowania PSL.
    Z licznych wypowiedzi W. Kosiniaka –Kamysza i innych działaczy PSL wynika, że – podkreślany przy każdej okazji długi czas trwania w polityce polskiej – raczej nie sprzyja znajomości historii ruchu ludowego i emancypacji chłopstwa. A jest ona niezwykle ciekawa i trudno zaprzeczyć temu, że na przestrzeni minionych 130 lat ruch ludowy w walce o swoje prawa miał zawsze wsparcie lewicowego (postępowego) ruchu robotniczego.
    (…)
    Jak wiadomo, pod koniec XIX stulecia Polacy w Galicji mogli organizować się politycznie – działali tam legalnie socjaliści (Limanowski, Daszyński), endecja (przez jakiś czas Dmowski), a w latach 90. własne aspiracje polityczne ujawnili chłopi. Jednakże organizowanie się polskiego ruchu ludowego nie było zadaniem łatwym, ponieważ działacze chłopscy od początku natrafiali na zagorzały opór większości duchowieństwa oraz tych warstw społecznych, którym dalece odpowiadało, aby chłop „był niewolnikiem , tak z krwi, tradycji, wychowania, jak i z własnej woli”. Tak to widział Wincenty Witos, na którego dziś ludowcy lubią się powoływać, ale go nie czytają, a z jego książki p.t. „Moje wspomnienia” mogliby się dużo dowiedzieć o zmaganiach ówczesnych ludowców z poglądami i decyzjami księży, pełnymi „chrześcijaństwa”. Zaznaczam, że socjaliści nigdy nie należeli do przeciwników organizowania się chłopów, wręcz przeciwnie – ludowiec Jan Stapiński- gdyby żył- miałby wiele na ten temat do przekazania.
    W kontekście tym przypomnieć należy, że w ówczesnych czasach księża byli najczęściej na wsi jedynymi wykształconymi ludźmi. Wielu z nich położyło znaczne zasługi w walce z plagą pijaństwa na wsi i w szerzeniu dobrych obyczajów. Nie zaniedbywali jednak przy tym wpajania chłopom posłuszeństwa wobec wszelkiej władzy jako pochodzącej od Boga. Nic więc dziwnego, że „po chrześcijańsku” kler chciał sobie podporządkować w sposób bezkompromisowy organizujący się ruch chłopski. Trzeba przyznać, że z powodów religijnych część chłopstwa ulegała sugestiom księży, szanse zdobycia głosów chłopskich miał przede wszystkim ten, za kim opowiadali się księża.
    Co ciekawe, Maria i Bolesław Wysłouchowie na łamach „Przyjaciela Ludu” (wychodzącego od 1889 r.) postrzegali przywiązanie chłopów do religii jako obietnicy, że po ziemskiej tułaczce włościanin znajdzie się w końcu tam, „gdzie nie będzie ani głodu, ani zgryzot, ani podatków, ani prześladowań, ani starostów – ale będzie wieczysty wypoczynek po ciężkiej pracy” („Przyjaciel Ludu” z 3 czerwca 1906 r.) Wysłouchowie uważali, że pierwszym krokiem do organizowania się chłopów była zmiana ich mentalności, rozbudzenie świadomości klasowej oraz narodowej.
    Ponad połowa ludności wiejskiej nie umiała czytać, ani pisać.
    Wierzyła w gusła i zabobony, a do wszelkich nowinek, burzących odwieczny porządek odnosiła się niechętnie. Taka postawa chłopów ułatwiała stosowanie wobec nich niepohamowanego wyzysku ekonomicznego. Stąd m.in. brał się chłopski antyklerykalizm, gdyż poprzez wieki Kościół w oczach chłopów był instytucją sankcjonującą feudalny porządek i wyzysk.
    Wśród księży znalazł się wówczas j e d e n wyjątek – ksiądz Stanisław Stojałowski, który na łamach wydawanych przez siebie pism – „Pszczółki” i „Wieńca” – sprzeciwiał się upośledzeniu społecznemu chłopów. Poglądy ks. Stojałowskiego cieszyły się popularnością wśród włościan, za to hierarchia kościelna uznała go za człowieka niebezpiecznego, który może zrewolucjonizować wieś, co nie leżało w interesie ekonomicznym kleru (a nuż chłopi zażądają reformy rolnej..?). Walka ks. Stojałowskiego z hierarchią zakończyła się rzuceniem na niego wielkiej klątwy na mocy dekretu Świętej Rzymskiej i Powszechnej Inkwizycji z dnia 5 lipca 1896 r. Był to celny cios, wymierzony nie tylko w księdza, ale w cały organizujący się ruch chłopski. Znękany ksiądz musiał zaprzestać swojej pro chłopskiej aktywności, zmarł w Krakowie 23 października 1911r, nad jego trumną przemawiał Wincenty Witos.
    Pewnie nie bez przyczyny: znany był w owym czasie konflikt Witosa z biskupem tarnowskim – Leonem Wałęgą (1859-1933), który – bojąc się niekontrolowanego przez kler ruchu chłopskiego- zakazał nawet wiernym (znów pod karą kościelną) czytania pism „Przyjaciel Ludu” i „Piast”. Biskup atakował też w sposób niewybredny Witosa i innych działaczy ludowych, była to walka ostra i nieprzebierająca w środkach. Na „Przyjaciela Ludu” , a pośrednio na Polskie Stronnictwo Ludowe w 1903 r. została rzucona klątwa kościelna. Przypuszczam, że w duchu troski o „wartości chrześcijańskie”.
    W zaciętej walce kleru z działaczami ruchu ludowego chodziło o niedopuszczenie na wieś postępowych haseł i organizacji politycznych, ponieważ groziły one zachwianiem pozycji księży wśród włościan. Księża tropili zaciekle nie tylko co bardziej znanych działaczy chłopskich, ale nawet zwykłych czytelników „Przyjaciela Ludu”. W 1895 r znana była w Galicji sprawa Jana Gila – chłopa z Grębowa (powiat tarnobrzeski), któremu za czytanie tej gazety miejscowy proboszcz odmówił przed śmiercią spowiedzi, a następnie nie pozwolił na wstawienie trumny z jego ciałem do kościoła! Na znak protestu miejscowi chłopi ufundowali w 1896 r. zmarłemu skromny pomnik na grobie, umieszczając na nim napis: „Bratu, co walczył i cierpiał za sprawę ludową – w szczerej wdzięczności Chłopi Polscy” (ciekawam, czy o Janie Gilu pamiętają jeszcze współcześni ludowcy..?). Współczesnym działaczom PSL, a w szczególności Wł. Kosiniak- Kamyszowi dedykuję następujące słowa Wincentego Witosa:
    „Byłem zawsze zdania, że należy oddzielić bezwzględnie sprawy wiary i kościoła od interesów materialnych, wszelkich spraw polityki.” .
    Budzeniu się świadomości narodowej mas chłopskich w sukurs mogła przyjść wówczas przede wszystkim oświata i świadome organizowanie się według własnych potrzeb i interesów.
    Ale również samo kształcenie się chłopów odczuwane było przez kler jako niebezpieczeństwo. Mam przed sobą książkę, wydaną przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w Warszawie w 1939 r. Nosi tytuł „Szkice z dziejów nauczycielstwa polskiego”. Autorzy tego opracowania m.in. opisują, jak ludowiec Jakub Bojko walczył w sejmie galicyjskim o pieniądze na oświatę wiejską, wypominając w wystąpieniu wygłoszonym 22 marca 1899 r. , że tnąc pieniądze na oświatę wsi klasy rządzące chciałyby chłopa wziąć krótko za cugle, aby on wolę rządzących wykonywał tak, jak niegdyś ustawy pańszczyźniane dyktowały, tj. „w pokorze i bez pomruku” . Autorzy książki wskazują wzorce, jaki chłopom i nauczycielom ludowym stwarzał socjalistyczny ruch robotniczy, który na czele z Bolesławem Limanowskim – ojcem socjalizmu polskiego – wspierał w Galicji walkę o oświatę na wsi i umacnianie postępowego nauczycielskiego ruchu zawodowego. A przecież walka o powszechną oświatę w języku polskim była wówczas najbardziej cennym przejawem patriotyzmu.
    (…)
    No cóż, odwieczna kontrola kleru nad polską wsią znów wróciła do łask. Ciekawe, jak by to skwitował Witos…”
    https://trybuna.info/polska/witos-naszym-wzorem/

    • Miecławie jeśli weźmiemy pod ‘uwagie” znane powiedzenie – “Czy skorupka
      za młodu…itd.” wówczas okaże się że prezes jest (tak naprawdę) od młodości czerwony, jeno w zachodnim odcieniu”, 🙂 https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_J%C3%B3zef_Lipski
      BO, że PiS jest partią socjalistyczną,to nawet nie mam zamiaru polemizować, więc dziwię się “róznym komunistam i socjalistam” czy koniecznie musi być ‘jakiś” Kwaśniewski czy inny Muller do …czego? 🙂
      A, wracając do ” nasiąkniętej skorupki” – patrz kto był mentorem duchowym
      braci Kaczyńskich w okresie młodości – socjaliści “pierwszej gilzy”.

      I tak.. “pogrzep” w życiorysach funkcjonariuszy opozycyjno-solidarnościowych różnej proweniencji a pośród antenatów znajdziesz
      mrowie kosmopolitów, ‘działaczy” czy raczej dywersantów KPP.
      Dzisiaj mija 30 rocznica wyboru przez poprzez Sejm, W. Jaruzelskiego na
      urząd prezydenta ‘nowej, wolnej Polski”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wasz_prezydent,_nasz_premier . Tak naprawdę ‘ich prezydent i premier” – zmienili wszystko po to by nie zmienić nic – co celnie spuentował
      I Sek.(swego czasu) KW PZPR w Gdańsku T. Fiszbach…. 😊

      Przez dłuższą chwilę ‘sie zastanawiałem” – kto zacz, owa D. Waniek…
      już wiem… (sprawdziłem w internetach) jednak pamięć ludzka jest zawodna
      “Dla leni, którym się nie chce otworzyć linka i przeczytać całość, cytuję najważniejsze tezy z tej bardzo dobrej historycznej konstatacji. O czym dziś PSL zapomniało i służy okupantom..” dodam że “zapomniał wół jak – cielęciem buł” tzn. postkomunist(k)a Waniek i “to całe ” – LSD… 😔…. 😀

      @wieczorynka “Już dawno pisałam, że długiem państwa nie należy się przejmować. Ten dług jest i tak nie do spłacenia zatem niech martwią się ci co pożyczali.’ Dokładnie! 😄 https://www.ipla.tv/wideo/serial/Swiat-wedlug-Kiepskich/759/Sezon-13/5000458/Swiat-wedlug-Kiepskich-Odcinek-359/d1f0e48ec55bc7035be0a869e4c35ec2

      • No dobra nienawistniku komunizmu, którego w Polsce Ludowej praktycznie nie było. No ale rozumiem tak po ludzku twój sentyment za utraconą pozycją społeczną i majątkiem. A to przecież faktycznie wszystko głównie przez komunizm, bo większości niby socjaliści i ludowcy w II RP byli praktycznie do przekupienia przez burżuazję. No i żeby ktoś taki jak ty z rodowodem musiał z pospólstwem pracować, toć to panie szok. A w LWP musiałeś słuchać rozkazów starszych stopniem bez rodowodu, to już przegięcie i absolutnie niedopuszczalne, w II RP tak nie było. Pewnie bolało? Pospólstwo mogło dojść co najwyżej do stopnia podoficerskiego, ewentualnie korpus chorążych, ale oficerowie nigdy. No były co prawda rzadkie wyjątki, ale to sytuacje nadzwyczajne.

        No nieważne co tam ci Waniek nie pasuje i co zmalowała po 1989 roku, ważne, że ma kobita rację i pisze prawdę jaka jest. To dlatego od razu deprecjonujesz tę jej opinię, bo przecież jest tam krytyka twojego ukochanego okupanta religijnego, którego tu praktycznie bronisz, chociaż często to ukrywasz pod innymi tezami. Chachmęt z ciebie pierwszej wody. 🙂

        Ale jest dużo racji w tym co piszesz, że dużo panie dywersantów było w partii, na uczelniach wyższych szczególnie, którzy potem zmienili się w liberalną burżuazję lub inteligentów z tytułami do usług nowych panów. Wiem, że się brzydzisz czerwonych stron i tam niechętnie wchodzisz, więc ci cytuję ich opinię, z którą się absolutnie zgadzam:

        „W Polsce skończył się komunizm”

        “Raptem tydzień wcześniej – w dniu 4 czerwca – obchodzono w Polsce 30 rocznicę tzw. „wyborów kontraktowych” – pierwszego od 1947 r. głosowania powszechnego, w którym Polacy mogli wybierać kandydatów z innej listy niż lista partii rządzącej, i pierwszego od 1928 r., którego wyniki nie były zmanipulowane przez władze. Wybory czerwcowe zostały przez historyków nowej, burżuazyjnej Polski uznane za cezurę – oddzielającą „komunistyczną” Polską Rzeczpospolitą Ludową od kapitalistycznej III Rzeczpospolitej. Aktorka Joanna Szczepkowska w październiku 1989 r. na antenie telewizji publicznej podsumowała wybory słowami: „Proszę Państwa, 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm.”

        Głosowanie 4 czerwca 1989 r. stanowiło efekt uzgodnień poczynionych podczas obrad „Okrągłego Stołu” między przedstawicielami „komunistycznej” biurokracji z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej a liderami „demokratycznej” opozycji, skupionymi w „Solidarności”, na mocy których to ustaleń oba obozy miały podzielić się władzą i wpływami w rodzącej się burżuazyjnej Polsce. Wybory dramatycznie przyspieszyły transformację ustrojową, a pzprowscy biurokraci w oszałamiającym tempie zmienili się w kapitalistów.

        Tak jak to przewidział ponad pół wieku wcześniej Lew Trocki w swojej pracy „Zdradzona rewolucja” – partyjni dygnitarze, którzy jeszcze wczoraj rozprawiali o budowie socjalizmu, nagle stali się właścicielami środków produkcji. Uwłaszczyli się na majątku narodowym, z takim trudem odbudowanym po zniszczeniach II wojny światowej i w kolejnych dekadach pomnażanym zbiorowym wysiłkiem polskich robotników i chłopów. Z potężnej, liczącej kilka milionów członków partii „komunistycznej” – PZPR – nie pozostał kamień na kamieniu. Z popiołów dawnej partii rządzącej wyłoniła się zaledwie kilkudziesięciotysięczna Socjaldemokracja RP – w swoim programie odwołująca się do najgorszych wzorów zachodnioeuropejskiego reformizmu i całkowicie odrzucająca marksizm. Nieliczna grupa działaczy PZPR, którzy pozostali wierni marksizmowi, nawet jeśli w jego wykoślawionej przez lata stalinizmu wersji, utworzyła marginalny Związek Komunistów Polskich „Proletariat”. Jak się okazało, w „komunistycznym” kraju komunistów była zaledwie garstka.

        Wraz z kapitalistyczną kontrrewolucją na polski proletariat spadły nie znane mu w okresie PRL plagi: bezrobocie, bezdomność i nędza. Tryumfujący kapitalizm nie tylko zniszczył jednak uspołecznioną gospodarkę – przystąpił także do zmasowanej ofensywy ideowej. Wszystko co związane z komunizmem musiało zostać zohydzone i wyszydzone. Wraz z „końcem historii” nadejść miał kres koncepcji socjalistycznych – a zapanować na wieki wieków miały liberalizm do spółki z konserwatyzmem, pobłogosławione przez Kościół katolicki.

        Antykomunistyczne represje

        Pomimo, że komunizm jako idea w Polsce praktycznie przestał istnieć, nowa burżuazja nie ustawała w podejmowanych przeciwko niemu atakach. W uchwalonej w 1997 r. Konstytucji wprowadzono artykuł 13, zakazujący istnienia partii politycznych i organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu. W najważniejszej z ustaw oficjalnie uznano komunizm za totalitarny i umieszczono go w jednym szeregu ze zbrodniczymi ideologiami nazizmu i faszyzmu. Fakty historyczne, takie jak diametralne różnice między okupacją hitlerowską, w ramach której dążono do planowej eksterminacji polskiego narodu, a radziecką – nie miały dla burżuazyjnych legislatorów znaczenia. Znamienne, że pod tekstem Konstytucji podpis złożył, jako ówczesny prezydent Polski, były działacz PZPR – Aleksander Kwaśniewski.

        Również w 1997 r. uchwalony został nowy Kodeks karny, zawierający niesławny artykuł 256, wprowadzający zakaz publicznego propagowania ustrojów totalitarnych.

        Obok działań na polu prawodawstwa, burżuazja przez 30 lat „wolnej Polski” prowadziła zmasowaną ofensywę ideologiczną przeciwko marksizmowi i lewicy w ogóle, zalewając rynek wydawniczy tysiącami antykomunistycznych książek i tytułów prasowych. Nie było takiej zbrodni jakiej nie dałoby się przypisać komunizmowi. Antykomunistyczna histeria prawicy doszła do tego stopnia, że zaczęto wybielać ugrupowania kolaborujące z hitlerowskim okupantem (jak Narodowe Siły Zbrojne, NSZ), sławić faszystowskie dyktatury, takie jak Franco, Pinocheta czy Mussoliniego, i pochwalać mordy dokonywane przez reakcję na komunistach. Agresywną agitację antykomunistyczną włączono do programów szkolnych, próbując zaszczepić młodym Polakom wrogość do socjalizmu we wszelkich jego odmianach, a w marksistowskiej w szczególności.”
        Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”
        http://czerwonyfront.org/2019/07/12/artykul-256-antykomunistyczna-histeria-pis-podnosi-reke-na-prawa-czlowieka/

        Tylko mi nie pisz, że Trocki nie miał racji! 🙂

        Polecam też wywiad sprzed 20 lat z aktorem Ryszardem Filipskim. Przyjaciel Poręby, to powinieneś go cenić. http://www.mysl-polska.pl/1976
        Masz tam wiele cennych uwag tego bardzo dobrego aktora. I jego smutna konstatacja, że teraz kultura to wielka chała, za to:
        “Peerelowski okres był złotym okresem dla kultury polskiej. Jeśli twórca nie tykał „kierowniczej roli partii” i „dozgonnej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim”, jeśli był inteligentny mógł pisać, tworzyć, mówić o wszystkim.”

        I to:
        “Do GRUNWALDU nigdy nie należałem, nie wiem nawet jaki jest adres tej instytucji i czy w ogóle jeszcze działa. Znam kilku członków tej organizacji, skąd inąd bardzo przyzwoitych ludzi. Nie miałem też styczności z „Rzeczywistością” i „Płomieniami”, nie interesowałem się tym, mieszkałem wtedy na Woli, bywałem natomiast na Klubie WARSZAWA-80, przysłuchiwałem się dyskusjom. Wtedy był jeszcze czas, że można było pomarzyć o zmianach, o inwentaryzacji Polski, stworzyć plan zmiany ustroju, prywatyzacji – ale takiej, która pozostawi w rękach państwa kluczowe gałęzi gospodarki, by państwo mogło zarabiać w przyszłości, a nie, jak dziś władzy tych, którzy konieczności zmian nie rozumieli. Nie brakowało do tego ludzi ani odwagi, jednak zbyt wielki był nacisk z Zachodu, za duże stamtąd płynęły pieniądze by mogło się udać. Dziś lepiej to rozumiemy. Wystarczy popatrzeć na Chiny.”

        No i tak na marginesie, to gdzie masz tych prawicowych narodowców, na których naprawdę można by zagłosować. Chętnie bym na takich zagłosował, ale mądrych, bez fanatyzmu religijnego, ale za to z prawdziwymi wartościami chrześcijańskimi, które mi nie przeszkadzają. Rozumiejących potrzebę świeckości państwa i ochrony jego słowiańskości. Tolerancyjnych, ale jednocześnie mądrze konserwatywnych obyczajowo. Patriotów, ale nie fałszywych, co to żyją mitami, lub fałszują historię. No i rozsądnych egalitarystów, bo jeszcze nie nadszedł czas na komunizm, ludzie do niego nie dorośli mentalnie. Gdzie masz takich, których wzorem powinny być publikacje na Myśli Polskiej i przykładowo prof. Anna Raźny? No pokaż mi chociaż jednego takiego? Takiego którego byłoby stać na obiektywna ocenę PRL-u? Niestety nie masz takich. Same wydmuszki intelektualne z deficytami charakteru i brakiem wiedzy.
        A ty czepiasz się jakichś mitycznych komunistów, których praktycznie nie ma, albo nic nie znaczą w polityce.

        • “Pospólstwo mogło dojść co najwyżej do stopnia podoficerskiego, ewentualnie korpus chorążych, ale oficerowie nigdy.” https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_D%C4%85bek
          Proponuję zapoznać się z życiorysami przedwojennych oficerów zawodowych WP i sprawdzić, z jakich rodzin pochodzili. Arystokratyczny charakter korpusu oficerskiego w II RP to kłamstwo komunistycznej, powojennej propagandy – mającej przedstawić armię II RP jako narzędzie ucisku klasowego.
          Np. Grzegorz Cydzik, przedwojenny oficer kawalerii, pisze (książka “Ułani, ułani” wyd. MON):
          “Większość oficerów pochodziła ze środowiska inteligenckiego lub drobnego, często podupadłego ziemiaństwa, kilku było z rodzin mieszczańskich, a paru z zamożniejszych rodzin chłopskich. Arystokracja nie kwapiła się do ciężkiej zawodowej służby oficerskiej. W moim pułku był tylko jeden hrabia w służbie czynnej.”

          Z racji moich lotniczych zainteresowań przyglądałem się także życiorysom przedwojennych polskich lotników. Wśród nich też większość wywodziła się z rodzin mieszczańskich, inteligenckich i chłopskich.

          Myślę, że to nie była kwestia “arystokratycznych” zasad, ale raczej pozostałości dawnej obyczajowości, która została później zniszczona w czasie II wojny światowej razem z przedwojenną strukturą społeczną Polski. Trzeba pamiętać, że podobne zasady obowiązywały także np. w policji państwowej – żona policjanta musiała być z porządnej rodziny. W tych czasach istniał etos wykwalifikowanego robotnika – tych maszynistów w białych rękawiczkach, za którymi śniadanie nosił pomocnik. Nieformalne, niepisane zasady często mocniej działały i zobowiązywały, niż regulaminy.”
          Panie Miecławie jak wiesz (?) powoływanie w II (socjalistycznej) RP na pochodzenie byłoby co najmniej nietaktem, jeśli nie… (patrz: konstytucja marcowa). 🙂
          “To mi przypomina pewne spotkanie z Janem Zamoyskim, potomkiem ordynatów Zamoyskich. Było to około roku 1990, tuż po peerelu. Zamoyski opowiadał o swoim życiu, m.in. o służbie w kawalerii. Kilka starszych pań z zachwytem zaczęło go tytułować “panie ordynacie” i chyba jeszcze “panie hrabio”. Wtedy Zamoyski poprosił, żeby tego nie robiły, bo on jest przywiązany do ideałów II RP, (sic! – socjalizm!) w której tytuły zostały zniesione tuż po odzyskaniu niepodległości.
          Ciekawe, że kilka lat później, kiedy jego syn został wybrany na prezydenta Zamościa, Zamoyski już nie protestował, gdy nazywano go ordynatem. Może nie miał już siły walczyć ze snobizmem rodaków?

          • Przeca napisałem, że były wyjątki, ale to sytuacje nadzwyczajne. Nie mam czasu na wyszukiwanie źródeł, ale jasno z nich wynika, że klasy niższe, chłopi i proletariat mieli utrudniony dostęp do stanowisk i awansów, do studiów, nawet wtedy gdy wielkim kosztem rodziny syn chłopa się uczył. Pochodzenie mieszczańskie wśród kadr wojskowych, to w większości burżuazja, a nie proletariat. Zniesienie tytułów w konstytucji nie zmieniło jednak powszechnego ich użycia w życiu towarzyskim i w praktyce badania pochodzenia kandydata do kadr oficerskich. Ten kto wykazał rodowód, będąc nawet intelektualnie miernym, miał pierwszeństwo. Poczytaj wspomnienia różnych światłych osób z tamtego okresu, a się przekonasz.

            Upośledzenie społeczne chłopów i robotników skończyło się dopiero z chwilą powstania Polski Ludowej i żadne zaklinanie rzeczywistości oraz fałszowanie historii tego nie zmieni. Zbyt dużo jest źródeł dowodzących faktu dyskryminacji społecznej w II RP. Przy okazji niektóre przepisy z II RP zacytuję, jak tylko będę miał czas poszukać.

      • @ Krzyk z rozbawieniem obejrzałam odcinek “Świat według Kiepskich” . Osobiście mam podejście, że skoro nie można czegoś zwalczyć, przynajmniej obecnie to należy z tego kpić.
        Przyznaję, że zarówno reżyser jak i scenarzysta tego serialu są świetni. Pozdrawiam

  15. Dawno mnie nie było . Od okresu niejakiej zapaści OP . Cieszę się , że funkcjonuje . Znów mądre komentarze Miecława czy Wojciecha . Znowu , od lat , pełny odlot plebejusza , który się zaparł pochodzenia – krzyka .

    Chłopie , co Ty “jarasz” ?

    Żeby podniesienie zwierząt – tak byli traktowani chłopi – do rangi LUDZI , ze wszystkimi ich przywilejami sumować … sznurkiem do snopowiązałek , to trzeba – i tu nie dokończę , bo Web Józ by nie puścił .
    I jeszcze ten Pawlik Morozow …. Qr.a , chłopie LECZ SIĘ !

    Miecław , mam dla Ciebie db. wiadomość . Wczoraj , będąc na rynku warzywnym , przy jednym ze stoisk jakieś dziadzisko bredziło coś o polityce . Starsi faceci tak mają . Oczywiście narracja była ” że dali , ale innym zabrali” – niby PRL dał chłopom , ale zabrał panom . Wsiadłem na durnia , dziw , że to plebeje walą takie kupy (vide krzyk)- skąd durniu , mieli brać tę ziemię do podziału wśród chłopów . I czy wie jak się we władaniu panów znalazła . Zjechałem dziada kompletnie ! I wiesz jeden młody rolnik zaczął bić mi brawo , kiedy powiedziałem o tych oczywistościach podnoszących chłopów do rangi ludzi . Oczywiście większość zjadaczy chleba i producentów kup nic to nie obchodzi , ale miałem satysfakcję z jednego mądrego .
    A tu qrwa … sznurek !
    I ten gość , krzyk , umrze powtarzając te brednie i jakieś odleciane cytaty .

    • Mroczny Siepacz

      Jakbyś fly zdrajco i sprzedawczyku uważnie czytał obserwatora to wiedziałbyś że redakcja była pod szczególną presją przez ostatni czas i zdaje się nadal jest i nic co tu się dzieje nie jest przypadkowe w tym twórczości niejakiego grzelązki to się nazywa bycie lisem farbowanymi sprzedawczyk jem takim pasażerem na gapę. Wielu to takich było więc ta próba na jaką było wystawione całe środowisko Myślę że mogła go tylko umocnić. Nie porzuca się powozu w trakcie przeprawy przez rzekę.

      A nawet jeżeli to się ratuje chociaż konie panowie…

      Dlatego ja zdrajcą sprzedawczyk ivison farbowanym mówię stanowcze nie. Zbierałem wspieram i będę wspierać OP

    • Nic.( nie jaram) jeno ‘trochę” popalam 🙂 – niestety powróciłem do nałogu po pięcioletniej przerwie…
      Ów sznurek to taka metafora, przenośnia. Wszystkiego brakowało!
      Gospodarka socjalistyczna PRLu to był permanentny brak “zawsze
      i wszystkiego”… pojechałem po bandzie? Gdzie tam, stwierdzam tylko historyczne fakty!
      “I jeszcze ten Pawlik Morozow …. Qr.a , chłopie LECZ SIĘ !”
      Bujać to my, a nie nas…Drogi Panie… 🙂 ” że dali , ale innym zabrali” –
      A ja powiem tak dali po to by za chwilę – zabrać, na szczęście po 56’
      kołchozy zakładane przez “naszych” stalinowców ruchnęły na łeb na szyję!
      Do władzy powrócił W. Gomółka, powiały inne wiatry..fanatyczni
      komuniści-kosmopolici wyjeżdżali(uciekali niczym szczury) do swojej właściwej z racji….ojczyzny na bliskim wschodzie ( na pewno nie do ojczyzny światowego proletariatu… może
      napiszesz co było powodem że ‘tam” nie byli mile widziani) ewentualnie
      wyjeżdżali do krajów gdzie panuje “wyzysk człowieka przez człowieka’. 🙂
      “fly” – z przykrością stwierdzam że napisałeś brednie.
      “Żeby podniesienie zwierząt – tak byli traktowani chłopi – do rangi LUDZI ”
      ?
      ?
      !
      !

      W XVIII wieku i w pierwszej połowie wieku XIX większość szlachty prowadziła swoje gospodarstwa na których wykorzystywano pracę chłopów, którą to powinność nazywała się „pańszczyzną”. Praca na „pańskim polu” była wynagradzana przez szlachcica nadaniem chłopom ziemi, której ilość (powierzchnia), odpowiadała potrzebom chłopskiej rodziny.

      „Jednostką obliczeniową” było „тягло” – czyli dwuosobowa rodzina chłopska, w wieku pozwalającym na pracę.

      Uznawano, że ilość ziemi przydzielanej tej dwuosobowej rodzinie chłopskiej, jest dostateczna, jeżeli jej powierzchnia jest większa niż dwie dziesięciny – przy systemie „trójpolówki”. Dodatkowo, szlachcic „dokładał” konieczną parze chłopskiej ziemię, pod sad, dom oraz las i łąki, w ilości 7 dziesięcin na parę chłopską (rodzinę).

      Tak wyposażona na własność chłopska „jednostka rodzinna”, była zobowiązana odpracowywać nadane sobie dobra, przez obrabianie dwóch dziesięcin „pańskiego pola”.

      Jeżeli wzrastała ilość rodzin we wsi, to szlachcic nadawał nowym rodzinom ziemię zgodnie z powyższymi zasadami. Jeżeli z jakichś przyczyn rodzina się rozpadała lub „wychodziła z wieku roboczego”, zmniejszano powinności wobec dworu.

      W przypadku gdy ilość rodzin w wiosce rosła, a dwór nie dysponował ziemią – w skład której wchodziła ziemia orna, łąka i las – dla nadania jej nowym rodzinom, dwór kupował od państwa nową ziemię i tam osadzał rolników. Bywało, że przekazywano powstające rodziny chłopskie, dla których nie było już ziemi, do kolejnego szlachcica (dworu), który dysponował nieuprawianą ziemią.

      Jeżeli dwór nie mógł dla rolników ani zakupić nowej ziemi, ani ich przesiedlić na nieobrabiane pola w sąsiedztwie, szlachcic zmniejszał swoje dochody, poprzez stosowne zmniejszanie powinności pańszczyźnianych na swoich polach. W zamian za zmniejszenie powinności pańszczyźnianych, szlachcic wymagał rekompensowania swych strat opłatą towarowo-pieniężną z pola rodziny chłopskiej. Była to tak zwana „mieszana powinność pańszczyźniana”.

      Jeżeli dochody z pańszczyzny dalej się zmniejszały, dwór oddawał chłopom całą swoją ziemię, zostawiając sobie jedynie zabudowania dworskie, las i niektóre łąki. Chłopi przechodzili wtedy na „pełen wynajem”, co spotykało się raczej rzadko.

      W takich jak wyżej warunkach, ilość przydzielanej rodzinom chłopskim ziemi, była całkowicie dostateczna dla pomyślności rodziny, nie tylko w roku urodzaju, ale w „średnich warunkach” wieloletnich. Dzięki temu, rodzina chłopska miała nadwyżki zboża, szczególnie duże w dużych wsiach.

      Każdy szlachcic starał się, by każda rodzina miała co najmniej jednego konia, który był konieczny do pracy na polu. Jeżeli rodzina traciła konia, otrzymywała nowego od właściciela dworu.

      Dodatkowo, gdy wprowadzono podatek osobisty („od duszy”), szlachcic płacił za chłopów te zobowiązania podatkowe.

      Przy tym należy zaznaczyć, że nie było i nie mogło być takiego przypadku by chłopska rodzina nie miała swojego domu. Jeżeli tylko w domu chłopskim była jedna rodzina, czyli dwuosobowa „jednostką obliczeniowa” w wieku roboczym – „тягло”, musiała ona posiadać dostateczną ilość ziemi ornej, łąk i lasu dla prowadzenia samodzielnego gospodarstwa oraz posiadać konia, którego w specjalnych sytuacjach otrzymywała „od dworu”.

      W przypadkach gdy rodzina traciła dom, a następowało to najczęściej gdy rodzina się rozpadała, wtedy ci chłopi przechodzili ze stanu „rolników” w „bezrolnych ludzi dworskich”. Był to prawdziwy, wiejski proletariat.

      Mieszkali we dworze, byli żywieni i odziewani na koszt szlachcica i stawali się „służbą”. Niejednokrotnie szlachcic wysyłał takie osoby na naukę różnych rzemiosł, których znajomość była potrzebna w gospodarstwie dworskim. Tak pojawiali się w danym dworze szewcy, stolarze, ślusarze, sadownicy, malarze, a nawet muzykanci i aktorzy.

      Dwór starał się nie dopuszczać do ślubów pomiędzy „bezrolnymi ludźmi dworskimi”, jednak w przeciwieństwie do „rolników” którzy byli analfabetami, chłopi „dworscy” czasem byli uczeni pisania i czytania przez samego szlachcica lub księdza.

      Chłopi pańszczyźniani nie mieli czasu na dodatkowe prace i zarabianie dla siebie. Jednak duże dwory, gdzie chłopi posiadali we wsi razem 6 – 12 koni, organizowały porą zimową transporty nadwyżek ziarna, nawet na duże odległości. Wtedy chłopi mogli w drodze powrotnej świadczyć usługi przewozowe dla kupców. Zarobione tym sposobem pieniądze, chłopi inwestowali w zakup bydła dla swojego gospodarstwa. Jednak wielu chłopów tak zarobione pieniądze po prostu zakopywało, gdyż widoczne, zwiększone bogactwo chłopskiej rodziny, powodowało czasem zwiększanie obciążenia pańszczyźnianego.

      Bywało, że jeżeli rodzina chłopska bardzo się wzbogaciła, pan pozwalał jej się „wykupić” z powinności pańszczyźnianych, jednak cena „wykupu” była na ogół bardzo wysoka. Takie „odejście na wolność” było jednocześnie rozwiązaniem dotychczasowej wzajemnej umowy.

      Byli także szlachcice, tacy jak graf Szeremietiew, którzy zmniejszali do minimum powinności pańszczyźniane, i cieszyli się z tego, że ich rolnicy się bogacą…
      Mój komentarz… noooooooooooooooooooooo, nie mój a “Bruska”…nb.
      na łamach OP ‘popełnił był” swego czasu kilka felietonów… 🙂

      Powyżej, mamy czarno na białym, widoczny obraz „niedoli chłopa pańszczyźnianego”. Czyli zwykły kołchoz, a nawet czysty komunizm!

      Rodzina chłopska dostawała dom, konia, dwa hektary swojego pola i dodatkowo siedem hektarów swojego lasu, łąk i sadu. W zamian musiała obrabiać dwa hektary „pańskiego pola”. Do tego „sekretarz partii” czyli szlachcic, organizował transport i sprzedaż nadwyżek zboża, płacił podatki, przyjmował pod swój dach i opiekował się rodzinami tych, którzy stracili dom i możliwości wykonywania pracy pańszczyźnianej. Takie osoby nie tylko były przez szlachcica przyodziewane i karmione, ale wysyłane na naukę zawodu…

      A kardynalną zasadą było zapewnienie samowystarczalności chłopskiej rodzinie!

      Nie jestem językoznawcą, więc nie tłumaczyłem słowa „тягло”, oznaczającego chłopską, dwuosobową „jednostkę obliczeniową” w wieku roboczym. Wydaje mi się, że odpowiednim polskim słowem byłoby określenie „sprzężaj” czyli „zaprzęg”, choć też brzmi to trochę pejoratywnie.

      Według rosyjskiej Wikipedii, zawsze Dziewicy – linki wyżej, pierwotną jednostką „uprawną”, czyli powierzchnią uprawianą była „socha”. Ta jednostka powierzchni odpowiada naszej jednostce zwanej „morga”. Socha, tak samo jak morga była powierzchnią zaoraną przez czas dopołudniowy za pomocą konia. Wikipedia zapomina w tym miejscu o tym co pisze w innych miejscach, czyli o tym, że do końca XIX wieku na terenie Europy Środkowej i Wschodniej podstawowym „traktorem wiejskim” był wół.

      Jako, że oranie wołem czy koniem idzie szybciej lub wolniej, w zależności od rodzaju gleby, stąd też powierzchnia „sochy” lub „morgi” była różna w różnych okolicach. Teraz przyjmujemy „naukowe wartości średnie”. Co ciekawe, według Wikipedii, na Ruś pojęcie miary „socha” trafiło z terenu Wielkiego Księstwa Litewskiego, i na początku ( wiek XV – początek wieku XVIII), była ona powierzchnią „podatku zbożowego”, potem przekształciła się w „тягло” i odpowiednio w określenie „тягловой крестьянин”, czyli w „chłopa sprzężajnego”.

      Dodam, że nasi przodkowie byli niezwykle pomysłowi, bo miara powierzchni rolnej, która jakby była jednostką podatkową i była zmienna w zależności od rodzaju gleby, została około roku 1550 ujednoznaczniona w ten sposób, że stała się ona powierzchnią nie tylko zaoraną w jednostce czasu, ale obsianą ściśle określoną objętością zboża (209,66 litra ziarna). Stąd pojawiła się jednostka powierzchni pola uprawnego – „dziesięcina”.

      I „chłop pańszczyźniany” miał na dobrych glebach takich dziesięcin dwie – jako pole orne, plus jeszcze siedem dziesięcin w postaci łąki, lasu i sadu.

      A jak wiemy z poprzednich odcinków, reformy roku 1864 (w Królestwie Polskim) i 1867 (w zachodnich guberniach Rosji), umożliwiały wykup na jedną rodzinę chłopską jedynie jednej dziesięciny ziemi! I to za gotówkowy, wysoko oprocentowany, 42-letni kredyt!

      Czyli, że „przed reformą”, rodzina chłopska posiadała nie tylko dom i konia, ale jakby na własność 2 hektary pola uprawnego oraz 7 hektarów łąk i lasu z drewnem na opał. Nie musiała się też troszczyć o „wywianowanie” dzieci, bo te wchodząc w związek małżeński dostawały swój „kredyt dla młodych małżeństw”.

      W zamian za posiadanie tego co wyżej, rodzina miała obowiązek świadczyć usługi na rzecz dworu, orząc, siejąc i zbierając z 2 hektarów „pańskiego pola”. Przy tym dochodziło „dworskie ubezpieczenie”, polegające na tym, że nowożeńcy otrzymywali dom, pole z lasem i łąką oraz konia! Nie wspominając o tym, że dwór skupował nadwyżki chłopskiego zboża, organizował transport i jeszcze dawał włościanom na tym transporcie zarobić.

      A jak się komuś pogorszyły warunki życiowe i nie mógł „obrabiać pańszczyzny”, to przechodził na garnuszek dworu, z możliwością wyjazdów na szkolenia i awansowania…

      Teraz zrozumiałe się staje to, że chłopów nie tylko nie było stać na „wykup na kredyt” jednego hektara przydzielonego pola, ale ta nowa forma była absolutnie nie do przyjęcia!

      Więc jeżeli komuś się „nowe” nie podobało, emigrował: spod Częstochowy na Śląsk i spod Kielc do Tarnobrzega, czyli tam gdzie jeszcze takich „wynalazków agrarnych” nie było.

      A co się działo z tymi co nie zdecydowali się na emigrację? Ta większość wpadała w prawdziwą kabałę!

      Bo po reformie sytuacja stawała się taka. Cała ziemia stawała się „zastawem bankowym”. Albo wykupił ją „dwór” – jak miał środki na spłaty corocznych rat płaconych przez 42 lata. Albo stawała się własnością banku, czy jakiegoś „konsorcjum z Petersburga”. Jak pamiętamy z powieści Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie”, właściciel co chwilę przysyłał do majątku jakiegoś nowego ekonoma, a i Niechcic też był „człowiekiem do wynajęcia”…

      Włościanin, jeżeli chciał zostać „na swoim” a nie miał możliwości spłacać rat kredytu, stawał się „bezrolnym chłopem”, może z jakąś małą działeczką – warzywnikiem, i musiał pracować „na pańskim polu”. Po prostu nie miał innego wyjścia. Mógł dostać „od dworu” trochę ziemi, ale w dzierżawę, którą odrabiał zwiększoną „dawką pańszczyzny”. W zasadzie sytuacja bez wyjścia. Szczególnie tragicznie stawało się jak rosły dzieci – a skończyły się dobre czasy, że szlachcic dawał nowożeńcom i ziemię, i dom, i konia…

      Jeżeli dodamy do tego przypomnienie, że istniało wydrwiwane obecnie, ale realne, „prawo pierwszej nocy”, to całkiem logiczne jest, że pewnie połowa „pańskich chłopów” miała jakieś „pańskie geny”, więc staje się zupełnie naturalna i zrozumiała niezwykła troska „państwa” o pomyślność każdej chłopskiej rodziny…

      Z systemu niemal doskonałej symbiozy układu „dwór – wieś”, po roku 1864 stworzono niemal doskonały system niewolnictwa i braku nadziei…

      Dosadnie opisuje to Wikipedia w przytoczonym na początku fragmencie o „żelarce” i „żelorzach”.

      To właśnie w wyniku „reformy rolnej” roku 1864 powstała nie tylko klasa bezrolnych „zniewolonych chłopów”, powstała ogromna emigracja z terenów Rzeczpospolitej na inne kontynenty, powstał też ogromny głód ziemi.

      Dlatego też, reformy rolne jakie nastąpiły w Polsce po roku 1945 były przyjmowane z takim entuzjazmem, zaś tworzone PGR i SGR-y / SKR-y („kołchozy” i „sowchozy”) były żywo pamiętanym powrotem do czasów realnej pańszczyzny, czyli „komunizmu” sprzed reformy roku 1864.

      ”Wpaść w prawdziwą kabałę”…

      Polscy językoznawcy są jak dzieci, które nie umieją kojarzyć i czytać. Słowo „kabała” słowniki frazeologiczne opisują jako: znalezienie się w sytuacji bez wyjścia, wpadnięcie w kłopoty, znalezienie się w ciężkim położeniu…

      „Kabała” to też: ambaras, kryzys, nieprzyjemność, opały, perypetie, potrzeba, problem, przeprawa, tarapaty, trudności, utrapienie, zamieszanie, bieda, klęska, nieszczęście, opresja, przykra sytuacja, trudne położenie, trudności, zły los, zmartwienie…

      Są też tacy „naukowcy”, co twierdzą, że słowo „kabała” pochodzi od „żydowskiego wróżenia” i jest jakimś „niepodważalnym dowodem” na „tysiącletnią obecność” narodu wybranego na terenach Europy Środkowej.
      https://kodluch.wordpress.com/2018/10/09/%E2%99%AB-off-topic-synteza-czesc-8/

      Q*va- ma’t!
      Dziwię się ‘okrutnie” że w XXI w. są jeszcze ludzie którzy ciągle wierzą w chore marksistowskie brednie rodem z agitpolu KPP. 🙂

      https://kodluch.wordpress.com/2019/07/18/%E2%99%AB-off-topic-ordynacja-zamojskich-czesc-2/

      https://kodluch.wordpress.com/2019/07/14/%e2%99%ab-off-topic-ordynacja-zamojska-czesc-1/

      https://kodluch.wordpress.com/2018/10/05/%e2%99%ab-off-topic-synteza-czesc-7/#more-10384

      …Dlaczego miałbym ‘podawać na talerzu? Pokop se”… 🙂 Masz podane źródło!! Nie byle jakie!!

      • To jest “jaśnie pańska” postprawda, a nie prawda. Od ponad 2 lat dyskutujemy i wiele razy ci cytowałem materiały źródłowe, ale nie dotarło jak widać. No ale co się dziwić, do tych z rodowodem, nigdy wiele nie docierało. Umysł pozbawiony empatii i brak sumienia, nie pozwalają na obiektywne spojrzenie na fakty historyczne. Odszukaj moje cytaty i przeczytaj ze zrozumieniem.
        Polecam też wywiady z różnymi profesorami i ich felietony na wyborczej. Wstyd żeby gazeta żydowska pisała prawdę i brała w obronę chłopa polskiego, a inne mendia narodowe milczą w temacie podporządkowane okupantom religijnym.
        Wyguglaj sobie i kup dostęp, zrzucisz się na upadającą wyborczą:-)
        “Chłopi swoich panów”
        “Jak Polak zhańbił Polaka, czyli niewolnictwo po polsku”
        “Panowie bili chłopów pańszczyźnianych. Nędza chłopska były większa, niż jesteśmy sobie to w stanie dzisiaj wyobrazić”
        “Pańszczyzna. Jeszcze w XIX wieku szlachcic nie traktował chłopa jak człowieka”

        No tyle wystarczy, na początek. 🙂
        Masz jeszcze opis buntu w Borzęcinie:
        https://nowe-peryferie.pl/index.php/2017/06/borzecin/

        A masz jeszcze źródła i cytaty, które wypadałoby zapiekłym umysłom przeczytać:-)
        “Uprawiano jednak normalny cywilno-prawny handel chłopami sprzedawanymi razem z folwarkami lub w transakcjach wymiennych między właścicielami ziemskimi i w dobrach ziemskich kościelnych, co odbywało się na zasadzie sprzedaży, zamiany, darowizny praw, także bez ziemi. Czynności te wpisywano do ksiąg sądowych. (Zob. dokumenty źródłowe dot. zamiany poddanych z 1742 r.: B. Cybulski, S. Rogowski, Wybór tekstów źródłowych z historii państwa i prawa polskiego epoki feudalizmu. Chłopi, mieszczanie, Wrocław 1976, s. 168; Por. inne źródłowe dokumenty sprzedaży i darowizny poddanych chłopów wraz z rodzinami: Z. Turska, Oskarżeni oskarżają, wieś osiemnastowieczna w mrokach kronik sądowych, Wyd. LSW, Warszawa 1960, s. 8-9; J. Bartyś, J. Goldbberg, Polska wieś folwarczno-pańszczyźniana w XVI-XVIII wieku, PZWS, Warszawa 1960, s. 27-28; D. Makiłła, Historia prawa w Polsce, PWN, s. 104; J. A. Wilder, Okiem cudzoziemca, ze wspomnień cudzoziemców o dawnej Polsce, Wyd. Arkady, Warszawa 1959, s. 100-101. Zob. szerzej: P. Bobek – Przegląd dziejów chłopa polskiego, Kraków 1934; J. Deresiewicz – Handel chłopami w dawnej Rzeczypospolitej, Wyd. KiW, Warszawa 1958.)

        Teodor Ostrowski pisarz dawnego polskiego prawa sądowego stwierdzał, że położenie chłopa jest bardzo ciężkie, pisał: „To dziwna, że poddani nasi, inny nierówne, bo z kontraktu najczęściej cywilnego płynący mając początek i w traktowaniu, i w uwolnieniu od poddaństwa, mało co lepszym od niewolników rzymskich szczycą się losem”. (Cyt. za: Z. Zdrójkowski, Teodor Ostrowski (1750-1802). Pisarz dawnego polskiego prawa sądowego, jego projekty reformy prawa karnego w Polsce oraz ich związek z europejskim ruchem humanitarnym, Wyd. Prawnicze, warszawa 1956, s. 80 i przypis 100.)

        Francuz Hubert Vautrin, w swoich spostrzeżeniach na temat polskiej szlachty w XVIII w., zanotował, że są tacy, co bezkarnie zabawiają się strzelaniem do chłopów, jak do wróbli. (A. Abramski, J. Konieczny, Justycjariusze, Hutmani, Policjanci. Z dziejów służb ochrony porządku w Polsce, Wyd. Śląsk, Katowice 1987, s. 19).
        Stan tego zniewolenia i poddaństwa oraz bezkarności szlachty opisują inni cudzoziemcy, również nuncjusze papiescy. (Zob. szerzej: J. A. Wilder, Okiem cudzoziemca, ze wspomnień cudzoziemców o dawnej Polsce, Wyd. Arkady, Warszawa 1959, s. 51-142.)

        A tu już chyba wcześniej cytowane źródła z synodów biskupich:
        Polska historia zna też taki przypadek, gdy zwołano synod w Sieradzu w r. 1233 z powodu interwencji papieża Grzegorza IX w obronie uciskanego okrutnie przez książąt ludu, bowiem chłopi porzucali swoje włości uciekając do Rusinów i Prusaków z powodu zbyt dużych zobowiązań narzucanych przez książąt. Papież w bulli nakazywał biskupom: „aby powstrzymali książąt od tego niesłychanego ucisku ludu, a na uporczywych i nieposłusznych rzucali klątwę”. (Źródło: I. Subera, Synody prowincjonalne arcybiskupów gnieźnieńskich, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1971, s. 46.) Interesy ekonomiczne kościoła niewątpliwie miały na tą politykę wymierny wpływ.

        Kolejnym przykładem rzekomo humanitarnego podejścia właścicieli dóbr wobec poddanych jest ordynacja biskupa krakowskiego Jakuba Żadzika wydana w 1638 roku dla klasztornej wsi Krzyżanowice: „Zakonnicy z poddanymi swemi ostro obchodzić się nie mają…, nie bić bez przyczyny, ani więzieniem ciężkim nie ciemiężyć, ale słowy zgromić, aby się poprawił grożąc biciem. A jeśli który zasłuży i przewini, zwyczajem […] wsi pobliższych gąsiorem niechaj karany będzie…”. (Źródło: R. Łaszewski, Wiejskie prawo karne w Polsce XVII i XVIII wieku, UMK, Toruń 1988, s. 26.)
        Czy faktycznie było to humanitarne podejście, czy też dbanie li tylko o kondycję zdrowotną potrzebnych do pracy zniewolonych chłopów, oto jest pytanie?

        • “Polecam też wywiady z różnymi profesorami i ich felietony na wyborczej. Wstyd żeby gazeta żydowska pisała prawdę i brała w obronę chłopa polskiego…”

          “Ciociu a od kogo masz ziemię? Kto ci ją dał? Czy czasami nie ci przeklęci “komuniści”? Pisałem wyżej ŻE: ” dali po to by za chwilę – zabrać,”.
          I jeszcze stosowny akapit “z Bruska” – “Z systemu niemal doskonałej symbiozy układu „dwór – wieś”, po roku 1864 stworzono niemal doskonały system niewolnictwa i braku nadziei…

          Dosadnie opisuje to Wikipedia w przytoczonym na początku fragmencie o „żelarce” i „żelorzach”.

          To właśnie w wyniku „reformy rolnej” roku 1864 powstała nie tylko klasa bezrolnych „zniewolonych chłopów”, powstała ogromna emigracja z terenów Rzeczpospolitej na inne kontynenty, powstał też ogromny głód ziemi.
          No, to proszę bardzo – też powołam się na twoje autorytety, organ prasowy
          (bezbożnej) lewicy laickiej. http://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,19825449,bunty-chlopskie-historia-z-polski-ludowej.html
          Dobrze ująłeś ,”róże” profesory…taka i prawda …
          http://sredniowieczny.pl/11-faktow-o-sredniowieczu/
          Więcej na: http://sredniowieczny.pl/

          • System symbiozy “dwór-wieś”? Brusek na głowę upadł, albo źródeł nie zna. Symbioza jest wtedy kiedy ma się równe prawa i swoją sytuację można zmienić. Symbioza w przyrodzie opiera się na determinizmie biologicznym i nie dotyczy człowieka determinowanego kulturą. W przypadku stosunków feudalnych nie można mówić o żadnej symbiozie tylko przemocy systemowej w stosunku do klas niższych.

            Chłopi nie mieli żadnych praw, a ich sytuacja ekonomiczna i społeczna wynikała w przymusu stosowanego przez klasy feudalne z kościołem na czele. Tzw. prawo wiejskie, czyli patrymonialne ustanawiane przez pana wsi podporządkowywało chłopów wraz z rodzinami całkowicie pod władzę pana. Dziedzic był panem życia i śmierci chłopa i jego rodziny. O jakiej ty symbiozie więc mówisz?

            Nie zawracaj kijem Wisły, bo wychodzisz na indolenta. Wasza prawicowa postprawda nie ma szansy się utrzymać w świadomym społeczeństwie.

            No i nie mieszaj czasów stalinowskich w Polsce, gdzie najpierw chłopom dano ziemię, a potem próbowano na siłę robić spółdzielnie i PGR-y – do czasów niewoli i poddaństwa chłopów w systemie feudalno-kościelnym. Znam to o czym pisze linkowana wyborcza z rodzinnej relacji. Babcię też próbowano “nagnać” do spółdzielni, ale razem z innymi uwłaszczonymi się nie zgodziła. Wolała dwa razy ciężej pracować niż oddać te swoje otrzymane 7 ha ziemi i przystąpić do spółdzielni korzystając z pomocy państwa. Wolała żyć w pierwotnych prawie warunkach, niż iść na niepewne.

            Nikt nie ufał tym siłowym rozwiązaniom, bo za tymi pomysłami stali niedawni zarządcy z majątków “jaśnie państwa”. Oni byli piśmienni, więc nowa władza im powierzyła dzielenie ziemi i potem realizowali też wytyczne do tworzenia spółdzielni. Prawdziwych komunistów ci u nas nie było zbyt dużo, jak na lekarstwo. Trochę ludowców, ale ci nie kumali nowego systemu za bardzo. Ludzie tym farbowanym na czerwono zarządcom nie ufali bo wcześniej pracowali dla “jaśnie państwa” i byli bezwzględni wobec robotników rolnych na folwarkach, których nadzorowali. Ludzie u nas się po postu bali, że tej obiecanej pomocy od państwa mogą nie otrzymywać, a potem “jaśnie państwo” wrócą i poprzez swoich zarządców tymczasowo przemalowanych na “czerwonych komunistów”, bardziej komunistycznych od samych komunistów, staną się ponownie niewolnikami na folwarku. Woleli więc trzymać ziemię i harować ciężko na tzw. plany, niż iść na niepewne, zwłaszcza, że w pobliżu nie było prawdziwego PGR-u, jakie były tworzone na ziemiach odzyskanych. Nie bez znaczenia było też tzw. przywiązanie chłopa do ziemi, przedwojenne pragnienia, aby mieć więcej ziemi lub chociaż trochę ziemi (bezrolni o tym marzyli), wtedy nie odczują głodu, bo zawsze coś tam sobie ziaren na mąkę urobią. Chłopi bali się nagminnie głodu, którego doświadczyli wcześniej w feudalizmie, dlatego trzymali się kurczowo ziemi i z braku świadomości, analfabetyzmu, uzależnienia od kościoła, nie ufali całkowicie nowej władzy. A strach przed nową władzą była napędzany przez kler podjudzający do walki z nowym systemem.

            Potem bywało, iż babcia żałowała że w pobliżu nie było PGR-u do którego mogłaby się przyłączyć, bo okazało się, że w sąsiedniej gminie taki powstał i tam osiadła nasza rodzina, siostra babci. Po 10 latach, czyli już w latach 60-tych zaczęli żyć jakby luksusowo, jak na warunki wiejskie, bo pobudowane bloki miały łazienki i nie trzeba się było martwić o straty w gospodarstwie, nie było takiej biedy w PGR-ch, jak u rolników indywidualnych wtedy. Mało tego, praca 8 godzin, chociaż dzielona, bo jak kobiety doiły krowy przykładowo, to rano i wieczorem, ale nie musiały pracować ponad ludzkie siły, aby utrzymać swoje gospodarstwo, jak moja Babcia, samotna wdowa po poległym na wojnie żołnierzu z dwójką małych dzieci urodzonych tuż przed wojną, pozbawiona pomocy państwa.

            Najbardziej narzekała na tych “farbowanych komunistów”, bo to oni zarządzali oddawaniem planów i byli jeszcze bardziej bezwzględni w ich egzekwowaniu, niż wcześniej u “jaśnie państwa”. Była nawet taka sytuacja, że ktoś z powiatu się upomniał o sytuację samotnej wdowy, przywracając tymczasowo “farbowanemu komuniście” rozsądek. Takie to były czasy. Powszechny brak świadomości i ograniczone zaufanie do nowej władzy zniewolonego ludu były przyczyną takich protestów. Ale oczywiście miernoty dziennikarskie pomijają tę skomplikowaną etiologię, bo burzyłaby ona negatywny przekaz o czasach stalinowskich i Polsce Ludowej jako takiej.

            Dodam, że przynajmniej na mojej wiosce strach przed powrotem “jaśnie państwa” wśród uwłaszczonych robotników rolnych z folwarku utrzymywał się do lat 70-tych. Jeszcze z dzieciństwa pamiętam rozmowy starszych przy stole i obawy, co będzie, jak “jaśnie państwo” wrócą? Pamiętam taki epizod na początku lat 70-tych, gdy my stawialiśmy nowy murowany dom, za “kredyt od Gierka”, to sąsiad przychodził i się dziwił, po co to robimy, bo przecież jak wrócą “jaśnie państwo” to możemy to stracić, bo nam zabierze i zostaniemy jeszcze z długami, lepiej trwać w byle jakiej gliniance, aby jakoś żyć, niż inwestować. Taka widzisz była mentalność chłopów, niektórych przynajmniej. W sumie dopiero za Gierka nowe pokolenia urodzone już po wojnie lub tuż przed wojną przestały się bać powrotu “jaśnie państwa”.

            Przypominam ci – jutro 22 lipca – dzień odzyskania godności przez zniewolony lud.

          • Wszyscy którzy maja “odrębne” zdanie ‘pospadali na głowy.” Czy nie czas zadumać się? “Ktoś” wsadził twoją percepcję poznawczą na lewe sanki, i Ty z uporem godnym … brniesz w pieriod na płozach, pomimo tego że
            stosowniejsze byłby koła, jako ze mamy środek lata. Miecławie, zarówno homo sovieticus i homo europeicus – są to dwa produkty tej samej utopii zbudowane na zbrodniczej ideologi bełkoczącej coś o “wolności, równości
            i braterstwie” dopowiem czwarty człon sloganu – “albo śmierć!”., którą
            naprawdę hojnie szafowano nie bacząc kogo i dlaczego spotyka. Taki
            rozpętany nikomu nie służący naprawdę groźny dla szarego człowieka amok… szał mordowania i niszczenia.

            “Nikt nie ufał tym siłowym rozwiązaniom, bo za tymi pomysłami stali niedawni zarządcy z majątków “jaśnie państwa”.
            🤣

            “W sumie dopiero za Gierka nowe pokolenia urodzone już po wojnie lub tuż przed wojną przestały się bać powrotu “jaśnie państwa”.
            I TO był klasyczny błąd , BO czerwone ‘jaśniepaństwo” powróciło do władzy jako pierwsze i drugie pokolenie
            stalinowców -komunistów, uformowane wygodnie za czasów Gierka, w tzw.komitet obrony robotników. Tym razem i czasem przemalowane w kolory tęczy i miast czerwonego – euro-róż! 🙂

          • @krzyk58. 21 lipca 2019 at 17:29

            No przecież to oczywiste, że jestem lewicowy, więc nie wiem co w tym dziwnego? Nikt mnie na te sanki nie wsadzał, mam to we krwi po przodkach. Ty za to siedzisz na prawackich sankach, zdaje się wszystko przez rodowód i sentyment do dawnej świetności życia z pańszczyzny. 🙂 Byt określa świadomość, więc nie dziwię ci się tak po ludzku, że wreszcie gdy najmłodsze pokolenia Polaków wychowane już w systemie praw człowieka i zabezpieczenia socjalnego utraciły swoją klasową pamięć, to teraz potomkowie z rodowodem, choć nie wszyscy, tylko ci co nie mogą sobie poradzić w nowej rzeczywistości i marzy im się ponowne życie z rety kapitału, opluwają ile się da socjalizm i komunizm, aby zohydzić w młodych pokoleniach systemy społeczne, które dały ludziom prawa.

            No i tak po prawdzie, gdyby lud myślał zamiast się modlić, to żadne KOR-y nie miałyby szans na zaistnienie. Gdyby robotnicy wiedzieli, że robi się ich w konia i utracą fabryki, to by ich roznieśli, podobnie i wszystkich dywersantów z partii, że nawet ZOMO byłoby niepotrzebne do pałowania. Takie są fakty i wielu już pisało o tym. To nie są moje wymysły.

            Widzisz, nawet JP II i Dalajlama XIV docenił socjalizm-komunizm. Opinię JP II ci już kiedyś cytowałem. Szkoda że naszego kościoła nie stać na teologię wyzwolenia, bo wtedy byłaby szansa dla Polaków. A tak to staliśmy się neo-kolonią i jest to także zasługa polityki kleru.

            Tu masz cytat z rozmowy z Dalajlamą IV opublikowanej w “Magazynie” Gazety Wyborczej 31 grudnia 1998 roku:
            “W swojej autobiografii Wasza Świątobliwość pisze, że jako młody człowiek był zafascynowany ideologią chińskiego komunizmu i nawet pisał wiersze dedykowane Mao Tse-tungowi. Skąd się brała ta, powszechna w owym czasie, fascynacja?
            – Wiersza do przewodniczącego Mao, “towariszcza” (Dalajlama śmieje się) Mao Tse-tunga nie napisałem z własnej woli. Ale fascynacja, podziw dla marksizmu i socjalizmu – tak, to było. Zresztą nadal zgadzam się z częścią ideologii Marksa i jego teorii ekonomicznej. Uważam, że w marksistowskiej teorii ekonomicznej jest bardzo istotny pierwiastek moralny. W kapitalizmie według mnie chodzi jedynie o to, jak zarabiać pieniądze. Nie ma żadnego zainteresowania tym, jak je właściwie wykorzystać. Marksizm, socjalizm interesuje się nie tylko tym, jak zarabiać pieniądze, ale także jak je dzielić. Rewolucja marksistowska, bolszewicka oznaczała obalenie klasy rządzącej, która wyzyskiwała ludzi. Celem rewolucji jest zmiana niesprawiedliwego systemu. Czasem określam siebie jako pół marksistę, a pół buddystę.
            (…)
            Przywódcy religijni mają nie tylko kłopot z innymi religiami, mają też kłopot z demokracją, dlatego że religia odwołuje się do absolutu, a demokracja ze swej natury jest relatywna, dlatego nigdy nie jest doskonała. Wasza Świątobliwość jest atakowany przez komunistyczną chińską propagandę jako symbol teokracji, a tymczasem Wasza Świątobliwość jest chyba jedynym przywódcą religijnym na świecie, który się konsekwentnie opowiada za rozdziałem religii od państwa.
            – Według mnie religijne i polityczne instytucje powinny być oddzielone. Lepiej jednak, by przywódcy polityczni – jako jednostki – mieli wiarę. Tybet, jako kraj lub naród, wolałbym widzieć świeckim. Religia to sprawa osobista. Jeśli Tybet byłby rządzony przez władze religijne, buddyjskie, to tybetańscy muzułmanie, chrześcijanie, a w przyszłości także ateiści mogliby mieć trudności. Rząd powinien być świecki.
            Czy większość duchownych tybetańskich podziela to stanowisko?
            – Niektórzy mogą nie podzielać. Buddyjska religia charakteryzuje się tym, że nie ma absolutu, nie ma Boga, stwórcy, więc to trochę co innego.”

            Tak więc przestać żyć mitami o symbiozie w feudalizmie, bo tylko narażasz się na śmieszność i wyrządzasz w sumie szkodę prawicy z którą się utożsamiasz, bo myślący ludzie widzą jaki jest stan waszego intelektu i czym to grozi. Negowanie praw człowieka w XXI wieku to już kuriozum.

    • Cieszę się, że twardo stawiasz sprawy. Ja podobnie i to nie tak dawno nawet w rodzinie. Dalsza ciotka wierna kościołowi modliła się za wyklętych, bo przecież oni walczyli z “komuną”. Bo ksiądz tak powiedział, że to byli dobrzy ludzie. No szlak mnie trafił! Gdy wyjaśniłem jej, że moja babcia a jej ciotka mało nie została zabita przez nich, to aż ją zatkało, bo chyba o tym nie wiedziała. Pytam się więc. Ciociu a od kogo masz ziemię? Kto ci ją dał? Czy czasami nie ci przeklęci “komuniści”? Jest już wiekowa i pamięta z dzieciństwa jeszcze życie i mieszkanie w czworakach, w jednej izbie w chyba 5 osób mieszkali, zanim sobie jej rodzice gliniankę postawili na polu otrzymanym z reformy rolnej. Minę miała nie tęgą, gdy jej wyjaśniłem, że jej życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby “jaśnie państwo” przejęło władzę, to najpewniej skończyłaby jako służąca na folwarku i nie miałaby dzieciństwa z książką w ręku. Niestety pokolenia powojenne zwłaszcza na wsiach, co prawda nauczyły się już pisać i czytać, ale nie zrozumiały jeszcze swojego klasowego położenia i duchowej okupacji w jakiej tkwią.

      Natomiast PSL to już jest partia burżuazyjna a nie chłopska. Na wsiach tworzą się w tej chwili dwie-trzy klasy społeczne. Klasa dużego biznesu rolnego, która powoli zamienia się w nowe “jaśnie państwo”, które buduje sobie pałacyki i montuje przed domami snobistyczne gadżety, średnia klasa rolników i klasa proletariatu rolnego z małorolnymi lub już bezrolnymi chłopami, którzy aby przeżyć, muszą żyć z pracy najemnej, w części u bogatych rolników. Rozwarstwienie społeczne będzie postępować i nowe problemy się będą nawarstwiać na wsiach. W przeciągu 100 lat wrócimy do feudalizmu II RP, jak nic się nie zmieni. Ale o takie polskie walczyli i się modlili, więc nie ma się co żałować.
      Pozdrawiam, miło że jesteś ponownie na forum

  16. „Komunizm jest dla nas nie stanem, który należy wprowadzić, nie ideałem, którym miałaby się kierować rzeczywistość. My nazywamy komunizmem rzeczywisty ruch, który znosi stan obecny” (A. Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”).

    Adam Schaff wstępował do ruchu komunistycznego a nie partii komunistycznej. Na ten temat mówił: „Gdy się szło do ruchu komunistycznego, można było stracić życie…” (Bohdan Chwedeńczuk, „Dialogi z Adamem Schaffem”, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2005 r.).

    Jest to więc dobrze zorganizowana rzesza ludzi,(komuchy) – moj przyp.) która prowadzi walkę przeciwko Bogu, Kościołowi, religii, rodzinie, patriotyzmowi, państwu, chrześcijańskiemu systemowi wartości. Walka ta nie jest już prowadzono środkami z lat stalinowskich, lecz marksowskim humanizmem. Schaff stwierdza: „Wychowanie nowego człowieka polega na wpajaniu ludziom poglądów i postaw, które cechuje negacja zjawisk w życiu społecznym, a następnie walka o aprobatę sytuacji, w której te zjawiska zostają przezwyciężone”. Jest to typowa metoda manipulacji społecznej. Jak to się robi?

    Członkowie ruchu komunistycznego w środkach masowego przekazu najpierw walczą o przezwyciężenie konserwatywnych postaw ludzkich, a potem o akceptację nowych postaw, jak np. pozytywny już stosunek do aborcji, homoseksualistów, związków homoseksualnych, pornografii, narkotyków, in vitro, eugeniki, wychowania seksualnego w szkołach.

    Komunizm to humanizm w praktyce………………(uchowaj nas Boże przed owym “chumanizmem” :)- moj przyp.)

    Wielu Polaków nie rozumie, co to jest komunizm. Jest to całkowite zniesienie rynku, własności prywatnej, pieniądza, państwa, Kościoła, religii, wartości i moralności chrześcijańskiej, rodziny, to socjalizacja dzieci przez wychowanie seksualne w szkołach (demoralizacja), gender, aborcja, eugenika i eutanazja, to rewolucja seksualna lub kulturalna, homoseksualizm i wymieszanie narodów hinduizmem, buddyzmem i islamem. To chaos i dżungla. To cofnięcie w rozwoju społeczeństw do epoki wspólnoty pierwotnej. (!!) https://konserwatyzm.pl/bulza-jak-to-jest-z-tym-komunizmem-byl-komunizm-czy-go-nie-bylo-czesc-i/

    Dlaczego wmówiono Polakom, że w latach 1944-1989 r. w Polsce był komunizm? Odpowiedź jest prosta: dlatego, aby Polacy nie byli świadomi faktu, że zachodzące w Polsce po 1989 r. zmiany społeczne są zgodne z marksistowskimi postulatami. Komunizm więc ma się Polakom kojarzyć wyłącznie z PRL, gdy tym czasem Polska może zostać skomunizowana, czego naród w ogóle nie zauważy i przeciwko czemu nie będzie już protestować.

    Trockiści (dzisiejsi liberałowie i demokraci- moj przyp.) nienawidzą Stalina i Rosji, bo przegrali rewolucję w Rosji. Władimir Putin 13 czerwca 2012 r. podczas wizyty w Moskiewskim Muzeum Żydów i Tolerancji stwierdził: „Pomyślałem teraz o jednej rzeczy: decyzja upaństwowienia tej biblioteki została podjęta przez pierwszy sowiecki rząd, składający się w 80-85% z Żydów”. Prezydent miał na myśli bibliotekę rabina Josefa Schneersona, zmarłego lidera ruchu Chabad Lubawicz . Swoją nienawiść do Rosji przelali na Polaków. https://konserwatyzm.pl/bulza-jak-to-jest-z-tym-komunizmem-byl-komunizm-czy-go-nie-bylo-czesc-ii/

    …………… PYTANIA…są?! Ten kto oponuje,jest odrębnego zdania ten kiep..albo komunista europejski. 😏 Nie rozumie rozsiewanego wokół dyskretnego
    ‘uroku” eurokomunizmu. Ale czy temat ‘ Miecław” jest w stanie ogarnąć, że już nie wspomnę o kom. “fly”…przypuszczam, że wątpię… 🙁

    • “Ten kto oponuje,jest odrębnego zdania ten kiep..albo komunista europejski.” – albo jest myślącym człowiekiem, a nie obrońcą feudalizmu, kapitalizmu i okupacyjnej religii. 🙂

      Tyle idiotyzmów na temat komunizmu to dawno nie czytałem. Tylko wykluczeni intelektualnie mogą przyjąć te prawdy objawione. Komunizmu jako utopijnego systemu sprawiedliwości społecznej, walczącego o równość i sprawiedliwość, prawo do pracy, zabezpieczenia społecznego oraz wyższą kulturę społeczną z tym ściśle związaną, nie można łączyć z demoralizacją (jest ona przecież produktem ubocznym każdego systemu), a tym bardziej z wypaczeniami obyczajowymi. Z reguły komuniści są konserwatywni obyczajowo, czego dowodem był brak poparcia dla homoseksualizmu w PRL, ale była z ich strony tolerancja, bo wiedzieli, że ta aberracja biologiczna występuje w społeczeństwie i trudno jest winić kogoś za to, że taki się urodził lub takim się stał bo go jakiś np. ksiądz uwiódł, gdy był ministrantem (znany przypadek chociażby z filmu Sekielskiego i inne opisywane w publikacjach). Tajemnicą poliszynela było kiedyś, ilu homoseksualistów pracowało w Komitecie Centralnym partii i biegało nawet na spotkania na Plac Trzech Krzyży. 🙂 Temat znam z obiegowych opinii tamtego czasu od znajomych warszawiaków, nie wiem ile w tym prawdy, a ile plotek bez pokrycia?

      Moralność nie jest wynikiem wartości chrześcijańskich. Jest to stan pierwotny z którym się rodzimy, Już niemowlęta wiedzą co jest dobre lub złe i potrafią ocenić osoby widziane, intuicyjnie wyczuć ich dobry lub zły charakter. Są to fakty dowiedzione naukowo, ale prawiczki intelektualne są na bakier z nauką, więc skąd taki Bulza może o ty wiedzieć.?

      Gender to nauka, ale prawactwo się boi, bo a nóż wyjdzie, że ich role płciowe determinowane społecznie są odwrócone. 🙂 Ilu religijnych facetów boi się swoich “bab” i zmywa naczynia, szoruje podłogi, bo nie ma wyjścia, tak siedzą pod butem. Macho w gębie, a jak żonka na widoku, to malutkie toto i wymiszone. 🙂 Znam takich sporo. 🙂

      Takie zjawiska społeczne, jak “aborcja, eugenika i eutanazja” – istniały od zawsze w różnych kulturach i były wynikiem najczęściej konieczności przetrwania i regulacji urodzin. Przyczyny społeczne były różne i nawet twój kościół to dopuszczał kiedyś. Już ci coś na ten temat swego czasu cytowałem, więc nie będę się powtarzał.
      Ale zapoznaj się z tym. To też nazwiesz demoralizacją? Oni nie chrześcijanie, ale przynajmniej domów publicznych nie organizują jak w średniowieczu kościół, który na tym zarabiał.
      https://wolnemedia.net/dlaczego-czukczowie-wymieniaja-sie-zonami/
      To też ci się może przyda:
      https://wolnemedia.net/regulacja-poczec-wiedza-znana-od-zarania/

      Słuchaj św. Tomasza z Akwinu i św. Augustyna, taki jest twój obowiązek owieczki pasionej przez wybitnych pasterzy z kościoła, zgodnie z wartościami chrześcijańskimi. Czy “wybitny bajkopisarz” z twojego linku to zna?
      „Nie jest dzieciobójczynią ta, która sprowadza poronienie, zanim dusza wstąpi w ciało” (Non Est homicida, qui abortum procurat, antequam anima corporisit infuła), powiada św. Augustyn.
      Sam „autorytet” od biologii czyli św. Tomasz z Akwinu uważał, że: „Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.”

      W 1906 roku w piśmie „Odrodzenie” w artykule pt. „Przestańcie, bo się źle bawicie” Iza Moszczeńska pisała:
      „Istotnym wrogiem pokoju, zarzewiem waśni domowych i podnietą kainowych zbrodni okazują się nie niewiara, lecz fanatyzm religijny, nie świecka nauka … przewrotowe idee współczesne, lecz średniowieczna ciemnota i zabobon, wstecznictwo starannie pielęgnowane przez Kościół katolicki w jego własnym interesie…”
      (…)
      „Musimy dbać o to, aby Kościół nie przeciwdziałał kulturze społecznej i obyczajowej, by nie cofał ludu wstecz, w epokę barbarzyństwa, by go nie gubił i nie zatracał; a jeśli tego przeprowadzić nie zdołamy, musimy celowo i świadomie zdążać do osłabienia i neutralizowania wpływów Kościoła …” Tadeusz Żeleński-Boy, Dziewice konsystorskie, Warszawa 1929 r. (Źródło: Tadeusz Żeleński-Boy, Pisma, Tom XV, Dziewice konsystorskie, Wyd. PIW, Warszawa 1958, s. 78-80.)

      A chrześcijańskie wartości komunistyczne masz tu:
      http://lewicowo.pl/jestem-komunista/
      Ludwik Królikowski, Wizje społecznego świata, Wyd. KiW, Warszawa 1980.
      http://www.biblijni.pl/Dz,4,32-37
      http://www.biblijni.pl/Mt,19,23-26

      No cóż wątpię, abyś to zrozumiał. 🙂 Ponad dwa lata prostowania twoich neuronów i nic, nadal w stanie splątanym jak kwarki na poziomie kwantowym. 🙂

    • Krzyk58: “prowadzi walkę przeciwko Bogu, Kościołowi, religii, rodzinie, patriotyzmowi, państwu, chrześcijańskiemu systemowi wartości”

      Bardzo interesujące, skoro Pan wspomniał o Bogu, to proszę się podzielić z nami, jakie Pan ma relacje z Nim? Czy Pan się powołuje na Niego aby uzasadnić swoją wcześniejszą polityczną postawę, czy raczej z Pana duchowego życia wynikły Pana przekonania.

      Proszę to rozwinąć, skoro Pan zaczął.

      • Żadne. Przynajmniej z tym oficjalnym kościołem. Patrzę ze zgrozą i przerażeniem ot, choćby na przykładzie Białegostoku (kościół Św. Rocha),
        niedawno “pasterz” diecezji urządził w świątyni wbrew woli wiernych
        czyli kościoła (ksiądz ,biskup to tylko urzędnicy Pana Boga) jakieś ‘gusła rzydoskie”, na pomoc wezwał współczesne ZOMO
        by spacyfikowało wiernych (tego nie było nawet za czasów mrocznej komuny),
        dziś ten sam “pasterz ” leje krokodyle łzy z powodu ekscesów lewacko-faszystowskich nazibojówek w mieście.”Do modlitwy przebłagalnej za grzech propagowania homoseksualizmu wezwał tamtejszy arcybiskup ks. Tadeusz Wojda.” TO, Q*va, nie trzyma ‘sie kupy” – a może właśnie o to chodzi,
        by ‘wszystko” rozp*lić, by stało się jedną wielką – KUPĄ?!
        https://wolna-polska.pl/wiadomosci/homomarsz-w-bialymstoku-panstwo-znowu-po-stronie-lgbt-policja-uzyla-gazu-i-broni-wobec-przeciwnikow-deprawacji-video-2019-07
        Ps. Jestem po stronie krzywdzonych.

        • Jesteś po stronie krzywdzonych? Czyli LGBT, bo to oni dostawali łomot od prawomyślnych z aberracją intelektualną! 🙂 No brawo, nie spodziewałem się po tobie aż takiej tolerancji. 🙂

          A swoją drogą prawactwo dostaje sprzeczne sygnały od kleru. Bo miejscowy biskup po cichu ich wspomaga i inspiruje aby nie pozwalać na realizację praw podmiotowych LGBT, a jak dochodzi do skandalu i zadym, to rzecznik KEP potępia przemoc i bandziorstwo stosujące tę przemoc.
          Jak oni biedni mają się połapać. No ale rozgrzeszenie to na pewno dostaną. No i ufać klerowi za chiny nie można, bo oni zawsze ulegną presji poprawności politycznej, ale po cichu będą judzić. Jakby doszło do tragedii to nie wezmą odpowiedzialności. Jakby co to nie my. Tak oni działają. Na szczęście czasy, gdy na polecenie kleru owieczki “skakały w ogień” za wiarę minęły.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.