Pan Jarosław Kaczyński nie ma przeciwwagi na scenie politycznej

Dzisiaj pan Jarosław Kaczyński jest absolutnym i zupełnym zwycięzcą i triumfatorem. Wygrał w zasadzie wszystko, co było do wygrania i to mistrzowsko, bo cudzymi rękami. To się nazywa umiejętność prowadzenia jednoosobowo gry zespołowej. Jednak problem polega na tym, że pan Jarosław Kaczyński nie miał równego siebie w ostatnim starciu, przez co mógł pozwolić sobie, na :schowanie się” za osobą sympatycznej pani Beaty Szydło. Jednak nikt nie ma na prawicy wątpliwości, kto jest numerem jeden i kto jest rzeczywistym szefem.

Jeżeli jednak przyjrzymy się genezie tego zjawiska, to widać że pan Kaczyński został osamotniony na naszej scenie politycznej przez pana Tuska, który – odrzucając konfrontację, wybrał emigrację za pracą – owszem zaszczytną, jednak ustąpił pola w polityce krajowej.

Kiedyś to pan Tusk szczycił się, że nie ma z kim przegrać, a dzisiaj to pan Kaczyński mógłby się pożalić, że nie ma już z kim wygrywać, ponieważ wszyscy mu ustąpili pola. Jest sam mężem stanu – politykiem najwyższej ligi na naszej scenie politycznej, który nie ma konkurencji w swojej randze.

To będzie rzutowało na politykę krajową, w tym przede wszystkim na pozycję samego pana Kaczyńskiego, który jako realny dzierżyciel władzy, będzie mógł posługiwać się zderzakami na urzędach, przez co wszystko co ewentualnie złe i trudne spadnie na zderzaki. Czy to nie jest mistrzowskie rozegranie sytuacji? Mamy tu do czynienia z prawdziwym geniuszem politycznym, którego nikt nie jest w stanie w dzisiejszej Polsce podejść, czy też mu zaprzeczyć.

Ta sytuacja jest sama w sobie bardzo niebezpieczna, ponieważ generalnie osoba pana Jarosława Kaczyńskiego jest dominantą na naszej scenie politycznej, nie ma innej jednostki, która była by w stanie rzucić mu wyzwanie i np. przyciągnąć większą uwagę swoją wypowiedzią. Jeżeli nawet przyjrzymy się retoryce innych liderów partyjnych, to w zasadzie tylko pan Piechociński próbował rzucić wyzwanie panu Kaczyńskiemu wprost. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo na tym polega przywilej a zarazem trudność w byciu liderem, że pewnych wyzwań w ogóle się nie podejmuje.

Jest jeszcze jeden problem, nie bardzo ma jak się wyłonić polityczna odpowiedź na pana Kaczyńskiego, chodzi o to że jest problem z wygenerowaniem polityka tej samej rangi przez dowolny inny obóz. Tego bowiem nie da po prostu zadekretować, czy też ustalić uchwałą. Lider to nie jest ktoś, kogo można po prostu nazwać liderem i przyznać mu w sposób sztuczny autorytet.

Platformę Obywatelską czeka w najbliższym czasie okres rozliczeń i przetasowania kadr, jednakże – tam również jak na tą chwilę nie widać wśród działaczy, nikogo takiego kto mógłby stanąć na równej płaszczyźnie z panem Kaczyńskim. W istocie bowiem, ten polityk jest dzisiaj dominantą na naszej scenie politycznej, nie ma godnego siebie i równego sobie przeciwnika. Przynajmniej poza własną partią, czy też może nieco szerzej, poza własnym obozem politycznym, w którym to jest co najmniej jeden, a może nawet i dwóch godnych jego dzisiejszego statusu. W opozycji do PiS jest tylko jedna osoba, zdolna w dłuższym okresie do rzucenia wyzwania panu Kaczyńskiemu, o tym poniżej.

Jeżeli jakaś inna partia w ogóle myśli o tym, żeby zbliżyć się swoim statusem do tego posiadanego przez pana Kaczyńskiego, to musi opierać się na silnym kontraście, który może zapewnić tylko i wyłącznie wyrazisty lider, ewentualnie – co lepsze grupa liderów, zdolnych do wejścia z panem Kaczyńskim w dialog, to znaczy – ludzi na tym poziomie, żeby pan Kaczyński nie mógł ich po prostu zlekceważyć tak jak zrobił to z panem Piechocińskim i wieloma innymi.

Polityka jednak nie znosi próżni, zwłaszcza w takiej sytuacji – systemowego upośledzenia sceny politycznej – wynikającego z braku lewicy. Możliwe jest, że pan Kaczyński, po prostu przestanie „trafiać” z przekazem do znacznej części elektoratu, w tym na samym początku właśnie tego, pozbawionego współcześnie reprezentacji. Na szczęście jednak zdarzył się dla nas pewien cud. Chociaż lewica nie weszła do parlamentu, to udało się wejść i przetrwać jednemu wybitnemu politykowi, w którym dzisiaj jest złożona cała nadzieja środowisk lewicowych, na to że kiedykolwiek w ogóle lewica jako zjawisko parlamentarne się odrodzi. Mówimy oczywiście o panu Grzegorzu Napieralskim, chyba jedynym człowieku w całej lewicy, który zdołał zrozumieć skalę wyzwań i zagrożeń, przed którymi stała lewica podzielona i źle zarządzana, przez ludzi którzy zrobili z niej prywatny folwark, a nie obóz polityczny. Jeżeli jakiś polityk miałby się kiedyś przeciwstawić panu Kaczyńskiemu w sposób skuteczny, to w dającej się przewidzieć przyszłości może to być tylko pan Grzegorz Napieralski – o ile ten, podejmie się misji odrodzenia polskiej lewicy, już jako partii socjalistycznej, odcinającej się od zgniłej socjaldemokracji, która już nie jest przez Polaków akceptowana. Jeżeli ktoś się zapyta dlaczego – to proszę popatrzeć na socjalną retorykę Prawa i Sprawiedliwości, to program partii socjalistycznej w zasadzie w czystej postaci. Nawet swego czasu pan Wałęsa powiedział coś bardzo ważnego o „lewej nodze”. To musi właśnie tak wyglądać – tylko lider odrodzonej lewicy, człowiek poważny i z autorytetem, może skutecznie przeciwstawić się liderowi prawicy, którego autorytet może fanatycznie umacniać się. Pan Napieralski, jest politykiem autentycznym, który jak widać po tych wyborach, nie bał się konfrontacji własnej osoby z kartą wyborczą. Miejmy nadzieję, że ten człowiek nie tylko odrodzi lewicę, ale jeszcze skutecznie przeciwstawi się Jarosławowi Kaczyńskiemu.

4 myśli na temat “Pan Jarosław Kaczyński nie ma przeciwwagi na scenie politycznej

  • 28 października 2015 o 11:50
    Permalink

    Dlaczego uparcie ,partię PIS ,nawet publicyści,nazywają partią prawicową?Przecież w swej długiej już działalności opowiada się za koniecznością pomocy biednym i wykorzystywanym.Toż to retoryka z gruntu socjalistyczną.Opowiadanie się przez PIS-u za tzw.wartościami,przez większość ich zwolenników rozumianymi jako idee chrześcijańskie to czysty marketing.W naszym kraju ,gdzie podobno 95% społeczństwa to katolicy to oczywistość.Sam jestem katolikiem,ale przecież każdy z nas jest inny. Wg mnie większość wyborców tej partii ( a to na podstawie własnych moich rozmów) nie za bardzo orientuje się w programach partyjnych. Wg mnie to partia Katolicko-Ludowa.Elektorat tej partii przeszedł z partii,która obiecywała tzn PZPR do aktualnie obiecujących czyli PIS-u.

    Odpowiedz
    • 28 października 2015 o 15:16
      Permalink

      Ja tez mam takie wedrowki myslowe jak @Bogdan

      Odpowiedz
  • 28 października 2015 o 12:40
    Permalink

    Panie Bogdanie, racja ale każ Pan opodatkować się Polakom na rzecz Kościoła to z95% zrobi się…..?

    Odpowiedz
  • 28 października 2015 o 21:55
    Permalink

    Jarosław vel Piłat Kaczyński, umył ręce po wykonanej robocie przez siebie, i parafrazując słowa Piłata “Com postanowił to oni zrobili. Chwała mi!”. Czuję że Prezes wyrośnie na nowego bożka i każe siebie czcić jako posłanego z wysoka. Czy Grzegorz Napieralski będzie starał się z posłów, którzy weszli do sejmu utworzyć coś na pokazanie opinii publicznej że duch lewicy żyje i jest obecny w sejmie ciężko mi w to uwierzyć, temu politykowi bardziej jest do PO niż do lewicy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.